Szukaj
Zamknij

Nie ma ucieczki przed płaceniem za treści w Internecie

paid content płatności w internecie

Czas lekko (lub całkowicie) uchylić rąbka tajemnicy związanej z zaślepką pojawiającą się wczoraj przez cały dzień na moim blogu. Mogliście wybrać kwotę jaką bylibyście w stanie zapłacić za tydzień (5 PLN + VAT) lub miesiąc (9 PLN + VAT) dostępu i korzystania z treści na moim blogu. I jakie są wyniki? Zaskakujące…

First things first. Inicjatorem akcji był Michał Samojlik z Autentika. W akcji udział wzięli twórcy blogów: Grzesiek Marczak, Paweł Iwaniuk, Paweł Lipiec Maciek Budzich, Tomek Topa. Autentika przygotowała plugin do WordPressa (tak więc jeśli coś nie działało to mogę jedynie przeprosić ale nie miałem wpływu na działanie pluginu).

W akcji wzięli udział blogerzy zaproszeni przez Autentika. Moja motywacja była prosta – sprawdzić poziom deklaratywności moich czytelników oraz oczywiście poddać pod publiczną dyskusję kwestię wynagradzania blogera za jego pracę. I chciałbym od razu małe sprostowanie poczynić – ze swojej strony mogę zagwarantować, że mój blog będzie bezpłatny ponieważ u podstaw jego działania leży promocja mojej osoby, firm i projektów w których biorę udział. Ja jednak mogę być wyjątkiem bo patrząc na poziom zaangażowania Tomka Topy czy Maćka Budzicha ich praca dawno przestała być czystym hobby i jak w przypadki Maćka może śmiało konkurować z „newsroomami” portali (policzcie ile czasu Maciek spędza na filmowaniu różnych wydarzeń, podróżach po Polsce i inwestowaniu w sprzęt).

Wideo opisujące badanie by Autentika / Michał Samojlik:

Wniosek numer jeden: w Polsce (jeśli uznać, że blogi, których autorzy brali udział w akcji można uznać za papierek lakmusowy) z blogowania nie utrzyma się nawet osoba, której blog notuje 70-80 tys. UU miesięcznie. Nie utrzyma się ponieważ jego czytelnicy nie będą w stanie płacić za dostęp do treści. Gratuluję Tomkowi Topie wiernych czytelników: w jego wypadku istnieje szansa, że po odjęciu VAT (22%) oraz podatku (przyjmijmy 19%) Tomek mógłby pomyśleć tylko o pracy nad rozwojem swojego bloga (zostanie mu „na rękę” jakieś ~ 5 tyś PLN).

Wniosek numer dwa: komentujący dzielą się na dwie wyraźne grupy – jedni atakują i bardzo silnie krytykują samą ideę dostęp płatnego wskazując, że „zawsze mogę poczytać o tym samym gdzieś indziej gdzie nikt ze mnie nie zedrze kasy”, śmieją się z „frajerstwa tych co zapłacą”, pukają się w czoło, zarzucają „bicie piany”, „wprowadzanie opłat jak za korzystanie z powietrze – blog ma być darmowy”. Druga grupa osób mówi „tak, ale pod pewnymi względami” czyli: brak reklam, profesjonalizacja przekazu i częstotliwość ukazywania się wpisów, szersze spektrum treści i lepszy poziom merytoryczny.

Wniosek numer trzy: patrząc na dwa poprzednie konkluzja jest prosta. W Polsce na chwilę obecną bycie w 100% „zawodowym” blogerem nie jest możliwe i jest mitem. Nie widać na „scenie blogosfery” nikogo kto zdołałby się utrzymać tylko z opłat za dostęp do treści. Śmiem zaryzykować twierdzenie, że nawet Kominek szybko by „wyłysiał” ze swoich wiernych followersów (a w rezultacie i z płatników za treści) gdyby witał na swoim blogu „cześć, to jest blog Kominka a to jest skarbonka Kominka”.

