Wywiad z The Pirate Bay
11:28 19th June 2009
Marcin de Kamiński, przedstawiciel jak i jeden z autorów wyszukiwarki torrentów The Pirate Bay dzień przed TMT Communities’09 zgodził się porozmawiać o tym jak wygląda sytuacja w Szwecji TPB, na co liczą (trzech z czterech oskarżonych przebywa już poza Szwecją) i jak TPB chce zmienić świat…
Całość skręcił Maciek Budzich a ja zapłaciłem mandat za parkowanie w złym miejscu (mandat zapłacę).
Apel pod koniec wywiadu jest prawdziwy – Marcin w imieniu TPB chętnie nawiąże współpracę z kimś z Polski przy swoich projektach takich jak “The Persian Bay” czyli tworzenie alternatywy dla zamykania dostępu do Internetu w Iranie. Jeśli chcecie się zgłosić – piszcie do mnie, przekaże Marcinowi.
Czasami Life is Good
17:09 9th June 2009

Mmd firma obsługująca w Polsce koncern LG zaprosiła mnie do testów telewizora LCD oraz odtwarzacza blu-ray. Skusiłem się bo a) zawsze chciałem zobaczyć Megan Fox w Transformersach lepiej i wyraźniej b) nie miałem okazji sprawdzić co znaczy Full HD z powodu braku sygnału (kochana Cyfra + każe sobie dopłacić za programy w jakości HD) c) odrzucić możliwość dobrej zabawy jest po prostu bardzo głupie…
Chrzest ognia telewizor przeszedł podczas finału Ligii Mistrzów (Barca!) – niestety ciągnąłem sygnał przez kochaną Cyfrę + więc nie byłem w stanie powiedzieć czy oglądam transmisję z 2009 roku czy widzę mecz na Wembley z 1974. Jakość obrazu marna tak jak komentarz Szpakowskiego. Dodatkowo Cyfra + ma ostatnio tendencję do gubienia sygnału nawet przy małych opadach deszczu – pikseloza, brudy post-kompresyjne i inne fajne rzeczy pojawiają się coraz częściej. Ale wróćmy do LG.
Różnicę zauważysz natomiast w czasie korzystania z Xboksa – obraz jest żywszy, wydaje mi się (podkreślam wydaje bo nie mogę podłączyć na raz dwóch monitorów), że na LG gry wyglądają lepiej. Nie o niebo lepiej ale zauważalnie. Czy aż o tyle lepiej żeby koniecznie kupować sprzęt z 200 Hz? Poważnie bym się zastanowił jeśli nie jesteś geekiem albo hardkorowym graczem kupującym kable HDMI po 500 pln (lub drożej).
Jestem natomiast pod wrażeniem blu-ray’a – jakość obrazu jest bardzo bardzo dobra na tyle, że aż trzeba się przyzwyczaić (efekt podobny jak w iMaksie – lekki zawrót głowy w dynamicznych scenach przez jakiś czas). Po to zostało wymyślone kino domowe! Powiem szczerze – bo różnica między DVD a blu-ray’em jest widoczna niestety. Niestety ponieważ oznacza to, że trzeba będzie (znowu!) kupić całą trylogię Star Wars, trylogię Władcy Pierścieni, Matriksa…
Blu-raya testowałem na “Transformersach” – pamiętał ten film z kina i wiedziałem, że będzie to jeden z pierwszych filmów jakie zakupie jeśli kiedyś będę miał możliwość zainstalowania sobie napędu z niebieskim laserem. W kolejce czeka “Stealth” (ach te sceny podniebnych akrobacji, ach ta Jessica Biel), “300″ (must have on blu-ray), “Batman – Dark Knight” oraz. Dziwne ale nie znalazłem w pudełku z blu-rayem żadnej płyty “demo” – wypadek przy pracy czy brak wyobraźni producenta? Wystarczyłoby pokazać trailery kinowe nagrane w jakości HD żeby spowodować zwiększone wydzielanie płynu ze ślinianek.
LG chwali się, że ich blu-ray może być podłączony do internetu i stamtąd “ssać” filmy z YouTube – cóż wierzę na słowo, nie sprawdzałem bo nie chcę sobie psuć przyjemności z oglądania filmów “tylko” w jakości HD…
Acha – w związku z tym, że jestem tylko testerem sprzętu LG telewizor powędruje jako nagroda w konkursie, którego formułę wymyślam w pocie czoła. Telewizor jest “trochę” wart więc szczęśliwiec będzie mógł sam ocenić i testować sprzęt w swym domowym zaciszu.
Śledźcie zatem kolejne wpisy, może właśnie Ty staniesz się posiadaczem zajefajnego telewizora, który macał sam bloger AK74? Hę? A może jeszcze sypnę paroma płytami blu-ray do oglądania, kto wie, kto wie :)
Nadstawiam uszy na fajne pomysły na konkurs – jestem otwarty na każdy zwariowany pomysł!
PS. Informacja dla innych firm, które wahają się z przysłaniem swoich próbek do mnie – nie bójcie się, nie gryzę – jeśli macie naprawdę fajny sprzęt to zapraszam, nie zjadę go bardzo w recenzji. Chętnie zobaczyłbym w swojej skrzynce na listy jakiś zegarek Patek albo Maserati pod domem – w ostateczności może być Omega albo Lamborghini!
Czy Peryskop.pl to już Web 3.0?
21:49 18th May 2009

No właśnie. Na rynku pojawił się serwis, który oficjalnie mówi o tym, że “wie czego chcą użytkownicy” oraz, że bazuje na semantyce. Peryskop.pl jest serwisem, który chce powalczyć o miejsce w kilku niszach – social shopping (gdzie mocno rozpycha się QXL oraz Agora) oraz jako porównywarka (nie ma przecież problemu aby Peryskop.pl zbierał dane ze wszystkich polskich “wyrzynarek” cenowych). Szykuje się wielki hit czy kit?…
Fundusz IIF nie ma jak na razie na swoim kącie żadnego “killer” pomysłu dzięki któremu można by powiedzieć, że fundusz kierowany przez Rafała Stycznia (weterana bańki 1.0!) wspina się na wyżyny biznesowe.
Klęska (żeby nie powiedzieć dobitniej) Monetto.pl i zawierucha wokół kontrowersyjnego prezesa tego social lendingowego serwisu spowodowała, że uwaga branży odciągnięta została od tego w co ostanimi czasy IIF zainwestował.
Peryskop.pl miałem okazję widzieć w działaniu kilka tygodni temu. Moim zdaniem jeśli zapowiedzi i możliwości API tej wyszukiwarki się sprawdzą szykuje się mała eksplozja w temacie social shopping. Kuba Połeć, twórca pomysłu serwisu i załoga Peryskopu zapowiadają, że są w stanie łączyć wyniki na chwilę obecną z 500 serwisów (sklepów internetowych jak rozumiem) w większości zagranicznych, analizować dane, wyciągać z nich odpowiednie informacje i zwracać odpowiedzi użytkownikowi nawet przy tak banalnych zapytaniach jak “laptop z dobrą baterią”.
“Peryskop.pl oferuje usługi social-shopping bazujące na zbieraniu relacji między produktami i użytkownikami, oraz pomiędzy samymi użytkownikami.
Peryskop wypełnia poza tym lukę po stronie podmiotów rynku internetowego – e-commerce. Sklepy, serwisy, domy mediowe oraz porównywarki mogą na wielu polach wykorzystywać informacje dotyczące produktów jakie zbiera Peryskop w swojej bazie”. – Mówi Rafał Styczeń, Prezes IIF S.A.
Co lepsze wyszukiwarkę będzie można wmontować w swój sklep, serwis czy bloga i korzystać z jej usługi we własnej domenie. Pomysłów na monetyzowanie jest zresztą wiele – Kuba nie o wszystkich chciał mówić na samym początku, ale pomyślmy, że jeśli faktycznie będziemy mogli szybko i tak sprawnie jak twierdzi twórca korzystać z tej wyszukiwarki to mamy przed sobą produkt zdolny wyjść śmiało poza granice polski (indeksowanie, składnia jest kwestią modułową – wersja anglojęzyczna jest kwestią paru miesięcy prac na chwilę obecną). Czy tak się stanie? Ja wróżę powodzenie jeśli twórcy i inwestor wypełni choćby 50% obietnic.
