Microsoft Polska “Też nas wkurza brak Xbox Live”
10:52 8th March 2010

Zapraszam do przeczytania wywiadu wprost ze środka polskiego oddziału Microsoftu. Michał Kostrzewa oficjalnie Online Lead (tytuł jak sam Michał przyznaje mało wyjaśniający czym na co dzień się zajmuje) tytułowany też dyrektorem polskiego oddziału MSN odpowiedział na moje czasami trudne i pokrętne pytania dotyczące wyszukiwarki Bing, Xbox Live i tego jak MS chce się ścigać z konkurencją na polach mobilnych i sieciowych…
AK74 – Jak wygląda obecnie sytuacja usługi za jaką jesteś odpowiedzialny jako country manager czyli portal MSN w Polsce? Możesz podać jakieś liczby?
Michał Kostrzewa – Portal MSN, obecnie prowadzony przez Agorę jako msn.gazeta.pl miał według grudniowego Megapanelu ponad 1.2 miliona realnych użytkowników i około 40 milionów odsłon. To, co nas cieszy to ciągły wzrost aktywności naszych użytkowników – systematycznie rośnie zarówno ich liczba jak i średnia liczba wizyt, odsłon na wizytę oraz ilość spędzonego czasu.
Nie są to oczywiście powalające liczby, jeśli porównamy je do wyników dużych polskich portali, jednak biorąc pod uwagę późny moment wejścia (2008 rok) na bardzo konkurencyjny rynek oraz niewspółmierne zainwestowane zasoby – nie mamy powodów do niezadowolenia. Przy pomocy Agory bardzo dobrze udaje się sprzedawać powierzchnię reklamową. Nie sądzę, by ktokolwiek o zbliżonym ruchu uzyskiwał zbliżony poziom przychodów.
AK74 – Ile osób pracuje nad obsługą / rozwojem usług Windows Live i portalem MSN w Polsce?
Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć, tym niemniej spróbuję przybliżyć temat. Polskim MSN-em zajmuje się w Microsofcie kilka osób w Warszawie i w Wiedniu, jednak dla każdej z nich jest to tylko cześć obowiązków. W Agorze od strony edytorskiej jest to kolejnych kilka i od sprzedażowej kolejnych kilka, jednak w większości mają one także inne obowiązki. Ogółem zaangażowane jest zatem kilkanaście osób.
Podobnie ma się sprawa z Windows Live – wszystkie usługi: Hotmail, Live Messenger czy Skydrive są globalne i dostarczane dla krajów przez centralę w Redmond. Na miejscu kilka osób zajmuje się ich promocją czy współpracą z partnerami.
AK74 – MSN nie ma własnej redakcji – wszystkie treści pochodzą z serwisów partnerów. Jaka jest rola Gazeta.pl w tym układzie? Bo wygląda, że redakcja z Czerskiej napełnia serwis treściami, utrzymuje go przy życiu i rozwija. Co w takim razie robisz Ty z ramienia MS?
MK – Taki model, gdzie portal jest agregatorem a nie twórcą treści jest bardzo popularny w wielu krajach zachodniej Europy, stosuje go i MSN, i Yahoo, i wielu innych graczy. Jesteśmy spółką technologiczną i tworzenie treści nie jest tym, na czym chcemy się skupiać. To lepiej od nas zrobią firmy medialne.
Natomiast jeśli chodzi o mnie to zajmuję się trzema online’owymi markami Microsoftu w Polsce czyli MSN-em, Windows Live i Bingiem. Oznacza to, że tworzę i nadzoruję partnerstwa, jak choćby to z Agorą oraz zajmuję się promocją tychże usług. Oprócz tego wspieram inne działania Microsoftu związane z obszarem mediów, np. ostatnio współpracowałem blisko z Onetem przy wdrożeniu technologii Silverlight dla ich nowego serwisu VOD. Obecnie szukam partnera dla naszej spółki Massive zajmującej sie sprzedażą powierzchni reklamowej w grach online.