Wniosek numer cztery: W Polsce nie ma szans na powstanie, prowadzenie i rozwój blogów takiej jakości i pozimie jak wymieniane jednym tchem przez czytelników obcujących z „lepszymi blogami bo po angielsku”: TechCrunch, ReadWriteWeb, TheNextWeb, Robert Scoble, Joe Spolsky. Poguglujcie miłe Panie i Panowie i zobaczcie sobie jakie medialne siły (bo w niektórych przypadkach tak je trzeba już nazywać) wydawnicze stoją za tymi „prostymi blogami”.

Oczywiście – blogi w 90% nie zarabiają na subskrypcji i płatnym dostępie. Pamiętajmy jednak, że ponieważ 99% wartościowych blogów pochodzi z USA a tam od wieeelu lat płacenie kartę, wybierając pozycję z katalogu, składanie zamówienia telefonicznie jest tak powszechne jak u nas nie płacenie za nic.

Innymi słowy – porzućcie wszelką nadzieję Ci, którzy uważają i myślą startując swojego blogaska, że to będzie dochodowe źródło zarobku. Nie w Polsce, w kraju nad Wisła czyli nigdzie. Powód jest banalny: czytelnicy przyzwyczajeni do korzystania z szerokiego zakresu informacji jej przygotowanie traktują jako efekt uboczny. Stąd taka niebywała popularność „mac treści” w Internecie. Google lubi dużo, podlinkowane i dużo razy komentowane (choćby idiotycznie i jednym słowem).

Stworzenie, utrzymanie, zapełnianie treściami na poziomie „wysokim” w świetle tego co ludzie chcą konsumować nie ma sensu ekonomicznego – Polityka, Przekrój, Tygodnik Powszechny będą musiał stać się częścią koncernów, dla których medialnie opłaca się mieć „takie” nazwiska i historycznie popularne tytuły ale broń boże nie zarabiać na nich. Tak samo wygląda sytuacja z blogami – mogę spędzić dzień czytając i analizując jakiś trend. Po 8 godzinach wypluwam z siebie notkę na blogu – obszerną, z cytatami okraszoną autorską analizą, podpartą wywiadami z osobami, które wiedzą więcej.

Taka samą notkę (w sensie zagadnienia) „net-dziennikarz” czyli ktoś bez zaplecza wiedzy zerżnie z TechCruncha i opisze w 10 zdaniach (część z nich źle tłumacząc więc wyjdzie, że np. jest wzrost podczas gdy tak naprawdę autor napisał „spadek). Ponieważ jego blog / serwis działa w otoczeniu „samopozycjonującego się contentu podawnego za pomocą blogoidalnych serwisów” to jego notka zostanie przeczytana przez 30-50 tyś UU przez co zostanie wyświetlona odpowiednia ilość reklam na czym zarobi założyciel takiego serwisu.

Czytelnik (ja raczej powiedziałbym konsument) mając wizję przeczytania czegoś pobieżnie ale za darmo i alternatywę: zapłać (a dostaniesz coś więcej) wybierze w 90% tę pierwszą opcję. Czemu? Bo on nie widzi różnicy, męczy go czytanie długich tekstów, nie ma czasu na zagłębianie się w niuanse. Przeleci tekst, zakoduje sobie podstawowe informacje i popędzi do kolejnego darmowego żłoba.

Brzmi przygnębiająco? A skądże – przed płatnymi treściami nie ma ucieczki. Pojawią się, wzbudzą falę krytyki ale będą na stałe gościły w naszych RSSach. Nie ma ucieczki przed płaceniem za treści. Spowoduje to wykształcenie i sprofesjonalizowania serwisów niszowych ale to one będą najwcześniejszymi beneficjentami.

Nie zapłacę za dostęp do Gazeta.pl, WP.pl, Onet.pl (treść tych serwisów jest zbyt mało się różniąca od siebie) – zapłacę za dostęp do Wyborcza.pl, Filmweb, 2upBlog, wybranych blogów i paru tygodników opinii. Newsy czerpać będę garściami z bezpłatnych (straszliwie obłożonych reklamami) serwisów ale pogłębione analizy i wnioski będą płatne i dochodowe. Tak ja to widzę.

