Szukaj
Zamknij

Nie zdobywa się kasy bez robienia sobie wrogów

Za chwile (kiedy w Polsce?) na ekrany kin w US wejdzie fabularyzowana historia Marka Zuckerberga i jego (hmm ok, nie jego) pomysłu na serwis społecznościowy (tak, chodzi o Facebooka). Z filmu dowiemy sie, że M.Z. to niezbyt świetlana postać delikatnie mówiąc robiąca interesy w dziwnym stylu ale za to z sukcesem…

Nie wiem czy historia Facebooka jest typowa dla branży internetowej za oceanem. Niemniej można znaleźć wiele punktów wspólnych z tym jak się prowadzi „byznesy” w różnych częściach świata. W tym i w Polsce..

Nie wiem ile osób dziś pamięta jak rozchodziły się drogi twórców Wirtualnej Polski Leszka Bogdanowicza, Marka Borzestowskiego, Jacka Kawalca i Macieja Grabskiego. A to przecież był pierwsze lata komercyjnego Internetu w Polsce. I pierwsze naprawdę duże kwoty rozpalające wyobraźnie naszych rodzimych mediów. Wyliczane skrupulatnie miliony zysków za wirtualne konta, okładki branżowych pism i tak dalej – mieliśmy posmak blichtru, wielkich pieniędzy i „młodych” je robiących..

Na pewno sprawę walki o kontrolę nad WP pamięta zarząd TP SA, którego rozwiązanie konfliktu w 2005 roku kosztowało ponad 200 mln złotych.

Ile osób przypomina dziś sobie jakiego typu konflikty i sprawy sądowe legły u podstaw dziś ogromnego portalu jakim stało się Allegro (Arjanowi Bakkerowi groził w pewnym momencie wyrok 10 lat pozbawienia wolności). QXL Ricardo na pewno nie wspomina „polskiego epizodu” dobrze – Arjan Bakker wręcz przeciwnie.

Leszek Bogdanowicz (tak, ten sam od WP) oraz Rafał Plutecki próbowali powtórzyć sukces WP i Onetu tworząc kolejny portal (Arena.pl – reklamowany przez Kayah) i prawie udało mu się wejść z nim na giełdę. Prawie bowiem kilka dni przed debiutem Prezes Tel-Energo (firmy z którą Arena tworzyła projekt E-connections) wypuścił do mediów oświadczenie w którym stwierdzał, że nie widzi możliwości dalszej współpracy. W efekcie Arena na parkiet nie weszła a cała spółka niedługo potem ogłosiła upadłość.

Kolejnym portalem „z historią” jest Ahoj (w którym miałem okazję osobiście maczać palce). Portal znany był z tego, że tworzyło go dwóch Amerykanów i Polak dysponujący sumą około 20 mln dolarów (taki plotki chodzą do dziś), szefem PR lub też nawet rzecznikiem był Tomasz Raczek a firma przepalała gotówkę w tempie ekspersowym (praocowników Ahoj w szczytowym momencie było około 80-100 osób).

Firma chętnie się reklamowała ale mniej chętniej płaciła co skończyło się ogromnymi długami i wizytami wierzycieli. Firma giełdowa Chemiskór (zmieniając nazwę na 4media) próbując zaczarować rynek i wejść w „nową gospodarkę” kupiła The MotherShip Poland (właściciela Ahoj.pl) i zapowiadała dumnie, że będzie inwestowała w Internet. Producent cholewek nie dał jednak rady i finałowo zamknął cały portal sam ogłaszając upadłość (do dziś ciągną się sprawy karne poszczególnych osób zamieszanych w ten proces – w sprawę zamieszany był Prokom, co najmniej jeden polityk i kilku szefów spółek giełdowych).

Piotr Wilam i Intel Capital pewnie woleliby nie pamiętać o swojej inwestycji w Grono.net. To co działo się w spółce można było śledzić na forach dyskusyjnych poświęconych a to tuningowi samochodów (ciekawe hobby zarządu spółki, która co rusz ogłaszała upadłość) a to na serwisach prawniczych.

Dość powiedzieć, że założyciele Grono.net bardzo rozmijali się w faktach dotyczących wkładu w powstanie serwisu a potem nie bardzo chcieli dzielić władzą (i kasą) z inwestorami.

Najnowszy przykład (na o wiele mniejszą skalę) – sprawa „inwestycji” pewnego „funduszu” w serwis Hatak.pl. Jak zwykle wygrał prawnik i „przebiegły” biznesman mówiąc o sobie, że „jeśli chodzi o polski świat biznesu, to jestem VIP-em”.

Jeśli wierzyć Davidowi Fincherowi, reżyserowi „The Social Network” Facebook został stworzony przez Zuckerberga, który strasznie chciał zaimponować otoczeniu, zwrócić na siebie uwagę dziewczyn i dostać się w kręgi uczelnianych klubów w których bawiła się śmietanka (nie zawsze intelektualna) Harvardu.

Pieniądze raczej nie były na pierwszym miejscu – trudno było sobie wyobrazić wtedy jak można zarabiać na umieszczaniu w Internecie zdjęć studentów. Wtedy.

W przypadku naszych rodzimych historii kasa była zawsze na pierwszym miejscu. Ciekaw jestem jaki tytuł byłby odpowiedni dla filmu opowiadającego o polskich bohaterach „bańki 1.0”? Jakieś propozycje?

  • „Bierz forsę i w nogi” (ale taki film chyba już ktoś nakręcił)

  • W Polsce (AFAIR) 30 września. Tak więc 1 października mogę Ci opowiedzieć jak film ;)

  • Ciekawe streszczenie dziejów polskiego Internetu :)

  • Mam wrażenie, że akapit „Piotr Wilam i Intel Capital pewnie woleliby…” jest ucięty w okolicach linku.

  • @Ciukes – sprawdz teraz, cos mi WP szaleje…

  • smitu

    Wreszcie jakiś ciekawy tekst na polskim blogu branżowym. Szkoda, że taki krótki ;/

  • Świetny wpis. Odświeża pamięć – pracowałem w latach 2000 – 2002 w Tenbicie (rozrywkowy wortal ITI) i pamiętam z jakim przejęciem śledziliśmy losy Ahoja czy Areny. Wydawało nam się wtedy, że Ahoj to „Panie, ho, ho..”

    A przy okazji pominąłeś jeszcze jednego portalowego gracza z tamtych czasów – taki serwis, który miał czarny layout… YOYO.PL :) tez miał wielkie plany.

    A na tytuł filmu typowałbym „Great Expectations”. Też niestety wykorzystane :/

  • AJS

    ponoć jak czegoś nie ma w internecie to to tak naprawdę nie istnieje. więc jak tu stworzyć coś nowego. niektórzy tworzą więc coś ” nowego” podpatrzonego i jakoś im to wychodzi.. nie raz zastanawiam się co składa się na sukces niektórych portali

  • O wielu rzeczach zapomniał , jak choćby o polbox’ie czy poland.com Elektrimu.

    Tytuł filmu? Polski to „Na Dzikich Polach Internetu..” a amerykanski
    „Dziki Zachód Internetu”

  • > Pieniądze raczej nie były na pierwszym miejscu – trudno było
    > sobie wyobrazić wtedy jak można zarabiać na umieszczaniu
    > w Internecie zdjęć studentów. Wtedy.

    Czy tylko wtedy?
    Do dzisiaj na tym serwis nie zarobił, same straty przynosi.

  • @Arnold – Twoja pasja do kwestionowania wszystkiego i wszystkich powoli staje sie groteskowa.

  • fb jeszcze się nie zwrócił, ale od 2 lat zarabia i to sporo

  • Artur:
    Wśród panoszących się peanów pochwalców przydaje się głos rozsądku. :)
    O ile mogę zrozumieć, że komuś się podoba ten serwis to zdumiewają mnie biznesowe głosy zachwytu na twarzobogiem – wygląda jakby ludzi coś zdrowo otumaniło.
    Ta firma od początku swojego istnienia nie przyniosła ani odrobiny zysku, usługi oferuje za darmo, ma gdzieś prywatność swoich klientów i żyje tylko dzięki kroplówce z kasy inwestorów.
    Gdyby takie numery wycięła firma robiąca statki, samochody, …[cokolwiek] to byłaby jedynie pośmiewiskiem a Władze dobiłyby ją oskarżeniami o dumping.

    yezooz: coś mi w danych umknęło czy opatrznie rozumiesz słowo „zarabiać” ?

    pozdrawiam

  • artur

    @Arnold – FB zarabia i to duzo. W setkach milionow dolarow. I jej wartosc bierze sie z tego ile ktos chce za nia zaplacic a nie wartosci bazowanej na wypracowanym zysku.

    Prywatnosc – jezu, to strasze. Powiedz to 12 mln ludzi na NK. Moze przestana robic sobie zdjecia w lozku albo rzygajacych na imprezach. Ludzie maja w dupie prywatnosc jesli dasz im batonika za 1 pln.

  • MikeS

    @Artur- chyba inaczej rozumiemy pojęcie zarabiać- wartość firmy to co innego niż jej zdolność do generowania zysków i pozytywnych wartości przepływów pieniężnych. Zarobić na FB to może co najwyżej pan Z jeżeli zdecyduje się ją sprzedać. Sam FB mam dość wysokie skumulowane straty od początku działalności i jeszcze trochę musi lat minąć żeby je „odkuć”.

  • artur

    @MikeS – Boze ale sie uczepiliscie. Zerknij sobie chocby do Wiki – FB ZARABIA od co najmniej roku. zarabia na sprzedazy reklam i wirtualnej waluty. To, ze wydatki na portal na razie przewyzszaja zyski nie oznacza. ze dla rynku jest to serwis malo atrakcyjny – wrecz przeciwnie bo teraz udzialy w nim sa tansze niz wtedy gdy zacznie poteznie kosic kase i wejdzie na gielde. Czy tylko ja nie spalem na lekcjach z makroekonomii?

  • MikeS

    @Artur- nie, nie tylko Ty nie spałeś. Tylko chyba spałeś na rachunkowości. Zarabia na sprzedaży reklam i wirtualnej waluty ale wydatki na portal przewyższają zyski. To chyba jednak nie zarabia, tylko sprzedaje wirtualną walutę i przynosi straty?

    Nie neguję rynkowej wyceny FB ani jego potencjału do przynoszenia dochodów w przyszłości, natomiast fakt faktem, że jeżeli wydatki przewyższają przychody to jednak na obecną chwilę przynosi straty. Koniec i kropka.

  • Artur: Widzę, że coś mocno rozdrażniło Cię dzisiaj.
    Zgadzamy się, że zasadniczo firma jest tyle warta – w wymiarze pieniężnym – ile ktoś chce za nią zapłacić. Ile jest wart Twarzobóg – to zaiste wróżenie z fusów dopóki ktoś nie kupi znaczącej ilości akcji lub firma nie wejdzie na giełdę. Bo to, że sprzedam 0,0000000001 % akcji swojej firmy za powiedzmy 1 mln dolców nie oznacza wcale, że wartość mojej firmy rzeczywiści wynosi 100 mld dolców.
    Jednakże w ogólności firma, która systematycznie generuje i raczej będzie generować nadwyżkę przychodów nad kosztami – popularnie zwaną zyskiem – RZECZYWIŚCIE jest COŚ warta. Czy to będzie 10x generowany zysk czy 20x to już kwestia drugorzędna. Ale ma to WYMIERNĄ wartość.
    Natomiast firma, która systematycznie wydaje więcej niż ma przychodów i zmiana tej sytuacji to tylko mgliste nadzieje, ma jedynie wartość UROJONĄ.
    Wystarczy, że np. Diaspora czy inny zdecentralizowany projekt okaże się dla ludzi ciekawą alternatywą i wartość Twarzoboga szybko może poszybować do bezwzględnego zera, a pan Z. stać się zwykłym nędzarzem, żałującym, że nie sprzedał akcji gdy ktoś chciał je kupić.
    Podaję ten przykład z Diasporą by zwrócić uwagę, że gdyby Facebook generował zyski to wcale by ta wartość tak nie runęła. Jednak wystarczy drobny, przypadkowy PSTRYK odczyniający urok i… ile będzie wtedy warta firma przynosząca setki milionów strat rok w rok?

    Co do prywatności – są rzeczy, którymi ludzie chcieliby podzielić się jedynie z najbliższymi.
    Twarzobóg w ogóle tego nie szanuje i nie ma pewności, że takie rzeczy nie trafią przed niepowołane oczy i uszy.

    p.s.
    Czyli na umieszczaniu zdjęć studentów jednak nie zarabia ;)
    Tak, tak – wiem, że to była tylko metafora :)

    p.s.2
    Zawsze mnie zastanawiało dlaczego Facebook był zamknięty dla ludzi jednej uczelni a potem w ogóle uczelni.
    Teraz gdy wiadomo, że zrobił go dla zdobywania danych dziewczyn z uczelni wszystko jest jasne :)

  • artur

    @Arnold – akcje FB kupil MS, DST i pare innych firm. Na tej podstawie wyceniono wartosc firmy na okolo 15 mld usd. FB zarobil w 2009 roku 800 mln dolarow.

    Firma, ktora wydaje wiecej niz zarabia ale systematycznie poprawia swoje wyniki jest swietnym kandydatem na IPO. I FB zarobi krocie na gieldzie wlasnie na tej dziwnej wierze we wzrost.

  • Artur:
    I właśnie takie nieprecyzyjne stwierdzenia są niezwykle zwodnicze i wprowadzają zamęt wśród mniej zorientowanych ludzi.
    Idąc Twoim podejście nasze stocznie, kopalnie i koleje też… zarabiały.

    A to nieprawda.
    To co podajesz to przecież tylko przychody, wpływy do kiesy firmy, a nie jej zarobek.

    Fajnie, że firma poprawia wyniki, ale jeśli jest na minusie to nadal jej wartość jest jedynie wartością marzenia, że kiedyś tam … może… za jakiś czas… Marzenia, które może się w ogóle nie ziścić.
    Pamiętaj bowiem, że Twarzobóg ma w zasadzie użytkowników a nie klientów. Łatwo jest prowadzić biznes oferując coś ludziom za darmo, gorzej gdy muszą zapłacić.
    Zaś firma, która zarabia od lat ma konkretną, rzeczywistą wartość zbieraną przez lata zyskowności.

    Gwoli puryzmu – na giełdzie FB też nie zarobi, pozyska co najwyżej dodatkowy kapitał JEŻELI wyemituje nowe akcje.
    Zarobić mogą Ci co sprzedadzą jego akcje, jeśli nabyli je wcześniej taniej (jak np. właściciel czy pracownicy realizujący opcje itd.)

    pozdrawiam

  • efbe

    Moze wrzuc na blogu przycisk ”like” ;) – tym co spodobal sie wpis ale niekoniecznie chca go komentowac

  • artur

    @efbe – bedzie, bedzie :) zmieniam niedlugo layout i wprowadze pare nowych funkcji ;)

  • artur

    @Arnold – EOT.

  • Tomasz Kopacz

    Uwielbiam jak Kurasinskiego pazernosc przecieka przez kazdy wpis i material wideo na blogu

    Tak bardzo ten chlopak chce byc bogaty ze tylko o tym pisze

    Dolacz do Cybulskiego i Budzicha – oni tez sa wyznawcami monety

    a tak na powaznie – napisz cos z sensem golodupcu

  • natash

    slowa Pana Kopacza zabolaly na tyle, ze pozostana bez odpowiedzi ?

  • @natash – ale do czego mam sie odniesc?

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę