Nowy wspaniały świat
21:58 23rd September 2007

Wykrakałem. Stało się. Nadchodzi pogromca wszystkich sekond lajfów, łorkraftów i innych tibii. Nic tak nie rozwija gry jak tworzenie jej przez samych graczy (hmm gaming 2.0 ?) prawda stara jak świat. Pokolenie graczy RPGów tworzących własne systemy, postacie i bohaterów wie to doskonale. Panie i Panowie - powitajmy meta-grę za pomocą której możemy stworzyć własny świat massive multiplayer online…
Jestem geniuszem i wizjonerem. Tak proszę się do mnie zwracać (będę banować komentujących jeśli nie będziecie się tak do mnie zwracali - tak jak to robi inny geniusz Rubik na swoim forum) Wykrakałem bo na początku tego roku popełniłem ten wpis wskazując kierunki zmian jakie powinny zajść w przyszłości w dziedzinie tworzenia nowych rozwiązań i platform oferujących wirtualne światy. Proszę przeczytać co w swojej skromnej genialności napisałem:
“Czego możemy oczekiwać w przyszłości po grach sieciowych “MMO 2.0?
> social game developing - tworzenie rozwiązań i opcji na zasadzie zamian w otwartym kodzie.
> mash-upy - branie części świata (np. ekonomia) i implementowanie go do drugiego uniwersum
> swobodne przemieszczanie się między światami = możliwość konwersji postaci (współczynniki / finanse itd.)
> upowszechnienie kodu = szybszy czas developowania nowych rozwiązań i funkcjonalności
> otwarcie świata gry lub też wydzielenie jego części i oddanie pod zarządzanie użytkownikom”
Otóż dziś trafiłem na informację o projekcie Metaplace. A Metaplace to:
“Metaplace is a next-generation virtual worlds platform designed to work the way the Web does. Instead of giant custom clients and huge downloads, Metaplace lets you play the same game on any platform that reads our open client standard. We supply a suite of tools so you can make worlds, and we host servers for you so that anyone can connect and play. And the client could be anywhere on the Web.”
Dawno temu w grze “Populus” gracz wcielał się w rolę Boga. Teraz może stać się twórcą gier - i nie jest to produkt z serii “tycoon” tylko platforma z krwi i kości do budowy wirtualnych światów.
TADAAAM! Po pierwsze jeśli dobrze zrozumiałem z tego co jest na stronie opisane, wszystko ma się dać skalować - niezależnie od tego jaki sobie świat wykreujemy twórcy Metaplace (czyli firma Areae) poradzą sobie z kilkoma milionami naszych graczy. Wszystko oparte o te same rozwiązania, które znamy: RSS, wyszukiwanie, tagowanie itd. Jakiego typu gry można będzie tworzyć? Każde - shootery, klasyczne RPGi, puzzle - wszystko co sobie wymyślimy i zażyczymy. Ja chyba bym chciał spróbować np. wrzucić swój wirtualny świat jaki stworzyliśmy z kolegami grając wspólnie w AD&D.
Na razie dostępna jest tylko grafika 2D ale na tym filmie pomysłodawca Metaplace, Raph Koster wyjaśnia i pokazuje co będzie dostępne w przyszłości - avatary 3D są już w planach.
“Build a virtual apartment and put it on your website. Work with friends to make a huge MMORPG. Share your puzzle game with friends. We have a vision: to let you build anything, and play everything, from anywhere.”
Podstawową różnicą dotyczącą wszystkie gry MMO obecne na rynku jest ograniczenie się do własnego zamkniętego świata. Jest to naturalne dla twórców - chcesz pograć, zapłać. Metaplace będzie platformą zatem “no more walled gradens”. Mój komandos będzie mógł pograć w berka z ninją z gry kolegi. Jeśli narzędzie udostępnione będą proste Metaplace ma szansę szybciutko zakasować Second Life. Ciekaw jestem ich modelu biznesowego - czy będą narzucali coś (np. pobierali 10% flat fee od obrotu w każdym wirtualnym świecie stworzonym na systemie Metaplace?) czy podejdą w styli “web-dwa-zero” i dadzą szansę samym graczom na wymyślenie nowej formy dzielenia się przychodami. Jeśli będzie fajna na pewno znikną koszmarni “chińscy farmerzy” i boty, które są udręką i zmorą wszystkich MMO.
Dlaczego uważam, że Metaplace może być hitem na skalę MySpace? Daje możliwość kreacji dowolnego wirtualnego świata. Platforma jest otwarta (żadne tam API nie jest potrzebne, grzebiesz w kodzie jak chcesz) i daje możliwość łączenia różnych uniwersów. Pomyślcie o takiej platformie, która łączyłaby google, myspace i itunes. kosmos.
Metaplace wspiera, hostuje, rozwija kod - ludzie tworzą treść (content), nadzorują i rozwijają własne światy. Każdy nowy film może sobie stworzyć w ramach promocji uniwersum z postaciami z tegoż filmu. Każda firma tworząca gry może szybciutko stworzyć wersję multiplayer i przetestować swój produkt. A to wszystko da się operować za pomocą narzędzi znanych twórcom stron www. Twórcy zapewniają o wsparciu widżetami - kto by nie chciał zamieścić swojego player taga z historią postaci z WoW z jej poziomem, broniami? Ha. Teraz możesz sobie wstawić to na Facebook’a. Po prostu wszystko co zawsze chciałem zrobić z wirtualnym światem teraz będę mógł robić sam!
Metaplace brzmi jak utopijny pomysł. A każda utopia niesie ze sobą zagrożenia. Pojawią się na pewno światy “pirackie” czyli np. ktoś skopiuje założenia np. z Eve Online albo z WoW i zrobi z nich swój własny. Ktoś zrobi grę opartą o cykl “Star Wars” i nie będzie chciał płacić tantiemów Lucasowi. Ktoś zrobi po prostu wirtualny burdel z nastolatkami. Ktoś inny włamie się do czyjegoś świata i zmieni tekstury bohaterom na wzorki z penisami. Ech. Na pewno będzie sporo kwestii prawnych do rozwiazania - biedni prawnicy!
I na koniec ostatni cytat: “Metaplace allows more diversity. Right now, there are lots of people who want to use virtual worlds for research, or education, or business, but it’s just too darn hard to get one going. Now you can create a world in just a few minutes and start tailoring it to your needs. Basically, we wanted to democratize the process of making online spaces of all sorts.”
Demokracja jak część reguł gry komputerowej? Hmm czemu nie. W niektórych państwach nawet teraz demokracja jest już tylko zabawą dla tych, którzy mają władzę.
PS. Pamiętacie z filmów z cyklu “Alien” korporację która często pojawiała się (m.in jej wytorem był android Bishop)? Nazywała się Weyland-Yutani a jej hasło brzmiało “building better worlds” - jakże pasuje do Metaplace!:)
PPS. I jest już kolejny rywal - ScreenCaster. Idea podobna jak w przypadku Metaplace - zbuduj własny wirtualny świat z gotowych elementów. Trochę wyglądem przypomina Second Life.
UPADATE (za Wirtualnymi Mediami):
“Koncerny medialne, technologiczne i spółki kapitałowe zainwestowały w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy ponad miliard dolarów w firmy działające w segmencie wirtualnych światów.
Jak informuje serwis Marketing Charts, powołując si8ę na badanie firmy Virtual Worlds Management, w okresie od października ubiegłego do października obecnego roku, inwestycje w 35 wirtualnych światów przekroczyły poziom miliarda dolarów.
Przeważająca część pochodzi z dwóch transakcji. Koncern Walt Disney Co. wyłożył 700 milionów dolarów na zakup skierowanego do dzieci Club Penguin, a Intel Corp. za 110 milionów dolarów przejął firmę Havok, zajmującą się tworzeniem grafiki w wirtualnych światach.
Pozostałe 196,8 miliona dolarów zostało zainwestowanych w 33 firmy, m.in. Doppelganger, Double Fusion, Emergent, Gala i Network Game Interaction. Poza Walt Disney Co. i Intelem, największymi inwestorami byli w badanym okresie Redpoint Ventures, Charles River Ventures, Rustic Canyon Partners, CBS, Time Warner i Peacock Equity Fund.”
Polska jest partią
11:43 20th September 2007

Nie, nie popadlem w jesienna depreche. To trawestacja hasła Partii Kobiet o której głośno zrobiło sie wczoraj kiedy to media obiegl projket plakatu wyborczego z nagimi paniami zaslonietymi tylko biala tablica z logo partii i haslem…
Przed polityka w Polsce nikt nie ucieknie. Wie to nawet szef Prokomu Ryszard Krauze (czy moze za chwile Ryszard K.), ktory mial ta watpliwosc przyjemnosc przyjaznic sie z obecnym prezydentem i za to panowie z firmy “C” ganiaja za nim po calym swiecie. Moze to zemsta za to, ze Krauze nie zapraszal Kaczynskich na turnieje tenisowe w Sopocie?
Przed polityka i wyborami nie da sie uciec - po prostu bedziemy zmuszeni do kosumownia medialnego belkotu i watpliwej jakosci popisow “ynteligncji” z lewa czy prawa. Niestety w Polsce ubywa rownie szybko wiarygondych politykow co i dziennikarzy - Tomasz Lis zostal w Polsacie bana od Solorza. Zyczliwi podpowiadaja, ze stalo sie to w wyniku znalezionych akt WSI w ktorych krol polskich mediow (kto pamieta ile paszportow ma p. Solorz? Oprocz paszportu Polsatu rzecz jasna) jawi sie jako wspolpracownik wiadomych sluzb. Czyli teraz wystarzczy znalezc haka na Wejcherta i Waltera aby media zostaly “odzyskane”. Brawo!
Wrocmy jednak do pani Gretkowskiej. Wbilem sie na strone jej partii poczytalem sobie postulaty i musze powiedziec, ze sa sensowne. Problem jaki widze podstawowy to taki, ze niestety jak kazda partia wyksztalciuchow kieruje swoje sluszne postulaty do bardzo waskiej grupy. To o czym do mnie pisze Gretkowska jest czasami temat spotkan wyksztalconych pan w duzych miastach (zaraz po ploteczkach i dawce zakupowych porad). Jesli pani Maneula z ekipa chce przeskoczyc sejmowe progi musialaby polecic bardziej populistycznie. I tutaj zonk. Populistycznie jada juz wszystkie partie poczawszy od PiS a skonczywszy na nowym LPR (tak, tak mamy nowy LPR = Liga Prawicy Rzeczpospolitej).
I tutaj pozytyw - zdaje sie, ze panie z PK dobrze odrobily prace domowa bo na swojej stronie opublikowaly wdzieczny, populistyczny i do bolu seksistowski spot z Agnieszka Rylik pt. “w obronie praw kobiet”. Jak Partia Kobiet wyobraza sobie obrone praw w Polsce prosze sobie obejrzec tutaj. Sweet :) Od “Seksmisji” rozni sie tym, ze w filmie Machulskiego baby mialy przynajmniej fajne seksowne ciuszki i generalnie wszystkie byly raczej les.
Czyli albo szczytne i wywazone hasla, albo klepanie bzdur na uzytek gawiedzi z nadzieja, ze ciemny lud to kupi. A ciemny lud kupuje w Polsce kupuje bajki nasiakniete religia i duza doza strachu. Taki wyborczy “koktajl molotowa” serwowany jest nam od 2005 roku non stop. Kto za to placi? Ja, pan - spoleczenstwo.
Wlaczam dzis TVN24 i widze Nelly Rokite podczas swojej pierwszej konferencji w Palacu Prezydenckim. I co mowi ta wyksztalcona kobieta? Otoz zona Jana Rokity oznajmuje, ze pragnie dialogu feministkami. Czyli dla pani Rokity feministki to twory pokroju Ben Ladena - chowaja sie gdzies po bramach i knuja w celu obalenia porzadku spolecznego. Nie mozna ich zwalczyc wiec trzeba pertraktowac. Zapewne te najbardziej radykalne feministki juz szykuja sie do spotkania ze slodka Nelly ostrzac bron biala i palna.
Kolejna wypowiedz z ust Doradcy Prezydenta ds. Kobiet powalila mnie tekstem, ze zamierza uwaga, uwaga nawiazac dialog z siostrami zakonnymi bo w Polsce jest ich ponad 30 tys. Czyli juz wiemy jak konserwatywna kobieta polityk zamierza broni praw swojej plci - zaprosi do okraglego stolu przedstawicieliki wszystkich zakonow i bede deliberowac o wyzszosci swiat Wielkiej Nocy nad swietami Bozego Narodzenia w asyscie chlopcow z BORu. Przylaczam sie do slow Radka Sikorskiego - Panie Rokita, wymien pan zamki w drzwiach!
Pazdziernikowe wybory przez PO i PiS zapowiadane sa jako nie tyle starcie ale prawiej jak zderzenie cywilizacji. Ci chca na wschod krzyczy Platforma - nie pozwolimy zgnilem zachodowi wejsc glebiej odpiera PiS. Fajnie, strasznie i glupio przed znajomymi z innych krajow, ze nasz rzad i opozycja kloca sie o to czy jestesmy czy nie w Europie.
Czy beda zatem jakies pozytywy tych wyborow? Zapewne tak - jesli PO da ciala na co sie zanosi (kazde zwyciestwo PiS nawet o 0,5% bedzie odtrabione jako “miazdzaca przewaga”) to “Donaldu Tusku” jak mawia o nim min.Ziobro zostanie zgilotynowany przez swoich dzialaczy. Byc moze Samoobrona i nowy LPR nie dostana sie do Sejm i znikna bez dofinansowania patyjnego ze strony panstwa. Acha no i last but not least - nie bedzie Euro 2012 bo przeciez po wyborach to nie bedzie temat numer jeden. UEFA w grudniu odbierze nam prawa do organizowania zebysmy sie nie skompromitowali.
A na koniec wiersz Juliana Tuwima -co prawda temat jest inny, ale zamiast slowa “wojna” wstawcie “polityka” i wszystko bedzie sie zgadzalo. Jak ktos chce posluchac w wersji audio to polecam ten zespol z tym kawalkiem.
Do prostego człowieka
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy “do ludności”, “do żołnierzy”
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić “historyczną racją”,
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie “żołnierzyków”. -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: “Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
“Bujać - to my, panowie szlachta!”.
Aula 8 - podsumowanie.
22:27 13th September 2007

Było suto. Pojawiło się około 40 osób tym razem co spowodowało lekki stres mój i Krzyśka spowodowany ilością wolnych krzeseł i przestrzenią do życia dla prelegentów. Odbyło się bez problemów jednak dzięki zmysłowi kontroli czasu Krzyśka oraz punktualnej dostawie pizzy, która szybko opróżniła salę spotkań…
Na początku Krzysiek zreferował problemy związane z pozostawianiem szklanek na tarasie oraz konieczność potwierdzeń mailami obecności (być może uda nam się zautomatyzować proces rejestrowania się dzięki pewnemu softowi, który udało mi się opisać). Wspomniał o konferencji PTI w Wiśle i jej programie - ja ze swojej strony gorąco zapraszam na czwartek 18 października ponieważ wtedy z Alkiem Tarkowskim będę prowadzić panel web2.0 a potem “blogozbiegowisko”, które to spotkanie ma ambicję połączyć do tej pory rozproszone spotkania z Warszawy Katowic, Poznania, Krawkowa, Wrocławia i Trójmiasta. Brzmi ambitnie, zobaczymy co wypali.
Potem Michał Śliwiński (Nozbe.com) w bardzo fajny sposób “sprzedał” projekt a potem brylował dzięki pokazywaniu jak jego serwis chodzi na iPhonie. Kurde, nie trzeba być żadnym ewangelistą jak się ma produkt Apple’a żeby sprzedawać go jak ciepłe bułeczki. Kto raz zazna rozkoszy surfowania po google maps za pomocą “smyrgnięć” ten nigdy nie przesiądzię na na Nokię. Ja chyba jednak sobie sprawie to cudo, tym bardziej, że za darmo można już sobie “popsuć” softwear’owo iPhone’a i zmienić w polski telefon.