Zapraszam do śledzenia dyskusji dotyczących „płacenia blogerom” u moich fellow bloggers:
> DailyTech
> WebFan
> Antyweb
> MediaFun

  • Gratuluję Tomkowi Topie wiernych czytelników: w jego wypadku istnieje szansa, że po odjęciu VAT (22%) oraz podatku (przyjmijmy 19%) Tomek mógłby pomyśleć tylko o pracy nad rozwojem swojego bloga (zostanie mu “na rękę” jakieś ~ 5 tyś PLN).

    Przepraszam, ale Ty tak serio? Przecież wiarygodność tego badania zbliżona jest do wróżenia z fusów. Różnica taka, że fusy bywają po dobrej kawie… :>

  • Pewnie te przychody mogłyby być większe, gdyby bariera wejścia była mniejsza, a miesięczny koszt niższy niż 2-3 Newsweeki. Większość z tych blogów to przedruki tego co dostępne jest w sieci, więc wartość unikalności nie jest zbyt duża. Poza tym część osób czyta blogi dla komentarzy innych, więc ograniczenie użytkowników wpłynęłoby dodatkowo negatywnie na liczbę użytkowników.

    My np. w [[www.peryskop.p]] zastanawialiśmy się czy wprowadzić płatny dostęp do treści, ale na razie to nie było by uzasadnione. Pomimo unikalnego kontentu który mamy.

  • Pingback: TECHNOZgredy – Talk-show IT » Odcinek 18: Czy warto płacić za dostęp do blogów?()

  • Pingback: Czy zapłacimy za treści na blogach? - WebFan()

  • Bardzo ciekawa akcja badawcza, choć mimo to, podchodziłbym z dystansem do wyników. Istnieje różnica między deklaracją wpłaty, a samą wpłatą. Wbrew pozorom, dzieli ją przepaść. Jeżeli uznamy, że faktycznie ok. 10% zdeklarowało „akcję”, to pewnie dopiero 10% z nich dokona transakcji.
    To takie branżowe truizmy, choć warto to robić, nawet w celach czysto PR.
    Sam wydaje konkretne pieniądze na utrzymanie swoich serwisów, a w 2010 będą znacząco większe, i nie jednokroć zastanawiam się, czy monetyzacja tego w postaci abonamentów nie jest jedyną, naturalną formą koegzystencji konsument vs. wydawca. Pewnie jeszcze nie teraz, ale szczerze – nie widzę innej drogi. Budowanie serwisów pod reklamodawców jest kanibalizowaniem własnych celów i marzeń. Czymś całkowicie wbrew naturze.

  • U Ciebie na blogu wybrałem „Nie”, ponieważ wcześniej już na AntyWebie mi wyskoczyło i wiedziałem o co chodzi :) Myślę że fajniejszą opcją była by płatność za konkretny artykuł, jaką mam pewność że po opłaceniu tygodniowego abonamentu, jakiś artykuł mnie zainteresuje ? Nie mam nawet pewności że na danej stronie, w przeciągu tygodnia pojawi się nowy wpis. A tak po przeczytaniu krótkiego wstępu, bym mógł zadecydować czy chcę zapłacić za przeczytanie całości czy akurat ten wpis mnie nie interesuje.

  • ;)

    ak zaczyna mi sie podobac

    zasmucilem sie ze grzegorz ktory pisac nie umie zabardzo i pisze na kolanie oraz w zasadzie to nie wnosi nic nowego ma 30tys a Ty tylko 3tys

    troche to smutne bo oznacza to ze nie chcemy profesjonalnych blogow, chcemy czytac newsy, szybko, malo, duza czcionka, i czasem dowiedziec sie o nowym produkcje apple

    pozdrawiam, gdybym wiedzial ze przymierasz glodem to tego 5taka bym zaplacil :)

  • Pingback: Tweets that mention Nie ma ucieczki przed płaceniem za treści w Internecie | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2009 -- Topsy.com()