“Semantyka jest podstawą peryskop.pl – większość informacji o produktach dostępnych w Internecie jest napisana słowami i wyrażeniami, które nadają odpowiednie znaczenie rzeczywistym cechom produktów. Aby zrozumieć co konsumenci piszą w tych recenzjach i opiniach wykorzystujemy semantyczne algorytmy, które dopasowując wzorce językowe potrafią ocenić, co zostało napisane o produktach.” – wyjaśnia Jakub Połeć CEO Peryskop.pl
Na razie wszystko wygląda pięknie i super – zobaczymy co powiedzą użytkownicy i jak zareaguje rynek. Peryskop w górę i jazda na szerokie wody!
Oficjalną notkę prasową znajdziesz tutaj
*** a teraz reklama start-up’a :) ***
Mordami wy moje!
23:09 29th April 2009

Od kilku dni powieszony online i testowany ale dziś mogę powiedzieć o oficjalnym oddaniu generatora awatarów w ręce użytkowników – Mordami.pl Zapraszam do korzystania i tworzenia własnej mordy, gęby, ryjka co tam kto ma i do czego się przyznaje…
Mordami nie jest oczywiście nowym, przełomowym ani odkrywczym. Serwisy oferujące stworzenie własnej postaci jest wiele – w zasadzie każdy szanujący się wirtualny świat ma taki mechanizm. Ja chciałem zrobić coś co będzie możliwe do wykorzystania na blogach i w serwisach społecznościowych gdzie istnieje duża potrzeba wyróżnienia się szczególnie poprzez efektowny awatar, graficzkę itd.
Mordami kierowane jest do grupy docelowej dzieci i nastolatków – stąd styl, kolory i cała oprawa. Może nawet wygląda to obecnie zbyt “oczojebnie” jak dla tej grupy odbiorców, ale ja nie zniżę się do estetyki “kofanego kolorowego blogaska” w różach i czerwieniach.
Chciałem jednak zrobić inny serwis niż tylko taki pozwalający na stworzenie fajnej grafiki – w Mordami możesz zachować swój awatar, wrócić do niego po jakimś czasie, dodać okulary, zmienić uśmiech itd. Twój awatar żyje i jest plastyczny.
Model biznesowy jest prosty – rejestracja jest darmowa, korzystasz jednak tylko z części dopóki nie zapłacisz premium sms’a w cenie 6 złotych + VAT za dostęp roczny do wszystkich elementów serwisu, także tych nowych bo takie będą się pojawiały (np. motywy świąteczne, okolicznościowe itd.). Mordami będzie też fajnym uzupełnieniem dla innych serwisów czy forów – jestem w stanie wystawić w modelu “white label” całą aplikację i dzielić się zyskiem w modelu 50%-50%.
Wiem, że część osób narzeka na styl kreski, jakość itd. – pracuję nad pozyskaniem baaardzo fajnych i znanych grafików i komiksiarzy – chciałbym wprowadzić “sety autorskie” w ramach których Znany Artysta będzie wrzucał swoje prace do generatora.
Co do technologii – silnik aplikacji wykonany jest w Flex i z tego co obserwuję pracę serwera i bazy to daje radę i wytrzymuje obciążenie (szczególnie po notce na AntyWebie – Grześku, podziękuj swojemu synkowi ode mnie za przychylną recenzję :).
Bardzo dużo pomocy i pracy w projekt wniósł autor front i back-endu Mateusz Małczak (autor komixo), który pomagał mi w tworzeniu generatora komiksów dla Chomiks.com a sam jest zdobywcą pierwszego miejsca w konkursie FlexChallenge. Mateuszu, dziękuję! :)
W związku z premierą Mordami.pl mam dla czytelników mojego bloga 10 kont premium do przekazania w zamian za odpowiedź (poproszę o wpisywanie je w komentarzach) “czyją mordę chciałbyś dzięki generatorowi awatarów zrobić i dlaczego?”. Termin konkursu od 30 kwietnia do 5 maja do godz. 24.00.
Poniżej kilka promocyjnych grafik jakie wyprodukowałem na Flakera i Blipa w celu promocji serwisu. Ostatnia grafika jest odpowiedzią na pewien post RaFi’ego. Masz chłopie na osłodę twego szparowania biżu co byś się mniej frustrował :)





Jacek Utko – Polak na TED
18:23 31st March 2009
Podpatrzyłem u Kochasia (btw. czy Ty człowieku jeździsz może po centrum rowerem, krótkich spodenkach w panterkę i kaszkiecie? Dziś Cię o mało co nie przejechałem :). Bardzo fajne informacje, szczególnie dla designerów ale również dla socjologów…
Polak na TED (chyba pierwszy w ogóle – ktoś ma jakieś informacje o innych rodakach?) w dodatku mówiący o bardzo interesującej sprawie (a właściwie stwierdzający fakt, że prasa drukowana przeżywa zapaść z której się raczej już nie podniesie).