Piotr Waglowski mówił o głośnym problemie rejestracji “wszystkich stron www”. Jak się okazuje znowu wyszło nieuctwo dziennikarzy i panikarska natura mediów ery “copy&paste” - nie ma i nie było żadnego “ostatnecznego rozwiąznia” i przymusu dla internautów - propozycja tyczyła się tylko wydawców dzienników i/lub czasopism. Poza tym “Vagla” domagał się autoryzowania treści notki jeśli zamierzał ktoś cytować jego wypowiedzi, więc już więcej nic nie pisze :)
Pani Kamila Kaszkiel w trójcy firm (jednej nawet jest prezesem) pokazała nam, że kasa leży na ulicy, nic tylko brać i korzystać. Unia Europejska daje dofinansowanie chyba już każdemu, gorzej niż w komuniźmie. Ogólnie jeśli masz pomysł na swój biznes (niekoniecznie technologiczny) zgloś się do Pani Kamili - na pewno coś się dla Ciebie znajdzie :)
Michał Olszewski z BASa dowodził, że ze 150 biznesplanów tylko 5 było fajnych i wcale nie jest tak, że oni każdemu dadzą kasę - musisz mięc wizja na zarobek 3-5 razy większy niż włożona kasa inewstorów. Mi nie dali więc mogę potwierdzić - łatwo nie jest. Przyjemnie też nie :)
Paweł Mamcarz okazał się być niezłym komikiem chociaż dał się też poznać jako asa lotnictwa - jego wizjonerska prezentacja “na czym zarabiać po web2.0″ była chyba dobrym przykładem na to, że wszyscy czujemy już, że czas odtrąbić zgon “łeb-dwa-zerowych” komunałów i zająć się czymś naprawdę istotnym. Na przykład web 3.0 :)
Cieszę się osobiście, że tak dużo pojawia się osób na Auli i to z różnych środowisk (dziennikarze, wynalazcy, programiści i inewstorzy) ponieważ ciężej jest popaść w samouwielbienie tym, którzy pojawiają się na naszych spotkania już enty raz. Świeża krew jest zawsze potrzebna. I tym optymistcznym akcentem kończę aby zaprosić na kolejną Aulę :)
Wielka transformacja
13:08 21st August 2007

Lubie ogladac filmy, ktore juz od momentu pojawienia sie newsow o ich realizacji okrzyknieto glupimi gniotami. Co wiecej - uwielbiam zaszyc sie z pudlem pop-cornu w piatkowe popoludnia kiedy to w kinach jeszcze nie ma takiej masy widzow i konsumujac analizowac. Albowiem tego typu filmy zazwyczaj sa kopalni informacji na temat naszej rzeczywistosci i (pop)kultury…
Socjologowie dawno juz zauwazyli zwiazek miedzy spolecznymi napieciami a powstawaniem czy tez wrecz modami na pewne gatunki filmowe. Kiedy swiat zmrozony byl zimnowojennym obledem na swiecie truimfy swiecily filmy z James Bondem. Poobserwujcie zreszta jakim swietnym lusterm nastrojow spolecznych byla ta produkcja - patrzac po postaciach “bad guys” (szaleni naukowcy, skosnoocy karatecy, rosyjscy zabojcy, arabscy terrorysci) mozna bardzo dokladnie wskazywac w ktorym roku powstal dany odcinek.
Superman przeciez jakby nie bylo tez leczyl kompleksy amerykanskich przedmiesc - ze swoim nadprzyrodzonymi silami dawal odpor wszystkim zlym mocom czajacym sie na ludzi z wolnego kontynentu. Ostatnio szeroko komentowana smierc Kapitana Ameryki wskazuje na to, ze spoleczenstwo potrzebuje nowego typu herosow. Bardziej wspolczesnych, majacych lepszy kontakt z mlodzieza i nie zanudzajacych publike jezykiem wzietym z poprzedniej epoki.
I popultura daje natychmiast odpowiedz - mamy takich asow, mamy taka odtrukte. Zerknijcie na planowane badz realizowane wielkie widowiska ze stajni Hollywood -nie twierdze, ze wiekszosc ale duza czesc to sa typowe “wyladowywacze” negatywnych emocji. Z ostatnich tego typu produkcji “ku pokrzepieniu serc” warto wspomniec “Die Harder 4.0″ gdzie umeczony ale walczacy za wolnosc wasza i nasza “typowy i szary” amerykanski glina daja odpor zlym technologicznym mocom. A kysz hakerze! Dostaniesz palka po lapkach od John’a McClane’a jesli tylko zachce Wam sie zaatakowac dobra Ameryke. Znacie? Znamy. To obejrzycie tez czesc 5 i 6 zapewne.
Umiejetnosc “odczytywania” trendow w kinie amerykanskim moze nie jest czyms co w Polsce jest bardzo wazne i potrzebne ale moze dostarczyc niezlego ubawu. Ogladajac trailery do “Transformersow” czyli filmu o duzych robotach co to sa samochodami albo czlogami (jasny kod: militarnosc jest be, samochod = wolnosc) doszedlem do wniosku, ze gdzie jak gdzie ale w tym filmie nie moze zabraknac wojskowych gadzetow. Nie jest tajemnica, ze w Pentagonie dziala komorka majac dbac o dobry PR armii amerykanskiej -jesli w swojej produkcji pokazujesz zolnierzy wujka Sama jako “cool guys” to armia zalatwi Ci lotniskowiec do zdjec a nawet pusci pare rakiet ku uciesze gosci na planie filmowym.
“Transformersi” to kluczowy przyklad zjadania wlasnego ogona przez popkulture - z japonskiej bajki dla dzieci zrobiono prawie powazne dzielo przez speca od wybuchow i kosmicznych katastrof - Michael Bay’a. Tworca m.in. “Pearl Harbor” , “Armagedonu” czy “The Rock” podszedl do tematu swietnie - rzetelnie zebral wszystkie zabawki jakie U.S. Army mu dali i wrzucil je na blue screen dodajac kapitalna postacie robotow (ach marzy mi sie taki film o Mechach gdzie beda walki i rakiety i wogole wszystko bedzie:).
Calosc oglada sie swietnie, postacie glownych bohaterow (zywych aktorow) sa moze infantylne ale wiarygodne. Sceny ataku zlych transformersow na baze w Katarze sa zrobione tak, ze az zal sie robi tych fruwajacych w powietrzu strzepow kadlubow i rozwalanych pancerzy czolgow. Uczta dla oczu wszystkich tych, ktorzy nie do konca zdusili w sobie malych chlopcow z marzeniami o wlasnej armii plastykowych zolnierzykow. Duzo czasu zajmuja sceny pokazujace uzbrojenie, wykorzystanie i efektywnosc broni made in USA. To naprawde robi wieksze wrazenie niz nasza parade na dzien Wojska Polskiego ( a propos parady proponuje zazajomic sie z tekstem
I co sie dziwic - dokladnie taki ma byc wykreowany obraz niezwyciezonej, swietnie uzbrojonej armii gotowej skopac tylek kazdemu bad guy’owi. To wlasnie dlatego film Bay’a dostal wsparcie US Army - po co produkowac propagandowy szit, skoro mozna zrobic to rekoma fachowcow i za pieniadze wytworni filmowych. Film zatem widowiskowy, dzieci az podskakuja, dorosli podziwiaja kraglosci heroiny a auto maniacy zachlystuja sie kazda scena w ktorej pokazuje sie samochod powyzej 100 tys. $. Dolozmy do tego mega product placement (ja doliczylem sie GMC, Panasonica i Ebay’a) i mamy taaaaki hit na lato.
Zostawmy jednak kino i wrocmy do rzeczywistosci wojen w XXI wieku. Czy naprawde caly ten szmelc technologiczny jest w stanie wygrac za nas wojne? Armia amerykanska wyposazona w te wszystkie AWACSy, Predatory i inne satelity walczaca w wielu zakatkach swiata niestety dostaje w tylek? Niestety poniewaz to oznacza, ze kwestie przejecia obowiazkow beda musialy rowniez poniesc inni partnerzy symaptycznego Dżordża Dablju Busza. Polacy beda mogli sie o tym przekonac bo polscy zolnierze w Afganistanie juz zaczeli przelewac swoja krew a o sprzecie amerykanskiej klasy moga tylko pomarzyc.
W samej armii amerykanskiej nie jest tez tak wesolo. Natrafilem kiedys na intrygujacy opis jednej z gier strategicznych urzadzanych przez Joint Forces Command w skrocie JFCOM (calosc opisana jest w ksiazce Maclolma Gladwella “Błysk!” bynajmniej nie traktujacej o tematach militarnych - ksiazke szczerze polecam!). Otoz norma w armii amerykanskiej jest, ze tego typu symulacje prowadzi sie kilka razy w roku z udzialem wszystkich swietych traktujac je jako najtansza opcje sprawdzania procedur i taktyk.
JFCOM maja swiezo w pamieci Operacje Pustynna Burza z 1991 roku i byskawiczne zwyciestwo nad armia Saddama Husajna stwierdzilo, ze frontalny atak i starcie sie w otwartym boju stanie sie przezytkiem. Ilosc sprzetu i mozliwosci armii USA nie daja praktycznie zadnemu przeciwnikowi szans na wygranie otwartego konfliktu. Sugerowano zatem zeby pocwiczyc walke z przeciwnikiem rozproszonym, znajacym teren, uderzajacym z dalekiego zasiegu i mobilnego. Zwolano wiec dowodcow, wlaczono mega komputery i zaczeto planowanie. Podzielono sily na “niebieskich” i “czerwonych” oraz wybrano scenariusz - na bliskim wschodzi miejscowy watazka siedzacy na zasobach ropy zaczyna sie panoszyc. Ameryka nie moze juz dluzej zwlekac i zaczyna przygotowania do militarnego roztrzygniecia konfliktu.
Na dowodce “czerwonych” wybrano emerytowanego wojskowego armii amerykanskiej z okresu wojen w Wietnamie - Van Ripera. Skracajac caly proces przygotowan (niebiescy mieli wszystko - satelity, samoloty szpiegowskie, hakerow itd.) po rozpoczeciu dzialan Riper poslal na dno 16 okretow US Navy z 20 tys. ludzi na pokladzie podczas gdy “niebiescy” nie oddali ani jednego strzalu. Oczywiscie Riper symulowana wojne tak czy siak by przegral ale takie straty na jakie narazil armie przyprawily generalow o palpitacje serca.
Co takiego zrobil Riper? Ano wykorzystal wszystko to co dzisiejsi planisci i komputery nie uznaja za zagroznenie badz nie biora pod uwage. Kiedy linie lacznosci Ripera przecieto, zagluszono telefony komorkowe, oslepiono radary i wedlug standardow wspolczesnej wojny powinnien lezec i blagac o litosc - ten zamiast sie poddac zorganizowal lotne brygady wywiadowcow na motorach oraz porozumiewal sie z wlasnymi oddzialami za pomoca alfabetu morsa, sygnalow dymnych itd. Na koniec za pomoca malych lodzi zblizyl sie do wielkich jednostek i wpakowal w nie samosterujece rakiety.
No wlasnie - i na co nam te wszystkie lasery-bajery skoro zawsze prosciej jest strzelic zza wegla strzala unurzana w truciznie?
Stare ale jare.
Aula 7 - podsumowanie
14:23 17th August 2007

Giełda leci na łeb na szyję, koalicja sie rozpada, Warszawa rozkopana jak za czasow II wojny ale pomimo tych powiedzmy szczerze obiektywnych trudnosci Aula Polska odbyła sie po raz siodmy…
..A na poczatku zostalem spryskany dezodorantem Axe…zartuje :) Pojawily sie natomiast pytania dot. akcji i tego bloga, zapytano mnie sie ile kasy na tym przycialem i czy jem tylko produkty Unilvera. Poniewaz zostalem juz przez czesc blogosferowiczow otagowany “Mr.Flog” a przez czesc po prostu odsadzony od czci i wiary nie pozostaje mi nic innego jak kontynuowac ciezka prace walki z cenzura - zapraszam na protest bloga bedzie tam sie dzialo niedlugo wiele ciekawych rzeczy.
Ale do rzeczy - tym razem Krzysiek “Ubik” kreatywnie wykorzystal czas zazwyczaj poswiecany na oczekiwanie na spoznialskich i przypomnial nam jeden z filmikow nakreconych dla BMW jako viral w 2001 roku. Poniewaz nikt z uczestnikow Auli ni potrafil odpowiedziec prawidlowo na zagadke Krzyska (Krzysku, przypomnisz?) wiec dajemy szanse rowniez wszystkim nie obecnym na popisanie sie swoja wiedza.
Kolejna osoba prezentujaca sie na Auli 7 byl Maciek Budzich, tworca i cierpliwy uzupelniacz bloga MediaFun.pl. Maciek podzielil sie z nami swoimi watpliwosciami dot. pojec i rozmytych definicji marketingu szeptanego, virali, e-commerce itd. Podczas swojego wystapienia (o zgrozo, 20 minut! :) ilustrowal swoja przemowa licznymi filmikami. Mam nadzieje, ze zamiesci spis tychze w swojej prezentacji do sciagniecia :)
Poniewaz Aula7 miala charakter wakacyjny (ze wzgledu na pogoda i liczbe zebranych aulowiczow) wiec wystapien nie bylo duzo i drugim, ostatnim bylo przedstawienie nowego serwisu a wlasciwie gieldy uslug GetUp.pl. Chlopaki z GetUp.pl (a dokladnie: Paweł Wyborski, Bartłomiej Mańkowski i Maciej Czyżowicz) pokazali nam serwis i opisali swoje pomysly na jego rozwoj. W skrocie ma to dzialac tak, ze zglaszaja sie uslugodawcy i uslugobiorcy w jedno miejsce, licytuja ulsuge i wybieraja partnera. Wydaje sie proste i skuteczne, jednak ja i Wojtek Chojnacki z ktorym pare lat temu stworzylem cos podobnego (platforma eskalibur) mielismy kilka uwag dot. sposobu przyciagania i namawiania ludzi do skorzystania z uslug takiego mechanizmu.
Oprocz mnie do projektu GetUp.pl swoje zdanie krytyczne wyglosilo kilka innych osob z sali wskazujac na mielizny i rafy czyhajace na kazdego tworce drugiego elance.com czy guru.com :) Niemniej jednak diabel tkwi w szczegolach i zapewne (co sugerowalem) skupienie sie i wysycenie jednej niszy (np. uslugi budowalne badz motoryzacyjne) powinno pomoc w rozbudowie serwisu.
W czesci “pizza+pogaduchy” dowiedzialem sie, ze pomysl Alka Tarkowskiego, ktory namowil mnie na dolaczenie ze swoimi tematami do jego grupy na PTI w Wisle przeszedl przez glosowanie - zapraszam wiec do Wisly na jesienna konferencje, ktora w tym roku obiftowac bedzie w wystapienia osob znanych z tzw. blogosfery. Byl to pomysl Piotra Fuglewicza aby rozruszac lekko skostniala organizacje - szczegoly tutaj.
Kolejna edycja za dwa tygodnie - wypocznijcie, urlopujcie sie i wroccie opaleni na Aule ver. 8.0! :)
Powiedz NIE cenzurze
8:00 14th August 2007

Pomimo naładowanych wakacyjnym leniuchowaniem akumulatorow, pomimo, ze koalicja wreszcie przestala sie paletac w mediach a Piekny Roman zajal nalezne mu miejsce na smietniku polityki, pomimo, ze jest lato i pomimo, ze w sumie wokol jest tak fajnie i milo postanowilem zaprotestowac…
Postawilem bloga, zrobilem stronke i zaczynam akcje spoleczna “Powiedz NIE Cenzurze”. Na poczatku bedzie o AXE (ich materialy udalo mi sie zdobyc najszybciej) i zakazie emisji spotow w TV przez KRTiV. Sytuacja jak dla mnie dziwna bo pokazuje, ze jeden urzednik moze zadecydowac o calej kampanii i produkcie (telewizja to nadal najsilniejsze wsparcie w kampaniach reklamowych).
Co jest w tych spotach zlego? Czy widac gola pupe (jak w produktach kosmetycznych), czy widac kawalek piersi (jak w produktach dla matek karmiacych) czy pojawiaja sie slowa powszechnie uzane zw wulgarne (jak w Sejmie i Senacie RP) czy obrazaja uczucia religijne (jak pewni ksieza)? A pierdzacy i zygajacy bohaterowie Shreka? Mnie mdlilo podczas ogladania. Dzieciaki siedzace obok byly zachwycone.
Nie. Po prostu ktos wiedzacy lepiej uznal, ze klepanie po tylku pani w zakiecie oderwana reka od manekina jest hardkorem i zboczeniem. Dzieci nie powinny tego widziec. A moga ogladac dziennikI TV o 19.00? Moga. A co w dziennikach pokazuje sie najczesciej - tragedie, ciala zmasakrowane wybuchem bomby w Iraku, wypadek i spalone ciala w autokarze, wypadki na torach formuly jeden, ofiary strzelaniny w amerykanskiej szkole. Sam dziecka nie posiadam, ale pamietajac swoja przygode z telewizja daje sobie uciac reke, ze czasami to co bylo “normalne” dla cenzorow i bylo pokazywane w TV niezle walilo mnie w glowe jako male dziecko.
Magia godziny 23.00 pozwala urzednikom sadzic, ze dzieci niczym automaty zasypiaja w kazdym domu rowno o tej godzinie. Wydaje mi sie, ze tak naprawde to tylko Pani Elzbieta Kruk moze spac spokojnie o tej godzinie (do czasu nowych wyborow).
Ktos powie hipokryzja. Bronie komercyjnej reklamy produkt X. Jasne. Oczywiscie. Pamietajcie jednak o tym, ze takich zakazow bylo juz sporo - ostatnio Play, Heyah. Gwaratuje Wam, ze w agencjach reklamowych znajdziecie sie jeszcze duzo przykladow.
Zeby bylo jasne. Nie protestuje przeciwko zdjeciu Axe’a. Protestuje przeciwko powtarzajacym sie dzialalniom, ktore nie do konca sa jasne dla agencji ich klientow i mediow, ktore w koncu z tego zyja, ze puszczaja reklamy. Nie mozna puszczac wszystkiego to jest oczywiste - przyjmijmy zatem jasne kanony dzialan. Dlaczego jedna reklama jest okej a druga zla? Jesli istnieje wyznacznik - prosze o jego pokazanie i ujecie w przepisy. Inaczej decyzja bedzie zawsze dokonywana przez anonimowego urzednika.
Po co o tym mowic? Bo nie wiem czy wiecie, ale ruszyly prace majace na celu przygotowanie rozwiazan prawnych dot. cenzury w Internecie. Tak, dobrze slyszycie. Nasz kochany rzad zlecil rozpoczecie prac nad wprowadzeniem regulacji prawnych i nakladajacych podobne lub takie same mechanizmy kontroli jak w przypadku innych mediow. Zegnajcie strony z darmowymi grami, serwisy erotyczne, darmowa muzyko, zdjecia i programy. Pa, pa.
Wszystko to bedziesz mogl obejrzec sobie po 23.00 jak wklepiesz swoj PESEL na stronie MSWiA. Oczywiscie jesli tylko bedziesz placil podatki i glosowal na partie rzadzaca.
Jestes uzytkownikiem internetu? Ogladasz telewizje - nie stoj i nie czekaj. Za miesiac, pol roku, rok mozesz nie moc juz protestowac. Nie stoj bezczynnie tylko wyraz swoje zdanie. Jesli nie zgadzasz sie ze mna - uszanuje to. Najgorsze co mozna zrobic to przejsc nad tego typu praktykami do porzadku dziennego.
APEL: jestes freelancerem, agencja, firma dzialajaca w branzy mediow i reklamy? Zrobiles cos (twoj zespol) co zostalo ocenzurowane? Napisz do mnie - artur@revolver.pl i podziel sie wiedza. Z przyjemnoscia zamieszcze kazdy taki material z opisem na “Powiedz NIE cenzurze”.
Drybling bez piłki
10:53 18th July 2007

Wlasnie mijaja trzy miesiace od momentu kiedy wszyscy w Polsce i na Ukrainie wstrzymali oddechy aby po odczytaniu decyzji UEFA zaczac krzyczec z radosci. Trzy miesiace pozniej najwieksi optymisci moga zaczynac powoli krzyczec ale z zalu i rozpaczy…
Nasi włodarze pokazuja cuda na miare Orange Ekstraklasy. Co tam ‘kibice’ Legii. Rzadzacy udowodnili, ze nie tylko mozna skopac sie po kostkach przed wyjsciem na murawe, lobowac (nie lobbowac) wlasnego ministra celna dymisja ale ponad wszystko niczym zmeczone gwiazdy Realu - graja jak najmniej zespolowo. Ale zgodnie i chorem deklaruja, ze futbol znaja i kochaja. I wszyscy powinnismy im zaufac - przygotowania do Euro 2012 ida pelna para (w gwizdek).
Poniewaz poprzedni wpis dotyczacy mojego komentarza do przyznania nam, Polakom i naszemu rzadowi mozliwosci organizacji imprezy w skali miedzynarodowej okazal sie byc beczka prochu i po liczbie komentarzy (agresywnych, przesmiewczych, wrecz ocierajacych sie o obrzucanie g…) chyba wzbudzil najwieksze zainteresowanie. Postanowilem wiec podrazyc temat i poczekac na reakcje tych, ktorzy zarzucali mi malkotenctwo i brak wiary.
Huzia na juzia - zerknijmy wiec za kulisy przygotowan do najwiekszej sportowej imprezy w dziejach Polski! (Grunwaldu nie licze - okazalo sie, sporty ekstremalne z uzyciem mieczy i wloczni sa jednak zabronione przez MKOl)
Zacznijmy wiec od wyliczenia najwiekszego osiagniecia naszego rzadu - pozbawienie funkcji ministera sportu (i nie powolanie kolejnej osoby) w momencie kiedy trzeba pilnie rozwiazywac i zalatwiac sprawy zwiazane z Euro2012 na szczeblu miedzynarodowym. Brawo! To sie nazywa timing. Jesli faktycznie ex min. Lipiec mial cos na sumieniu to akurat teraz byla najmniej odpowiednia pora aby go zdjac. Chyba, ze chce sie miec kozla ofiarnego a tu juz traci “pisizmem” i niestety jest calkiem realne.
Brak budzetu - hy hy hy. Pamietamy 1 mld pln jakie znalazla minister Gilowska na wsparcie zorganizowania Euro2012? Pamietamy. Wiec wlozmy go miedzy bajki bo zapewne emerytury pomostowe, ZUS i KRUS skuteczniej wyciagna lape po kase. Jak na razie przygotowania do przygotowan Euro2012 finansowane sa z rezerw budetu ministerstwa sportu. A te jak wiadomo nie posiada juz ministra wiec szybko nie moze uchwalic nowe dofinansowania.
Brak ustaw - Sejm pojechal na zasluzony odpoczynek. Zapewne szczegolnie potrzebny poslom Samoobrony na ktorych ciaza zrzuty kryminalne (Maksymiuk). Tylko dlaczego opozycja nie zaprotestowala? Dlaczego zamiast wylegiwac sie na plazach poslowie nie zasiadaja w lawach Sejmu i nie radza co zrobic z Rospuda, Euro2012 czy strajkami? To nie jest wina tylko partii rzadzacej ale calego Parlamentu. Odpoczynek prawie 2 miesieczny (jak w szkole) jest wazniejszy od stanu kraju? Wstyd panie i panowie poslowie.
Brak koordynatorow - do konca lipca (miesiaca nie ministra) rzad ma wyznaczyc i przekazac UEFA nazwiska koordynatorów odpowiedzialnych za przygotowanie Euro 2012. Do tej pory nie zrobil tego poniewaz sa wazniejsze sprawy (powstanie LiSa zapewne) a przeciez tez nie ma ministra sportu wiec kto ma realizoac polecenia rzadu.
Ale co tam. Niech Edgar Gosiewski dalej wydaje panstwowa kase na nowe pomysly (wiadomo - peron to za malo), poslowie kloca sie i skarza nawzajem o torebke-podrobke poslanki Szczypinskiej, media deliberuja czy Giertych bedzie tylko czy az prezesem owej partii LiS a rzad niech w koncu przyzna sie, ze “na gebe” to w mozna co najwyzej dostac obietnice od Wujka Busza a nie przepchac cos w Unii.
Nie martwy sie tym jednak - we wrzesniu pojawi sie Polsce UFEA aby sprawdzic stan przygotowan do EURO2012. A poniewaz Wlosi nic nie musza budowac (autostrady maja), pilke kochaja (z wzajemnoscia - sa mistrzami swiata) i do tego ich politycy sa fanami tej dyscypliny (taki Berlusconi to nawet wlasny klub ma) wiec na wtopy nie bedzie.
Chyba, ze ktos powaznie potraktuje propozycje posla Misztala o sprzedazy praw do organiazacji - akurat bedzie kaska na nowe wybory.
Fun anyone?
Orbitowanie bez cukru
14:20 10th July 2007

Tym wspanialym tytulem (polskie, genialne tlumaczenie tytulu filmu “Reality Bites“) chcialbym rozpoczac wpis lamiacy moj wewnetrzny zakaz publikowania wpisow politycznych na tym blogu. Zrobilem wyjatek. Mam nadzieje, ze mi to wybaczycie…
Impulsem nie sa nawet ostatnie wydarzenia zwiazane z wioskowym glupcem, ktory w koncu bolesnie zrozumial, ze caly dwor smial sie z niego i drwil za plecami kiedy to smetnie zawodzil na swojej fujarce. Glupiec jak to glupiec - postac tragiczna z przypisanym zestawem cech (naiwnosc, przebieglosc na poziomie dziecka) musi teraz godnie zejsc ze sceny aby inni aktorzy (Krol, Minister, Krolowa i Astrolog) mogli swodbodnie dograc swoje akty do konca.
Impulsem jest reakcja mediow i osob komentujacych wydarzenia ostatnich dni (odwolanie min. sportu, aresztowania pracownika Kancelarii Prezydenta za obrot narkotykami, wypowiedzi ks.Rydzyka, odwolanie Andrzeja Leppera).
Nie chce czepiac sie konkretnych osob (robie to czesto, gesto na chomiks.com). Nie chodzi mi o przywalanie tym czy innym, szarzowanie z kopia i z piana na ustach. Zastanawiam sie po prostu (pewnie naiwnie) czy nie mozna do zycia politycznego wprowadzic pewnego typu usprawnien majacych na celu poprawe (a jakze) calosci zycia spolecznego.
Czy pomimo tego, ze demokracja jest najlepszym z istniejacych systemow politycznych czy nie moza jej hm…”polepszyc”? (oj wiem, wiem - nie ma nic gorszego niz “wizjoner polepszac” - ale dajcie mi szanse :) Czy moze elemety UGC, web 2.0 nie da sie zastosowac do polityki?
Zdaje sobie sprawe, ze byc moze czesc z przytoczonych ponizej moich argumentow mozna byc smieszna dla ludzi majacych wieksza stycznosc z historia idei, czy naukami politycznymi - zdaje sobie sprawe, prosze o litosc i potraktowanie moich propozycji jako luznych tematow do dyskusji.
A wiec: jak to sie stalo, ze takie persony jak Andrzej Lepper, Roman Giertych sa wybierane? Normalnie. Pastwo urzadza glosowanie, wyborcy wybieraja i wynik zgodnie z decyzja demokratycznych organow staje sie obowiazujacy ku chwale obywateli i panstwa. Teoretycznie kandydowac nie moze kazdy - tak naprawde moze (jak pokazaly przy wyborach samorzadowych przypadki Samooborony i wciagania na liste czlonkow swoich rodzin. Duzych rodzin dodajmy). Czyli mamy dwa slabe ogniwa - kandydatow (a wlasciwie partie wskazujace ich) oraz wyborcow ktorzy ich wybieraja. No coz, spoleczenstwa sie nie wybiera mozna natomiast zmieniac ordynacje i prawa wyborcze.
Jak mozna to zmienic (mowimy o wyborach do Sejmu i Senatu)? Po pierwsze prog wborczy (minimum jakie musi osiagnac dana osoba w danym regionie) po drugie kandydat musialby zdac egzamin z wiedzy (na poziomie powiedzmy 1-go roku studiow) dot. organow panstwa, wiedzy o spoleczenstwie i polityce polskiej i zagranicznej. Banal powiecie - mozna sie tego wykuc w 1 dzien. Oby bo jak widac po kondycji “intelektualnej” naszych wybrancow wiekszosc z nich nie wie z ilu izb sklada sie nasz Parlament.
Drugi aspekt - wyzsze wyksztalcenie dla osob ubiegajacych sie o miejsca publiczne. Serio. Jesli ktos chce rzadzic 38 mln spoleczenstwem i nie ma nawet skonczonej podstawowki to na wolnym rybku pracy zamiata ulice albo wyjezdza i ukalda cegly w Anglii. W Poslce zasiada w parlamencie, nie zna jezyka polskiego i korzystajac z przywilejow wladzy wydaje rozporzadzenia. Zaraz, zaraz - a rownosc obywateli powiecie? To blokowanie dostepu do stanowisk panstwowych!!
Super - w takim razie dlaczego sedzia aby orzekac w procesie musi skonczyc studia i miec praktyke? Jaka roznica jest miedzy wplywowym miejscem w Sejmie a stanowiskiem notariusza? Dlaczego jeden moze byc osoba bez zadnego dyplomu, ba potwierdzenia nawet wyksztalcenia i dopuszczany do najwyzszych stanowisk a drugi tyrac latami i zdawac tysiace egzaminow?
Co jest bardziej skomplikowane - praca ksiegowego przez rece ktorego przewijaja sie dziesiatki tysiecy zlotych czy rzadzenie panstwem z mozliwosci wplywania na budzet wielomilionowy? Kto powinnien zasiadac na miejscu prezesa najwiekszego panstowego ubezpieczyciela (PZU) - sprawdzony manadzer z doswiadczeniem i MBA czy nauczyciel geografii (byl taki przypadek). He? I dlaczego zasiadal ten drugi?
Po drugie - kazdy z kandydatow ma swoj program. Po wejsciu do Parlamentu automatycznie zobowiazuje sie, ze bedzie go realizowal. To powinno w jakims (no wlasnie “jakims” - diabel tkwi w szczegolach) stopniu zapewnic wyborcow, ze program osoby jaka wybrali na swojego przedstawiciela jest realny. Ergo - zmusi to wiekszosc kretynow do zaprzestania pisania na plakatach o “wyjsciu z EU”, “100 mln pln dla kazdego”, “3 mln mieszkan dla Polakow”.
Odpowiedzialnoscia za program obarczony bylby kandydat oraz partia go wystawiajaca - jesli okaze sie, ze (jak to jest dotychczas) osiolek jeden z drugim (za butelke wodki i kielbase z grilla na wiecu wyborczym kupuja glosy a pozniej radosnie bimbaja przez 4 lata na sutych pensjach) nie wypelnil czesci swojego programu - wita sie z prokuratorem / Trybunalem Stanu a partia traci miejsce.
Nie rozumiem dlaczego obietnice wyborcze maja byc traktowane inaczej niz zlozenie przysiegi, publiczna wypowiedz itd. Jasne, “obietnica wyborcza” to juz brzmi jak belkot albo synonim “obiecanki cacanki”. Kurcze, ale dlaczego tak ma byc?
Napisalem brachu, ze kazdy w Polsce bedzie mial mieszkanie? Nie, nie to nie byl skrot myslowy - wprowadziles opinie publiczna w blad i musisz poniesc kare.
Taka sama sytuacja powinna miec miejsce z ministrami - jak czesto zdarza sie, ze partia zwycieska (albo koalicjant) obsadza “mniej wazne” resorty swoimi zuchami po to aby miec mozliwosc wplywania i wyciagania kasy z budzetu danego ministerstwa? Co zrobil ciekawegi i przelomowego minister Wiechecki (min. Gospodarki Morskiej)? Albo posel Borysiuk (rada KRiTV)?
Nic. Sa i trwaja ku chwale koalicji.
Jednym slowem robimy raport otwarcia, dzialamy a potem zdajemy raport przy odejsciu. Jak panu na magazynie brakuje jednej koszulki to jest manko. Jak panu ministrowi “wyplywaja” miliony zlotych to jest “sprawa polityczna wiadomych kol w wiadomych celach”. Zgroza.
Podsumowujac w punktach to co moglby wplynac pozytywnie na poprawienie poziomu postrzegania i dzialan w sferze polityki w Polsce:
> wyzsze wyksztalcenie (obowiazkowe dla WSZYSTKICH osob i kandydatow ubiegajacych sie o stanowiska publiczne!)
> scisla kontrola zarobkow osob publicznych (ukroci to traktowanie polityki jak miejsca gdzie sie pieniadza zarabia. Wiem, to jest mrzonka ale pozwolcie mi pomarzyc)
> odpowiedzialnosc za program wyborczy (omowilem powyzej)
> obowiazkowe glosowanie dla obywateli RP (na okres 10 lat z mozliwoscia zniesienia)
> odpowiedzialnosc za pelnione stanowisko ministerialne (z paragrafem, z odpowiedzialnoscia i sankcjami)
> obowiazek powolywania ekspertow i cial kolegialnych (z okreslonej puli - specjalita nie moze byc mamusia ministra ani wujek)
> zakaz kandydowania osob z wyrokami.
> zwiekszenie roli “pamieci publicznej” (Internet? Watchdog websites?) i pietnowania politykow “powracajacych” z niebytu - czy ktos pamieta jeszcze co zrobil p. Czarnecki kiedy przewodzil KIE? Pewnie nie ale z jego winy Polska stracila kilka milionow euro - spoznil sie z podpisem. I co? I nic - byl w AWS, ktory zatonal, byl w ZCHN - wskoczyl do Samoobrony i zostal…eurodeputowanym. Gdzie tu logika i sens? Jak wyborca p. Ryszarda ma uwierzyc, ze jego kolejnym krokiem nie bedzie SLD. Oby.
Prosze o wyrozumialosc w ocenie moich propozycji. Wiem, ze sa naiwne i smieszne ale nie wiem jak Wy ale ja mam juz dosc tego co sie dzieje wokol.
Palikot papla
11:07 2nd July 2007

Od kilku dni atakowal mnie zewszad tajemniczy skrot, nazwa pepepe.pl - na tyle mocno, ze 1 lipca pamietalem o niej i wklepalem ja w przegladarke. Oczekiwalem jakiegos kawalu w stylu wyprzedaz w IKEA ala “wszyscy beda siedziec” a okazalo sie, ze po podany adresem calkiem na serio ukrywa sie ze swoimi przemysleniami polityk Janusz Palikot…
To pierwsza tego typu akcja promujaca osobe poprzez jej bloga - Onet, ktory uzyczyl swego silnika blogowego na pewno wydal troche swoich pieniazkow na wspolfinansowanie akcji promocyjnej. Znak czasu - zeby dotrzec do okreslonej grupy moza wykorzystac bloga i internet - w koncu ktos to odkryl i wykorzystal. Brawo!
Co do samego autora i zapisow - mam mieszane uczucia. Palikot od zawsze wymykal sie szufladkowaniu - filozof z papierami z KULu robiacy biznes na sprzedazy alkoholu (gorzka zoladkowa!), zakladajacy tygodnik(OZON), dzialajacy jako wiceprezes w Polskiej Radzie Biznesu by wreszcie w 2005 roku wstapic do PO i znalezc sie na Wiejskiej (jako najbogatszy posel). Malo takich ludzi w Polsce i jakos zawsze czulem do niego sympatie - pamietam artykul w GW o tresci i wymowie “swiat sie konczy, ludzie nie maja pracy olaboga” ktory na koncu zawieral kilka porad Palikota i wskazowek dla mlodych, ktorym sie chce - podpowiedzial jakie branze i nisze wedlug niego rozwina sie i gdzie zakladac wlasne interesy aby nie pracowac do konca zycia u kogos.
Jako posel zasynal z kilku smialych wyglupow jak na pszenno-buraczana konstelacje poslanek i poslow obecnej kadencji - raz to wlozyl koszulke z napisem “jestem z SLD” a przy okazji innej konferencji stal na mownicy z wibratorem i pistoletem. Jak dla mnie na tle nawet swoich partyjnych kolegow (sepleniacy kaszub i wiecznie skrzywiony, paternalistyczny krakus) jest gwiazda medialna i basta. Boje sie tylko, ze Tusk w koncu nie zrozumie ktoregos z wystepow Palikota i uzna go za V kolumne Samoobrony w PO (posel Misztal tez lubil plywac w blasku fleszy).
Wracajac do samej strony. Pepepe.pl to landing page kierujacy do bloga z przemysleniami Pana posla P. Teaser byly smieszne natomiast to co jest w samym blogu lekko mnie rozczarowalo. Spodziewalem sie jakiejs realnej propozycji programowej a dostalem cos w stylu tego z czego sam sie smieje robiac chomiks.com - kontestacja, walenie po oczach ale brzytwa tnie na oslep. Zaden z zaproponowanych przez posla P. punktow nie ma szans byc wzieym po uwage (np. abolicja dla pracujacych zagranica). W akompaniamencie uderzen w butelki protestujace pielegniarki sa uosobieniem twierdzenia, ze obecny rzad oraz koalicja jest glucha i slepa.
Palikot jawi mi sie jako osoba, ktora naprawde na serio wierzyla, ze sojusz biznesu z polityka ma szanse urodzic dobre rozwiazania dla naszego biegdnego kraju. Mysle, ze w przeciwienstwie do ludzi z SLD (uciekajace koryto) czy Samoobrony (wyroki, wyroki, wyroki) Palikot ze swoja kasa chcial zrobic dobrze dla Polski - niestety uwierzyl, ze polityka to taka branza w ktorej wygrywaja najlepsi najzdolniejsi. Widac niezbyt dobrze przypatrzyl sie zdjeciom poslow Maksymiuka, Wierzejskiego czy Kurskiego -ja bym za nic w swiecie nie dal tym panom stanac za moim plecami.
Dlaczego blog Palikota jest dla mnie jedynie milym akcentem rekalmowym - brakuje mu tzw. “kontaktu z dolami”. Jak mozna byc autentycznym i swojskim gosciem kiedy rozwaza sie kwestie zakupu helikoptera lub samolotu - Panie Palikot to strzal w stope. Moze gdyby mowil Pan o Fligh Simulatorze to znalazlby Pan zrozumienie wsrod mlodego pokolenia - dylematy czy Bell czy Cessna nie bardzo dotykaja nas maluczkich.
cytat: “Ale wcześniej - podczytuję blogowe komentarze. Dużo ich! I dziwnie się czuję, bo obiecałem sobie samemu pełną szczerość we wpisach, a w konsekwencji narażam się na złośliwości, przekleństwa, zgryźliwe komentarze. Może więc nie powinienem pisać o białym winie, o samolocie, ani nawet o sielawie? Może lepiej podać: siedzę przed drewnianym, sypiącym się domkiem Funduszu Wczasów Pracowniczych i grzebię patykiem w ziemi - w poczuciu braku sensu istnienia?”
No coz - patrzac po wpisach i reakcjach chyba tak. Polska widac jeszcze nie dorosla do mitu amerykanskiego pucybuta. Jestesmy na etapie wychwalania czarnych niewolnikow, ktorzy zbiegli z plantacji i w ramach zemsty sikaja na powoz pana.
Zeby nie bylo, ze sztorcuj tylko - pomysl podoba mi sie, ale w proporcji do zainwestowanych srodkow na kampanie spodziewalem sie naprawde czegos mocnego. To, ze Janusz Palikot lubi i umie pisac moglismy sie przekonac do tej pory dwukrotnie. Wydane ksiazki (”Myśli o nowoczesnym biznesie” i autobiografia “Płoną koty w Biłgoraju”) przeszly jednak bez wiekszego echa.
Tak czy inaczej - Panie Januszu, gratuluje odwagi pisania “na zywo”. Obawiam sie, ze jednak szybko to Panu sie znudzi. Z drugiej strony czy tego (codziennego sleczenia przy blogu) oczekujemy od posla na Sejm? Czy nie ma innych spraw, ktorymi Pan Janusz moglby sie zajac zamiast dawac upust swojemu niezadowoleniu piszac bloga?
Coz - ta kadencja jest i tak cudaczna. Jeden Stanczyk wiecej jeden mniej roznicy juz nie zrobi.
TVP - dylematów piędź
23:19 10th May 2007

Posługując się PiSowską nowomową można powiedzieć “długi majowy weekend był zły z winy PO”. Wszak zamiast letniej kanikuły zostaliśmy potraktowani niskimi temperaturami, deszczem a nawet śniegiem! Plantatorom mróz wytrzebił zbiory, turyści uciekali z gospodarstw agroturystycznych w popłochu przed ofensywą zimna. Co można było robić w tak szalony i zimny czas? Ano palić grilla i gapić się w telewizor…
Jak większość łykendowiczów chyba, która próbowała ratować atmosferę wypoczynku postawiłem na rozrywkę spod znaku TVP i przeprosiłem się z pilotem. Bo teraz jest podobno ‘jazzy‘ nie oglądać tv. Po zapoznaniu się z programem (jedynym i słusznym) w oko wpadła mi notka o “świetnym i zabawny” nowym serialu “Dylematów 5″ czyli produkcji zapowiadanej jako kontynuacja kultowych “Alternatywy 4″ wyreżyserowanych przez samego Bareję. Telewizja Polska uprzedziła lojalnie, że jest to tylko pilot i na jego podstawie zamierza podjąć decyzję o produkcji kolejnych odcinków. “Co za odważna decyzja - pomyślałem - pozwalaja mi decydować co chcę oglądać, no no”.
Włączyłem odbiornik, obejrzałem serial, wyłączyłem. Wśród współoglądających ze mną zapadła martwa cisza…
Na temat samego serialu powiem krótko - dno i szuwary. Ani dialogi ani zdjęcia ani gra aktorska - nic nie ratuje tej produkcji i nawet na haju po skonsumowaniu podpałki do grilla nijak nie mogłem się zanieść śmiechem. Kompletna klapa.
Nie będę więcej się pastwił nad tym bublem (wszystkich zainteresowanych profesjonalną oceną odsyłam np.: na fora dyskusyjne TVP które aż puchną od epitetów) chcę natomiast przyjrzeć się problemowi płatności za abonament w kontekście tego co się wyrabia w TVP.
Wraca więc temat odwieczny w kontekście TVP, jej misji, abonamentu i wydatków - “za jakie grzechy ktoś za moje pieniądze robi takie gnioty w telewizji państwowej czyli niby naszej wspólnej czyli i mojej??”
Jak wiadomo TVP od zawsze narzeka na stan kiesy i kontruje tym wszelkie zarzuty o komercjalizacji publicznej anteny. “A za co mamy realizować misję jeśli nie mam na to kasy?” jak jeden mąż powtarzają wszyscy Prezesi z Woronicza. “Tyle misji ile abonamentu” padło nawet niedawno. Telewizje prywatne żyją z reklamy a TVP nie dość, że każe płacić abonament to jak zwariowana podnosci co i rusz cenniki reklam. Ciśnie się na usta pytanie - czy naprawdę gdyby 100% osób płaciło abonament to TVP pozwoliłaby sobie odciąć złotodajny kurek jakim jest kasa z działalności komercyjnej?
Nie - w końcu z tego strumienia zasilane są gwiazdorskie pensje, odprawy, szmiry produkowane w “stajniach” publicznego nadawcy, pokraczne i wiecznie nie dokończone wieżowco-biurowce jak ze złego snu Gaudiego oraz sztab ludzi “od zawsze” przemykających telewizyjnymi korytarzami. Od zawsze bo złotą zasadą każdego nowego Prezesa “reformatora” z nadania jest: czyścić tak aby związki zawodowe nie podniosły głowy, aby “doły” nie zaczęły kręcić nosami, aby dla przykładu zwolnić dyrektora ośrodka wojewódzkiego z pensją 10 tys. ale zostawić 100 osób z pensjami po 2 tys. i podpisującymi tylko listę obecności raz na tydzień.
Wspaniałych pomysłów dotyczących ściągania abonamentu RTV było w ciągu ostatnich kilku lat naprawdę sporo. Mój ulubiony to lotne kontrole nadzorowane przez listonoszy przy okazji doręczania listów. Poczta Polska w osobie listonosza miałaby wchodzić do mieszkania i pod pozorem np. skorzystania z toalety zerkać na nasz dobytek czy aby nie ukrywamy przez państwem odbiorników telewizyjnych czy radiowych. Pomysł przebity został niespodziewanie przez projekt nowelizacji ustawy (ma być gotowy w maju), która pozwoli urzędom skarbowym egzekwować opłaty abonamentowe.
Pomysł oczywiście ma swojego autora - jest nim członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski, który tak broni swoją decyzję:
“W Polsce obecnie jedynie 44 proc. gospodarstw domowych płaci abonament. Obowiązuje przyjęta ustawa z 2005 r., która uniemożliwia egzekwowanie tej opłaty. W tej ustawie jest po prostu luka prawna, która nie pozwala urzędom skarbowym egzekwować opłat. Do tego, by tę lukę załatać potrzebna jest właśnie nowelizacja - tłumaczył Kołodziejskię”
Czyli jeśli wszystko pójdzie dobrze to pod hasłem walki z wypaczeniami III RP od przyszłego roku będziemy ścigani przez US oprócz PITów i mandatów również za braki w opłatach abonamentu. Dlaczego tak bardzo urzędnikowm zależy na ściaganiu z nas haraczu na pensje dla towarzysza Urbańskiego? To proste:
“- A więc cztery i pół miliona gospodarstw nadal pozostaje poza zasięgiem obecnie obowiązującej ustawy abonamentowej. Dlatego potrzebna jest nowa ustawa, żeby określiła, kto ma płacić abonament i jak ma to robić. Tylko, że to jest pieśń przyszłości, bo najwcześniej da się to zrobić w 2009 r. Dlatego na razie trzeba przygotować tzw. małą nowelizację”.
Cztery i pół miliona baranów, które muszą pójść na rzeź ku uciesze sejmowej gawiedzi pod hasłami: “Złodzieju! Nie kochasz polskiej kultury? Nie chcesz aby z Twojej składki, parchu jeden oglądać kolejnych biesiad kiełbasianych czy kabaretów o puszczaniu bąków ty chamie zbuntowany?!”.
Mnie ciekawi mnie fakt jaka będzie definicja odbiornika TV czy radiowego? Dlaczego w dobie streamingu, kart telewizyjnych, ekranów LCD czy iPodów ktoś ma mi mówić - na pewno masz w domu telewizor i radio więc musisz płacić”. Otóż nie mam - mogę sygnał TV odbierać np. za pomocą komórki albo innego przenośnego urządzenia. I co wtedy?
Państwo nałoży kolejny haracz na wszystkie inne urządzenia POTENCJALNIE mogące służyć jako odbiorniki? Bzdura. W takim razie proszę nałożyć obowiązek płacenia w wszystkim którzy mają jakikolowiek urządzenie elektroniczne - w końcu radio to kilka prostych podzespołów, prawda?
Kolejna sprawa - jestem posiadaczem telewizji cyfrowej. Płacę firmie Canal +, właścieliowi platformy Cyfra+ co miesiąc kasę. Dlaczego mam płacić po raz kolejny za ten sam sygnał TVP tylko udostępniony przez innego nadawcę? W pakiecie Cyfry+ (z tego co się orientuję) nie ma opcji wyłącznia programów polskich. Muszę je odbierać czy chcę czy nie. Zatem nie mam możliwości wyboru. I za taki brak wyboru Tak ma działać wolny, kapitalistyczny rynek w kraju Unii?
Pytanie do prawnika - jak zatem mogę legalnie opuścić szeregi osób, które płacą za abonament? Czy w myśl konstytucji jest to wogóle możliwe??
Jak można udowodnić, że nie jest się wielbłądem, nie ogląda się programów telewizyjnych, nie podziwia Tomasza Kammela (tak, Tomek zmienił nazwisko specjalnie dla tv!) ani Kasi Obary (ach ten dekolt!!) i tuzinem innych “znanych i lubianych”, którzy spasieni na TVP-owskich gażach uciekną do komercyjnych stacji nabijać swoją kabzę przy kolejnej edycji “Jak oni charczą!” czy “Tańca z Tyńcami”. No bo jak udowodnić, że w domu posiadam np. tylko monitor komputera a nie odbiornik TV? Jak przekonać szanownych urzędników, że mam głęboko gdzieś misję telewizju publicznej i wolę Naszynal Dżeografik czy inne Faszyn tiwi od swojskiej TVP3 i jej lokalnym problemami?
Niezależnie od możliwości wycofania swojej osoby z szeregu osób dotujących molocha chcę oświadczyć, że jeśli TVP - wyśle mi listem poleconym takie pismo:
“Drogi Obywatelu. My, TVP oszkujemy Cię na każdym kroku. Robimy sobie za twoje pieniądze gnioty i ochydne produkcje, których normalnie na wolnym rynku nikt by nawet nie zatwierdził do produkcji. Jesteśmy poddańczy i łasi na kasę więc musimy tańczyć jak nam grają kolejne partię - jak u sterów jest prawica - zrzygasz się od oglądania jasełek i mszy w niedzielę. Niezależnie co sądzisz o nas i czy nas wogóle oglądasz - zapłać nam bo z reklam nie wyżyjemy i byśmy zdechli w dobie konkurencji rynkowej. Amen.”
…to zobowiązuję się, że będę płacił haracz dla TVP. Do samego końca - mojego lub jej.
PS. Jęśli ktoś uważa, że jeden z pomysłów TVP - Sejm TV jest głupi to się myli. Na pewno będzie to jedyny publiczny kanał erotyczny IV RP - mam takie wrażenie patrząc na taką relację.
UPDATE:
Na Stopklatce pojawił się wywiad z Januszem Płońskim, który tak określił zmiany i poprawki naniesione na scenariusz bez jego zgody. Cytat “Pierwszy odcinek to było traumatyczne przeżycie. Ten nędzny dowcip (…) i ta zaskakująca muzyka” -więcej info na MediaRun
UPADATE:
TVP oficjalnie powiadomiła, że nie powstaną dalsze części serialu. Decyzja została podjęta między innymi pod wpływem opinii internautów. Dziękujemy!
7 komentarze »