  • ;)

    zasadniczo jeszcze dodam ze Ty najdokladniej opisales sytuacje, inni nie liczac moze Grzegorza to chyba olali temat a pan od media fun to tylko widze wstawil slajdy i film …

  • Albo ja jestem już zbyt zmęczony po 10 godzinach w pracy i nie jarzę tego, co czytam albo w akapicie nad klipem z jutuba ostatnie zdanie jest urwane w połowie…

  • Moja hipoteza jest następująca:

    W Polsce dojdzie kiedyś (ale jeszcze nie w najbliższym czasie) do takiej sytuacji, że najlepsi blogerzy (tu dwie kategorie: najpopularniejsi, ale także najbardziej profesjonalni – wbrew pozorom tych drugich nie jest wielu) zostaną „wchłonięci” przez koncerny medialne, które dostrzegą, że liderów opinii warto mieć u siebie i się nimi posługiwać. I problem zarobku zostanie wtedy niejako rozwiązany – bloger będzie miał szansę wynegocjować dobrą stawkę za przejęcie, a ruch i splendor z nazwicha przejęte zostaną przez koncern.

    To już danwo się stało na świecie i dlatego tak fajnie to teraz wygląda np. na Fortune (blogi: Brainstorm), LA Times, Guardian, i inne (wymieniam te technologiczne).

  • RomeoAD

    ‚Kwestia wynagradzania bloggera za jego pracę’ jakoś mi zalatuje showbiznesem. Na pewno istnieją bloggerzy, którym warto zapłacić za to co robią – trochę na zasadzie wrzucania do czapki ulicznego grajka, bo jeśli postawimy za tym całą machinę sprzedaży abonamentu to czym blog będzie się różnił od prasy? Ale samo sformułowanie ‚wynagradzanie bloggera za pracę’ odbieram podobnie do ‚zostanę piosenkarzem, zarobię miliony’, jakby samo zaistnienie w roli bloggera (czy też piosenkarza) implikowało zaistnienie przychodu i to na zasadzie ‚zapłać, przecież się nad tym napracowałem’. Dodatkowo, ‚porzućcie wszelką nadzieję Ci, którzy uważają i myślą startując swojego blogaska, że to będzie dochodowe źródło zarobku’ ale nie dlatego, że czytelnicy (klienci?) przyzwyczajeni są do darmochy (lub wręcz piractwa), tylko dlatego, że nie każdy potrafi dać ludziom coś takiego od siebie, co docenią inni i będą mieli ochotę dającego w jakiś sposób wynagrodzić.
    Niektóre blogi będą płatne (patrz papierowa Wyborcza), inne darmowe z reklamami (patrz Metro), a jeszcze inne darmowe bez reklam. Zupełnie jak prasa, filmy, piosenki, książki czy inne dzieła. Schemat pozostaje ten sam.

  • Wiktor

    Wiecie za jakie treści mogę najchętniej płacić?
    Za takie: http://www.wielcy.pl 49zł/rocznie

  • Pingback: Rózga Świętego Mikołaja...()

  • @RomeoAD – czesciowo zgadzam się tylko, że w Polsce żebyś się napinał i spinał zawsze ktoś się znajdzie kto powie „wiesz, fajny ten blog mam alternatywe w postaci darmowego serwisu X albo po prostu nie place bo nie”.

    Staram sie punktowac to, ze nie chcemy placic bo nie uwazamy pracy wykonywanej przez blogerów / szafiarki / i bog wie kogo tam jeszcze za prace tylko za mile polaczenie zbijania bakow i lansowania sie (a to juz boli nas Polakow najbardziej).

    Narzekamy, ze w Polsce nie ma profesjonalnych blogow a nie chcemy placic nawet za takie, ktore sie staraja i wykazuja tendencje wzrostowe.

    To co, pewnego dnia ma nam nagle wyskoczyc jakis wariat z pudelka i powiedziec „poswiece swoje cale dorosle zycie osobiste i zawodowe zebysicie drodzy internauci mogli do woli czytac za darmo to co ja zrobie”…

  • @Wiktor – na temat prosze, na temat. Co ma piernik do wiatraka? A ja wole placic za zbiornik.com.