AK74 – Takie „wynajęcie” korporacyjnego portalu firmie zewnętrznej to nowość czy spotykana praktyka w innych krajach gdzie jest obecny MS?
MK – Dotychczas mieliśmy kilka partnerstw w krajach takich jak Kanada czy Australia, jednak miały zupełnie inny model biznesowy. Powierzenie tak dużej części obowiązków partnerowi było z mojej strony pionierskim działaniem. Jednak skuteczne wejście na tak konkurencyjny i dojrzały rynek wymagało albo solidnego partnera, albo nieprawdopodobnie wysokich inwestycji i związanego z tym ryzyka.
Zdecydowałem się na pierwsza drogę i jestem zadowolony. Agora, z tego co wiem, też. Połączenie sił pomogło im wspiąć się w drabince megapanelowej i umocnić jako portal numer 3, tuż za plecami Wirtualnej Polski. Natomiast jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że model polski będzie w niedługiej przyszłości powielany na innych, podobnych rynkach.
AK74 – Czy Bing w Polsce ma szansę na powalczenie z Google? Jak oceniasz przywiązanie naszych rodaków do produktu konkurencji?
MK – Bing to bardzo ważny produkt dla Microsoftu, stanowi ważną cześć naszej strategii trzech ekranów (TV, komputer, telefon) – wszak duża część czasu spędzonego w sieci jest poświęcona szukaniu.
Próbowaliśmy oferować narzędzie dające 10 niebieskich linków w odpowiedzi na słowo kluczowe, jednak nie dawało to zadowalających rezultatów.
Po kilku latach bezskutecznego konkurowania przez MSN, a potem Live Search, wreszcie mamy produkt, który zwiększa udział w rynku i który użytkownicy po prostu lubią. Bing to coś więcej niż wyszukiwarka – to narzędzie pomagające podjąć decyzję w oparciu z zorganizowane wyniki wyszukiwania. Trudno to opowiedzieć w dwóch zdaniach, dlatego zachęcam do obejrzenia filmiku na www.decisionengine.com i pobawienia się funkcjonalnościami w amerykańskiej wersji wyszukiwarki. Kraj można zmienić bardzo łatwo w menu w prawym górnym rogu na www.bing.com.
Na razie większość naszych zasobów – tak finansowych jak i ludzkich – została zaangażowana do rozwijania Binga w USA oraz do integracji z wyszukiwarką Yahoo. Polska czeka na swoją kolej. Spodziewam się systematycznego poprawiania jakości wyników wyszukiwania, jednak zanim osiągnie pełną funkcjonalność minie pewnie więcej niż rok. Do tego czasu powstrzymuję się z większymi działaniami promocyjnymi.
Odnośnie przyzwyczajeń – Google ma dominującą pozycję na większości rynków i rośnie nawet w krajach, gdzie byli bardzo silni lokalni gracze, jak choćby Czechy i Rosja. Search to ultraglobalny biznes i wydaje się, że połączone siły Microsoftu i Yahoo to w przyszłości jedyna realna alternatywa dla Google’a. Jesteśmy zdeterminowani, by dostarczyć użytkownikom jak najlepszą usługę. Aby zmienić przyzwyczajenia, potrzeba doskonałego produktu i czasu. Dużo się już nauczyliśmy i wciąż potężnie w tę część biznesu inwestujemy. Głęboko wierzę, że przyniesie to rezultaty.
AK74 – Pomimo tego, że Microsoft jest obecny na rynku polskim (oficjalnie) od 1992 roku czasami wygląda na to, że Waszą firmę interesuje tylko sprzedaż oprogramowania biurowego. Nie promujecie swoich gier na PC, nie bardzo widać wasze kampanie związane z Xboksem, premiera Bing nie była wsparta kampanią, nie wspominając o Xbox Live, a właściwie jego braku…
MK – Microsft zaczynał jako firma oferująca produkty konsumenckie, jednak w latach 90-tych skoncentrował się przede wszystkim na rynku biznesowym. W tej chwili się to z powrotem zmienia – wydzielony został nowy pion, nazwany Consumer and Online, którego zadaniem jest dostarczanie ciekawych usług na trzech ekranach: telewizora, komputera i telefonu. Ostatnie miesiące przyniosły premiery bądź zapowiedzi naprawdę ciekawych usług, które pokazują, że wsłuchujemy się w potrzeby konsumentów.
Mogę tu wymienić Windows 7, Binga, Project Natal czy zaprezentowany w ubiegłym miesiącu w Barcelonie Windows Phone 7 series, choć jest tych usług oczywiście dużo więcej. Oczywiście taka zmiana w firmie zatrudniającej bez mała 100 tysięcy ludzi nie odbywa się w ciągu miesiąca czy nawet roku ale wszyscy rozumiemy, że na koniec dnia, po pracy, każdy staje się konsumentem, który wybierze produkt najlepiej zaspokajający jego potrzeby i projektując nowe nowości musimy mieć na uwadze przede wszystkim właśnie konsumenta.
Odnośnie Xbox Live nie czuję się kompetentny wypowiadać w tym temacie, bo nie zajmuję się grami osobiście, a decyzje o uruchomieniu usługi podejmowane są w ogóle poza Polską. Brak tej usługi i ostatnia akcja protestacyjna graczy bardzo nam leży na sercu. Jednak kto pracował w korporacji ten wie, że pozornie proste i zdroworozsądkowe decyzje czasami takie proste nie są, istnieje bowiem gąszcz innych zależności i ograniczeń, których z zewnątrz nie widać. Nie dopatrywałbym się tu zlej woli, lecz raczej korporacyjnej inercji. Sam dużo gram na Xboksie i żeby nie czekać zrobiłem to samo co wielu innych graczy – zaktywowałem konto Xbox Live za granicą.
AK74 – Microsoft przespał „erę internetu” ale nie chce tego błędu powtórzyć z usługami mobile. Windows 7 Series według Ciebie to ten OS, który pobija iPhone’a?
MK – Microsoft nie przespał ery internetu, wśród 10 największych serwisów globalnie – dwa należą do Microsoftu. To MSN i live.com. Odnośnie usług mobilnych – Windows Mobile na polskim rynku smartfonów ma drugą pozycję za Nokią i kilkakrotnie więcej użytkowników niż iPhone, Android i Blackberry razem wzięte.
Jednak dotychczas telefony z Windows Mobile były postrzegane jako narzędzia biznesowe, bardziej do sprawdzania poczty w Exchange’u niz słuchania muzyki, grania w gry czy grzebania w Facebooku, choć wszystko to da się na nich z powodzeniem zrobić. Windows Phone 7 series ma tę percepcję zmienić – to system operacyjny, który dostarczy doskonałe funkcjonalności dla użytkownika końcowego, np. integrację książki adresowej z sieciami społecznymi, wbudowane oprogramowanie od naszego odtwarzacza mp3 (teraz bardziej by trzeba powiedzieć – przenośnego odtwarzacza multimediów) Zune’a czy integrację z Xbox Live pozwalającą powiększać sobie gamer score grając w sieci przez dedykowane dla telefonu gry.
Oczywiście dotychczasowe funkcjonalności biznesowe nie znikną. Windows na komputerze osobistym jest również używany zarówno do celów biznesowych, jak i w domu dla rozrywki czy zabawy. Nie ma powodu, by inaczej było z systemem operacyjnym telefonu. Większa różnica jest w tym co i w jaki sposób ludzie chcą robić na komputerze a co i jak na telefonie. Prezentacja z Barcelony wyglądała super i dostała bardzo pochlebne recenzję na całym świecie. Wierzę, że to będzie kolejny produkt pokazujący nasz silny zwrot w kierunku konsumenta.
AK74 – Plany na przyszłość – czego możemy spodziewać się w 2010 roku od Microsoftu?
MK – Ogólnie rzecz biorąc można spodziewać się jeszcze większego otwarcia na inne platformy i dalszego wsłuchiwania się w potrzeby konsumentów.
Jeśli pytasz o konkretne produkty konsumenckie, to na pewno Office 2010 i nowy, bezpłatny pakiet Windows Live wyposażony w zupełnie nowe funkcjonalności, które ułatwią korzystanie z popularnych usług internetowych: poczty czy serwisów społecznościowych ale także otworzą zupełnie nowe możliwości, np. w zakresie zdalnego dostępu do komputera domowego czy synchronizacji miedzy urządzeniami jak np. komputer w pracy, netbook i telefon. Do tego Project Natal dla Xboxa.
Pewnie jest też kilka premier narzędzi biznesowych czy deweloperskich, ale to nie moja działka i szczerze mówiąc nie jestem tu do końca zorientowany. W przyszłym tygodniu w Las Vegas odbędzie się nasza największa konferencja technologiczna MIX, na której co roku są pokazywane rozmaite nowości więc śledź blogi i wiadomości, pewnie będą różne ciekawe rzeczy.
Jeśli pytasz o trend – to wszystko powoli wędruje do tak zwanej chmury. Windows, Office, Exchange, Sharepoint, Xbox czy Zune to produkty, które mają albo swój odpowiednik albo rozszerzenie dostępne w chmurze. Przewodnią myślą naszego rozwoju przez kilka lat było Software plus Services i teraz, dzięki takim usługom jak Windows Live, Windows Azure, Office Web Apps czy Skydrive koncepcja ta staje się rzeczywistością.
Na koniec podzielę się swoją refleksją – Microsoft jest naprawdę dobry w projektowaniu (a zwykle potem w robieniu) fajnych produktów, ale nie jest chyba tak dobry w opowiadaniu o nich swoim potencjalnym użytkownikom. Mamy mnóstwo ciekawych projektów, o których nie powiedzieliśmy ludziom wystarczająco głośno – chyba właśnie dlatego sam mówiłeś, że postrzegasz Microsoft jako firmę od Windowsa i Office’a. Inwestujemy blisko 10 miliardów dolarów rocznie w badania i rozwój i mamy do zaoferowania naprawdę dużo więcej.
Zachęcam do zerknięcia na http://livelabs.com/ i pobrania zupełnie nowych produktów, które być może niedługo wejdą do naszej oferty. Jest tam na przykład przeglądarka internetowa Pivot pokazująca zupełnie odmienne podejście do przeglądania zasobów sieciowych niż cokolwiek znanego do tej pory.
Oprócz tego jest jeszcze strona http://research.microsoft.com , gdzie pokazujemy projekty mniej zaawansowane, znajdujące się w fazie koncepcyjnej. Włączyliśmy się z olbrzymią energią w tworzenie rzeczy, które ułatwiają zwykłym ludziom wykonywanie codziennych obowiązków.
Konsument i jego potrzeby są w tej chwili w centrum naszego zainteresowania. Może być tak, ze jeszcze wiele razy się pomylimy, ale będziemy wsłuchiwać się w ich opinie i cały czas tworzyć i udoskonalać produkty i usługi pomagające ludziom funkcjonować w cyfrowym świecie.
TVN – politykom dziękujemy
17:12 22nd February 2010

Ponieważ kilka razy pytałem się co słychać w Polsacie (między innymi w temaci ipla) to teraz postanowiłem popytać konkurencję co planuje i czego można się spodziewać w ramówce TVN. Dla osób lubiących seriale być może szykuje się coś nowego jeśli chodzi o rodzime produkcje – TVN zapowiada zmianę jakościową na polskim rynku pod kątem produkcji. Czy to będzie kolejny temat do kopiowania przez konkurencję? Zobaczymy już na wiosnę…
Bardzo szybko dostałem odpowiedź z Biura Prasowego TVN. Lidia Zagórska była na tyle uprzejma i miła, że poświęciła dużą część piątkowego wieczoru na przygotowania odpowiedzi. Co prawda nie udało mi się otrzymać odpowiedzi na wszystkie pytania ale i tak nie mogę narzekać :)
Oprócz seriali, zmian ramówki interesowało mnie jak radzi sobie Plejada i czy będą jakieś znaczące zmiany w programach informacyjnych – wiadomo już, że antenę TVN opuszczą znani dziennikarze (Morozowski, Sekielski i Rymanowski), którzy przejdą do TVN24 aby tam prowadzić swoje programy. Czy zatem na TVN będzie królowała rozrywka? Zapytałem się o to
AK74 – Na wiosnę widzów TVN czeka rewolucja w ramówce: na przykład Pascala Brodnickiego zastąpi Magda Gessler ratująca restuaracje (od razu nasuwa się porównanie do Gordona Ramseya), pojawią się nowe seriale (”Klub Szalonych Dziewic” i “Usta usta”) znikną znane twarze dziennikarzy komentujących politykę. Czyli co – jednak kierunek “100 %rozrywka”? Będziecie szturmowali okopy Polsatu i walczyli o widzów zainteresowanych tylko “aby głośno i kolorowo”?
Lidia Zagórska: TVN zawsze stawiał na rozrywkę, ale rozrywkę w najlepszym wydaniu. Oprócz “głośno i kolorowo” jak Pan mówi, ma być przede wszystkim ciekawie, zabawnie i bez obciachu. Szanujemy naszego widza. To nie przypadek, ze nasze programy sę kopiowane w innych stacjach.
Również te publicystyczne i informacyjne. Absolutnie nie mamy też zamiaru z nich rezygnować. Kierownictwo stacji już dawno doszło do wniosku, ze lepiej sformatować nasze stacje. TVN24 jest więc głównie nastawiony na informacje i publicystykę, a TVN na rozrywkę.
Przykładem udanego transferu, który jesienią czeka „Teraz my!” i „Kawę na ławę” jest chociażby „Kropka nad i” Moniki Olejnik. Ale i w TVN znajdzie się miejsce na poważniejsze projekty. Poza Faktami, Uwagą czy Superwizjerem, które pozostaną w ramówce w kolejnych sezonach, w najbliższym czasie zostaną wyemitowane chociażby dwa świetne dokumenty – “Chwilami życie bywa znośne” autorstwa Katarzyny Kolendy-Zaleskiej o Wisławie Szymborskiej i “Władcy marionetek” Tomasza Sekielskiego o kulisach polskiej polityki.
AK74 – Czy “Klub Szalonych Dziewic” albo “Usta usta” pod kątem poruszania tematów ze sfery seksu bliżej będzie do “Californication” czy “Wyposażonego”? Macie “misję” edukować swoich widzów i pokazywać im to czego inne stacje do tej pory nie emitowały? Można spodziewać się zalewu pozwami KRTiV zbulwersowanych widzów “brakiem poszanowania wartości rodzinnych i religijnych”? Będzie seks po polsku czy bardziej po “światowemu”?:)
LZ – Nie raz już łamaliśmy tabu i wyprzedzaliśmy trendy. Tak było chociażby w przypadku Big Brothera. Nasze nowe seriale na pewno nie będą obrażać widzów i ich uczuć.
To prawda, są odważne, ale ich celem nie jest epatowanie seksem. Będzie inteligentnie, zabawnie i wzruszająco, a przy tym sexy. Zresztą, widzowie sami się wkrótce przekonają jak głęboko zaglądamy pod kołdrę.
AK74 – Porozmawiajmy o „Plejadzie”- jesteście zadowoleni z funkcjonowania modelu “stacja tv daje materiały, serwis internetowy je pokazuje”? Czy może jednak funkcja “bardziej inteligentnego pudelka” to nie za mało żeby podbić rynek internetowego “stylu życia i plotek”? Nie za mało przaśności i podglądactwa ala Fakt żeby zatrzymać użytkownika?
LZ – Plejada.pl rozwija się zgodnie z naszymi założeniami, co utwierdza nas w przekonaniu o trafności przyjętej dla tego serwisu strategii programowej. Ostatnie dostępne wyniki badań PBI/Megapanel (za listopad ‘09) pokazują, że Plejada ma ponad 3 miliony użytkowników (real users), którzy generują ponad 91 milionów osłon.
Dla porównania Pudelek miał 2,2 mln użytkowników, a Plotek – 1,7 mln. Wiele wskazuje więc na to, że użytkownicy w coraz większym stopniu oczekują informacji sprawdzonych, także w kategorii „show business”.
AK74 – Czy Kuba Wojewódzki jest w stanie bawić jeszcze 2-3 lata? Taka osobowość jest w stanie zaskakiwać z sezonu na sezon w kraju w którym wydarzeniem dnia jest obraźliwa wypowiedź polityka? Czy Kuba Wojewódzki jednak za chwilę nie będzie pasował do “TVN rozrywka” ze swoim poczucie humoru zmuszającym do myślenia?
LZ – Kuba Wojewódzki to bardzo wazny program dla TVN i naszych widzow. Ma stała, lojalną widownię, która uwielbia jego sposób bycia, sarkazm, złośliwość i nieprzeciętną inteligencję.
Jego program jest na antenie TVN juz 5 lat i nic nie wskazuje na to, by przestal “pasować” do ramówki. Wręcz przeciwnie – ciekawa rozmowa i nietuzinkowa osobowość najwyraźniej zawsze są na czasie.
Google Polska od środka
14:46 12th February 2010

Na zakończenie swojej prezentacji na Forum IAB Adam Kwaśniewski powiedział, że nie podaje adresu e-mail bo “znajdzie go ta osoba, która będzie potrzebowała go znaleźć”. Faktycznie trudno było ustalić szczegóły dotyczące Adama i polskiego oddziału Google’a. Po zguglowaniu okazało się, że na hasło “google polska” wyskakuje tylko zaznaczenie siedziby firmy na mapie i odnośnik do bloga…
Zero informacji o pracownikach. Dziwne? Widać firma widać nie musi się promować – znana jest wystarczająco dobrze przez swoje produkty. W końcu z wyszukiwarki w Polsce korzysta prawie 16 milionów osób, z YouTube’a 9 milionów.
Pomysł zrobienia wywiadu z kimś z polskiej centrali chodził mi po głowie od kilku miesięcy – nie mając jednak bezpośredniego kontaktu głupio mi było dzwonić bezpośrednio jako “dziennikarz”. Postanowiłem poczekać na odpowiedni moment.
Na szczęście odezwał się sam zainteresowany prosząc mnie o sprostowanie dotyczące mojej relacji z ForumIAB (zrobiłem z Adama szefa polskiego oddziału). Kontakt został więc nawiązany i pojawiła się możliwość umówienia się na wywiad. Siedziba Google Polska wygląda mniej więcej tak jak się spodziewałem – miła atmosfera i przytulne wnętrza, dużo kolorowych akcentów.
Pracownicy (20 osób) siedzą w klasycznym “open space”, mają do dyspozycji kuchnię, kącik z LCD + konsole do gier i możliwość przeprowadzenia spotkania w jednej z salek albo na publicznym forum gdzie siedząc na kolorowych poduszkach przeprowadzane są co tygodniowe spotkania podsumowujące. Nie ma żadnych posterów, nachalnego brandingu. Powiedziałbym, że raczej wnętrza polskiego oddziału Google’a pasują do agencji reklamowej niż do firmy informatycznej.
Poniżej znajdziecie zapis rozmowy z Adamem Kwaśniewskim. Rozmawialiśmy ponad 2 godziny, wybrałem najciekawsze fragmenty bo nie było sensu streszczać całości. Pytałem się o rzeczy związane z Polską – odpuściłem sobie na przykład sprawę Wave’a, konkurowania z Bingiem czy Chrome OS. Uważam, że akurat te kwestie lepiej jest znać i śledzić z prasy zagranicznej.
AK74 – Adamie jak to się stało, że to Ty a nie Artur Waliszewski zostałeś “pracownikiem numer jeden” w polskim oddziale Google? Jak na samym początku wyglądała Wasza praca? (dyrektora Google Polska)?
Adam Kwaśniewski, Head of Content & Commerce w Google Polska – “Pracownik numer jeden” jest legendą stworzoną przeze mnie i pielęgnowaną w wywiadach:) Po prostu tak się złożyło, że mogłem pojawić się w biurze w przerwie świątecznej i z racji tego, że Artur Waliszewski z uwagi na kwestie konkurencyjne rozpoczynał pracę dopiero z początkiem stycznia, ja mogłem sobie przypisać bycie pierwszym pracownikiem :)
Początki były takie, że dostaliśmy olbrzymi kredyt zaufania od centrali i to my sami wymyślaliśmy, co będziemy robili – nikt nam nie narzucał pomysłów czy harmonogramu.
Ciekawa anegdota wiąże się też z pierwszym wywiadem jakiego udzieliliśmy dla Internet Standard. Na zdjęciach wystąpiliśmy w dość…hmmm…specyficznych strojach (mowa o swetrach we wzorki). W rocznice wywiadu tradycyjnie obchodzimy w biurze “dzień sweterka”.
Wiem, że parę osób z branży na pewno cały czas się zastanawia “co ci goście w Google Polska zasadniczo robią? Przecież biznes sam się ładnie rozwija”. No nie jest tak do końca bo oczywiście jeśli chodzi o wyszukiwarkę, to jako usługa reklamowa rozwijałaby sie, ale w zdecydowanie wolniejszym tempie, co pokazują benchmarki z innych rynków.
Stwierdzenie, ze zewnetrznie wyglada to na samoistne ladne rozwijanie, jest dla nas komplementem :) Podsumowując te pierwsze lata, liczba firm, z którymi rozmawialiśmy, godzin szkoleń, które dostarczyliśmy, bajtów analiz, które przeprowadziliśmy jest imponująca.
Jesteśmy też jako Polska w kontekście SEM w miejscu, które rozpoczynając pracę w Google uważaliśmy za dużo bardziej odległe (np. patrzac na publikowane przez IAB dane oraz liczbę firm, których modele biznesowe oparte są o Google).
Dodatkowo jesteśmy bardzo aktywni na polu szkoleń i pomocy w zakresie produktów Google – certyfikujemy, inspirujemy, prowadzimy działania, które mają służyć lepszemu wykorzystaniu naszych produktów. Chętnie też oddajemy inicjatywę w ręce naszych partnerów.
Raczej widzimy siebie w roli koordynatorów, a nie na pierwszej linii działań – jeśli ktoś chce opierać swój biznes na naszych narzędziach, na kursach, szkoleniach z np. Google Analytics i znajduje klientów na takie usługi – możemy tylko być zadowoleni. To nasz wkład w rozwój tego ekosystemu.
AK74 – Jak z perspektywy lokalnego oddziału Google wygląda polski e-commerce? Czym różnimy się jako kupujący i sprzedający od np. Anglików czy Francuzów?
AK – Zasadniczo niczym. Rynki europejskie są do siebie względnie podobne i Polska na tym tle na pewno nie jest jakimś “gorszym” rynkiem. Polski e-commerce ma swoja specyfikę. Jako kupujący – zdecydowanie chętniej wykorzystujemy sieć aby znaleźć korzystną ofertę, ale kupujemy poza internetem.
Od strony struktury sprzedających – konkurencja jest znaczna, ale odbywa się pomiędzy nielicznymi podmiotami o dużych obrotach a licznymi mikro-firmami. W każdej kategorii produktowej mamy nie więcej niż 2-3 liderów oraz ogromny “długi ogon” 1-2 osobowych aktywności e-commerce.
Głównie związane jest to z koniecznością poniesienia znacznych inwestycji, aby osiągnąć odpowiednią skalę, a aktualny popyt nie jest na tyle głęboki, aby te inwestycje uzasadnić. Efekt ROPO (czyli poszukiwanie w sieci, zakup poza nią) jest natomiast bardzo atrakcyjny dla firm multikanałowych, bo umożliwia “spicie śmietanki”, kontakt z zainteresowanymi konsumentami, bez konieczności uruchamiania samej sprzedaży, zamawiania za pośrednictwem sieci.
Wydaje mi się, że rynek dopiero czeka konsolidacja i najlepsze lata dopiero są przed nami. Patrząc na dojrzalsze rynki naszych sąsiadów – naprawdę dopiero szykujemy się do prawdziwego boomu związanego z zakupami w sieci.
AK74 – Macie bardzo ciekawie urządzoną przestrzeń w biurze. Różowa kuchnia, nazwy sal służących spotkaniom ponazywaliście od zakąsek (śledzik, korniszon), drukarki od nazw alkoholi (np. żubrówka) główne miejsce spotkań ochrzciliście “setunią”, na ścianach wiszą zdjęcia polskich aktorów i fotosy z polskich filmów. Czy w lokalnym oddziale globalnej korporacji przystoją takie zabawy? Nie macie problemów z “górą”?:)
AK – Biuro urządzone jest przez nas samych, nie było żadnych wytycznych czy sztywnych wskazówek korporacyjnych. Te osoby, które chciały się włączyć w proces adaptacji przestrzeni biurowej wybrały tematykę filmową z gwiazdami kina.
Czasami podczas telekonferencji padają z zagranicy pytania “kto to jest ten facet z wąsami?” (chodzi o zdjęcie Daniela Olbryskiego jako Karola Borowieckiego z “Ziemi Obiecanej” w reżyserii Andrzeja Wajdy) ale generalnie nikt nam nie każe zmieniać niczego w biurze :)
AK74 – Słyszałem, że pracownicy tych oddziałów gdzie są stołówki z darmowym posiłkami szybko przybierali na wadze?
AK – Tak, faktycznie statystycznemu pracownikowi przybywało w pierwszym roku pracy kilka kilogramów. Ale problem zauważono i uruchomiono programy prozdrowotne, zachęcające do aktywnego trybu życia. U nas nie ma tego problemu, bo biuro jest małe i nie mamy takiej stołówki.
AK74 – Czego możemy się spodziewać w nowym roku? Co w Polsce z punktu widzenia produktów będzie ważne?
AK – Można się spodziewać, że reklama w wyszukiwarkach będzię się nadal rozwijała, podążając za benchmarkami zagranicznymi, nadal bowiem SEM jest u nas niedoreprezentowany w porównaniu do średniej zachodnioeuropejskiej. Po drugie – reklama graficzna oraz wideo jest interesującym obszarem, na którym osobiście będę się bardziej skupiał.
2010 na pewno będzie ciekawym rokiem – USA powoli odbijają się po recesji, u nas to będzie rok wyborów prezydenckich ale też na pewno zwiększania penetracji Internetu jak i zwiększającej się liczby samych internautów. Zobaczymy jak poradzi sobie e-commerce i o ile wzrosną wydatki na reklamę online. Na pewno będzie ciekawie.
komentarzy brak »