Jacek stawia tezę, że zmiana sposobu komunikacji z czytelnikami poprzez zmianę makiety może wpływać na sprzedaż – jednak tylko chwilowo bo same gazety jednak odchodzą jako wynalazek z innej epoki. Gazeta w momencie druku jest już martwa. Dane mało aktualne. Informacje nie mają odniesienia do innych informacji (bo jaka zlinkować np. nazwy firm występujące w całym wydaniu?).
Jacek pokazuje, że tego procesu nie da się zatrzymać ale można go spowolnić.
GIVE POWER TO DESIGNERS! :)
Bardzo realna wojna o wirtualne złoto
14:21 29th March 2009

Na początku trochę statystyk – globalny rynek wirtualnych przedmiotów w grach typu MMO oceniany jest na 1.8 miliarda dolarów. 1 milion osób w Chinach pracuje jako “farmerzy złota”, 30% graczy MMO przyznaje się do korzystania z usług osób i firm, które sprzedają wirtualną walutę, usługi czy całe postacie…
Jestem zafascynowany grami typo MMO(RPG) i ich wpływem na resztę produktów związanych z rozrywką elektroniczną (szczególnie te oferujące funkcję multiplayer). Wszystko wskazuje na to, że gry będą w przyszłości nadal “darmowe” ale poziom “wysysania” z użytkownika kasy za “drobne” modyfikacje (dostęp do nowych broni, czarów, ras, poziomów, konfigurowanie własnego pokoju itd. itp.) stanie się głównym kanałem zarabiania. Nie będą potrzebne denerwujące reklamy i wykupowanie dostępu do konta.
“World of Warcraft” przekroczył dawno wymiar gry komputerowej i stał się dla ponad kilkunastu milionów osób bardzo realną krainą jest dziś faktem. Nic dziwnego zatem, że według SwagVault świat WoW generuje dla “real money traders” (RTM) 70% całego obrotu kasą “wirtualnego” handlu. Świat WoW liczy sobie ponad 11.5 miliona zarejestrowanych i płacących co miesiąc ~15$ (policzcie sobie sami ile to jest miesięcznie z samego abonamentu..). Teoretycznie więc twórcy nie potrzebują innych metod na zarabianie na swoim produkcie. Niestety zjawisko handlowania przedmiotami, kontami i walutą z gry stanowi o wiele większe źródło dochodów tyle, że nie dla Blizzard’a.
Taki handel nie podoba się oczywiście twórcom gier (światów) bo jak można się domyśleć omija skutecznie system płatności producenta i cała kasa trafia do kieszeni ludzi, którzy nie płacą za serwery, patche, moderatorów, update’y i całą masę rzeczy jaka musi się pojawić aby taka społeczność (społeczeństwo? Naród) mogła bawić się wspólnie.
Jak można zarabiać na grach MMO nie bedąc ich twórcą? Sprzedając wirtualną walutę uzyskaną właśnie z “farmerowania” (czyli syzyfowej pracy całej masy Chińczyków, którzy legalnie pozyskują małe kwoty żeby potem je sprzedawać na aukcjach i w sklepach), “levelując” postacie (cennik 100-1500 $) za kasę albo sprzedając całe konta (do publicznej informacji przedostał się news o sprzedaży konta postaci w WoW za 10 tys. $).
Ale nie samym WoW ludzie żyją. Mężczyzna przedstawiający się jako Paul (Anglik żeby nie tworzyć wrażenia, że wszsycy “gold farmersi” to tylko posiadacze żółtej skóry) jako kolejny przykład podaje przykład grę “Ultima Online” pokazuje, że brak odpowiednich zabezpieczeń spowodował wysyp automatów i pisanych procedur za pomocą których handlarze pozyskiwali pokaźne zbiory waluty i przedmiotów. Paul za pomocą paru skryptów i inwestycji kilkuset funtów stał się masowym wytwórcą (i sprzedawcą) wirtualnych gadżetów.