  • Artur – zdefiniuj co znaczy utrzymać się z bloga? 2k czy 8k netto miesięcznie?

    Trochę chyba za ostro oceniłeś nasz rynek i polski internet. Ja twierdzę, że jeśli ktoś się przyłoży to dał by radę. Łatwo by nie było ale kto mówi, że praca ma być łatwa i gwarantować zawsze godziwe wynagrodzenie?

  • Artur Kurasiński

    @hazan – Grzesiek nie pokusze sie o okreslenie „ile komu trzeba zeby przezyl a ile zeby mial na fajki, alko i wyjazd na wakacje”, powiem truizm – mamy inne potrzeby. slyszalem, ze tylko 5% osob w Polsce zarabia powyzje 5 tys. pln netto wiec moze to jest jakas wytyczna? Ja nie chcę nikomu nic narzucać – niemniej jeśli policzyć mniej więcej ile miesięcznie czytelnik jest w stanie placic za dostep (okolo 2-5 pln max) to wychodzi, ze musialaby placic naprawde duza grupa osob zeby autor bloga mogl tylko skupic sie na podwyzszeniu jakosci merytorycznej serwisu…

    Co do przykladania sie – mnie dzis opadly rece czytajac komentarze w takim stylu jak tu: http://www.internetstandard.pl/news/353911/Platne.blogi.Nie.dziekuje.html – kuzwa, wez i zadowol takich ludzi i „czytelników”…

  • Ok, ale mi nie chodzi o utrzymywanie się z płatnych treści – bardziej reklama + dodatkowe usługi.

  • @;): na bloga wrzuciłem nagranie video (akurat wybraliśmy taką formę omówienia tej akcji) gdzie przedstawiliśmy z Pawłem Iwaniukiem nasze wnioski z tej akcji
    http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2009/12/16/mediafun-platny/

  • Zgodzę się z uwagą, iż współczynnik konwersji należy zmniejszyć. Wydaje mi się, iż sytuacja będzie podobna jak w przypadku realizacji zamówienia w sklepie….

    Natomiast co do ogólnej idei. Artur, ja traktuje swojego bloga podobnie – czyli możliwość dzielenia się spostrzeżeniami na temat e-marketingu i realizowanych projektów. W takim modelu za moją pracę płaci firma (defakto sam sobie płacę jako właściciel NetArch).

    Nie widzę natomiast możliwości zdobycia klientów na bloga informacyjnego – zbyt wiele źródeł informacji w sieci za free.

    Blogi profesjonalne – może. Tylko musiałyby to być blogi z ‚tajnym know how’. Takie poradniki/blog z płatnym dostępem – imho mają szanse ‚sprzedaży’ treści.

  • Pingback: TECHNOZgredy odc.18 | DailyTECH.pl - Codzienna dawka technologii()

  • mw

    Zobaczcie, jaki model „biznesowy” ma Michalkiewicz
    http://www.michalkiewicz.pl/wplaty.php
    Może to jakiś komentarz do waszej debaty.

  • Czy notka powyzej ma byc poglebiona analiza? Jak czesto poglebione analizy pojawialy sie na tym i innych blogach bioracych udzial w badaniu. W czytniku rss mam okolo 10 polskich blogow IT. Gdy przeczytam newsy z pieciu to pozostale juz tylko odznaczam jako przeczytane, poniewaz miela z reguly te same tematy.

    Platne tresci pewno sa nieuniknione, ale nie dla tego typu blogow. przynajmniej w takiej formie jaka maja aktualnie. „pogłębione analizy i wnioski będą płatne i dochodowe” – tyle, ze takowe beda potrzebne niewielu czytelnikom i nie bedzie zapotrzebowania na wiele zrodel ich dostarczajacych.

  • Artru Kurasinski

    @peron – ech. nie bede sie klocil co jest a co nie jest „gleboka” badz „poglebiona” analiza. Czy za powyzsza notatke ktos by zaplacil? Mnie to nie interesuje bo nie byla pisana w takim kontekscie.

    Nie rozumiem Twojego toku rozumowania – nie bedziesz placil bo wszyscy pisza o tym samym? To podobnie jak w przypadku main streamu – wybierasz jedna gazeta / tygodnik / miesiecznik i za nie placisz a reszte sporadycznie przegladasz.

  • Dzięki Artur, miła wzmianka ;)

  • Artur Kurasiński

    @Alan – ee tam, nie ma za co ;)

  • @Artur Kurasinski
    Czy powyzsza notka jest poglebiona analiza – tu chyba nie ma nad czym dyskutowac. Eksperyment z platnym dostepem zostal opisany na conajmniej kilku blogach. Twoja notka nie jest ani lepsza, ani gorsza, nie wyroznia sie jednak niczym co warte byloby zaplacenia za nia, jesli ma sie dostep do pozostalych blogow za darmo. No chyba, ze wszystkie te teksty sa poglebionymi analizami ;)

    „Nie rozumiem Twojego toku rozumowania – nie bedziesz placil bo wszyscy pisza o tym samym? To podobnie jak w przypadku main streamu – wybierasz jedna gazeta / tygodnik / miesiecznik i za nie placisz a reszte sporadycznie przegladasz.”

    Nigdzie nie napisalem, ze nie bede placil. Ja teraz juz place za dostep do tresci, uslug, narzedzi online. Jednak do tej pory nie znalazl sie w moich oplatach zaden blog. Nie mam takiej potrzeby.

    Mala lista najlepiej zarabiajacych blogow:

    1 Techcrunch Michael Arrington $200,000 Advertising Banners
    2 Mashable Pete Cashmore $180,000 Advertising Banners
    3 Perez Hilton Mario Lavandeira $140,000 Advertising Banners
    4 Gothamist Jake Dobkin $80,000 Pay Per Click
    5 Timothy Sykes Timothy Sykes $80,000 Affiliate Sales
    6 Venture Beat Matt Marshall $62,000 Pay Per Click
    7 Life Hacker Nick Denton $60,000 Advertising Banners
    8 Tuts Plus Collis Taeed $55,000 Advertising Banners
    9 Smashing Magazine Vitaly Friedman $50,000 Advertising Banners
    10 Steve Pavlina Steve Pavlina $45,000 Pay Per Click

    I nikt nie zdecydowal sie na platny dostep. Jacys idioci chyba ;)
    Skad przekonanie, ze u nas mialoby byc inaczej?

  • Artur Kurasinski

    @peron – brawo, podales swietny przyklad na to, ze wlasnie taki model dzialania i prowadzenia serwisow w celach zarobkowych jest jedyna alternatywa. niemniej jednak – jesli nie prowadzisz redakcji ( zeby tylko wymienic: TC, Life Hacker, Perez Hilton, Mashable, VB), ktora daje ci dziesiatki wpisow w tygodniu nie masz mozliwosci czerpania zyskow ze swojej pracy. W polsce nisza w ktorej sa blogerzy nie pozwala na zarabianie na reklamie w taki sposob zeby calkowicie „przejsc” na zawodostwo – inaczej – znam 2-3 przypadki na cala polska siec i blogosfere. Czyli: u nas nikt, kto jest blogerem nie bedzie mogl zadac odpowiednich stawek za reklame na jego blogu. Jesli chcesz zarabiac wieksza kase („prawdziwa”) musisz uruchomic siec wertykalnych serwisow (vide Blomedia / ABCZdrowie / Kominek).

  • @Artur Kurasinski
    Narazie nikt (poza tymi 2-3 przypadkami) nie moze przejsc, ale to wlasnie ta kwestia kilku lat, wzbogacenia spoleczenstwa (oby :)), a przede wszystkim zmiany podejscia reklamodawcow, ktorzy aktualnie wciaz nie doceniaja reklam na blogach. I to wlasnie jest droga, ktora poprowadzi do tego, by dalo sie zarabiac normalne pieniadze na blogu. Bo z niektorych „analiz” ;) autorzy blogow wysnuwaja wnioski, ze co prawda na platne tresci jeszcze nie czas, ale sa one nieuniknione. Sa – tak, ale nie w blogach. Dzis nikt nie wprowadza oplat za blogi i za 5 lat bedzie podobnie. przynajmniej mi sie tak wydaje :)

    pierwsza 30: http://www.incomediary.com/top-earning-blogs/
    – nie wszyscy maja za soba duzych graczy, sa tez tacy, ktorzy prowadza bloga sami i nie kazdego dnia wrzucaja posta

  • To ja proponuję zrobić teraz drugie zestawienie – o ile punktów spadły odsłony bloga po tej „akcji”. Sam znam kilka osób, które zamknęły okno przeglądarki, krzycząc o różnych szwaczkach i damach o negocjowalnym afekcie.

  • @Patrys – ja zanotowałem tego dnia normalną liczbę odsłon :)

  • @artur:

    W skali rzędu wielkości to bym się nie spodziewał zmian, ale osobiście byłem świadkiem, jak serwis AK74 stracił 6 czytelników. Oczywiście nie wiem, czy na stałe, ale większość komentarzy nie brzmiała zbyt cenzuralnie.

    Przy okazji: dopiero szósta osoba, której wkleiłem linka powiedziała mi na koniec, czemu klnie — jako czytelnik RSS o „akcji” dowiedziałem się właśnie w ten sposób. (O akcji na Antywebie też nie wiedziałem, ale to dlatego, że moje czułe oczy nie potrafią znieść takich kwiatków językowych i ortograficznych).

  • artur kurasinski

    @Patrys – przykro mi, ze sa ludzie rezygnuja z czytania bloga w taki sposob. niemniej jednak poniewaz nie zamierzam wprowadzac oplat moze skusza sie i wroca :)

  • Pingback: Płatne blogi IT? | Małgorzata Leliwa()

  • Pingback: plutecki.net » Reklama w internecie - płatne treści vs reklama()

  • Pingback: Nie chcemy płacić za dostęp do treści | eSpmania eSports()

  • Przy okazji autor przekonał wszystkich, że GNU i Linux, pomysły jakiegoś anarchisty oraz naiwnego studenta, są zupełnie niemożliwe, bo stworzenie porządnej alternatywy dla Windows3.11 wymagałoby bezpłatnej a fachowej pracy tysięcy specjalistów.

    Przed napisaniem następnych zdań zawahałem się trochę czy nie usunąć danych o moim blogu, żeby nie wyglądały one na napastliwą autoreklamę, ale pomyślałem: a czego mam się wstydzić? W końcu, jak dotychczas w mojej dziedzinie braku profesjonalizmu nikt mi nie zarzucił… Otóż od trzech lat bawię się, cieszę się prowadzeniem blogu, w którym jest wiele wpisów o poglądach i przekonaniach, ale i grubo ponad setka wpisów z mojej dziedziny, gdzie rozdaję to co wiem, bo wierzę, że jest to właściwie. Nigdy nie przemknęło mi przez głowę, by zarabiać na blogowaniu i prawdę mówiąc mogę świetnie bez takich zarobków żyć. Dzięki utrzymaniu pewnych standardów (przypuszczam, że często polegających na przypominaniu sobie o zasadach dobrego wychowania) nawiązałem kontakt z dziesiątkami blogerów mających podobne do moich poglądy. Z pewnością wiele dali mi oni, czasami słyszę, że i ja im się przydaję. Owszem, nie wykluczam, że niektóre moje materiały staną się częścią sprzedawanej książki, ale nie przeliczenie na złotówki jest motorem moich działań.

    Ponbieważ mam się za część powszechnego zjawiska, a nie za jakiś wyjątek, sądzę, że wyrażone przez autora poglądy nie prowadzą do przyszłości, a na manowce.

  • Pingback: Nie płacę za „przedruk” | Piotr Szymczak()

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę