Szukaj
Zamknij

Starość krzemowych tytanów

Mac z 1984 - let the revolution begin!

Spotkanie legend, pojedynek tytanow, wrestlig gwiazd – takimi i wieloma innymi wymyslnymi przymiotnikami blogerzy i media przerzucali sie od dluzszego czasu w oczekiwaniu na wyjatkowe spotkanie dwojki ludzi, ktorzy zapoczatkowali ere komputerow osobistych. Ladies and gentelmen won’t you please welcome Mr.Apple and Mr.Microsoft!…

Podobnie jak ostatni Macworld (iPhone baby!) tegoroczny D5 w Kaliforni na pewno przejdzie do historii. Wspolne wystapienia dwoch ikon rewolucji komputerowej dla mnie wyglada na przelom biznesowy na jaki zanosilo sie od dawna. Najpierw Mac dał się „zgwałcic” (jak pisali niektorzy fanatyczni wyznawcy Mac’a) Intelowi a pare dni temu Jobs oglosil Safari na platformie Windows. Wiadomo, że chodzi o kasę i to dużą tym bardziej, że Gates ostatnio woli szukać sojuszników w walce z Google. Jobs świetnie się do tego nadaje, bo jego produkty są sexy i nie są skażone korporacyjnym bełkotem ala Redmond.

Zapis video wystapienia obu panow – czesc 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8

Spotkanie Gates’a z Jobs’em dla ludzi nie znających kulisów zmagań dwóch wielkich indywidualności i wizji rozwoju branży komputerowej może wyglądać na strasznie zachowawcze, lizusowkie (od komplementów obu stron robi się czasami mdło) i pozbawione jak mawia mój znajomy „ognia”. Ale na boga – cóż jeszcze mogą sobie udowodnić nawzajem – Gates zdominował rynek systemów operacyjnych a Jobs stworzył konkurencję dla IBM i przez wiele lat toczył boje jak równy z równym. Obaj panowie w przeszłosci gdyby mogli zapewne by się pozabijali wiele razy – jak już pisałem w tym wpisie – Jobs „pożyczył” z laboratoriów Xeroksa pomysł na myszkę i system okienek a Gates buchnął Jobsowi całość założeń i zrobił konkurencję dla Mac’a w postaci Windows. Ha! To się nazywa kreatywność :)

Jak wspomniałem – spotkanie jakby nie było historyczne można obejrzeć ale jeśli ktoś chce pośmiać się i naprawdę poznać te zabawniejsze elementy historii obu panów to rekomenduje z czystym sumieniem flim quasi biograficzny, ktory przemknal ledwie jak meteor przez wypozyczalnie – Piraci z Doliny Krzemowej (tytul akurat na fali :). Dla leniwych lubiacych ogladac filmy na kompie link do filmu na Google Video.

Moze aktorstwo nie jest jego mocna strona, ale obraz obfituje w swiete momenty pokazujace jak sie rodzily dwie wizje firm i kultury korporacyjnej – Apple (lekko hippisowska ale rzadzona autorytarnie przez Jobsa) oraz Microsoft (wizjoner ale rowniez i straszny technolog Gates) rekompensuja mialkosc dialogow. Moja ulubiona scena to wciaganie LSD przez Jobsa (stad odlotowy pomysl nazwania firmy Apple..), przebieranie sie za postacie z „Alicji z Krainy Czarow” (Jobs byl Szalonym Kapelusznikiem) aby zarobic cos na jedzenie. Gates pokazany jest jako wielki / maly cwaniak, ktory z przyjacielskim usmiechem kradnie najlepsze pomysly swemu koledze i wmawia mu, ze nic sie nie stalo. Klasa Gates’a polega na tym, że swoim piskliwym głosikiem umie przekonać do swojej wizji wszystkich – wkurzonego Jobsa, szychy z IBM czy kontrachentów.

Ogolnie jak popatrzec na zestaw osob, ktore dzis uchodza za tworcow podwalin pod dzisiejsze korporacje informatyczne to smialo mozna powiedziec – dzieki bogu, ze czesc z nich wogole zyje. Jobs cpal, Wozniak prawie zginal pilotujac swoja nowa zabawke (samolot), Gates scigal sie samochodami i notorczynie lamal przepisy – istny cyrk szalencow. Pomyslec, ze Wozniakowi a pomysl na projektowaniu softu i komputerow pojawil sie w glowie poniewaz jego mama chciala pochwalic sie przed dzienikarzami, ze zdolnego syna. Viva la revolucion!

Starcia, przepychanki wojenki Bill’a i Steve’a stały się częścią legendy założycielskiej Silicon Valley – wysiadywania w garażach rodziców w oczekiwaniu na panów z banków czy VC, przedłużanie sobie młodości kontestując „prawdziwą pracę” w korporacjach oraz hippisowsko – new age’owe ciągoty wiekszosc pracujących na początku współpracowników stworzyło to czym dziś jest Krzemowa Dolina – inną wersją „american dream”. Masz pomysł z branży IT? Przyjedź do Kalifornii a wnet zlecą się inwestorzy.

Dobra karma ci w tym pomoże. Jedz zdrowo i badź w zgodzie z naturą. Nie dziwię się wcale, że różnice w tzw. „kulturze korporacyjnej” IBM a Apple nigdy nie pozwoliły docenić panom z „big blue” potęgi wizjonerstwa Jobsa – nadawali na zupełnie innych, kosmicznych falach.

Dowalanie sobie obiftowało w całkiem kreatywne produkty – reklama Macintosha z 1984 stała się już klasyką – zobaczcie sobie zresztą sami. Porównywać PC do totalitarnie zniewolonych roboli to był cios w serce Gates’a. Nadchodziły czasy kiedy konkurencja bezlitości wykorzystawał wszystkie podknięcia co stało się już dziś regułą branży (włącznie z podkupowaniem sobie nawzajem czołowych pracowników).

Wracajac do D5 i spotkania obu indywidualności. Koncern Gates’a przez wiele lat nie dopuszczał konkurencji do głosu i grał za pomocą ostrych ruchów – kupował małe, prężne i zagrażające mu firmy lub doprowadzał je do bankructwa. Microsoft stał się ostatnio ulubionym celem wszystkich – rządów, obywateli czy sądów.

Firma wygląda na coraz bardziej źle zarządzaną (och Ballmer!) nie ma wizji, pomysłów na rozwoj i co gorsze – cały czas odbija się brak umiejętności przewidzenia potęgi internetu przez Gatesa. Jakby nie było to on stał na czele koncernu gdy gorączka web 1.0 przewaliła się przez rynek i kompletnie nie wyciągnął z niej wniosków. Jobs wyladowal lepiej – wrocil do Apple po latach wygnania i wykorzystując swoj instykt stworzył coś z czego firma dzwignęła się na nogi – iPod i iTunes. Jednak nawet geniusz Jobsa i design Mac’owskich produktów

Teraz gdy Google jest na najlepszej drodze aby pokonać giganta z Redmond jego własną bronią (aplikacje biurowe i kto wie – być może własny system operacyjny?) Gates na pewno musi się czuć jak w latach 80-tych czuł się wraz z Jobsem szturmując szańce IBM – wierzyli, że znają sposób na obalenia tyrana i dowiedli tego.

Patrząc na obu starych, posiwiałych herosów można się zapytać – czy za 20 lat ktoś będzie pamiętał jak wielkimi firmami były Apple i Microsoft? Czy doczekam się czasów kiedy media obiegnie informacja, że jakaś firma z Delhi czy Pekinu kupiła sobie Apple’a czy Microsoft? Niewiarygodne? Tak stało się z niegdyś potężnym meg koncrnem będącym synonimem komputera – IBM. Firma Lenovo przejęła całość fabryk i licencji związanych z produkcją komputerów przez IBM.

Gates i Jobs otworzyli z tej okazji na pewno po butelce szampana.

PS. Wpis ten popełniłem na MacBook’u z systemem Windows. Bardzo długo się śmiałem jak dotarł do mnie cały sens tej kombinacji :)

Steve i Bill – dzięki. Każdemu z Was należy się cholerny szacunek.

  • Michał Fikus

    IBM tracił znacząco swoje udziały w rynku, nie mieli wizji na naprawę sytuacji – zdecydowali się postawić na consulting i project management, więc z produkcji zrezygnowali.
    W obliczu tego oferta Lenovo nie musiała być porażająco wielka, aby zachęcić IBMa do sprzedaży. Nie było to też zbyt zadziwiające…

    Zanim sie doczekamy aż ktoś kupi Microsoft czy Apple’a, firmy te muszę mieć wieloletni kryzys. Ale za kryzys nie uważam obecnej sytuacji Microsoftu. To jeszcze nie to.
    Dopiero po kilku latach kryzysu, gdy nie będą w stanie nic wymyślić co mogłoby przywrócić chociaż część dawnego blasku, zacznie być rozważana oferta sprzedaży.

    Pod wyrazami szacunku dla obu Panów podpisuję się oboma rękami – pewnie dzięki ich zaangażowaniu sam siedzę teraz przy własnej maszynie.

  • Michał Fikus

    Zapomniałem: a czy dożyjemy czasów, aż jakaś firma wykupi Google? ;)

  • Pingback: Webstop: Przystanek Web » Blog Archive » Apple a Microsoft, czyli historia komputerów jakie znamy dziś()

  • Piotr Kardasz

    Fragment z Q&A na koncu:
    -Bill czy inwestujesz cos w green energy??
    -Troszke
    -Co moze oznaczac duzo
    -No tak, miliard tu, miliard tam :))

    To tak jakby podsumowuje poziom naszych bohaterow, kosmos, zadne tam web 2.0 :))) Ogromny szacunek.

  • zero szacunku.

  • Artur Kurasinski

    @ Xyster – „zero szacunku” – moglbys rozwinac mysl? rozumiem, ze masz negatywny stosunek do obu panow bo…?

  • Microsoft? Komercyjny przypadkowy sukces, to tak jak pożyteczna katastrofa w labolatorium – wystarczy spojrzec na Steva Balmera – http://youtube.com/watch?v=wvsboPUjrGc – tak wlasnie wyglada robienie kasy, wciskanie ludziom produktu ktory jest mierny, wciaz bardzo mierny – http://youtube.com/watch?v=jW8tf2_SQAs – wmawianie ze tanie jest dobre a drogie jest zle a jednoczesnie robienie na tym miliardow. A kto zamordował po drodze chociażby okienka z AmigaOS czy inne systemy? A ten Pan od Apple? Jak mozna wciskac ludziom chociażby iTunes, playery mp3 ktore psuja sie co 3 miesiace, wszystko nieprzetestowane, ba przetestowane na ludziach, prototypy ktorych nie mozna oddac do serwisu tylko oddac kwasno usmiechnietym kolesiom w Genius Bar. Ten cały PR. Nie kupuje tego bo otwiera mi to wrzody. Obaj zasługują na ‚męki piekielne’ :)

  • Fajny post:)

    Lubię filmy historyczno-biograficzne, które choć często są kiepskie aktorsko to pokazują w ciekawy sposób słynne wydarzenia i znanych ludzi. „Piraci” to bardzo dobry film pokazujący historie przemysłu, ale czasy od 1999 do dzisiaj też są bardzo ciekawe i warto by za jakiś czas zrobić o tym film.

    Balmer jest żenujący w tych swoich podskokach. Przypomina trochę dziecko z ADHD;) Jeśli te podrygi działają na amerykanów to współczuje im;) Jak bym za cholerę nic od niego nie kupił.

    Natomiast Geeki takie jak Jobs wzbudzają u ludzi sympatię, gdyż to co robią, robią z pasją. A że zarabiają na tym? Czy to grzech?;)

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę