Szukaj
Zamknij
Internet

Pstro.pl – co słychać po roku?

pstro.pl maciek saganowski

W kwietniu 2009 roku przeprowadziłem wywiad z Maćkiem Saganowskim założycielem Pstro. Maciek miał ambitne plany, chciał zrobić serwis na który porywał się tylko portale i wydawcy „żółtych książek”……

Minął rok czas się dowiedzieć na ile plany a na ile ich realizacja stała się możliwa i czy wszystko wygląda tak różowo jak na papierze (i w excelu).

AK74 – Maćku jak idzie Pstro? Yelp nie ma co prawda na naszym rynku ale Qype już się pojawił…

Maciej Saganowski – Qype był chyba nawet przed nami, jak sobie przypominam :) Yelp, owszem nie wszedł, ale raczej nie przewiduje że będzie się rozdrabniał na, jak to oni ciepło mówią, „emerging markets”. Biorąc pod uwagę co się dzieje na rynku amerykańskim i brytyjskim oraz o obronie terytorium przed foursquare, myślę że mają co robić na swoim torfowisku.

Wracając do pstro. Od czasu jak ostatnio rozmawialiśmy sporo się zmieniło. Po pierwsze, w większości, zakończyliśmy etap budowy produktu i przeszliśmy do budowy contentu. Jest to o tyle ciekawa zmiana, że przy pierwszym etapie sporo zależy od ciebie. Więcej kodujesz więcej masz. Teraz jest trochę inaczej.

Serwisy UGC, mają to do siebie, że w początkowym okresie rozwijają się wolniej i dopiero po uzyskaniu masy krytycznej, ich krzywa wzrostowa wznosi się agresywniej w górę. W pstro obserwujemy wzrost, nowych kont, dodawanych biznesów, pisanych recenzji, czy po prostu UV, ale krzywa wzrostu jest nachylona na razie 20% w górę, a jeszcze nie 50% i więcej.

Posługując się przykładem, ulepiliśmy kulę śniegu, przetoczyliśmy ją na przez szczyt na drugą, stromą stronę góry i zaczynamy obserwować jak zaczyna się ona sama toczyć na dół. Aktualnie zbieramy ok. 20 recenzji dziennie i generujemy ruch na poziomie 160 tyś UV.

AK74 – Kiedy rozmawialiśmy rok temu na pewno wiele rzeczy postrzegałeś inaczej – powiedz mi co z perspektywy 12 miesięcy udało się tak jak planowaliście a co było zaskoczeniem?

MS – Tak, zdecydowanie. Praca nad pstro wiele nas nauczyła. Mnie osobiście nauczyła pokory i spokoju. Na początku łudziłem się trochę, że nie inwestując wiele w marketing uda nam się rozdmuchać ten serwis do miliona unikalnych i setek recenzji dziennie w góra rok. Z dzisiejszej perspektywy sądzę, że było to trochę naiwne myślenie.

Teraz po prostu dosypujemy do pieca, pracujemy nad contentem, czyli bazą danych lokalnych usługodawców, a to tłumaczy się na wzrost recenzji. Więcej recenzji to z kolei więcej użytkowników zainteresowanych opiniami innych i kolejne recenzje napisane przez tych nowych.

Reasumując. Przez ten rok udało się zbudować fajny produkt, który podoba się naszym użytkownikom. Jako bodajże jedyni w Polsce zbudowaliśmy autorską bazę danych dzielnic w największych miastach polski, przez co wiemy, że jak ktoś dodaje do bazy restaurację w Gdańsku na Matejki, to jest to dzielnica – Wrzeszcz.

Jest to o tyle istotny element, że sporo wyszukiwań opiera się właśnie o dzielnice np. Restaruacje we Wrzeszczu, fryzjer na Pradze itp. Na pstro.pl każdy podmiot przypisany jest do jakiejś dzielnicy i w tym jest duża wartość.

Na koniec najważniejsze – udało się nam zachęcić użytkowników do pisania recenzji, dzielenia się komentarzami na temat obiektów oraz dodawania coraz to nowych podmiotów. Serwis się fajnie rozwija.

A teraz co nas zaskoczyło. Okazało się, że pstro.pl to nie do końca serwis społecznościowy takim jak go widzieliśmy na początku. Błędem było myślenie, że nasi userzy będą tu spędzać czas lub wysyłać do siebie wiadomości.

Nasi userzy przychodzą, żeby znaleźć fryzjera w okolicy, pochwalić lokalną pizzerię, względnie wyżalić się na temat instruktora prawa jazdy, a nie po to by nawiązywać nowe znajomości. Gdybyśmy dziś budowali ten serwis od nowa, raczej byśmy zapożyczyli gotowe moduły społecznościowe z facebooka, zamiast pisać je od zera na swojej platformie.

Mnie, ironicznie, chyba najbardziej zaskoczył fakt, że jak postawiliśmy już serwis i powiedzieliśmy światu że oto jesteśmy, nie otrzymaliśmy od razu lawiny recenzji. To był taki zonk. Pierwsze 6 miesięcy były bardzo wolne jeśli chodzi o nowe recenzje.

Dopiero od początku tego roku widzimy zdecydowane przyspieszenie. Serwisy UGC są trochę jak taki talerzyk kloszarda. Jak nie ma na nim żadnych monet, nikt nie wrzuci ten pierwszej. Dopiero jak leżą tam 3-4 pięciozłotówki, ludzie zaczynają się dorzucać. Psychologowie mówią na to społeczny dowód słuszności.

Kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła, a w sumie nie powinna była, bo było to do przewidzenia, jest fakt, że ciężko nam jako serwisowi horyzontalnemu, gdzie możesz recenzować wszystko, rywalizować skutecznie serwisami wertykalnymi typu gastro, gdzie userzy recenzują w jakiejś wąskiej niszy.

Była to szybka lekcja, musieliśmy ustawić priorytety w naszej taksonomii kategorii i teraz po nowym redesignie strony głównej, jest już dużo bardziej oczywiste na jakie kategorie stawiamy nacisk i w czym chcemy być mocni.

AK74 – Pstro budowane było z własnych oszczędności – daliście radę przetrzymać do momentu zarabiania? Jak bardzo musieliście zacisnąć pasa?

MS – Póki co, pstro.pl nie jest jeszcze rentowne operacyjnie. Więcej wydajemy niż zarabiamy, aczkolwiek jako że nie zatrudniamy pracowników na etat i większość roboty, programistycznej, marketingowej i contentowej robimy we własnym zakresie, te wydatki nie są wysokie.

Jak mówiłem wcześniej nasz priorytet na teraz to baza i relacja z użytkownikiem, co nas dużo nie kosztuje, a nie kupowanie ruchu i drogie akcje marketingowe.

AK74 – Plany mieliście ambitne (cytuje „CPMy, adsense, malingi, sieci afiliacyjne”) – ile udało Wam się z tego zrealizować? Pstro jest dochodowe?

MS – Pstro jest przychodowe. Jeszcze nie dochodowe. Aktualnie posiadamy adsense i adtaily, ktore zresztą wymaga małego refreshu bo coś się słabo sprawdza ostatnio. Ale owszem, w dziedzinie monetyzacji rzeczywistość zapukała nam trochę do głowy :).

Na początku miałem dość ambitne plany jeśli chodzi o monetyzację UV. Myślałem, że można na tym robić kokosy. Przekalkulowawszy to, doszliśmy do wniosku, że dokładanie programów afiliacyjnych, zarządzanie partnerami, mailingami w tak małym składzie osobowym jaki posiadamy, spowoduje że za stosunkowo niewielkie dodatkowe przychody, skupimy całą swoją uwagę na budowie ruchu, zamiast budowie treści.

W naszych celach priorytetem nr 1 są nowe biznesy, recenzje i komentarze. Przysłowiowe ufały są teraz dużo dalej na liście celów do zrealizowania. Bardziej wolelibyśmy być małym serwisem z pół milionem UV i 80 recenzjami dziennie, niż szczytować w megapanelu i świecić top-layery.

Taka strategia oznacza, że musimy szukać źródeł zarobku w innych miejscach, np. sprzedaży płatnych rekordów właścicielom biznesów, co jest zresztą modelem dobrze sprawdzonym przez Yelpa w Stanach, czy lokalnie przez takich graczy jak Eniro, Pkt czy firmy.net.

AK74 – Jak pojawienie się Facebooka w Polsce wpłynęło na Wasz serwis – zarejstrowaliście jakiś odpływ użytkowników?

MS – Nie. Stało się wręcz odwrotnie. Facebook jest dla nas nowym źródłem ruchu. Stąd przymierzamy się na głębsze otwarcie na tą platformę, nie odwrotnie.

Jak mówiłem, pstro nie okazał się być serwisem społecznościowym, natomiast nie oznacza to, że recenzja napisana przez naszego usera, nie zainteresuje jego znajomych na FB, czy np. Naszej Klasie. Stąd zagadnienie integracji FB Connect jest teraz na tapecie.

Linki do recenzji umieszczane na profilu FB spotykają się ze sporą ilością lajków, śmiesznych komentarzy i stymulują do napisania czegoś od siebie, szczególnie jak byłeś już u opisanej właśnie fryzjerki, czy pedikiurzystki i chcesz napisać kontrę do poprzedniej recenzji.

AK74 – Gastronauci ładnie rosną – Wy też. Gdzieś Wasze drogi zapewne się przetną tak samo jak pojawienie się serwisów geolokalizacyjnych – planujcie jakąś obronę?

MS – Zacznę od gastro. Nie bardzo widzę jak nasze drogi miałyby się przeciąć. Bardziej funkcjonujemy obok siebie i się uzupełniamy. Wynika to z tego, że mamy kompletnie inną bazę użytkowników. Ola z Gastronautów używa fajnego porównania jak mówi o swoich userach – „kulinarne wykształciuchy”.

W krajach anglojęzycznych mówą na nich foodies. Są to pasjonaci kulinarni, osoby które wiedzą czym się różnią Futomaki i Hosomaki, albo jak smakują przegotowane bataty. Gastro przyciąga takich właśnie foodies, nie znaczy to oczywiście że nie ma tam przeciętnych zjadaczy chleba.

My Pstro postrzegamy jako serwis dla każdego, nie staramy się pozycjonować jako serwis ekspercki, nie tworzymy treści wokół naszych kategorii, nie piszemy słowniczka gwary mechaników samochodowych, czy artykułów za i przeciw szkołom rodzenia. Stawiamy na prostotę, na zwykłych użytkowników i Polskę A, B, C…aż do Z.

Odnośnie geolokalizacji. Tutaj musimy być ostrożni, chcemy uniknąć rozbudowywania naszego serwisu o moduły lokalizacyjne, nie chcemy konkurować z zumi, czy wspomnianym Foursquare.

Nasza nisza to recenzje i szukanie lokalnych biznesów, nie odznaki, badge i zniżki. Nie znaczy to wcale, że traktujemy aplikacje mobilne po macoszemu. Aktualnie zgłębiamy tajniki mobajla i niewykluczone, że zobaczymy odsłonę pstro, która połączy takie wartości dla użytkownika, jak świadomość geolokalizacyjna z naszym bankiem dzielnic.

AK74 – Ciężko jest tworzyć społeczność a potem ją animować? Podjąłbyś się jeszcze raz tworzenia takiego serwisu?

MS – Zdecydowanie, podjąłbym się jeszcze raz, natomiast nie podchodziłbym do niego jak do społecznościówki, ale jak do serwisu czysto recenzenckiego, czym teraz jesteśmy. Animacja, okazała się rzeczą w miarę prostą.

Wystarczy, że odpowiesz na każdego emaila od użytkownika w miły i profesjonalny sposób, że zmienisz adres sklepu w Koluszkach jak prosi właściciel, że podzielisz się co śmieszniejszą recenzją na FB i ludzie na to pozytywnie reagują.

Nie nazwałbym tego nawet animacją. Animować można kukiełki :) My po prostu rozmawiamy.

AK74 – Ile osób pracuje obecnie nad serwisem a ile pracowało w fazie jego tworzenia?

MS – Co ciekawe, nasz skład osobowy się bardzo nie zmienił. Nadal robimy to w dwójkę z Krzysztofem, on odpowiada za sprawy techniczne, ja content i marketing. Moja żonka nadal opiekuje się jakością recenzji i rozwija bazę. Ten skład zupełnie nam odpowiada.

Przypuszczam, że jak dojdziemy do ćwierć miliona unikalnych oraz 50 – 60 recenzji dziennie, co jak zgaduje nastąpi na przełomie roku, będziemy musieli pomyśleć o powiększeniu zespołu. Na ten moment, obserwujemy każdą złotówkę z każdej strony i celowo trzymamy zespół tak mały jak to tylko możliwe.

AK74 – Plany – co się udało zrealizować z założonych „kamieni milowych” i co planujecie zrobić do końca 2010 roku?

MS – Przede wszystkim zrealizowaliśmy nasz plan budowy produktu na tyle, żeby się go nie wstydzić :) Przekroczyliśmy magiczną liczbę 20 recenzji dziennie. Serwis się dobrze rozwija.

Jest owszem cała masa poprawek, chcemy dopracować wyszukiwarkę, poprawić friendcasta (powiadamiacz o aktywności znajomych na stronie głównej pstro), wbudować bebechy facebooka, poprawić rejestrację i dwa trzy formularze gdzie konwersja mogłaby być lepsza.

Na tym etapie skupiamy się na pracy u podstaw – tzn. nieustanne poszerzanie bazy danych lokalnych usługodawców. Chcemy również zbudować wewnętrzny system sprzedaży premium records i sprawdzić na ile ten model biznesowy się przyjmie.

Nie jest wykluczone, że nawiążemy współpracę z parterem, który ma sprawne call-centre, doświadczenie w sprzedaży telefonicznej do małych i średnich firm i udostępniłby nam te zasoby.

Ten układ o tyle by nam odpowiadał, że i Krzysztof i ja jesteśmy ludźmi onlajnu, nie chcemy uczyć się sprzedaży telefonicznej na własnych błędach, chętniej wykorzystalibyśmy wiedzę partnera zewnętrznego, stąd nastawiamy się na taki kierunek rozwoju.

  • „etap budowy contentu” – http://tinyurl.com/39grs32. Trzeba uważać komu się zleca.

  • Pingback: Tweets that mention Pstro.pl – co słychać po roku? | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010 -- Topsy.com()

  • Greg

    Przejrzalem sobie testowo okolo 30 opinii na pstro.pl i mozna je okreslic kilkoma slowami – smiech, kicha, kryptoreklama. Niektore teksty aż kłują w oczy przekazem reklamowym, większość jest pisana przez jakiegoś copywritera czy pracownika agencji albo wlasciciela danej (malej) firmy. Nie dotyczy to tylko gastronomii, ale tez np. budownictwa czy handlu. Recenzji, ktore wydaja sie byc wiarygodne i brzmia jak pisane przez uzytkownika a nie marketoida jest moze kilka w kazdej kategorii, a cala reszta to reklamowy syf. Z taka zawartoscia nie wroze wam sukcesu.

  • Osobiście uważam, że albo Pstro się rozwinie w tym roku, albo chłopaki powinni coś zmienić. Przywołani do tablicy gastronauci wypadają znacznie, znacznie lepiej

  • @ Radek – dzieki za to Radek. Przyznaje ze mamy maly backlog z odsiewaniem spamu wlascicielskiego. Ta recenzja juz zostala usunieta.

    @Greg – dzieki za krytyke. Mimo wszystko ciezko mi sie z Toba zgodzic i nie tylko dlatego ze reprezentuje pstro. Wynika to przede wszystkim z natury i anonimowosci opini w internecie. Dotykasz problemu, z ktorym sie borykaja wszystkie serwisy opiniowe na swiecie: co jest rzetelne a co nie. Co jest prawda a co falszem. Czy rola serwisow opiniowych jest odsiewanie ziarna od plew, czy tez nie.

    Wiekszosc opini jaka zbieramy jest bardzo spolaryzowana. Albo bardzo na minus – ktos sie chce wyzyc, mial na prawde zle doswiadczenie, albo na plus – bylo mega super i chcesz w pewnym sensie podziekowac wlascicielowi i na prawde polecic to innym. Oczywiscie zdazaja sie rowniez naduzycia (pisanie opinii o sobie przez wlascicieli, marketerow, czlonkow rodziny – pozytywnie, czy konkurencje – negatywnie). Te naduzycia staramy sie usuwac, tam gdzie mamy do tego podstawy, jak w przykladzie powyzej (mamy algorytmy, ktore te rzeczy wylapuja, na podstawie roznych zmiennych, o ktorych nie bede sie tutaj rozwodzil). Wracajac. Duzo jest opinii albo na 1/2 gwiazdki, albo na 5. Bardzo malo jest opinii pomiedzy, bo malo komu sie chce pisac recenzje o czyms nijakim, bo nie ma tak na prawde co napisac. Nasi userzy, ktorzy pisza pozytywnie o swoich doswiadczeniach, czesto gesto nie opisuja swojego przezycia w szczegolach, ktore moglyby spowodowac ze ewidentnie dojdziesz do wniosku ze jest to rzetelna opinia. Jesli spojrzysz np. na takie recenzje http://www.pstro.pl/b/pasibrzuch-bar-rzeszow#892b496fa540fd4 formalnie nie masz prawa sie do tego przyczepic. Mogl to napisac wlasciciel, ale mogl tez zwykly klient, ktory jest zadowolony. Teraz – zjawisko, ktore opisujesz owszem boli, ale tylko dlatego ze nie uzyskalismy jeszcze na tyle duzej masy recenzji, aby te dobrze napisane opinie „wlascicielskie” zginely w morzu innych opinii.

    Na chwile obecna nasze stanowisko jest takie: usuwamy bezlitosnie wszystko co nosi oczywiste znamiona naduzycia wlascicielskiego, jest pisane przez ta sama osobe, jest szkalujace, chamskie, nie jest opinia (zdziwilbys sie, dziennie usuwamy tego na prawde sporo). Wszystko inne zostawiamy. Nie nasza rola jest zastanawianie sie czy szare jest bardziej czarne czy bardziej biale. Ufamy ze czytelnicy tych recenzji sami beda w stanie to zinterpretowac po swojemu.

    Jeszcze raz dzieki za podniesienie tego problemu, bo warto o tym rozmawiac.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę