Szukaj
Zamknij

Hity i kiksy w 2007

wojny klonów w 2008 nabiorą tempa!

Każdy koniec roku skłania nas do spoglądania w tył i ocenianie z perspektywy dwunastu minionych miesięcy całego roku. W 2007 odnotować należy kilka faktów i wydarzeń w polskim Internecie, których konsekwencje poznamy tak naprawdę w zbliżającym się roku. Autorskie podsumowanie roku czas zacząć – zatem do dzieła…

A wydarzyło się trochę. Żeby móc odpowiednio omówić i ustosunkować się do wydarzeń jakie wybrałem postanowiłem pogrupować je w odpowiednie kategorie. Dobór wydarzeń jak i ich sposób omówienia jest czasem bardzo osobisty więc jak zwykle nie zawiodą się Ci, którzy szukają na tym blogu dowalania i ciętych ripost Wujka Dobrej Rady. Jeśli komuś brakuje innych porównań zapraszam tu, tu albo tu.

Co postrzegam jako pozytywne wydarzenia 2007 roku w polskim Internecie:

„E-commerce w Polsce” To już nie zjawisko to kopalnia do zarabiania kasy. Serwisu aukcyjne, porównywarki cen, sklepy i pasaże – naród się rzucił do kupowania od książęk po opony (a propos debiut na giełdzie Oponeo.pl!). Zdaniem ekspertów w ciągu najbliższych dwóch lat sprzedaż internetowa wzrośnie o 300 procent. Obecnie jej wartość w Polsce wynosi 30 mld zł, w ubiegłym roku było to 16 mld zł, a dwa lata temu – zaledwie 3 mld zł.

„New Connect – giełda fur alles!” Niestety z szybkiego przeglądu wynika, że na NC pojawiają się firmy malutkie i maluteńkie ale dobrze, że części firm udało się skorzystać z hossy i zgarnąć z rynku trochę kasy dla siebie. kto by pomyślał kilka lat temu, że na parkiet mogą trafić totalne „dotcomy”. A mogą i trafiały w 2007 roku gęsto i często. Nawet jeśli znaczna część firm nie będzie już tak dobrze sobie radziła w nadchodzącym roku ich wysiłek i obecność będzie żywym dowodem, że na internecie w Polsce można zarabiać spore pieniądze.

„Rynek reklamy – wiuuuu lecimy w górę!” – hossa na giełdach spowodowała, że kasa z firm wypływała do sektora reklamowego szerokim strumieniem. Optymizm zalał biura sprzedaży reklamy także i internetowych dzięki czemu ta branża pobiła kolejny rekord. Rosną alternatywne do tej pory kanały reklama w wyszukiwarkach. Eksperci przewidują, że w roku 2007 wydatki na SEM wzrosną o 83% do 110 mln złotych, a w roku 2008 rynek SEM w Polsce powinien być wart 190 mln złotych.

A czemu tak ten tort rośnie? Bo dużo osób chce go zjeść – Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2006 roku aż 36 proc. Polaków miało dostęp do Sieci. Szacuje się, że w latach 2000 – 2006 liczba internautów wzrosła o 307 proc. a na początku 2008 liczba internautów powinna przekroczyć 13,5 milionów.

Co uważam za negatywne wydarzenia 2007 roku w polskim Internecie:

„Upadek roku – Grono.net” – czyli jak roztrwonić PRową wielkość w ciągu 12 miesięcy mając bogatych inwestorów (m.in: Intel Capital). Na początku 2007 roku żaden szanujący się dziennikarz branżowy omawiający „web 2.0” czy „social networking” nie mógł pominąć protoplasty wszystkich społecznościowych serwisów czyli Grono. Kończąc rok Grono zostało pobite nie tyle już przez Fotkę.pl ale również przez oseska jakim jest w porównaniu do Grono Nasza-Klasa. Nie wiem sam co bym zrobił gdybym był inwestorem w Grono – udawałbym, że nic się nie stało czy szybko uciekał z kasą. Co gorsza Grono nie może nawet poszczycić się znaczącym przyrostem użytkowników. Czy w 2008 roku będzie świadkami spektakularnego odbicia się od dna czy też finałowej klęski seniora niszy społecznościowej?

„Tabloidyzacja polskiego Internetu” (zbiorowo portale: o2, Gazeta.pl, Interia) – to już niestety nie moda, ale konkretne nisza ze sporymi przychodami, która pomimo miernego poziomu i miałkich treści stała się osią rywalizacji wśród wymienionych portali. Wiadomo – pecunia non olet – więc jeśli można napisać coś o rozstępach, majtkach czy alkoholowych libacjach polskich „gwiazd” to portale zgotowały nam wyścig po sensację w którym Frytka i jej występ w BB jest śmiesznie grzecznym epizodem.

Można powiedzieć – „Odczep się, przecież takich newsów i treści chcą sami internauci!”. Zgadza sie, ale kształtowanie gustów i zaniżanie poziomu niestety jest pochodną takich działań. Czy czeka nas „italianizacja” internetu na wzór włoskiej telewizji (90% to teleturnieje, głupawe szoł i konkursy związane z tematami piłkarskimi)? Ja twierdzę, że tak na czym skorzystają „Fakt” i „Super Ekspress” bo jeśli user wychowany na Pudelku po coś sięgnie to pisma brukowe do treści których jest przyzwyczajony. A „Bravo Girl” to będzie dla niego pismo z poziomu paryskiej „Kultury”.

„Debiuty zagranicznych…potęg – Bebo i AOL” – co prawda AOL to świeżak i głupio już się na nim pastwić, ale Bebo już trochę istnieje. Jak dla mnie są to kluczowe przykłady, że nie wszystko „zachodnie” i „hamerykańskie” musi być lepsze. Nawet jeśli jest pierwowzorem i więcej kasy i użytkowników niż kiedykolwiek jakikolwiek polski serwis społecznościowy będzie miał w Polsce. Od krajan Michael Jacksona wymagam, że jak gdzieś się pokazują to ma być wyczesany full wypas. Bo inaczej zajeżdża tandetą i Rubikiem u którego jak wiadomo klaszczą tylko niektóre rodzicielki.

„IAB Polska – najbardziej wirtualna, branżowa organizacja widmo w Polsce”. Z upływem kolejnego roku wszyscy członkowie zwyczajni i Ci specjalni IAB Polska powinni sobie zadać proste pytanie „dude, where is my money?„. Nie rozumiem po co płacić za istnienie podmiotu, który: a) milczał przez cały rok przy okazji ważnych dla branży spraw b) jego kolejni prezesi zaczynają być medialnie widoczni przy podsumowaniach działalności c) działa jakby nie chciał, istnieje siłą impetu i świeci światłem odbitym zapraszanych gości z innych oddziałów.

Dowód: strona główna na której ostatnim newsem jest wiadomość z marca b.r. mówiąca o raporcie za rok 2006. A przepraszam – z boku jest fotorelacja z z Wigilii IAB Polska na której spotkało się: „38 przedstawicieli największych firm internetowych.” Wow. Czyli po prostu wszystkie firmy zarejestrowane w IAB. Smacznego!

„Pino.pl albo yet another portal – no niestety nadal nie wiem czy ma być ten paszport od Pino. Nadal nie widzę aby społeczności wszelakie przekonały się do pomysłu połączenia różnej maści serwisów w jeden byt i sprzedawania go jako portal „z olbrzymim zasięgiem”. Przepraszam, ale jak dla mnie Pino.pl miał być koniem pociągowym giełdowego debiutu firmy Internet Group i przez chwilę nawet kilka osób w to uwierzyło.

Niestety teraz trzeba coś zrobić z tym projektem. Acha, zamknąć nie da rady bo akcje IG spadną. Czyli jednak, o zgrozo zobaczymy nowe projekty Pino w 2008 roku…

„Bańka 2.0 w Polsce (zbiorowo my wszyscy)” – ilość planowanych i naprędce zmienianych projektów aby wpasować je w ramy worka bez dna jakim jest hasło „web 2.0” jest w Polsce doprawdy liczna. Terminem szafują agencja interaktywne, domy mediowe, portale, twórcy stron www jak i sami internauci domagając się większej ilości władzy dla siebie. Osobiście dla mnie „web 2.0” stało się przykładem jak z każdego g… które normalnie nie da się sprzedać można zrobić błyskotkę. Bariera wejścia jest tak niska, że każdy student teraz może poczuć się twórcą kolejnego Facebooka, Twittera czy Digga. Tylko po co? Kiedyś robiło się serwisy na zaliczenie laboratoriów na studiach a teraz produkuje się „portale” w nadzieji, że rynek łyknie i padnie na kolana.

Nie ważne, że przychód myli im się z inwestycją, koszta z zyskami a użytkownicy z użytecznością. Oni zapatrzeni w horyzont giełdowej hossy (która właśnie szczezła na dobre) wiedzą lepiej i tworzą te swoje startupy szumnie nazywając je „portalami społecznościowymi” czy „serwisami 2.0”. Zaprawdę mały to będzie problem jeśli nawet 95% obecnych startupów pójdzie do piachu – ich budżet łączny starczy na jeden dobry samochód więc i giełda i gospodarka jakoś się po tym podniosą.

Ważne Wydarzenia, które będę obserwował w roku 2008:

„Bitwa o trzecie miejsce wśród portali”
Czy o2 wedrze się w końcu na stałe na Gemiusowe salony i tym samym triuwirat Brański-Sierota-Świderski przypieczętuje swój sukces wśród polskich portali? Czy amerykański mit od „zera do milionera” (w tym wypadku „od zera do pingera„) spełni się i na miejscu trzecim wśród polskich portali osiądzie o2 – portal zbudowany i rozwijany kapitałem prywatnym bez wsparcia holdingu medialnego i funduszy VC?

„Co dalej zrobi Nasza-Klasa i Fotka ze swoimi użytkownikami?”
Pan Gąbka trochę jakby rzadziej się pojawia ale do normalności NK jeszcze daleko. Przydałby się w końcu jakiś oficjalny news od strony zarządu serwisu wyjaśniający co i jak zrobili aby poprawić jakość usług. Użytkownicy lawinowo się podłączają ale też część z nich zrezygnuje albo przejdzie do konkurencji (nie wierzę żeby w 2008 nie powstał kolejny serwis typu „reunion” – kto już nad nim pracuje: o2 czy Gazeta? A może Onet?).

Fotka może śmiało patrzeć w następny rok z nową przeszłą dwu milionową nowych użytkowników – problem jednak Rafał A. będzie miał ten sam co Maciek P. Jak spowodować żeby ruch przełożył się na kasę bez zabijania ludzi reklamami? Jak „skeszować” społeczność? Podobno Fotka myśli o staniu się MVNO – ten ruch może być kosztowny, szczególnie, że Rafał ma małe doświadczenie w temacie mobilnym a kasa na rozkręcenie takiego tworu z samej Fotki może już nie wystarczyć…

„Co się stanie z GG i Allegro”
Gadu-Gadu to zasięg (i kasa). Allegro to kasa (i to duuuża). Czy nowy właściciel obu firm Naspers można wycisnąć jeszcze więcej kasy i zasięgu? Czy doczekamy się jakiegoś nowego pomysłu na biznes w sieci za pomocą mariażu komunikatora i serwisu aukcyjnego? Nowy właściciel nawet jeśli nic nowego nie pokaże to i tak zgarnie z polskiego rynku śmietankę zysków.
Aż strach pomyśleć ile nowych rzeczy taki duet może zrobić!

” Grupa TVN i nowy projekt internetowy”
Prezes Grupy TVN Piotr Walter ujawnił, że na przełomie lutego i marca Grupa TVN uruchomi platformę multimedialną w internecie. Co to będzie nie wiadomo dokładnie, ale z tego co mówi sam zainteresowany „punktem wyjścia były internetowe projekty amerykańskich telewizji, choćby NBC„. TVN i Onet pokazali nie raz już, że mariaż technologii i dostawcy treści odpowiednio spięty to recepta na sukces. Nawet jeśli w tym wypadku góra urodzi mysz (w co wątpie) będzie to projekt na którym cała grupa TVN będzie się uczyła nowych technologii.

„Jak rozwinie się rywalizacja między Blipem a Pingerem”
Wygląda na to, że Blip już lekko okrzepnie a Pinger wprowadzi parę zmian. Czy nowy właściciel GG da przewagę Blipowi? A może jednak o2 jako twórca Pingera pchnie go do przodu? Do obu projektów jestem przywiązany i czuję sentyment tak więc obiecuję śledzić zmagania w tych „wojnach klonów”.

„Czy Skype dogoni Gadu Gadu?”
Końcówka roku daje wynik 27 % do 45% dla GG. Trzeci komunikator (o2) ma około 6% i z taką dynamiką nie będzie mógł się liczyć w walce o pierwsze czy drugie miejsce. Kiedyś gdybanie o zachwianiu pozycji GG byłoby świętokradztwem teraz można się zastanowić czy dojdzie do tego już w następnym roku? Raczej chyba nie bo Naspers nie odpuści tak łatwo konkurencji.

I na koniec – czego będę wyczekiwać jak kania dżdżu:

> Pojawienie się na rynku dużego gracza, który sprzęgnie do kupy Internet i mobile. Do tej pory wszyscy myśleli, że to będzie Play ale już wiadomo, że chłopaki pompują firmę żeby ją dobrze sprzedać. Poza tym 750 tys. użytkowników to jest wynik średnio kiepski.

> OpenID albo inny standard aby w końcu tożsamość przestała być kulą u nogi użytkowników Internetu

> Iphone poniżej 1 tys. pln działający w którejś z polskich sieci operatorów GSM

> Kolejnych „wypadków przy pracy” w social networking – Nasza-Klasa pokazała, że nie ma reguł i nawet odgrzewane kotlety czasami mogą zrobić furorę.

> Premiery Facebook’a w polskiej wersji językowej i rozwijaną lokalizacją na nasz kraj.

  • Facebook wypuścił ostatnio aplikację Translations, która ma wspierać tłumaczenie serwisu na różne języki. Polsko-języczna wersja Facebook, to tylko kwestia czasu.

    Ale w tej chwili Facebook, to przecież aplikacje, a one już tak prędko przetłumaczone nie będą.

  • Wiktor

    Arturze, Marcin kilka razy podkreślał, że pinger to nie konkurencja. Blip to mikroblog… Polecam obejrzeć jego prezentację na startup-it (video na http://netguru.pl). A może miałeś na myśli niesławnego blimpa?

  • Artur Kurasinski

    @ Wiktor – Tak, slyszalem, ale jak dla mnie to wybieg marketingowy zeby nie scigac sie z o2 :) Oczywiscie Blip to nie Twitter, Pinger to nie Blip i tak dalej i tak dalej ale jakos dziwnie wszystkie te aplikacje bardzo duzo wspolnego ze soba w sensie funkcjonalnosci, wygladu i sposobu dzialania. Moze sami tworcy nie chca aby ich dzieci byly postrzegane w jednym rzadku ale niestety taki jest rynkowy odbior..

  • Rok 2007 był rokiem powtórnych narodzin IAB. Organizacja przymarła trochę w 2006 roku – to fakt. Początek roku 2007 IAB poświęciło na samoorganizacje. Trzeba było zrekrutować kilka osób (włącznie z dyrektorem generalnym), załatwić w sądzie sprawy związane z rozwiązaniem starego IAB i utworzeniem nowego związku, przygotować statut, wynająć biuro i załatwić sporo innych „drobiazgów”…

    Trochę czasu na to zeszło, ale drugie półrocze to już pierwsze inicjatywy nowego IAB, którego uwieńczeniem była największa w historii konferencja branżowa: Forum IAB zakończona rozdaniem nagród MIXX Awards.

    Co do strony http://www... na razie odstrasza, ale robi się i pewnie z początkiem 2008 będzie już online.

    działa jakby nie chciał, istnieje siłą impetu i świeci światłem odbitym zapraszanych gości z innych oddziałów.

    Tutaj to się po prostu czepiasz. Zagraniczni goście na Forum IAB (bo o nich mówisz?) to osoby znane w branży – prawdziwe gwiazdki:) Ale zauważyłem tylko jednego :gościa z zagranicznych oddziałów” – prezes IAB Europe który zresztą powiedział wiele ciekawych rzeczy. Więcej osób z innych oddziałów IAB nie widziałem.

    Poza tym pamiętaj o jednym. Biuro IAB Polska zatrudnia 3 osoby. Czego się więc spodziewasz? IAB jest jedynie platformą, która pomaga jej członkom nawiązywać kontakty i uruchamiać inicjatywy. Wspiera owe inicjatywy i pcha je do przodu jeśli tylko może. Ale to właśnie od członków IAB wymagana jest inicjatywa – nie odwrotnie. Tak jest na całym świecie, tak jest i w Polsce. Jeśli branży się nie chce to samo IAB nic nie pomoże. Na szczęście są tacy, którym się chce. Daj im tylko trochę czasu…

    PS. Coś się tak na tego IPhona napalił, że go tak wyczekujesz? Przecież to zwykły gadzet jest i do tego niedopracowany:)

    PS2. Znam Arturze Twój styl pisania (przejaskrawiania) więc oczywiście traktuję wszystko z lekkim przymrużeniem oka ;)

  • Artur Kurasinski

    @ Krzysiek Adamus – Narzekam sobie, bo nadal nie widzę żeby coś się działo – masz rację, że nie jest to tylko wina IAB tylko samych agencji i podmiotów branzowych. Tak naprawdę branża nadal nie wie po co wspierac organizacje, ktorej prezesem co i rusz zostaje ktos z konkurencji ;)

    A z konkretow – czekam az np. zamiast kontrowersyjnych Webstarow IAB wezmie sie za organizacje prawdziwego konkursu branzowego. Bo kto jesli nie IAB?

  • Coś się tego prezesa tak uczepił:) On tam nie ma za dużo do powiedzenia. Jarek Sobolewski – dyrektor zarządzający IAB ta naprawdę decyduje o wszystkim i to on jest zatrudniony w IAB na etacie. On nie jest ” z konkurencji”.

    Przy okazji życzę wszystkiego naj naj w nadchodzącym roku, oraz iphone’a za tysiaka:)

  • Pingback: by the way – 2007: subiektywne podsumowanie()

  • kamel

    co do facebook-a – przeciez studentix jest jawna zzynka z niego…

  • Убежден, удалась работа

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę