michał kostrzewa microsoft polska

Zapraszam do przeczytania wywiadu wprost ze środka polskiego oddziału Microsoftu. Michał Kostrzewa oficjalnie Online Lead (tytuł jak sam Michał przyznaje mało wyjaśniający czym na co dzień się zajmuje) tytułowany też dyrektorem polskiego oddziału MSN odpowiedział na moje czasami trudne i pokrętne pytania dotyczące wyszukiwarki Bing, Xbox Live i tego jak MS chce się ścigać z konkurencją na polach mobilnych i sieciowych…

AK74 – Jak wygląda obecnie sytuacja usługi za jaką jesteś odpowiedzialny jako country manager czyli portal MSN w Polsce? Możesz podać jakieś liczby?

Michał Kostrzewa – Portal MSN, obecnie prowadzony przez Agorę jako msn.gazeta.pl miał według grudniowego Megapanelu ponad 1.2 miliona realnych użytkowników i około 40 milionów odsłon. To, co nas cieszy to ciągły wzrost aktywności naszych użytkowników – systematycznie rośnie zarówno ich liczba jak i średnia liczba wizyt, odsłon na wizytę oraz ilość spędzonego czasu.

Nie są to oczywiście powalające liczby, jeśli porównamy je do wyników dużych polskich portali, jednak biorąc pod uwagę późny moment wejścia (2008 rok) na bardzo konkurencyjny rynek oraz niewspółmierne zainwestowane zasoby – nie mamy powodów do niezadowolenia. Przy pomocy Agory bardzo dobrze udaje się sprzedawać powierzchnię reklamową. Nie sądzę, by ktokolwiek o zbliżonym ruchu uzyskiwał zbliżony poziom przychodów.

AK74 – Ile osób pracuje nad obsługą / rozwojem usług Windows Live i portalem MSN w Polsce?

Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć, tym niemniej spróbuję przybliżyć temat. Polskim MSN-em zajmuje się w Microsofcie kilka osób w Warszawie i w Wiedniu, jednak dla każdej z nich jest to tylko cześć obowiązków. W Agorze od strony edytorskiej jest to kolejnych kilka i od sprzedażowej kolejnych kilka, jednak w większości mają one także inne obowiązki. Ogółem zaangażowane jest zatem kilkanaście osób.

Podobnie ma się sprawa z Windows Live – wszystkie usługi: Hotmail, Live Messenger czy Skydrive są globalne i dostarczane dla krajów przez centralę w Redmond. Na miejscu kilka osób zajmuje się ich promocją czy współpracą z partnerami.

AK74 – MSN nie ma własnej redakcji – wszystkie treści pochodzą z serwisów partnerów. Jaka jest rola Gazeta.pl w tym układzie? Bo wygląda, że redakcja z Czerskiej napełnia serwis treściami, utrzymuje go przy życiu i rozwija. Co w takim razie robisz Ty z ramienia MS?

MK – Taki model, gdzie portal jest agregatorem a nie twórcą treści jest bardzo popularny w wielu krajach zachodniej Europy, stosuje go i MSN, i Yahoo, i wielu innych graczy. Jesteśmy spółką technologiczną i tworzenie treści nie jest tym, na czym chcemy się skupiać. To lepiej od nas zrobią firmy medialne.

Natomiast jeśli chodzi o mnie to zajmuję się trzema online’owymi markami Microsoftu w Polsce czyli MSN-em, Windows Live i Bingiem. Oznacza to, że tworzę i nadzoruję partnerstwa, jak choćby to z Agorą oraz zajmuję się promocją tychże usług. Oprócz tego wspieram inne działania Microsoftu związane z obszarem mediów, np. ostatnio współpracowałem blisko z Onetem przy wdrożeniu technologii Silverlight dla ich nowego serwisu VOD. Obecnie szukam partnera dla naszej spółki Massive zajmującej sie sprzedażą powierzchni reklamowej w grach online.

AK74 – Takie „wynajęcie” korporacyjnego portalu firmie zewnętrznej to nowość czy spotykana praktyka w innych krajach gdzie jest obecny MS?

MK – Dotychczas mieliśmy kilka partnerstw w krajach takich jak Kanada czy Australia, jednak miały zupełnie inny model biznesowy. Powierzenie tak dużej części obowiązków partnerowi było z mojej strony pionierskim działaniem. Jednak skuteczne wejście na tak konkurencyjny i dojrzały rynek wymagało albo solidnego partnera, albo nieprawdopodobnie wysokich inwestycji i związanego z tym ryzyka.

Zdecydowałem się na pierwsza drogę i jestem zadowolony. Agora, z tego co wiem, też. Połączenie sił pomogło im wspiąć się w drabince megapanelowej i umocnić jako portal numer 3, tuż za plecami Wirtualnej Polski. Natomiast jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że model polski będzie w niedługiej przyszłości powielany na innych, podobnych rynkach.

AK74 – Czy Bing w Polsce ma szansę na powalczenie z Google? Jak oceniasz przywiązanie naszych rodaków do produktu konkurencji?

MK – Bing to bardzo ważny produkt dla Microsoftu, stanowi ważną cześć naszej strategii trzech ekranów (TV, komputer, telefon) – wszak duża część czasu spędzonego w sieci jest poświęcona szukaniu.
Próbowaliśmy oferować narzędzie dające 10 niebieskich linków w odpowiedzi na słowo kluczowe, jednak nie dawało to zadowalających rezultatów.

Po kilku latach bezskutecznego konkurowania przez MSN, a potem Live Search, wreszcie mamy produkt, który zwiększa udział w rynku i który użytkownicy po prostu lubią. Bing to coś więcej niż wyszukiwarka – to narzędzie pomagające podjąć decyzję w oparciu z zorganizowane wyniki wyszukiwania. Trudno to opowiedzieć w dwóch zdaniach, dlatego zachęcam do obejrzenia filmiku na www.decisionengine.com i pobawienia się funkcjonalnościami w amerykańskiej wersji wyszukiwarki. Kraj można zmienić bardzo łatwo w menu w prawym górnym rogu na www.bing.com.

Na razie większość naszych zasobów – tak finansowych jak i ludzkich – została zaangażowana do rozwijania Binga w USA oraz do integracji z wyszukiwarką Yahoo. Polska czeka na swoją kolej. Spodziewam się systematycznego poprawiania jakości wyników wyszukiwania, jednak zanim osiągnie pełną funkcjonalność minie pewnie więcej niż rok. Do tego czasu powstrzymuję się z większymi działaniami promocyjnymi.

Odnośnie przyzwyczajeń – Google ma dominującą pozycję na większości rynków i rośnie nawet w krajach, gdzie byli bardzo silni lokalni gracze, jak choćby Czechy i Rosja. Search to ultraglobalny biznes i wydaje się, że połączone siły Microsoftu i Yahoo to w przyszłości jedyna realna alternatywa dla Google’a. Jesteśmy zdeterminowani, by dostarczyć użytkownikom jak najlepszą usługę. Aby zmienić przyzwyczajenia, potrzeba doskonałego produktu i czasu. Dużo się już nauczyliśmy i wciąż potężnie w tę część biznesu inwestujemy. Głęboko wierzę, że przyniesie to rezultaty.

AK74 – Pomimo tego, że Microsoft jest obecny na rynku polskim (oficjalnie) od 1992 roku czasami wygląda na to, że Waszą firmę interesuje tylko sprzedaż oprogramowania biurowego. Nie promujecie swoich gier na PC, nie bardzo widać wasze kampanie związane z Xboksem, premiera Bing nie była wsparta kampanią, nie wspominając o Xbox Live, a właściwie jego braku…

MK – Microsft zaczynał jako firma oferująca produkty konsumenckie, jednak w latach 90-tych skoncentrował się przede wszystkim na rynku biznesowym. W tej chwili się to z powrotem zmienia – wydzielony został nowy pion, nazwany Consumer and Online, którego zadaniem jest dostarczanie ciekawych usług na trzech ekranach: telewizora, komputera i telefonu. Ostatnie miesiące przyniosły premiery bądź zapowiedzi naprawdę ciekawych usług, które pokazują, że wsłuchujemy się w potrzeby konsumentów.

Mogę tu wymienić Windows 7, Binga, Project Natal czy zaprezentowany w ubiegłym miesiącu w Barcelonie Windows Phone 7 series, choć jest tych usług oczywiście dużo więcej. Oczywiście taka zmiana w firmie zatrudniającej bez mała 100 tysięcy ludzi nie odbywa się w ciągu miesiąca czy nawet roku ale wszyscy rozumiemy, że na koniec dnia, po pracy, każdy staje się konsumentem, który wybierze produkt najlepiej zaspokajający jego potrzeby i projektując nowe nowości musimy mieć na uwadze przede wszystkim właśnie konsumenta.

Odnośnie Xbox Live nie czuję się kompetentny wypowiadać w tym temacie, bo nie zajmuję się grami osobiście, a decyzje o uruchomieniu usługi podejmowane są w ogóle poza Polską. Brak tej usługi i ostatnia akcja protestacyjna graczy bardzo nam leży na sercu. Jednak kto pracował w korporacji ten wie, że pozornie proste i zdroworozsądkowe decyzje czasami takie proste nie są, istnieje bowiem gąszcz innych zależności i ograniczeń, których z zewnątrz nie widać. Nie dopatrywałbym się tu zlej woli, lecz raczej korporacyjnej inercji. Sam dużo gram na Xboksie i żeby nie czekać zrobiłem to samo co wielu innych graczy – zaktywowałem konto Xbox Live za granicą.

AK74 – Microsoft przespał „erę internetu” ale nie chce tego błędu powtórzyć z usługami mobile. Windows 7 Series według Ciebie to ten OS, który pobija iPhone’a?

MK – Microsoft nie przespał ery internetu, wśród 10 największych serwisów globalnie – dwa należą do Microsoftu. To MSN i live.com. Odnośnie usług mobilnych – Windows Mobile na polskim rynku smartfonów ma drugą pozycję za Nokią i kilkakrotnie więcej użytkowników niż iPhone, Android i Blackberry razem wzięte.

Jednak dotychczas telefony z Windows Mobile były postrzegane jako narzędzia biznesowe, bardziej do sprawdzania poczty w Exchange’u niz słuchania muzyki, grania w gry czy grzebania w Facebooku, choć wszystko to da się na nich z powodzeniem zrobić. Windows Phone 7 series ma tę percepcję zmienić – to system operacyjny, który dostarczy doskonałe funkcjonalności dla użytkownika końcowego, np. integrację książki adresowej z sieciami społecznymi, wbudowane oprogramowanie od naszego odtwarzacza mp3 (teraz bardziej by trzeba powiedzieć – przenośnego odtwarzacza multimediów) Zune’a czy integrację z Xbox Live pozwalającą powiększać sobie gamer score grając w sieci przez dedykowane dla telefonu gry.

Oczywiście dotychczasowe funkcjonalności biznesowe nie znikną. Windows na komputerze osobistym jest również używany zarówno do celów biznesowych, jak i w domu dla rozrywki czy zabawy. Nie ma powodu, by inaczej było z systemem operacyjnym telefonu. Większa różnica jest w tym co i w jaki sposób ludzie chcą robić na komputerze a co i jak na telefonie. Prezentacja z Barcelony wyglądała super i dostała bardzo pochlebne recenzję na całym świecie. Wierzę, że to będzie kolejny produkt pokazujący nasz silny zwrot w kierunku konsumenta.

AK74 – Plany na przyszłość – czego możemy spodziewać się w 2010 roku od Microsoftu?

MK – Ogólnie rzecz biorąc można spodziewać się jeszcze większego otwarcia na inne platformy i dalszego wsłuchiwania się w potrzeby konsumentów.

Jeśli pytasz o konkretne produkty konsumenckie, to na pewno Office 2010 i nowy, bezpłatny pakiet Windows Live wyposażony w zupełnie nowe funkcjonalności, które ułatwią korzystanie z popularnych usług internetowych: poczty czy serwisów społecznościowych ale także otworzą zupełnie nowe możliwości, np. w zakresie zdalnego dostępu do komputera domowego czy synchronizacji miedzy urządzeniami jak np. komputer w pracy, netbook i telefon. Do tego Project Natal dla Xboxa.

Pewnie jest też kilka premier narzędzi biznesowych czy deweloperskich, ale to nie moja działka i szczerze mówiąc nie jestem tu do końca zorientowany. W przyszłym tygodniu w Las Vegas odbędzie się nasza największa konferencja technologiczna MIX, na której co roku są pokazywane rozmaite nowości więc śledź blogi i wiadomości, pewnie będą różne ciekawe rzeczy.

Jeśli pytasz o trend – to wszystko powoli wędruje do tak zwanej chmury. Windows, Office, Exchange, Sharepoint, Xbox czy Zune to produkty, które mają albo swój odpowiednik albo rozszerzenie dostępne w chmurze. Przewodnią myślą naszego rozwoju przez kilka lat było Software plus Services i teraz, dzięki takim usługom jak Windows Live, Windows Azure, Office Web Apps czy Skydrive koncepcja ta staje się rzeczywistością.

Na koniec podzielę się swoją refleksją – Microsoft jest naprawdę dobry w projektowaniu (a zwykle potem w robieniu) fajnych produktów, ale nie jest chyba tak dobry w opowiadaniu o nich swoim potencjalnym użytkownikom. Mamy mnóstwo ciekawych projektów, o których nie powiedzieliśmy ludziom wystarczająco głośno – chyba właśnie dlatego sam mówiłeś, że postrzegasz Microsoft jako firmę od Windowsa i Office’a. Inwestujemy blisko 10 miliardów dolarów rocznie w badania i rozwój i mamy do zaoferowania naprawdę dużo więcej.

Zachęcam do zerknięcia na http://livelabs.com/ i pobrania zupełnie nowych produktów, które być może niedługo wejdą do naszej oferty. Jest tam na przykład przeglądarka internetowa Pivot pokazująca zupełnie odmienne podejście do przeglądania zasobów sieciowych niż cokolwiek znanego do tej pory.

Oprócz tego jest jeszcze strona http://research.microsoft.com , gdzie pokazujemy projekty mniej zaawansowane, znajdujące się w fazie koncepcyjnej. Włączyliśmy się z olbrzymią energią w tworzenie rzeczy, które ułatwiają zwykłym ludziom wykonywanie codziennych obowiązków.

Konsument i jego potrzeby są w tej chwili w centrum naszego zainteresowania. Może być tak, ze jeszcze wiele razy się pomylimy, ale będziemy wsłuchiwać się w ich opinie i cały czas tworzyć i udoskonalać produkty i usługi pomagające ludziom funkcjonować w cyfrowym świecie.

POIG 8.1 jak Igrzyska?

13:13 4th March 2010

igrzyska vanouver kanada 2010 małysz kowalczyk

PKOL zapowiadał walkę o medale i zwycięstwa naszych olimpijczyków. PARP dotuje spółki w imię krzewienia przedsiębiorczości. Oba podmioty chcą dobrze – wychodzi jak zwykle. Tłumaczyć można to na wiele sposobów. Najprościej – na przykład brakiem utalentowanych sportowców tudzież przedsiębiorców. Bo żadnej z tych dwóch organizacji nie przychodzi do głowy, że problem leży po ich stronie…

Na Igrzyska do kanadyjskiego Vancouver pojechała ekipa złożona z 47-miu (jeśli dobrze policzyłem) reprezentantów Polski. Mówimy tylko o zawodnikach bo do tego trzeba dodać trenerów, serwismanów, smarowaczy oraz ludzi od zaplecza technicznego (ktoś musiał pilnować tych 70 sztuk nart “Zimowej Królowej Polski”).

Jeśli się dobrze zastanowić to zapewne co najmniej tyle samo pojechało oficjeli z PKOL z żonami, kochankami i dalszymi znajomymi. Poszło kupę kasy (dokładnie 31 milionów złotych o 10 milionów więcej niż na igrzyska w Salt Lake City i więcek niż UK na swoich 52 reprezentantów przez cztery lata między Turynem a Vancouver ) na przygotowania, organizację i start na Igrzyskach.

Efekt? 6 (słownie:sześć) medali. W tym 5 (słownie: pięć) medali zdobytych przez dwoje zawodników (dwa Małysz i trzy Kowalczyk) oraz grupowo przez nasze panczenistki. W przeliczeniu wyjdzie zatem, że koszt przygotowań i wyprawy do Kanady na jednego zawodnika będzie ogromny. Czy zatem nie prościej, taniej i bezpieczniej jest sypać kasą, fundować treningi i stypendia ogólnie przychylać nieba tym, którzy mają szansę na osiągnięcie znaczących wyników?

Czy nadal mamy marzyć, że np. nasi snowboardziści (w postaci “klanu Ligockich”) pokonają takiego np. Shauna White’a, który jak miał 11 lat wyczyniał na desce takie rzeczy, których nasi dorośli zawodnicy nadal nie potrafią?

Widzę podobną analogię między PKOL a PARP. PARP też chce abyśmy wszyscy doznali jakościowej zmiany kiedy to projekty i biznesy pompowane kasą z 8.1 i 8.2 końcu ujrzą światło dzienne. Pytanie tylko czy nie skończy się podobnie jak w przypadku olimpijczyków – z całej grupy “obiecujących” sportowców medale zdobędzie bardzo wąska grupa. Oczywiście jeśli przyjmiemy perspektywę, że nie chodzi o żadną innowację tylko wpuszczanie kasy do obiegu i przeciwdziałania skutkom kryzysu (słyszałem i takie teorie) to nawet brak jakiegokolwiek pozytywnego efektu można uznać za zwycięstwo.

Mnie się jednak widzi, że decydentom z PARPu naprawdę śnią się drugie i trzecie Skype’y i Facebooki wyrosłe z dofinansowania 85% z kasy publicznej. Być może nawet ktoś już roztacza wizję stworzenia “drugiej polskiej doliny krzemowej” i przygotowuje plan pod kolejne inwestycje dla działających i odnoszących sukcesy podmiotów. Być może tak się dzieje.

Pomysł, że każdy kto wypełni prostą tabelkę i wyciągnie rękę po kasę jest odpowiednią osobą do tego by prowadzić biznes jest lekko naiwne. Tak samo naiwne jest sądzić, że każdy z polskich olimpijczyków jest kolejnym Małyszem, Kowalczyk czy w najgorszym razie Sikorą. Ja raczej w tym tłumie projektów z 8.1 widzę raczej naszych snowboardzistów, którzy nie do końca rozumieli po co i gdzie się znaleźli (“eee to tu chodzi o jakieś ziom?”).

Zostały upubliczniona Lista wniosków zatwierdzonych do dofinansowania z III naboru POIG 8.1. Nie wiem czy wszyscy, którzy tam się znaleźli mogą już zacierać ręce (być może ktoś jednak stwierdzi, że nie ma swojej części wkładu i musi się wycofać). Lektura zakwalifikowanych projektów jest bardzo ciekawa. Po pierwsze 90% firm to spółki w organizacji czyli inaczej mówiąc firmy “na papierze” stworzone pod wzięcie kasy z 8.1. Fajnie – zarobią notariusze i sądy na opłatach. W kolejnej rundzie w 2010 roku każdy składający musi mieć już założoną firmę (co pewnie wytnie 50% osób).

Przypomnijmy sobie definicję działania POIG:

“Kluczową rolą Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka jest wsparcie rozwoju innowacyjnych przedsiębiorstw oraz konkurencyjności polskiej gospodarki. W ramach PO IG dotowane będą projekty innowacyjne w skali kraju lub na poziomie międzynarodowym. Mają być one związane głównie z zastosowaniem nowych rozwiązań technologicznych, produktów, usług czy organizacji.

Zadaniem programu jest ułatwienie dostępu do finansowania innowacyjnych przedsięwzięć podejmowanych przez małe i średnie przedsiębiorstwa (MSP). W ramach PO IG planowane są działania promocyjne na rzecz gospodarki, eksportu, jak i wzmocnienia wizerunku Polski, jako kraju atrakcyjnego dla inwestorów.

Program ma zachęcić firmy do prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej, transferu rozwiązań z sektora nauki do biznesu, a także pomiędzy przedsiębiorstwami, zakupów i wdrożenia wyników prac badawczo-rozwojowych, a następnie ich realizacji.”

Tak więc moi mili założenia są cholernie ambitne. Czy któryś z projektów 8.1 ma szansę przyczynić się do “wzmocnienia wizerunku Polski, jako kraju atrakcyjnego dla inwestorów”? Zachodzę w głowę który projekt realizowany ze wszystkich trzech naborów będzie miał szansę na zdobycie takiego miana. Mam nadzieję, że jeśli już się pokaże na rynku (polskim bądź międzynarodowym) to PARP nie omieszka go ozłocić, oszklić i wozić po Polsce jako przykład “dobrego wykorzystania pieniędzy z dotacji”.

Kolejna obserwacja to taka, że urzędnicy w RIFach w ogóle nie mają żadnego kontaktu między sobą. A nawet nie rozmawiają ze sobą siedząc w pokoju – bo jak inaczej (nie wymyślając teorii spiskowych) wytłumaczyć fakt, że te same osoby dostały dofinansowanie na (prawdopodobnie) ten sam projekt tylko nazywający się inaczej? (mówię o: e-Buduje, e-WiemCoRobi, e-Zamawiam.). Chciałbym żeby to był przypadek ale wróbelki ćwierkają, że w zarządzie tych spółek figurują te same osoby. Ciekaw jestem jak PARP się z tego wytłumaczy.

Lista nazw wniosków jak zwykle mówi mało. Szkoda, że nadal nie można przeczytać czym dokładnie ma się zająć spółka, jaki jest biznes plan i jakie założenia stawia sobie składający wniosek. Bo jeśli (tak jak w II naborze) celem końcowym będzie samo…uruchomienie usługi to nie trudno będzie udowodnić urzędnikom, że znacząca liczba projektów zakończyła się powodzeniem. Pytanie tylko co się liczy – odfajkowanie przez urzędnika w raporcie czy faktycznie działający biznes?

I na koniec dobra informacja. Panie i Panowie – w tym roku będą jeszcze dwa nabory z 8.1! Kto żyw niech kopiuje to co zostało już złożone i składa jeszcze raz – wnioski, które przeszły powinny chodzić na Allegro za niezłą kasę. Tak też można rozkręcać biznes dzięki dotacjom z naszych podatków. A jeśli ktoś chce wylać swoje żale (bo nie wygrał) to zapraszam do stworzonego przez PARP portalu z forum – może któryś z urzędników przeczyta i się zawstydzi?

Uwolnić pieniądze.

1:45 1st March 2010

wirtualne gotówka

Co jeśli nie musisz zapłacić za transakcję z wykorzystaniem karty kredytowej czy debetowej? Co jeśli nie płacisz za e-przelew? Co jeśli możesz dokonać transakcji zakupu czy po prostu wysłania przelewu za pomocą mikrobloga? Albo jednego klawisza na telefonie komórkowym?…

Odpowiedź jest prosta – będziesz wydawał i wysłał (oraz przyjmował) więcej pieniędzy. Łatwość operacji pozwoli na zwiększenie ilości pieniędzy w obrocie i transakcjach. Brak (lub minimalna) opłata sprzyjać będzie wdrażaniu płatności elektronicznych tam gdzie do tej pory było to nie opłacalne. Kto to robi? Po części PayPal a po części nowy startup TradeShift.

TradeShift chce stać się standardem w elektronicznej wymianie faktur. Inaczej mówiąc twórcom marzy się abyśmy zarejestrowali się na ich platformie, tam stworzyli nasze faktury i za pomocą tej samej platformy je odbierali (wszystko bez użycia dokumentów postaci papierowej). Brzmi jakoś znajomo? Pewnie ale TradeShift chce to zrobić globalnie.

Nie wyrzucimy naszych starych programów finansowo-księgowego ale będziemy mogli połączyć się z naszymi klientami i wymieniać się dokumentami. Jeśli TradeShift będzie miał przewagę prostoty, niskie opłaty i wsparcie globalnych marek może mu się udać. Aha – używając TS stajesz się bardziej “zielony” ponieważ oszczędzasz drzewo, spalasz mniej benzyny, redukujesz ilość energii itd. A wszystko to w postaci elektronicznej i online.

Pieter Thiel współzałożyciel PayPal widział w stworzeniu swojej firmy misję uwolnienia pieniędzy od nadzoru państwa. Te rewolucyjne założenie nie do końca się sprawdziło – dziś PayPal pełno roli kolejnego systemu transakcyjnego podobnego do Visa czy MasterCard. Jak na razie nic nie wskazuje na to żeby państwo tak łatwo dało sobie odberać rolę głównego zarządcy naszych pieniędzy.

PayPal wykonał jednak ostatnio ciekawy ruch – “otworzył się” i umożliwił tworzenie własnej architektury przesyłu pieniędzy za pomocą swojego protokołu. Bazując na takim rozwiązaniu między innymi powstał Twitpay za pomocą którego prześlesz kasę wykorzystując API Twittera i PayPal. A słyszałeś o Square? Aplikacji mobilnej, która zmienia Twój telefon w czytnik kart (ok, musisz mieć jeszcze małą przystawkę doczepianą do telefonu).

Podobnie działa Obopay. Dziś około 15 tys. developerów korzysta z API PayPal przesyłając do tej pory 15 milionów dolarów.

Pamiętajmy jeszcze o innych graczach: Facebook (zamierza poprawić własny system rozliczeniowy i udostępniać go innym podmiotom), Apple ze swoim AppStore (można zaszyć w aplikacji możliwość ściągania mikropłatności).

Co prawda większość graczy oferuje swoje usługi w klasycznym modelu (na końcu jakiś bank czy instytucja finansowa zatwierdza w ich imieniu przelew) ale widać, że “coś” ruszyło. To “coś” koniec końców może stać się alternatywną dla usług bankowych i to globalnie (dzięki Internetowi).

Kolejnym i bardzo ważnym elementem układanki są wirtualne waluty. World of Warcraft z WOW gold Second Life ze swoimi Lindenami, Microsoft z MS Points, Habbo Hotel z Habbo Coins i wiele innych wirtualnych społeczności i światów generujących miliardowe obroty (prym wiedą Chiny). Pisałem już o tym elemencie gier MMO tutaj.

Czemu zatem nie połączączyć wszystkich ekosystemów w globalną usługę? Sprzedając wirtualne złoto w świecie WoW będziesz mógł za to kupić realną puszkę coca-coli płacąc za pomocą swojego telefonu komórkowego. Albo zarobioną walutę podczas gry na konsoli wymienisz w sklepie Nike na nową koszulkę płacąc za pomocą Twittera.

Wymiana wirtualnych punktów z gier na kody zasilające telefon

Czy to jest pieśń odległej przyszłości? Nie sądzę. Korzystamy z elektronicznych kont bankowych, z kart kredytowych i debetowych oraz transakcji via SMS. Za chwilę dojdą usługi zbliżeniowe pozwalający płacić czipem w telefonie komórkowym poprzez zbliżenie go do terminala i akceptację sumy – zbieraniem należności zajmie się operator komórkowy.

Jest jeszcze ważny element tej układanki – klienci. Amerykańscy konsumenci, którzy w 2008 roku zobaczyli co naprawdę znaczy “zadłużyć się” są nastawieni wrogo do kart i kredytów. Usługa, która nie będzie się wiązała z koniecznością późniejszych spłat kredytu będzie powitana przez nich z powiedzmy większym entuzjazmem. A jak wiadomo jeśli amerykański konsument ma katar to grypę łapie Islandia.

Pieniądz i usługi z jego wykorzystaniem zmieniają się od stuleci. Kiedyś ludy pasterskie wymieniały krowy, potem z uwagi na ciężar monet i kruszców Chińczycy wprowadzili papier. W poprzednim stuleciu częściowo uwolniliśmy pieniądz pozwalając mu być przesyłanym elektronicznie – nadal jednak tkwimy w rozwiązaniach z lat 60-tych XX wieku jeśli chodzi o systemy kart kredytowych.

Kompleksowa wirtualizacja pieniędzy nie jest wcale fikcją – jest kolejnym krokiem w rozwoju handlu i biznesu w erze postępującej globalizacji gospodarek.

Cwaniak taki jestem i mądrala bo przeczytałem Wired. Polecam.