Po UO Paul przesiadł się na EveOnline – kosmiczną space operę z handlem, statkami, bitwami na skalę..kosmiczną. W EO Paul szybko wpadł na pomysł jak dorabiać sobie (sprzedawał plany budowy statków korporacjom, które odpalały mu procent ze sprzedaży jednostek na Ebay’u).
Paul działał sam. Chińscy “pracownicy” działają i są organizowani jak fabryki – stoły, komputery, spanie, praca. Wszystko nadzorowane przez “bossa” (nie mylić z “level bossem”) którego nie ma w firmie bo musi zabiegać o ogłoszenia, sprzedaż, nabór kolejnych pracowników (rotacja jest bardzo duża – w końcu nawet gry komputerowe się nudzą jeśli 15 godzin dziennie bijesz się z tym samym potworem na tej samej “instancji” aby dostać losowy skarb jaki “wypada” z niego po jego śmierci).
Gdzie pojawia się kasa pojawiają się problemy. Ktoś musi sprzedawać wydobyte złoto, ktoś musi reklamować i dbać o obroty. Chińskie “mrówki” nie mają takich zdolności więc nawiązują sojusze z firmami w USA i Europie. Tworzone są międzynarodowe konsorcja zajmujące się tylko obrotem wirtualnymi dobrami na ogromną skalę.
Jeśli podliczyć sprzedaż w firmach chińskich, japońskich i koreańskich to zamiast 1.8 miliarda $ pojawia się kwota..10 miliardów dolarów. Dziesięć miliardów dolarów żywej gotówki, która generowana jest z pikseli na monitorze i żądzę posiadania graczy.
Oprócz sprzedaży (za którą oficjalnie Blizzard, twórca WoW banuje graczy) problemem są kradzież numerów kart, wymuszanie, kradzieże kont, spamowanie w trakcie gry, spamowanie serwisów “growych” i inne “drobne” przestępstwa jakie pojawiają się w ślad za działalnością RTMów.
Problem jest poważny skoro sam Chiński rząd postanowił nałożyć 20% podatek od sprzedaży wirtualnych przedmiotów. Jeśli Chińczycy cos robią to nie mogą się mylić.
Pozostaje zatem pytanie czy walka z “wirtualnymi wiatrakami” jest właściwym wyjściem dla producentów takich gier jak Warhammer czy WoW. Może lepiej zalegalizować cały sektor, nałożyć podatek albo czerpać % od każdej transakcji? Pomyślcie – nawet 1% od 10 miliardów dolarów to kupa bynajmniej nie wirtualnej kasy..
Augmented Reality i komórki
8:00 27th March 2009
Pokazywałem na żywo na Auli Polskiej jak prosto i szybko można przygotować trójwymiarowy model, sprzęgnąć z kamerą wbudowaną w laptopa i zacząć się bawić w AR. Teraz powoli powoli wygląda na to, że w końcu telefony komórkowe dojrzały do tego żeby zacząć myśleć o AR poważnie…
Poniższy filmik pokazuje obecne możliwości (z wykorzystaniem nie tylko iPhone’a. Ufff.) AR z wykorzystaniem wbudowanej w słuchawkę kamerki oraz skryptów animacji. Bawienie się z wirtualnym psem, pojenie go wodą albo strzelanie do zombie – cóż może nic skomplikowanego ale pomyślmy o żetonach sprzedawanych jako dodatki w prasie które powodują dodanie nowych postaci do Twoje armii..Fajne? Fajne :)
DRM zabije twój biznes
19:44 25th March 2009

Trochę odgrzewany kotlet. Spore, bardzo dobra gra ze stajni EA której premiera odbyła się w zeszłym roku jest dobrym przykładem na to, że zabezpieczenia elektroniczne nie dość, że nie spełniają swoich założeń to dodatkowo prowokują użytkowników do sięgnięcia po mało legalne metody. Paranoja?…
Jak w dzisiejszych czasach mierzyć sukces gry komputerowej? Liczbą ściągniętych wersji pirackich (trackerów) – tak przynajmniej można to robić na przykładzie Spore.
500 tys. kopii gry Spore ściągnięto w jeden tydzień tylko na PirateBay dzięki czemu ten tytuł (a właściwie jego producent Electronics Arts) został okrzyknięty “most downloaded game“. Przykre bo nad Spore pracowało bardzo dużo ludzi i wydano kupę kasy na promocję – ktoś zawalił cały pomysł nakazem ubrania całej gry w zabezpieczenie jakiego klienci nie akceptują.
Wszystko dzięki DRM – na Amazonie (w kilka tygodni po premierze) pod grą pojawiło się 2,219 opinii użytkowników z czego uwaga, uwaga – 2,018 z nich oceniło grę dając tylko jedną gwiazdkę (sic!) aby zaprotestować przeciwko zastosowaniu technologii DRM do zabezpieczenia gry.
Zastanówmy się ile osób będzie zmuszonych do przejścia na “ciemną stronę mocy” tylko dlatego, że nośnik, który dostali od producenta gry, filmu czy muzyki np. nie chce się odpalić na kolejnym komputerze, nie pozwala zrobić MP3 (bo chcę mieć wersję na swoim odtwarzaczu) ani innych normalnych rzeczy.
Jeden z często spotykanych tekstów komentarza na Amazon.com to “jako klient chcę mieć możliwość decydowania gdzie odtwarzam i komu pożyczam swoją własność“. Zrozumiała jest chęć autorów i producentów od ochrony swoich dzieł ale pokazuje powyższy przykład może zdarzyć się tak, że właśnie poprzez zastosowanie zabezpieczeń bardzo wkurzymy swojego klienta.
I bądź tu człowieku mądry i staraj się dogodzić wszystkim.
PS. A tu poczytacie ile BSA czyli polski pies na piratów ściągnął z nich odszkodowań.
Zwierzenia szemranego marketera
23:57 5th March 2009
Ewolucja narzędzi do marketingu szeptanego, afiliacji, kontekstu itd. może już niedługo wyglądać tak jak na załączonym filmiku. Z podobnymi skutkami. Ale na razie cieszmy się głupim AdWordsem póki możemy…
….zaraz, zaraz – czy to aby nie jest po prostu viral udający viral mający zachęcić do obejrzenia filmu? Heeeelp!?
Web 3.0 już tu jest!
21:35 3rd March 2009

Amerykanie jak zwykle najszybciej otrząsają się z kryzysowych myśli (wiadomo – patriotyzm wyssany z Coca Cola i podsycany dumnie wypiętą piersią Pameli A.) jeszcze niedawno martwili się, że im się wszystko wali a tu proszę – trwawestując Monty Pythona “nikt nie spodziewa się web trzy-zero!”…
Gdzie? Co? Jak? Zapewne będziecie chcieli wiedzieć czy Google czy Microsoft dokonał tego spektakularnego odkrycia (pewnie ich inżynierowie upajający się czasem wolnym po sukcesie Songsmith machneli coś w przerwie na lunch). Otóż pudło!
Jak doniósł mi newsletter Wirtualnych Mediów To agencja reklamowa Mckinney wraz z polską (!) agencją interaktywną Othersouce przygotowała…”stronę internetową, która odpowiada na pytania zadane przez użytkowników.” TAADAAM!
..but wait, there is more!
“można przy pomocy klawiatury napisać po angielsku pytanie i w krótkim czasie otrzymać na nie odpowiedź. Dzięki temu internauci nie muszą szukać w witrynie konkretnych informacji, tylko mogą, posługując się zwykłym językiem i potocznymi wyrażeniami, prowadzić dialog w trybie on line.”
Postanowiłem wykorzystać dziejową okazję i jako jeden z pierwszych polskich internautów zadać pytanie. Jak pierwsze wybrałem standardowe i lajtowe “What is the meaning of life?” – odpowiedź godna 3.0: “We’re not afraid to say we don’t know.” Dalej poszło gładko:
Q: “Who Is Current President Of United States Of America?”
A: “Jeff Jones is our President. His qualifications won him our oval office.”
Q: “Where is Poland?”
A: “Come again.”
Q: “Who made this crap?”
A: “It seems we can’t figure out what you are saying.”
Jestem dumny z naszych amerykańskich sojuszników oraz ich polskich partnerów. Chcemy waszych rakiet i więcej technologii! Michael Arrington na prezydenta!
PS. Widocznie Niemcy musieli również dowiedzieć się o super produkcji Mckinney skoro odwołali berlińskie targi.
8 komentarze »
