Wielkie granie w Blue City!

19:00 29th March 2008

Kode5 5-6 kwietnia BlueCity Warszawa

W dniach 5-6 kwietnia w warszawskim centrum handlowym „Blue City” odbędzie się największa impreza dla miłośników gier komputerowych podczas tej wiosny. Na ponad 4 tysiącach metrów kwadratowych zorganizowane zostaną turnieje, konkursy oraz zabawy związane z grami. Wszystko to podczas finału polskiej edycji imprezy „Kode5 Global Gaming Revolution”…

W imieniu swoim jak i reszty zespołu AdAction ogłaszam i zapraszam na Kode5 :)!

Poniżej oficjalna informacja prasowa dotycząca imprezy:

Organizatorzy polskiego Kode5 przygotowali mnóstwo atrakcji dla wszystkich, którzy odwiedzą „Blue City”. Będzie można na przykład wcielić się w gwiazdę rocka podczas turnieju w grę „Guitar Hero III - Legends of Rock”. W dwudniowym turnieju zawodnicy będą mogli co godzinę wygrać ciekawe i atrakcyjne nagrody. Najlepsi zawodnicy otrzymają w niedzielnych finałach (6 kwietnia) nagrody specjalne.

Atrakcje czekają także na osoby lubiące śpiewać – to dla nich zorganizowane zostaną rozgrywki w „SingStar Eska hity na czasie”. Wiele emocji przysporzy z pewnością finał rozgrywek superprodukcji „Call of Duty 4”, w którym weźmie udział sześć drużyn, a z członkami drużyn będzie można dodatkowo stanąć w szranki w rozgrywkach Deathmatch. Dla miłośników poważniejszych rozrywek Betsson.pl przygotuje pokaz i naukę w pokera.

Doskonale bawiąc się w Warszawie będzie można przenieść się do innego miasta, wirtualną jazdę po Lublinie będzie można odbyć dzięki wyścigom w Mercedesie klasy C po ulicach tego miasta w Second Life. Specjalnym wydarzeniem będzie na pewno przedpremierowy pokaz gry „Frontlines: Fuels of War” zorganizowany przez sklepy komputerowe Reactor na tydzień przed oficjalną polską premierą tej gry.

Na odwiedzających czekają także dodatkowe atrakcje, m.in. nagrody gwarantowane od sponsorów czy występy grupy rockowej Zbawiciele.

“Wydarzenia takie jak turniej KODE5 i imprezy jemu towarzyszące są okazją do spotkania wszystkich osób lubiących dobrą rozrywkę – zarówno graczy traktujących grę jako zabawę, jak i zawodowych wyjadaczy. Jedno jest pewne, połączy ich doskonała zabawa, którą zapamiętają na długo. ” – mówi Maciej Czerwiński z firmy Gradobicie.pl, współorganizatora turnieju Kode5 w Polsce.

Łączna wartość nagród rozdanych podczas kwietniowej imprezy przekroczy 100.000 zł. Większa część tej sumy będzie przeznaczona dla osób odwiedzających Kode5 i biorących udział w zabawach oraz rozgrywkach.

Jak zapewniają organizatorzy, polski finał Kode5 i wydarzenia mu towarzyszące, mają pokazać, że gry komputerowe to doskonała rozrywka dla całych rodzin. Filozofią tej imprezy jest pokazanie, że granie staje się rozrywką międzypokoleniową.

“Rozrywką, w której mogą uczestniczyć dzieci i rodzice, z której mogą korzystać znajomi i przyjaciele podczas spotkań towarzyskich” - mówi Jacek Jankowski, dyrektor zarządzający AdAction, organizatora turnieju Kode5 w Polsce.

Głównymi zawodami imprezy są finały Counter Strike i Warcraft III. 5 i 6 kwietnia w warszawskim „Blue City” zostanie wyłoniona najlepsza pięcioosobowa drużyna i najlepszy gracz, którzy pojadą na światowy finał „Kode5 Global Gaming Revolution”, gdzie będą reprezentować nasz kraj.

Więcej informacji:

Kode5

Gradobicie.pl

AdAction

Medale za Tybet

10:00 23rd March 2008

olimipiada berlin 1936

Sukces! Polscy zawodnicy mają zagwarantowane, że jeśli nie będą protestować i siedzieć cicho podczas letniej olimpiady w Chinach to dostaną medale. Szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotr Nurowski słusznie prawi, że każdy akt publicznej symaptii dla Tybetańczyków chińskie władzy ukarzą odebraniem medalu…

I ma całkowitą rację. Generalnie to ja w życiu pewnie nie pojadę do takiego na przykład Tybetu i guzik mnie obchodzi, że chinole kogoś biją i do kogoś strzelają. To jest bardzo daleko stąd a w Polsce jak wiadomo są Święta i ważniejsze sprawy i poważniejsze problemy. Nikt nie chciał umierać za Gdańsk to nie będziemy się martwili jakimś Tybetem (gdzie to w ogóle jest??)

Dlatego w pełni zgadzam się z szefem PKOLu Panem Piotrem Nurowskim, że po co nam to całe zamieszanie z władzami chińskimi i narażanie się na odebranie tego wora medali jaki zapewne przywieziemy z tej imprezy. Zacytujmy ponownie Pana Nurowskiego:

“Nie powiem może czegoś odkrywczego i nowego, ale my jako wolontariusze, działacze ruchu sportowego, olimpijskiego ciągle podkreślamy, że polityka jak najdalej od sportu, że sportu nie należy wykorzystywać do polityki”

Bo jak wiadomo polityka nigdy nie mieszała się ze sportem. Tak jak USA, Rosja ani Niemcy nigdy nie używali sportowców jako marionetek w politycznych przepychankach. Po prostu nie wypada kalać świętej tradycji igrzysk kiedy to (ale głupi byli kiedyś ludzie!) przerywano wojny na czas trwania. Acha no i ten stary piernik, francuski baron w kółko golony co on tam mógł wiedzieć o imprezie sportowej. Sport to piwo, czipsy i reklamy w kablówce.

Cały wywiad z ex szefem Elektrimu, który jak widać nie do końca odnajduje się w roli reprezentanta sportowców bo jego myśli są po prostu zbyt genialne dla tak przyziemnej rzeczy jaką jest sport. Dobroć i wiara w reżim chiński jaka bije z jego słów może się chyba tylko równać z dobrocią Jarosława Kaczyńskiego.

“Jako działacz sportowy, jako człowiek jestem optymistą czasami trochę niepoprawnym. Wierzę, że tak jak w Korei Południowej w 1988 roku, w tym okresie poprzedzającym igrzyska zmieniła się, nie było już reżimu totalitarnego, dyktatury, nie było gwałcenia praw człowieka, w dalszym ciągu – może naiwnie - wierzę, że Chińczycy wykorzystają tę szansę.”

Podpowiem Panu Prezesowi - niech Pan się dobrze ustawi podczas imprezy otwarcia na trybunach. Może nawet będzie Pan potem widoczny w jakimś dokumencie jakie władze chińskie zapewne nakręcą z okazji igrzysk żeby pokazać, że cały świat swoją obecnością potwierdza słuszną linię polityki rządu. Może nawet wyjdzie z tego takie dzieło?

Podczas igrzysk w 1936 roku w Berlinie Amerykanie ugieli się pod presją nazistów i nie wystawili w jednym z finałowych biegów dwóch zawodników żydowskiego pochodzenia - pewniaków do medali. Na pewno z perspektywy czasu dla takiego mocarstwa jak Ameryka jest to upokarzające doświadczenie i mało chwalebny fakt historyczny. Błędy popełniają jak widać wszyscy - małe i duże kraje. Uczmy się na cudzych błędach.

Jeśli któryś z polskich sportowców podczas olimpiady pomimo oportunizmu i braku jaj PKOL zdecyduje się na nie na zademonstrowanie sympatii z Tybetem (w jakikolwiek sposób) będę dumny i szczęśliwy jako obywatel tego kraju. Czasami nie liczą się zdobyte medale by móc mówić, że dzięki temu coś się zmieniło w świecie.

Czasami po prostu jest potrzebny jakiś ludzki gest. Daliśmy radę ruskim to chińczycy będą nam mówili co mamy mówić i robić?

Nie nawołuję do bojkotu olimpiady przez sportowców (w tym polskich) ale do pokazania władzom chińskim, że sportowcy przybyli na igrzyska nie są bezwolnymi marionetkami. Mówienie o rozdzieleniu polityki i igrzysk w momencie kiedy organizuje je państwo świadomie gwałcące prawa człowieka od wielu lat jest przerażającym i ponurym żartem z całej idei igrzysk.

Pojedźmy na tę olimpiadę ale pokażmy, że niektórych spraw nie można ukryć pod warstwą flag, konfetti i tłumów na rozkaz uśmiechających się widzów.

Wolny Tybet

Wolny Tybet
Save Tibet!
PKOL
The Official Website of the Beijing 2008 Olympic Games

Odrobina dystansu

20:46 8th February 2008

dać sobie spokój z odrobiną dystansu

Odpadłem na kilka dni od klawiatury stacjonarnego komputera, wybiłem się z rytmu pisania i sprawdzania co piszą inni i muszę stwierdzić ze smutkiem, że life sucks kiedy trzeba znowu przeklikać się przez zaspy zaległej poczty i bardzo-ważnych-informacji na blogach. Naprawdę. Parę dni bez logowania (albo właśnie wylogowania) i zaczynam inaczej patrzeć na ten cały wirtualny zgiełk…

Odpalam srogo przekarmionego zasysacza RSS i popadam w lekką konsternację - a to Ziobro przejechał swój laptop a to Marcin Jagodziński wziął na fleki Alka Tarkowskiego z wdziękiem słonia w składzie porcelany a to znowu stąd i tamtąd krzyk się niesie, że naszą (czyli moja i Twoja) prywatność tylko GIODO może uchronić albo gorzej - już została skonsumowana przez google’owego Lewiatana.

MałyMiękki zapragnął Yahoo więc Google go glanuje płacząc co się stanie jak MS dostanie nową zabawkę. Parę osób na raz poczuło gwałtowną chęć pożyczania mi kasy. Oczywiście na niezły procent. Lichwa? Gdzie tam - social lending you fool!

A jeszcze parę dni temu zanim znowu mój umysł nie został okopcony Bardzo Ważnymi Informacjami śmieliśmy się z pewnej pani z pewnego państwa na A, która wynajmowała nam pokoje, że z poważną miną tłumaczyła nam jak ważne jest segregowanie śmieci a w szczególności wrzucanie resztek biologicznych do specjalnego pojemnika.

Potraktowałem sprawę bardziej zabawowo niż pragmatycznie i zmuszałem się do segregowania odpadów w domowym zaciszu.

Parę dni później ofukałem znajomego, który źle umieścił swoje śmieci w pojemnikach. Po powrocie do rodzinnego miasta-stolicy na widok śmietników z wylewającymi się sfermentowanymi resztkami jedzenia wzruszyłem ramionami - byłem u siebie, na swoich śmieciach (sic!) i nie musiałem się juz wygłupiać pomyślałem.

Błąd. Tak samo jak zatrzymywanie się przed pasami i przepuszczanie pieszych. Albo zbieranie odchodów swoich milusińskich. Albo nie wyrzucanie papierosów na ulicę. Może nie pomoże to nam zbudować drugiego Google’a ale na pewno poprawi relacje między nami. Te prawdziwe nie wirtualne.

I już wiem, że parę osób puknie się w głowę czytając to i pomyśli “po kiego piszesz takie bzdety baranie przecież to ja już wiem”. Ja też tylko kompletnie nie umiem tego zastosować w życiu. Ale zaczynam to dostrzegać z pewnego oddalenia kiedy można nabrać odrobiny dystansu do siebie.

Wrócmy jednak z obłoków na ziemię. Właśnie odbyła się 16-ta edycja Auli i mam wrażenie, że jest to jeden z najważniejszych projektów jakie do tej pory udało mi się współtworzyć ponieważ kompletnie nie chodzi w nim o zysk ale o edukowania i możliwość wymiany doświadczeń.

Aula nabiera rumieńców dzięki świeżemu zaciągowi kilku osób (dziwnym trafem wszyscy są z mafii z bednarskiej). Mamy już więc spory team, który realizuje naprawdę świetne pomysły i odważa się mięć jeszcze lepsze. 26 lutego będziemy mogli zaprezentować spotkanie pod hasłem Ogólnopolski Barcamp, które mam osobiście nadzieję da sposobność do rozmów o wypracowaniu jakieś wspólnej formuły spotkań.

Znowu w TVN tym razem bardziej niż zwykle oficjalnie z większą ilością gości i bogatszym programem a potem impreza dla wytrwałych. Zapowiadam z góry kilka niespodzianek! Wizyta Reshmy Sohoni z Seedcamp.com mam nadzieję pomoże zrozumieć i uwierzyć naszym lokalnym young entrepreneurs, że mogą ścigać się z innymi krajami i wcale nie jest to walka Wisły Kraków z Realem Barcelona.

Chcemy i będę osobiście naciskał aby takich wizyt dających możliwość kontaktu z zagranicznymi środowiskami było więcej bo pomagają walczyć z uprzedzeniami (nie uda się, nie mamy środków, po co walczyć z lepszymi) i być może pomogą realnie jakiemuś polskiemu start-up’owi.

Tak więc uszy do góry, zima łaskawa jest tego roku i widzimy się 26-go lutego!

Drybling bez piłki

10:53 18th July 2007

euro2012 - samoboj przed pierwszym gwizdkiem

Wlasnie mijaja trzy miesiace od momentu kiedy wszyscy w Polsce i na Ukrainie wstrzymali oddechy aby po odczytaniu decyzji UEFA zaczac krzyczec z radosci. Trzy miesiace pozniej najwieksi optymisci moga zaczynac powoli krzyczec ale z zalu i rozpaczy…

Nasi włodarze pokazuja cuda na miare Orange Ekstraklasy. Co tam ‘kibice’ Legii. Rzadzacy udowodnili, ze nie tylko mozna skopac sie po kostkach przed wyjsciem na murawe, lobowac (nie lobbowac) wlasnego ministra celna dymisja ale ponad wszystko niczym zmeczone gwiazdy Realu - graja jak najmniej zespolowo. Ale zgodnie i chorem deklaruja, ze futbol znaja i kochaja. I wszyscy powinnismy im zaufac - przygotowania do Euro 2012 ida pelna para (w gwizdek).

Poniewaz poprzedni wpis dotyczacy mojego komentarza do przyznania nam, Polakom i naszemu rzadowi mozliwosci organizacji imprezy w skali miedzynarodowej okazal sie byc beczka prochu i po liczbie komentarzy (agresywnych, przesmiewczych, wrecz ocierajacych sie o obrzucanie g…) chyba wzbudzil najwieksze zainteresowanie. Postanowilem wiec podrazyc temat i poczekac na reakcje tych, ktorzy zarzucali mi malkotenctwo i brak wiary.

Huzia na juzia - zerknijmy wiec za kulisy przygotowan do najwiekszej sportowej imprezy w dziejach Polski! (Grunwaldu nie licze - okazalo sie, sporty ekstremalne z uzyciem mieczy i wloczni sa jednak zabronione przez MKOl)

Zacznijmy wiec od wyliczenia najwiekszego osiagniecia naszego rzadu - pozbawienie funkcji ministera sportu (i nie powolanie kolejnej osoby) w momencie kiedy trzeba pilnie rozwiazywac i zalatwiac sprawy zwiazane z Euro2012 na szczeblu miedzynarodowym. Brawo! To sie nazywa timing. Jesli faktycznie ex min. Lipiec mial cos na sumieniu to akurat teraz byla najmniej odpowiednia pora aby go zdjac. Chyba, ze chce sie miec kozla ofiarnego a tu juz traci “pisizmem” i niestety jest calkiem realne.

Brak budzetu - hy hy hy. Pamietamy 1 mld pln jakie znalazla minister Gilowska na wsparcie zorganizowania Euro2012? Pamietamy. Wiec wlozmy go miedzy bajki bo zapewne emerytury pomostowe, ZUS i KRUS skuteczniej wyciagna lape po kase. Jak na razie przygotowania do przygotowan Euro2012 finansowane sa z rezerw budetu ministerstwa sportu. A te jak wiadomo nie posiada juz ministra wiec szybko nie moze uchwalic nowe dofinansowania.

Brak ustaw - Sejm pojechal na zasluzony odpoczynek. Zapewne szczegolnie potrzebny poslom Samoobrony na ktorych ciaza zrzuty kryminalne (Maksymiuk). Tylko dlaczego opozycja nie zaprotestowala? Dlaczego zamiast wylegiwac sie na plazach poslowie nie zasiadaja w lawach Sejmu i nie radza co zrobic z Rospuda, Euro2012 czy strajkami? To nie jest wina tylko partii rzadzacej ale calego Parlamentu. Odpoczynek prawie 2 miesieczny (jak w szkole) jest wazniejszy od stanu kraju? Wstyd panie i panowie poslowie.

Brak koordynatorow - do konca lipca (miesiaca nie ministra) rzad ma wyznaczyc i przekazac UEFA nazwiska koordynatorów odpowiedzialnych za przygotowanie Euro 2012. Do tej pory nie zrobil tego poniewaz sa wazniejsze sprawy (powstanie LiSa zapewne) a przeciez tez nie ma ministra sportu wiec kto ma realizoac polecenia rzadu.

Ale co tam. Niech Edgar Gosiewski dalej wydaje panstwowa kase na nowe pomysly (wiadomo - peron to za malo), poslowie kloca sie i skarza nawzajem o torebke-podrobke poslanki Szczypinskiej, media deliberuja czy Giertych bedzie tylko czy az prezesem owej partii LiS a rzad niech w koncu przyzna sie, ze “na gebe” to w mozna co najwyzej dostac obietnice od Wujka Busza a nie przepchac cos w Unii.

Nie martwy sie tym jednak - we wrzesniu pojawi sie Polsce UFEA aby sprawdzic stan przygotowan do EURO2012. A poniewaz Wlosi nic nie musza budowac (autostrady maja), pilke kochaja (z wzajemnoscia - sa mistrzami swiata) i do tego ich politycy sa fanami tej dyscypliny (taki Berlusconi to nawet wlasny klub ma) wiec na wtopy nie bedzie.

Chyba, ze ktos powaznie potraktuje propozycje posla Misztala o sprzedazy praw do organiazacji - akurat bedzie kaska na nowe wybory.

Fun anyone?

Euro 2012 - klęska gwarantowana!

14:12 19th April 2007

euro 2012

18 kwietnie w Polsce i w mediach królował jeden temat. Nawet gdyby Marek Jurek postanowił udać się na kolanach do Częstochowy aby przeprosić braci Kaczyńskich za robicie ich ukochanej partii w mediach tematem numer jeden była wygrana Ukrainy i Polski w wyścigu o organizację Euro 2012. Jeśli kogoś jakimś cudem ominęła ta informacja to spieszę wyjaśnić co w niej takiego niezwykłego - dostaniemy z Unii 40 mld euro i mnóstwo możliwości aby się w końcu ostatecznie skompromitować w oczach całego cywilizowanego świata w ciągu 5 lat. A zegar zaczął bić już wczoraj..

Kiedy w Cardiff szef UEFA Michele Platini otworzył kopertę ze zwycięzcami gonitwy po 14 ME według BBC zrobił zdziwioną minę. Według polskich dziennikarzy był szczerze wniebowzięty. Lista zwycięzców zawierała Polskę i Ukrainę co wywołało ekstazę wśród polskich delegatów złożonych z m.in. Michała Listkiewicza (który już teraz może spokojnie doczekać zmiany warty w PZPN wszak stanowisko głównego koordynatora ME jest dla niech niemal pewne), Janusza Wójcika (trenera reprezentacji o którym chcielibyśmy szybko zapomnieć, posła Samoobrony złapanego za jazdę po pijanemu) oraz Irenę Szewińską (poza wiekiem, skłonnością do ubiorów ala Konopnicka nic nie umiem powiedzieć o niej więcej).

Ja jak głupi myślałem, że piłka nożna to sport więc polska grupa zaprosi gwiazdy aby wsparły nasze starania np.: Adama Małysza, Otylię Jędrzejczak, Roberta Kubicę czy Małgorzatę Glinkę. W końcu to oni, młodzi sportowcy mogliby się stać idealną wizytówką naszego narodowego sportu. Skądże - pojechały starzy “działacze” w większości dam głowę ze starej dobrej kadry skompromitowanych działaczy PZPN. Dobra, zostawmy ten etap - tutaj wszak wygraliśmy (miły akcent w TVN24 - na każdym kroku przypominali, że to Ukraina zaprosiła nas do uczestnictwa w staranich. Warto to powtarzać bo znając pychę naszych włodarzy za chwilę okaże się, że było dokładnie na odwrót). Zobaczmy co nasi włodarze przygotowali nam na ewentualność wygranej.

Jestem warszawiakiem z krwi i kości i zawsze ogarnia mnie cholera kiedy przejeżdzam koło Stadionu Dzięsięciolecia. To sztandarowe badziewie architektury PRL, niszczone przez lata a teraz oblepione od zawsze śmierdzącymi budami handlarzy wywołuje u mnie dreszcze. Tego masakrycznego połączenia bezguścia i smrodu nie zmienił tego ani panujący w stolicy Święcicki ani Piskorski ani Kaczyński. Teraz ma powstać do roku 2010 (według niektórych źródeł już nawet w 2009!) Stadion Narodowy (fota1, fota2).

Taaaa jaaaaasne! Pamietając boje o prezydenture wygrane przez Hannę Gronkiwicz Waltz (w PiS przecież uważają ją za samozwańczego prezydenta) i stosunek do niej nie wierzę aby była możliwa jakokolwiek współpraca na lini rząd - Warszawa. To samo będzie w Gdańsku gdzie prezydentem również jest członek “łże-partii” PO.

HGW pozwoliła sobie już nawet na odrobinę realizmu: “Do końca kwietnia zostaną przedstawione warunki budowy Stadionu Narodowego w stolicy. Mamy komplet dokumentów do wydania tej decyzji.(…) Zaczniemy rozmawiać z kupcami - powiedziała Gronkiewicz-Waltz. Dodała, że jak się przekonała jeszcze w czasie kampanii (prezydenckiej), wcale nie ma jednolitej koncepcji zagospodarowania terenu wokół stadionu X-lecia. “Miasto będzie chciało teren przygotować dla kupców, którzy będą chcieli pozostać” - zapewniła.”

Czyli w końcu oficjalnie przyznała to czego żaden z poprzednich prezydentów nie powiedział - nikt nie ma pomysłu jak rozwiązać problem lokalizacji. Ja stawiam na to, że wzorem innych wielkich budów kupcy wynajmą sobie jakąś grupę pseudo-ekologów, która ‘odkryje’ miejsca lęgowe w wietmaskich chatach co zahamuje proces modernizacji stadionu. Podobna sytuacja miała miejsce w czasie budowy Złotych Tarasów.

Idźmy dalej. Prezydent Polski ogłaszając publicznie swoją “radość” powiedział, że obok środków z Unii i państwowych zasobów rząd bierze pod uwagę prywatne zaangażowanie. HA HA HA. Dobre sobie - koalicja której rząd zasłynął już z akcji łapania (Ziobro) i grożenia (Kamiński) większości znanych biznesmenów w kraju teraz puszcza oko do prywatnego sektora szepcąc “pomożecie?”. Po drugie jak zawsze skromny brat swojego bliźniaka Lech stwierdził, że skoro JEMU udało się zbudować Muzeum Powstania Warszawskiego, to nie widzie przeszkód żeby zbudować kilka stadionów i kilkaset kilometrów dróg. Kawalarz z Pana Panie Prezydencie! Dorzuć Pan Licheń jeszcze będzie śmieszniej.

Czująca zapach kasy pojawiła sie też juz Krajowa Izba Gospodarcza (KIG) - przypomnę, że to wspaniała organizacja (średnia wieku 65 lat, panowie nie umieją odbierać maili) na swoim koncie ma sukces w postaci projektu pawilonu na ostatnim, japońskim Expo. Pawilon z wikliny (!!!) uzupelniony był modelem kopalni soli Wieliczka a odwiedzających witał szklany fortepian Szopena + zakąski ze smalcu. Tak wygląda wizja Polski w XXI w zamyśle bonzów z KiG szastających naszą wspólną kasą. Całość uzupełniono badziewnym filmem autorstwa Macieja Pawlickiego z galopującymi koniami po plaży. Wilikina,bociany i konie. Taki obraz Polski zaprezentowano światu za nasze pieniądze.

Postuluję zatem - dajmy takiej organizacji jak KIG im więcej kasy z kieszeni Unii to zbudują nam stadiony ze styropionu (nawiązanie do etosu Solidarności), paździerza (tanio i ekologicznie!) oraz marchwi (wiadomo - musimy wspierać naszą wspaniałą polską wieś!).

No dobrze ale przecież stadiony to nie wszystko - co z drogami i autostradami? Pytanie za 100 punktów - ile zbudowano za rządów PiS kilometrów autostrad. Dwa. Dwa kilometry. Na tyle starczyło uporu, chęci i rozmachu władzy. Do 2012 musimy zbudować…960 km autostrad! Dzieląc więc na 5 lat wypada więc, że do końca 2007 roku musimy mieć oddane i sprawe 192 km autostrad. Ha ha ha. Unia chce nam dać na to 25 mld zł. Ciekaw jestem czy Ministerstwo Transportu umie policzyć choćby ilość zer w tej sumie. Może minister Polaczek stworzy zatem osobną strukturę / komórkę w swoim resorcie do spraw budowy autostrad? A może zatrudni tam jakiegoś fachowca z Samoobrony? Ech…

Na koniec zostawiłem sobie kąsek bardziej zbliżony do tematów często poruszanych na tym blogu - marketing, reklama i nowe media. Panie i Panowie a więc coż może być banalniejszego niż postawienie strony internetowej w polskiej domenie (”.pl” skoro Polska to startowała do Euro). jest domena “org” wspierana przez Telekomunikację Polską.
Kliknijmy zatem w domenę www.euro2012.pl..co to blog? Czyj?? PZPN może? Ależ skąd! Po prostu ktoś, kto przewidział, że Polska może jednak otrzymać prawo do organizacji takiej imprezy zakupił wcześniej domenę. Na Allegro już wybuchło szaleństwo domenowe - ceny wspieły się do góry od wczoraj o 500%. Ciekawe czy Min. Ziobro ukarze “złych” internautów i z urzędu zabierze im “dla dobra Polski” kupione domeny?

Jeśli ktoś się jeszcze łudzi - przypomne, że całkiem niedawno w Warszawie gościliśmy galę Miss World. Och, jakież to było wydarzenie. Na cały świat. I na całym świecie ludziki klikały na “polisz websajt” w poszukiwaniu innej wersji językowej niż ojczysta mowa Mickiewicza i Słowackiego. A figa. “Niech się bambus k… uczy polskiego”, że zacytuję klasykę kina moralnego spokoju “Psy”. Po co inne języki skoro impreza w Polsce?

Niech ktoś mi wytłumaczy - jak planując organizację, robiąc makiety, popełniając prezentacje, wydając setki tysięcy złotych ktoś mógł zapomnieć o domenie internetowej za 49 (wg cennika Home.pl) pln!!!!??? Założe sie, że żadna z poniższych: euro-2012.pl, euro-2012.com.pl również nie należy do PZPN ani innej organizacji zajmującej się przygotowaniami Euro…

A propos organizacji :)

Polska Organizacja Turystyczna (POT) znana z tego, że wyszła przed szereg i ośmieliła się promować polskiego hydraulika i polską pielęgniarkę za granicami naszego kraju - została nagrodzona dymisją prezesa. Od 9 miesięcy NIKT nie kieruje, nie wyznacza strategii, nie myśli o żadnym Euro 2012. Po prostu b..ałagan made in Poland.

Zatem drodzy rodacy - szykuje się nam piękna katastrofa na oczach ziomków z Europy. W końcu żaden rząd ani prezydent nie będzie mógł zwalić winy na zachodnią propagandę, agentów KGB, układy i pajęczyny. Sami sobie zgotujemy ten finał. I nawet fakt, że nasze orły po raz pierwszy pojawią się bez żadnych eliminacji na imprezie tej rangi w niczym nie osładzi nam klęski. Będzie się działo.

I na koniec kilka dowcipasów a propos organizacji Euro 2012 w Polsce:

1. Dlaczego zagraniczni sportowcy nie będą mogli zagrać na polskich stadionach? Bo wszystkie zbudowane będą na planie krzyża.

2. Dlaczego mieszkańcy Włoszczowej tak bardzo cieszą się z faktu organizowania Euro 2012 w Polsce? Bo Minister Edgar “Peron” Gosiewski już zapowiedział, że jeden z rezerwowych stadionów zbudowany będzie właśnie tam.

3. Dlaczego Minster Polaczek zostanie zdymisjonowany? Bo przekroczył plan. A dlaczego przekroczył plan? Bo do zbudowanych już przez PiS 3 mln mieszkań i 1000 km dróg dojdą kolejne zbudowane w czasie przygotowań do Euro 2012.

4. Ojciec Rydzyk ogłosi już wkórtce listę stadionów, które po małej wpłacie na konto Radia Maryja będą mogły ubiegać się o imię JP2.

PS. Chciałem poczytać sobie co o wyborze sądzą ludzie w gdańsku - wbiłem gdańsk.pl i….dostałem: “Blad (zmien w Blad.php)=PHP User Error: Bł±d funkcji mysql_select_db: () in /var/www/maciej/newagro.konta.us/biblioteka/MySQL.php on line 166, adr = www.gdansk.pl./”. Brawo! Dzień po nominacji!

PPS. Bardzo spodobała mi się wypowiedź Michała Listkiewicza, który zagrzewał dziennikarzy na konferencji mówiąc “Listkiewicz: zrobimy wspaniałe ME!” Ja zmieniłbym lekko “Listkiewicz: zrobimy wspaniałe MEeeeeeeee!!!”. A hymn mistrzostwo niech zaspiewa Tatiana Okupnik.

Dobranoc Państwu.
Z prawie dokonczonego stadionu Narodowego komentował dla Państwa jak zawsze Dariusz Szpakowski.

AKTUALIZACJA 23 kwietnia 2007

Domena Euro2012.pl jest własnością agencji Interaktywnej Indeo. Została kupiona uwaga, uwaga w 2003 roku! Działacze z PZPN jak rozumiem nie wierzyli jeszcze wtedy w organizację tej imprezy i nie pokwapili się z zakupem domeny. A co teraz z takim soczystym adresem zrobi agencja? W oficjalnej informacji tak to wygląda:

“Serwis, który zostanie uruchomiony pod adresem euro2012.pl ma szansę stać się największym wydarzeniem medialnym w Internecie związanym z mistrzostwami. O potencjale strony świadczyć może ilość osób, które odwiedziły ją w dniu ogłoszenia wyników głosowania Komitetu Wykonawczego UEFA. 200 osób na sekundę to liczba, której nie powstydziłyby się największe serwisy informacyjne w Polsce. „O tym, że mistrzostwa w 2012 roku na pewno się odbędą wiedzieliśmy już dawno. Wykupiliśmy tę domenę bez względu na to, gdzie będą organizowane, z zamiarem tworzenia serwisu informacyjnego o tym wydarzeniu”. - mówi Arkadiusz Michno, dyrektor generalny Ideo.”

…czyli prywatna agencja zarobi na tym, że komuś z PZPN nie chciało się (albo co bardziej prawdopodbne - nie wiedział jak!).

Soccer in Poland

23:10 1st January 2007

grzegorz rasiak tym razem jako taran.

Ponieważ nie wiem czy dzięki Robertowi Kubicy 2007 nie będzie rokiem F1 więc zawczasu wolę zrobić krótkie podsumownie sportowe mijającego roku. A więc…

Przyznam się bez bicia - telewizor włączyłem w 15 minucie meczu Polska - Portuglia. Nie chciałem narażać się na złośliwe komenatarze swojej dziewczyny (”..a Polacy to którzy? poczekaj, wiem - to ci co nie ruszają się na boisku..”). Niestety ciekawość zwyciężyła i sięgnąłem po pilota. Po czym zamarłem. Zanim zobaczyłem wynik i usłyszałem nudny komentarz Szpakowskiego (czy naprawdę moje dzieci będą musiały oglądać pana Darka za 20 lat?) zobaczyłem coś czego nie widziałem od czasów trenera Engela i meczu z Ukrainą podczas eliminacji do azjatyckich MŚ.. Polski napastnik podał (prawidłowo) do drugiego polskiego napastnika (ten prawidłowo przyjął).

Wspomniany wcześniej drugi napastnik miał czas żeby spojrzeć na sędziego liniowego (czy nie jest na pozycji spalonej), przebiec kilka metrów i oddać strzał w ‘okienko’. Gol. Bramka. Euforia. Polska prowadzi z Portugalia 2:0. Polski sen? Nie. Euzebiusz Smolarek pokazuje co to znaczy uczyć się i grać w zachodniej lidze. Smolarek zadaje kłam wszystkim Listkiewiczom, Engelom i Tomaszewskim, którzy twierdzą, że polska myśl trenerska jest najlepsza.

Cały zespół przed swoją publicznością zadaje kłam opiniom, że tylko ‘treneiro’ z Polski zrozumie graczy znad Wisły. Pachnie sensacją. Ziobro szuka kwitów na Holendra a PiS krzyczy, że to wszystko wina Platformy. Stadion Śląski widział dużo - na przykład mecz kończący eliminacje do MŚ 5 lat temu kiedy to rozgromiliśmy Norwegię 3:0. Ale na pewno nikt z obecnych kibiców na stadionie i przed telewizorami nie wierzył, że parę dni po bardzo kiepskim i wymęczonym zwycięstwie z Kazachstanem polacy zagrają dobry mecz. Taki mecz. Boję się tylko, żeby tylko to jedno spotkanie nie urosło do rangi ‘meczu na Wembley’ i nie było pokazywane w wigilijne wieczory dla poprawienia samopoczucia rodaków.. Na pewno dzisiejsza prasa i media będą się pastwiły nad Ronaldo, Deco, Gomesem i Simao. Daruję sobie przymiotniki i porównania polskich zawodników. Daruję sobie karkołomne opisy przeprowadzanych akcji (Błaszczykowski! Bronowicki!) wybornej gry obronców (Bąk!) czy harówki zawodników (Żurawski! Lewandowski!).

Ja chciałbym tylko wiedzieć co się takiego stało z naszymi kadrowiczami, że potrafili wznieść się na poziom światowy (tak, tak) i rozbić w puch drużynę z którą parę lat temu dostali lanie 0:4? Co zrobił Beenhakker z naszą kadrą? Nie wiem. Interesuje mnie tylko czy to jest jednorazowy cud czy możemy liczyć, że nasi zawodnicy uwierzą w mantrę powtarzaną od pokoleń, ze tamci (Anglicy, Portgalczycy, Szwedzi..) to też tylko ludzie.

Czy mogę w końcu jak biały człowiek usiąść przed telewizorem i bez zbędnych wymówek i uśmieszków z zapartym tchem śledzić piękne i skuteczne akcje polskich zawodników. Tak robiłem wczoraj wraz z grupą przyjaciół. I Podobało mi się to uczucie jakie dzieliłem oglądając relację wTVP.

Po raz pierwszy od wielu lat czułem dumę z polskiej piłki.
Mam cichą nadzieję, że nie po raz ostatni..