Myśleć jak korporacja
9:13 16th June 2009

Wiecie kto był najważniejszą osobą na wydziale na którym studiowałem? Wcale nie dziekan czy opiekun roku. To była pani sekretarka, która decydowała czy indeks wręczony 5 min po czasie jeszcze może dorzucić do kupki i załatwić rozliczenie czy muszę powtarzać wykłady z przedmiotu X. To pani sekretarka miała moc sprawczą wyczarować dodatkowe godziny lub też załatwić brakujący wpis. Zrozumienie tego faktu zajęło mi równo rok – po tym czasie do końca studiów nie miałem żadnego problemu z kwestiami związanymi z formalnościami…
A teraz z pozoru inna historia. Internauta skorzystał ze strony firmy lotniczej chcąc kupić bilet. Usability strony było do dupy więc użytkownik (projektant UX) napisał list do firmy oraz przygotował własną makietę strony aby pokazać jak lepiej można poprowadzić użytkownika po takim sajcie. Projektant otrzymał odpowiedź od pracownika firmy lotniczej. I w tym momencie można powiedzieć, że historia się nie tyle kończy co dopiero zaczyna…
Historię zgapiłem z Maggnes.com. Odpowiedź anonimowego pracownika z linii lotniczych American Airlines obnaża problemy korporacji. Stroną zajmuje się 200 osób. Każda z nich ma swoje zadania, zdanie i zakres możliwości zmian strony. Zapewne każda z tych osób chce aby strona była lepsza, sprawniej działająca a firma dzięki niej zarabiała kasę. I co się okazuje? Wszystkie te elementy stoją ze sobą w sprzeczności. Czemu? Bo jesteśmy częścią organizacji. Mamy poziomy, funkcje, stanowiska i zakresy obowiązków.
To co opisał Dustin na swoim blogu pokazuje bardzo dobrze problem o którym mało osób wie i wyciąga z jego istnienia konsekwencje. Zadziwiające jak wiele z tej grupy osób to ludzie pracujący jako “frontlajnowcy” mający kontakt z klientem i jego oczekiwaniami – handlowcy, project managerowie, itd.
“But—and I guess here’s the thing I most wanted to get across—simply doing a home page redesign is a piece of cake. You want a redesign? I’ve got six of them in my archives. It only takes a few hours to put together a really good-looking one, as you demonstrated in your post. But doing the design isn’t the hard part, and I think that’s what a lot of outsiders don’t really get, probably because many of them actually do belong to small, just-get-it-done organizations. But those of us who work in enterprise-level situations realize the momentum even a simple redesign must overcome, and not many, I’ll bet, are jumping on this same bandwagon. They know what it’s like.”
Łapecie? Zrobienie zajebistego projektu jest najprostsze. Wdrożenie go w dużej firmie, przekonanie odpowiednich osób aby go zaakceptowały, wytłumaczenie zmian jakie przyniesie (czytaj: korzyści) dla działu sprzedaży, IT, marketingu jest o wiele ważniejsze niż genialny projektant stron www i jego przezajebiste dzieło.
Tutaj potrzeba osoby znającej kulturę korpo, działającej na styku firma – podwykonawca. Osoba, której rolą będzie przepychanie projektu przez “Wszystkich świętych” w firmie. To bardzo często jest zadanie cholernie trudne i osoba z zewnątrz nie ma szans na załatwienie wszystkich rzeczy na czas. Brak takiej osoby powoduje, że nawet głupia płatność po wykonaniu projektu w czasie i bez poprawek staje się koszmarem.
Dlatego zawsze musicie mieć osobę (”insider”) po stronie klienta, która będzie waszym “adwokatem” i “nawigacją” strukturze firmy, jej zwyczajach, przepisach oraz po prostu relacjach – nawet najbardziej zajebisty projekt może umrzeć jeśli będzie go wdrażać dwie nienawidzące się osoby w firmie (sprawdzone w realu – nawet sprawiało im to przyjemność patrzenie jak kasa firmowa jest tracona na płatne poprawki, deadline przekroczony o kilka miesięcy a decyzjność na poziomie piaskownicy).
Najlepiej też aby taka osoba została wpisana do umowy jaką podpisujecie (wraz ze swoim zastępcą na czas urlopu albo choroby). Świadomość, że projekt będzie realizowany zgodnie z założeniami bez opóźnień jest bezcenna i bardzo uspokajająca.
Dla obu stron :)
PewnaGrupa.pl – sposób na kryzys
23:56 5th April 2009

Kolejny projekt nad którym myślałem i działałem po cichu zaczyna działalność. PewnaGrupa jest inicjatywą w ramach której wyselekcjonowaniu freelancerzy będą sprzedawali swoją pracę klientom, których my będziemy im dostarczać. Do tego zapewniamy, że klienci będą mieli z naszej strony project managera wspierającego zlecenie a freelancerzy kasę za wykonaną robotę w terminie na swoim koncie…
Przynajmniej tak chcemy żeby to działało – rzeczywistość zweryfikuje nasze założenia pewnie bardzo szybko. W dużej mierze pomysł na PG wywodzi się stąd, że część klientów Revolvera chciała usługi wykraczające poza przyjęte przeze mnie założenia – nie chciałem bawić się w studio DTP, drukarnię czy PR tylko dlatego, że klient płacił.
Pomyślałem, że fajnie jeśli będzie takie miejsce gdzie będzie można przyjść z naprawdę dziwnym zapotrzebowaniem i dostać to co się zamówiło. Popytałem w “branży” i wiele osób potwierdziło moje przypuszczenia – taka usługa jest potrzebna na naszym rynku jeśli będzie dobrze przygotowana (nie może to być po prostu pośredniak dla freelancerów i klientów). Oprócz mnie w PG działać będą Jacek Szafader oraz Kacper Sulisz.
Oprócz części zarządczej mamy wstępną bazę “swoich” freelancerów z którymi współpracowaliśmy do tej pory oraz Project Managerów z dużym doświadczeniem. Zespół będzie się na pewno rozrastał więc jeśli chcesz zaoferować swoje usługi napisz do mnie maila.
Aby się zorientować co dokładnie będziemy oferowali pod skrzydłami PewnaGrupa.pl zapraszam na stronę do działu “dla klientów” – jednocześnie przepraszam i uprzedzam wszystkich złośliwych – tak wiem, że strona cała zrobiona we flashu źle się pozycjonuje :)
Zdecydowaliśmy się na taki krok ponieważ doszły nas słuchy o kilku podobnych projektach mających ujrzeć światło dzienne. Postanowiliśmy więc rzutem na taśmę stworzyć niszę i wejść do niej jako pierwsi.
Ważna część PG to praca z klientami zagranicznymi – tutaj pracujemy nad tematem i mamy nadzieję, że bez otwierania biur i zatrudniania handlowców też będziemy mogli zaatakować (na początku) rynki “starej europy”. Na koniec może o branży – nie jesteśmy Waszą konkurencją drogie domy mediowe, agencja reklamowe i interaktywne.
Po prostu będziemy realizowali prace dla klientów, których nie stać na Wasze stawki. My schylać się będziemy i po budżety klienta na wydruk wizytówek za 200 pln. Za to będziemy realizowali o wiele więcej projektów w skali miesiąca niż Wy.
Na koniec parę “pytań i odpowiedzi” jakie mogą się pojawić w Waszych głowach – mam nadzieję, że na część znajdziecie odpowiedź poniżej :)
Czym się różnicie od agencji interaktywnych?
Nie mamy skostniałej struktury, nie mamy stanowisk, które nie zarabiają na siebie, nie musimy mieć 2-3 dużych klientów żeby się utrzymać, nie musimy stratować cały czas do przetargów i szukać zleceń. Mamy niższe ceny, lepszą obsługę i zapewniamy bardzo szeroką grupę osób z którymi klient może pracować.
Jak wygląda przyjmowanie freelancerów? Oni płacą za pracę u was?
Kompetencje Freelancerów weryfikowane są pod kątem doświadczenia– stawiamy ostre warunki dotyczące współpracy z nami, a samo stowarzyszenie z nami jest bezpłatne. Freelancer otrzymuje projekt do wyceny, podaje swoją stawkę za pracę, a my przekazujemy ją naszemu klientowi.
Chcesz spróbować współpracy z nami? Wystarczy wysyłać maila pod adres info@pewnagrupa.pl
Jak można zostać waszym klientem?
To bardzo proste – wystarczy skontaktować się z nami wysyłając maila pod adres info@pewnagrupa.pl.
Powiedz mi w 2-3 zdaniach czym się zajmujecie?
Wynajmujemy freelancerów do projektów różnych klientów i nadzorujemy ich przez naszych Project Managerów. Freelancerzy zarabiają tyle na ile wyceniają swoje usługi, a my (jeśli klient akceptuje naszą wycenę) tylko dokładamy swoją marżę za obsługę – nadal koszt wychodzi taniej niż w agencji. O wiele taniej.
Dlaczego nie macie biura?
Nie potrzebujemy – większość osób, które z nami współpracują nie mieszkają w jednym mieście. Nasza struktura oparta jest na e-mailu, twitterze, gadu-gadu i skype’ie. Naszymi kosztami są tylko koszty pracy freelancerów i nasza obsługa zlecenia. Z pieniędzy klienta nie musimy opłacać czynszu, prądu, wywozu śmieci.
Czy jesteście tańsi niż inne firmy / agencja na rynku? Dlaczego?
Dzięki temu, że współpracujemy z tak dużą ilością freelancerów w Polsce i na świecie, możemy każdemu klientowi zaoferować usługę dostosowaną do jego budżetu. Sami dokonujemy ewaluacji budżetu klienta i przydzielamy do zlecenia takiego freelancera, który się w danym budżecie zobowiąże do wykonania pracy.
Dzięki temu możemy obsłużyć każdego klienta i każdy budżet – nie mamy dolnych granic, poniżej których nie podejmiemy się pracy.
Freelancerzy są trudni we współpracy – jak mnie zapewnicie, że projekt zostanie doprowadzony do końca bez problemów?
Ponieważ sami mamy doświadczenie w pracy po obu stronach możemy zapewnić, że PewnaGrupa jest firmą w której pracują najlepsi i najbardziej kontaktowi freelancerzy na rynku
Dbamy bardzo dokładnie o to, aby kontakt z klientem (w obie strony)był jak najbardziej rzetelny czy jakis inny. Chcemy, aby nasi klienci byli zadowoleni i wracali do nas z nowymi zleceniami.
Ile projektów potraficie na raz obsłużyć? Ile osób macie do dyspozycji?
Nie ma ograniczeń –Kiedy mamy wielu klientów uruchamiamy kolejnych Project managerów, którzy przejmują napływające projekty. Obecnie możemy prowadzić 20-30 projektów na raz, a zwiększenie ekipy PMów jest kwestią jednego dnia. Jesteśmy bardzo elastyczni i szybko reagujemy na zapotrzebowania rynku.
Macie doświadczenie w tym co chcecie robić?
Tak, oczywiście – wszyscy pracujący u nas Project Managerowie byli freelancerami oraz mają doświadczenia w pracy po stronie klienta. Wiedzą co jest kluczowe w kontaktach z klientami i współpracy z freelancerami.
Zakres kompetencji jest bardzo duży. Macie doświadczenie we wszystkich niszach, które wymieniacie?
Tak. Dobieramy tak Project Managerów i freelancerów, aby móc pokryć maksymalną ilość projektów. Każda osoba pracująca dla naszych klientów ma doświadczenie i wiedzę – zweryfikowane swoim portfolio i osiągnięciami.
I na sam koniec dyskusja o PG na Flakerze. Jak widać większość osób wierzy w nas! :)
PS. Link do oficjalnego komunikatu prasowego znajdziesz tutaj
Szufler.pl – recenzje i rekomendacje
2:29 7th January 2009

Z tymi rekomendacjami to trochę na wyrost bo właśnie zapełniamy bazę danych ale za kilka tygodni system powinien śmigać. Szufler to przede wszystkim miejsce gdzie można szybko (rejestracja zajmuje 30 sekund), sprawnie i bezpiecznie przechowywać swoje informacje o tym co się czyta, oglądało, chce posłuchać czy zagrać…
Dlaczego taka nazwa Szufler? To nic innego jako sufler + opcja shuffle w odtwarzaczach = Szufler. Dla jednych nazwa głupia jak but dla innych śmieszna. Nazwa kodowa serwisu na etapie prac wewnątrz zespołu to “Kalypso” od lodów Kalypso (w przeciwieństwie do lodów “Miś”!).
W dużym skrócie – Szufler ma spełniać rolę serwisu za pomocą którego gromadzimy informacje o tym co nas interesuje (nas jak i naszych znajomych ale o tym za chwilę) z zakresu muzyki, filmu, literatury i gier. Byliśmy na czymś fajnym w kinie – walimy na Szuflera i zostawiamy swoją opinię.
Widzą to nasi znajomi, którzy mogą zapytać i poprosić o szerszą relację (na komentarz w Szuflerze zostawiliśmy 160 znaków). Bawimy się “collaborative filtering” – zobaczymy co z tego wyjdzie. Szufler raczej nie zbłądzi natomiast w stronę ““social shopping”” bo nie widzę dla tego typu serwisów w Polsce jeszcze odpowiedniej grupy odbiorców. Może za 1-2 lata.
Oczywiście idea Szuflera nie jest niczym nowym – nie jest to jednak kopia jednego serwisu raczej “składak” różnych pomysłów i rozwiązań jakie zostały wyslekcjonowane w czasie etapu analitycznego. Niestety biję się w pierś nic lepszego jak na razie nie udało mi się wymyśleć w tym temacie proszę zatem o wyrozumiałość w komentarzach dot. klonów i kopiowania pomysłów. Serwis jest w fazie testów obciążeniowych i generalnie dużo rzeczy się sypie ale chciałem już “wyjść” do użytkowników i móc zbierać feedback. Za błędy przepraszamy – prosimy o ich zgłaszanie.
Jeśli dużo będziemy komentowali i śledzili poczynania innych użytkowników szybko okaże się, że system Szuflera zacznie nam podpowiadać nowe pozycje do obejrzenia, przesłuchania, poczytania czy zagrania. Oczywiście nie spodziewajcie się cudów – dobry engine rekomendacji wart jest prawie tyle co Google. Netflix za usprawnienie o 10% bodajże swojego mechanizmu rekomendacji gotów był zapłacić coś około 1 mln $ kilka lat temu.
Wiem, że Szufler będzie serwisem niszowym. Cieszę się z tego. Zdejmuje to z zespołu konieczność bicia się z serwisami społecznościowymi czy branżowymi (typu Filmweb). Chciałbym aby serwis organicznie rozrastał się i puchł od ruchu i użytkowników spokojnie i bez specjalnych pików. Ponieważ parę jeszcze serwisów i usług jest w trakcie tworzenia Szufler za jakiś czas ładnie wkomponuje się w mój “master plan” – na razie jest samotną i małą wyspą.
Ponieważ spieliśmy się z Pingerem, Blipem możemy za pomocą tych serwisów informować swoich followersów co właśnie robimy na Szuflerze. Spieliśmy Szuflera również z Fotką, GoldenLine i Facebookiem – poobserwujemy i zobaczymy jaki wnioski wypłyną z używania API tych serwisów. Będziemy też eksperymentowali z innymi serwisami i usługami – jeśli macie jakieś sugestie piszcie tutaj
Co do pryncypiów – serwis będzie sprzedawał reklamy i sponsoring ale tylko taki, który nie zakłóci korzystania z serwisu. Wykluczamy natomiast wersje płatną w przyszłości. Bardzo chętnie będziemy dodawali nowe usługi związane z e-commerce więc możecie się spodziewać całkiem niedługo pojawienia się pewnych znanych marek na naszej platformie. Z czegoś trzeba wszak żyć :)
Parę słów o kulisach powstania Szuflera. Czasami z jakiegoś negatywnego i dołującego przeżycia wypływa pozytywna treść. Tak stało się z projektem NaKanapie w którego powstanie byłem zamieszany jako pomysłodawca i współtwórca (a zaczęło się od tego wpisu). Niestety fundamentalne różnice w podejściu do kluczowych spraw nie pozwoliły mi na kontynuowanie prac nad tym projektem i w styczniu zeszłego roku rozstaliśmy się.
Pomysł drążyłem dalej sam, wyciągnąłem parę wniosków, spotkałem paru interesujących ludzi i postanowiłem zredefiniować pierwotne założenia – powstał nowy koncept serwisu mającego już nie tylko pomagać w wyborze książek ale też i całej reszty fajnych rzeczy. W czasie kilku tygodni podróży po Antypodach i krainie Frodo & Company szlifowałem w głowie funkcjonalności i komunikowałem zmiany zdalnie. Późną jesienią serwis można było testować wstępnie.
W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować Michałowi Bieleckiemu i Karolowi Fabjańczukowi z Centrologic za niesamowitą energię i zapał w zetknięciu z moim pomysłem. Polecam szczerze ich jako wspólników, partnerów w projektach wymagających kreatywnego myślenia – są warci każdej sumy.
Dziękuję też ogromnie chłopakom z Galdomedia – wodzowi Maćkowi Litwiniukowi i jego zespołowi: Tomaszowi Błachutowi i Piotrowi Bonieckiemu, którzy doprowadzili Szuflera do udanego wodowania i wypłynięcia bezpiecznie z portu a teraz dbają o jego dalszy rozwój.
Projekt powstał tym razem kompletnie zdalnie, wykorzystywaliśmy przeróżne narzędzia do “kolaboracji” typy BaseCamp lub inne bug trackery i muszę powiedzieć, że uwierzyłem, że podobnej wielkości projekt da się pracować nawet w większej ekipie jeśli każdy zna swoje miejsce, wie co ma robić i dokąd zmierza projekt. Project Manger i zarazem właściciel biznesowy projektu to fajny patent na sprawne pchanie spraw do przodu :)
Na samym końcu chciałbym podziękować kolegom z Auli Polskiej i samym aulowiczom z częścią których parę razy zamieniłem słówko o tym pomyśle i otrzymałem bardzo cenne wskazówki.
Fajnie jest wiedzieć, że gdzieś są tak samo walnięci ludzie lubiący godzinami dyskutować o usability żółtego buttona na stronie z formularzem kontaktowym :) Szacun Panowie i Panie! To w części również i Wasze dzieło.
A tutaj skrócona lista serwisów z których coś ukradliśmy (pardon – kreatywnie zainspirowaliśmy), podpatrzyliśmy, skopiowaliśmy pewne pomysły bądź uznaliśmy, że zrobimy dokładnie coś innego:
Shelfari
ThisNext
Loomia
ClerksDogs
Borders.com
Blippr
GigPark
Yub
Rockola – faaajny interface!
WhatToRent?
BazaarVoice
Kaboodle
GrooveShark
TouchGraph miażdzący pomysł na wizualizację wyszukwiań!
Po co komu KreoAula?
15:51 8th June 2008

Kolejny wpis w formie wywiadu (mnie też powoli zaczyna to nudzić, więc obiecuję powrót do bardziej felietonowego charakteru postów). Tym razem przepytuję Darka Zielińskiego, który prowadzić będzie kreatywną odnogę Auli – KreoAulę…
Dla tych co nie wiedzą (są tacy?) – Aula “zwykła” pozostaje w takim charakterze jak do tej pory (networking + prezentacja start-up’ów), TechAula będzie zajmowała się sprawami czysto programistycznymi a KreoAula wszystkim co zostanie :) Zapraszam do zapoznania się z Darkiem i jego pomysłami:
AK74 – Darku, koncepcja KreoAuli nie dla wszystkich może być jasna – mógłbys powiedzieć czego może spodziewać się osoba, która będzie chciała pojawić sie na takim spotkaniu? Jak KreoAula będzie różniła się od spotkań Auli?
KreoAula jest naturalnym rozwinięciem idei napędzającej spotkania na Wspólnej, obydwie wizje ścierają się w miejscu pt. produkt i usługa. Aula to kwestie innowacji, biznesu, wielkich pieniędzy oraz sposobów ich pozyskania i wykorzystania na realizację własnych przedsięwzięć.
W wyniku tego na rynku pojawiają się kolejne produkty i usługi. KreoAula podchodzi do tematu z innej strony, wielkimi liczbami będziemy rzucać z umiarem, w odrobinę innym kontekście bo interesuje nas przede wszystkim sprawa użyteczności oraz dostępności produktów i usług.
Tego czy i jak spełniają oczekiwania userów pod kątem łatwości użycia oraz całego spektrum wrażeń jakich dostarczają.
Przekaz kierujemy do szerszej grupy odbiorców. Nie chcemy tylko tworzyć sztuki dla sztuki i zamykać się w hermetycznym, jasno określonym środowisku – tematy usability i user experience planujemy poddać szerszej dyskusji zarówno wśród projektantów oraz architektów informacji jak i project i product managerów, pracowników agencji interaktywnych, developerów zajmujących się frontendem itd.
Generalnie dla wszystkich osób znajdujących się w kreatywnym łańcuchu odpowiedzalnym za tworzenie na wielu poziomach, interakcji z użytkownikiem.
Tematyka KreoAuli jest bardzo szeroka, ale cel mamy jeden – zrobić użytkownikowi lepiej : ), a żeby userzy poczuli się lepiej, niezbędna jest edukacja by wszyscy zaangażowani w proces projektowy mieli świadomość, że projektowanie zorientowane na użytkownika jest kluczowym składnikiem, i bez dobrej architektury informacji oraz przemyślanego modelu interakcji nawet najładniejszy produkt po prostu się nie sprzeda.
Będziemy analizować i przestrzegać przed rażącymi błędami, poddawać pomysły na ciekawe rozwiązania i wiele wiele innych.
AK74 – Rozwińmy trochę sprawę prezentowanych problemów – KreoAula ma dość szeroki zakres tematów o które zahacza. Możesz opowiedzieć o nich?
To prawda, tematów jest dużo, ale systematycznie, każdy z nich chcemy dokładnie prześwietlać. Usability i user experience to nie tylko produkty czy usługi www, ale także pełne spektrum innych tematów, które jeszcze nie zagościły “na salonach”.
Bardzo mało miejsca poświęca się problemom ergonomii aplikacji standalone, budowaniu interfejsów gier, projektowaniu na urządzenia mobilne itp. Interesują nas praktyczne zastosowania, ciekawe case studies, jak i narzędzia – od analogowych metod projektowania i testowania (card sorting, persony, itd.) po oprogramowanie frontendowe (Adobe Flex i AIR, Java itp.) i nowoczesne metody interakcji (multitouch, augumented reality itd.).
Duża ogólność pojęć usability i user experience daje nam ciekawe pole do popisu bo w przyszłości chcemy również poruszyć tematykę usability w marketingu. Ale na razie jest zbyt wcześnie by o tym coś więcej powiedzieć.
AK74 – Czy w Warszawie faktycznie nie ma podobnych spotkań? “Branża” nie chce sie spotkać i “networkingować”? W czym jest problem?
Wiesz, to nie jest problem chcenia i niechcenia, każda “branża” była i jest chętna do spotykania się, bo zawsze znajdzie się ktoś kto ma coś ciekawego do powiedzenia. Problem polega na tym, że są to spotkania pt. “Geekowie dla geeków”, lub jeżeli mówimy o eventach na większą skalę jak np. World Usability Day, są organizowane rzadko i tam również brakuje interdyscyplinarnego dialogu.
My chcemy zorganizować coś co znajdzie trochę szersze zastosowanie, chcemy stworzyć interdyscyplinarną bazę wiedzy dzięki, której będą powstawały użyteczne oraz przemyślane produkty i usługi, oferujące użytkownikowi bogate doświadczenia oraz stworzone w oparciu o nowoczesne technologie. Dzięki czemu mówiąc o potencjale biznesowym będziemy posługiwać się tylko i wyłącznie wielkimi liczbami : )
AK74 – Czego można się spodziewać po najbliższej (12 czerwca) KreoAuli? Jakie atrakcje czekają na uczestników?
Wiemy już, że na pierwszej KreoAuli na pewno nie pojawi się Jakob Nielsen – najgorsze więc za nami i teraz pójdzie z górki : ) Chcemy zbalansować ciężar tematyczny co widać w programie, a oprócz samych prelekcji urozmaicimy KA panelem dyskusyjnym.
Na inauguracyjnej Kreo Auli zobaczymy prelekcje Marka Kasperskiego z MRM Worldwide nt. badań usability, ja będę mówił o skinowaniu aplikacji www, standalone i mobilnych, a Jarek Szczepański (Peer 2 Peer Systems) opowie o swoich przygodach z Flexem i AIR z perspektywy developera.
Panel dyskusyjny poświęciliśmy sytuacji usability w Polsce i na świecie, a rozmawiać na ten temat będą Marek Lipiec z Komitywy, Tomek Karwatka z Divante.pl oraz Zbyszek Braniecki z Mozilli.
Oprócz bardzo poważnych tematów przygotowaliśmy bardzo poważna niespodziankę hołdującą trzonowi Kreo w nazwie. Odbędzie się bitwa graficzna na żywo, a o zwycięstwie zadecyduje publiczność! Chłopcy będą walczyć na nowiuteńkich tabletach Wacom Cintiq 21″, a przebieg starcia będziemy wszyscy śledzić na projektorach.
Na koniec, w związku z euro gorączką przygotowaliśmy specjalną atrakcję w postaci zakładów na mecz Polska-Austria. Kto dobrze obstawi i dopisze mu szczęście wylosuje nagrodę od sponsora! : )
Dzięki za wywiad, pozdrawiam i zapraszam wszystkich serdecznie już w najbliższy czwartek, 12 czerwca. Do zobaczenia na miejscu :)
KreoAula po raz pierwszy
11:29 5th June 2008
KreoAula to cykliczne spotkania takich osób jak: dyrektorzy artystyczni, projektanci stron www, designerzy, projektanci interakcji, flashdeveloperzy. Innymi słowy: osoby zaangażowane w budowę “zadowolenia” polskich użytkowników korzystających z internetu oraz technologii mobilnych…

Co?: Pierwsze spotkanie KreoAula
—–
Gdzie?: Miejsce: Budynek Agory, ul. Czerska 8/10, Warszawa. (mapka)
—–
Kiedy?: Czwartek 12 czerwca. Start godzina 17.30. Zakończenie godz. 20.00
—–
W programie:
PRELEKCJE (godz.17:35 – 19:05)
Marek Kasperski (MRM Worldwide)
Badania usability – co, czym i jak badać? Co mi to da i czy badania są drogie? Metodologie badań, narzędzia i wyciąganie wniosków.
Dariusz Zieliński (Aula Team)
Skinowanie interfejsów aplikacji webowych, desktopowych i mobilnych od strony funkcjonalnej i technologicznej (SVG, Flex/AIR/Flash Lite) – case studies i trochę teorii.
Jarek Szczepański (Peer2Peer Systems)
Enhancing user experience w webie i na desktopie z Flexem i AIR – o prostocie budowania efektownych interfejsów, łamaniu paradyg-matu prostokątnego okna z Xem, integracji z rozwiazaniami webowymi i przewadze front-endu stworzonego we Flex/AIR nad Javą.
PANEL DYSKUSYJNY (godz.19:20 – 19:55)
Temat: USABILITY/USER EXPERIENCE w Polsce i na świecie – jak nasze uselaby wypadaja na tle zachodnich firm i “jak to się robi za granicą”.
Moderator:
Dariusz Zieliński (Aula Team)
Paneliści:
Tomek Karwatka (Divante.pl)
Tomek Karwatka jest Dyrektorem Operacyjnym firmy Divante oraz autorem bloga Biznes20.pl. Wcześniej pracował jako Dyrektore Operacyjny w Janmedia, jest twórcą bloga Webusability.pl, Kursu Usability, imprez Grill IT oraz licznych inicjatyw związanych z promowaniem użytecznego projektowania.
Zbyszek Braniecki (Mozilla)
Wieloletni aktywista i ewangelizator otwartych standardów oraz wolnego oprogramowania, współtwórca projektów MozillaPL i aviary.pl. Pracuje w Mozilli Corporation nad rozwojem przeglądarki Mozilla Firefox i powiązanych z nią technologii Internetowych oraz pracuje ze społecznościami.
Studiuje socjologię, bloguje, gra na flecie irlandzkim, gitarze oraz trenuje mieszane sporty walki, ponieważ są tak różne od siedzenia za biurkiem ;)
Marek Kasperski – (MRM Worldwide)
Dyrektor działu MRM Experience odpowiedzialny za rozwój działu, badania i analizy z zakresu użyteczności serwisów internetowych oraz wsparcie projektów interfejsów i architektury informacji.
Zdobywał doświadczenie jako członek grupy projektowej serwisu społecznościowego Grono.net. Jako specjalista ds. Usability, projektowania interfejsów i serwisów webowych pracował m.in. nad projektami dla takich firm jak: Eniro, Exxon, L’Oréal, La Roche-Posay, Microsoft, Makro Cash & Carry, MasterCard, Nescafé, Polkomtel, Polskapresse, Żagiel i innych.
Członek kilku towarzystw naukowych (PTK, PTI, PTF, UPA, IXDA). Jest autorem książek na temat sztucznej inteligencji (Helion 2003) oraz projektowania interfejsów za pomocą metody User-Centered Design (w druku), a także redaktorem merytorycznym publikacji z zakresu teorii inteligencji, neuropsychologii, filozofii umysłu.
Prywatnie mąż, miłośnik gier komputerowych i kota Misia.
Wojciech Kuśmierek (Uselab.pl)
Założyciel i Prezes UseLabu – spółki zajmującej się badaniami, konsultingiem i projektowaniem w zakresie Usability, Human – Computer Interaction oraz Interaction Design. Po kierunku Społeczna Psychologia Informatyki i Komunikacji (z elementami zarządzania projektami).
Realizował projekty zarówno w branży finansowej (m.in. Millennium Bank, Liberty Direct, Multibank), operatorów telefonicznych (m.in. Netia), e-government i administracja publiczna (eGov.pl, Polska Organizacja Turystyczna) czy dla agencji interaktywnych i firm wdrożeniowych (m.in. AMG.net, Artegence, Digital One, OS3 Multimedia). Po godzinach czyta o psychologii ewolucyjnej i neuronauce albo ogląda South Park i Family Guy.
Maciek Lipiec (Komitywa.com)
Współzałożyciel i współtwórca firmy projektowo-badawczej Komitywa.com w grupie kapitałowej K2, gdzie odpowiada za przebieg procesów user-centered design i badania user experience.
Od 2005 zdobywał doświadczenie w projektowaniu zorientowanym na użytkownika jako samodzielny specjalista do spraw badań oraz architekt informacji w zespole Strategii i Architektury Informacji oddziału interaktywnego agencji reklamowej McCann Erickson.
Następnie pracował jako projektant interakcji w dziale Konsultingu agencji interaktywnej K2 Internet S.A., gdzie zrealizował pierwsze w K2 projekty UCD i wniósł nowe metodyki projektowania, a następnie pomysł na niezależną spółkę konsultingową – Komitywę :)
Z wykształcenia psycholog, specjalista z zakresie psychologii reklamy i zachowań konsumenckich.
Autor prywatnego bloga o użyteczności i projektowaniu interakcji http://uxdesign.pl/
ILLUSTRATORS BATTLE – BITWA ILUSTRATORÓW
(w trakcie prelekcji i panelu)
Graficy w trakcie prezentacji i panelu realizują zadany temat – zwycięzcę wybiera publiczność.
KULUARY(social networking)
Tym razem zastąpione obstawianiem wyników Polska-Austria. Goście, którzy wytypują prawidłowy wynik wezmą udział w losowaniu nagrody.
Zakończenie: godz. 20.00 żeby każdy zdążył na mecz!
UWAGA! Zapisy przeprowadzamy za pomocą automatu, udostępniony dzięki kolegom z Oiola.com (dziękujemy!).
Ze względów organizacyjnych TYLKO osoby, które otrzymają pozytywne potwierdzenie, będą mogły wziąć udział w spotkaniu!
Zapraszamy!
Apteo.pl – start!
17:07 3rd May 2008

Pogoda jest jaka jest ale ludzie rzucili się na wypoczyn. Telefony milczą więc korzystając z kilku dni wolnych od natłoku innych spraw postanowiliśmy w majowy długi weekend oficjalnie uruchomić naszą aptekę internetową w wersji beta – Apteo.pl. Projekt z szybkiego i prostego (planowaliśmy 2-3 miesięcy prac) przeistoczył się w ponad roczną walkę ze wszystkim i wszystkimi…
Fajnie jest coś domknąć i poczuć, że projekt nabiera w końcu komercyjnego sznytu (czytaj zaczyna w końcu zarabiać na siebie zamiast generować koszta). Apteo jako projekt dało nam nieźle w kość – zaczynając od strony realnej apteki a skończywszy na softwarze i programistach. Tym bardziej, że zaczynając prace nad nim kompletnie nie znaliśmy branży oraz nie byliśmy w stanie poprawnie ocenić zagrożeń – niczym Titanic wpadaliśmy na gorę lodową tylko, że w naszym wypadku co chwilę i to na coraz większą.
Z pamiętnika project managera: z designem oraz strukturą serwisu poszło łatwo – rok temu Apteo byłby jedną z lepszych designów aptek w sieci – niestety stworzona przez nas grafika obecnie lekko już się zestarzała a i konkurencja zdążyła pozmieniać swoje witryny. Poświeciliśmy trochę czasu (pewnie jak zwykle okaże się, że za mało) na testowanie interface’u i ekranów z mechanizmami zakupowymi – chyba pozbyliśmy się większości problemów jakie występują w innych podobnych serwisach.
Mam nadzieję, że będę klienci polubią naszą aptekę i będą do niej wracać – moim pomysłem było abyśmy odeszli od standardowej prezentacji produktów na stronie na rzecz serwisu z pożytecznymi informacjami – stąd u dołu serwisu zobaczycie kilka kategorii z informacjami przydatnymi dla osób robiących zakupy w Apteo. W przyszłości chcemy rozwijać te działy, ba być może ewoluują one w stronę osobnych blogów wspierających sprzedaż? Zobaczymy.
Jak widać Apteo nie jest apteką walczącą z konkurencją cenami – co prawda plasujemy się w górnej części peletonu jeśli chodzi o ceny ale tak naprawdę chcemy bić się z konkurentami dzięki ofercie (tak, tak “the long tail” się kłania). Oprócz tego zamierzamy wykorzystać synergię między zakupami w sieci a siecią aptek (w Warszawie mamy ich siedem) do promowania a być może również sprzedaży (odbioru) produktów zamawianych przez internet. O reszcie planów nie powiem – niech konkurencja sama pogłówkuje :)
Sam serwis został oparty o komercyjny silnik sklepu z mechanizmami e-apteki – niezbędna okazała się współpraca i zakup dodatkowych licencji od KamSoftu ponieważ inaczej nie moglibyśmy automatycznie aktualizować cen (co w przypadku apteki skazywałoby nas na ręczne sprawdzanie cen każdego z kilku tysięcy produktów). Dzięki temu z poziomu panelu admina możemy zawiadywać całością zakupów, płatności, kampanii reklamowych i programy partnerskiego w jednym miejscu.
Kiedy już daliśmy sobie radę z softem, serwerem oraz podłączeniem do bazy zmieniło się prawo dotyczące aptek. W wywiadzie dla Gazety naprawdę nie przesadzałem – widmo rychłego zamknięcia działania e-aptek zajrzało nam do oczu. Środowiska i lobby aptekarskie zaczęło gwałtownie domagać się usankcjonowania (w domyśle – wydania negatywnej opinii na temat handlu w sieci) działań aptek internetowych. Prawie im się udało – min. Religa wysłał do Brukseli propozycję zmian prawnych a w międzyczasie PiS został odspawany od sterów władzy.
Z dużym poślizgiem czasowym rozporządzenie zostało pozytywnie zaopiniowane i wydane – jak można było się spodziewać Minister Zdrowia Pani Ewa Kopacz (znana z otwartej niechęci do sprzedaży leków poprzez internet) postawiła poprzeczkę wysoko narzucając bardzo restrykcyjne warunki sprzedaży (nie chcąc się powtarzać proponuję zajrzeć do jednego z poprzednich wpisów na ten temat).
Dziś jest 3 maja czyli dzień w którym ustawa zaczyna obowiązywać. Jak widzę na stronach konkurencji nie ma żadnych zmian ani dodatkowych informacji dotyczących nowych metod transportu. Ciekaw jestem czy jest to wynik majowego lenistwa czy po prostu nikt w tych firmach nie przejmuje się sankcjami prawnymi?
Apteo dostosowało się do zaleceń prawnych i dysponuje wszystkimi wymienionymi w rozporządzeniu mechanizmami do transportu produktów farmaceutycznych. Co czyni nas na tę chwilę jedyną legalnie działającą apteką w sieci :) Zobaczymy jak swoja ofertę zmodyfikują inne apteki. Bo muszą to pewne inaczej grozi im odebranie koncesji na prowadzenie apteki.
Możemy już sprzedawać ale to nie oznacza, że prace zakończyły się – teraz czas na zabawę w pozycjonowaniu serwisu, poprawianie błędów programistycznych, usability no i dbanie o poprawne relacje z klientami. Cieszę sie, że na własnej skórze będę testował dość spory projekt e-commerce’owy – do tej pory byłem jedynie specem teoretykiem w tej dziedzinie. Teraz zaczną mi się śnić google’owe statystyki, ilości odbić i conversion ratio. Ratunku.
Na koniec chciałbym podziękować moim partnerom w bojach – Łukaszowi i Przemkowi, którzy tak jak ja zaliczali doły psychiczne w walce z przeciwnościami losu ale nie poddali się. Wspieraliśmy się wzajemnie i dziś wiem, że jedna osoba nie byłaby w stanie udźwignąć całości sama. Guys I owe you one :)!
Kolejne gorące podziękowania ślę Wojtkowi Kyciakowi znanemu niektórym z bloga o e-commerce. Mogę szczerze polecić wiedzę i usługi Wojtak jako speca od wielu spraw związanych z e-commerce i to nie tylko w Polsce. Wojtek wsparł Apteo w początkowej fazie i dzięki jego pracy uwierzyliśmy, że nam się uda zrealizować to tak jak chcemy.
Ostatnie ale ważne podziękowania chciałbym przekazać zespołowi z firmy Aptus, który dzielnie wspierał nas w bojach z warstwą programistyczną i dokonał tego co na początku wydawałoby się niemożliwe – postawił i spiął to wszystko do kupy. Panie Piotrze, dziękuję bardzo :) Zmienił Pan moje zdanie o informatykach dzięki Pana poświęceniu i zaangażowaniu!
PS. A wszytkim życzliwych proszę o wsparcie :) Obyśmy nie skończyli jak oni
K2.0
13:16 12th November 2007

Janusz Zebrowski zgodził się porozmawiać ze mną na tematy poruszone w poście „Interaktywnie i giełdowo” oraz ogólnie o sytuacji w polskiej branży interaktywnej z punktu widzenia lidera rynku – firmy K2 wchodzącej właśnie na warszawską giełdę…
Artur Kurasiński – Januszu, jako osoba związana z ekonomią i finansami jak trafiłeś do branży interaktywnej? Zajmowałeś się restrukturyzacja banków państwowych w Ministerstwie Finansów, dochrapałeś się posady Vice President w Credit Suisse First Boston i nagle a zdecydowałeś się na prace w malutkiej na ówczesne czasy agencyjce? Czemu?
Janusz Żebrowski – Odpowiedź jest banalna – zadecydowała znajomość z Michałem Lachem z którym znalem się jeszcze z okresu studiów. Michal potrzebował osoby do zarządzania finansami spółki ponieważ na horyzoncie pojawił się inwestor w postaci funduszu BMP. Moje dotychczasowe doświadczenia i umiejętności okazały się być pomocne a co ważniejsze zmieniłem robotę z firmy molocha na pracę w małym i miłym otoczeniu. Michał na początku miał do dyspozycji siebie, księgową i 4 grafików. Dołączyłem ja, pojawił się inwestor i to nam dało kopa.
AK – Zostańmy jeszcze przy początkach K2 – z dzisiejszej perspektywy jak oceniasz co stanowiło czynnik decydujący o sukcesie firmy?
JŻ – Zdecydowanie ludzie. Zabrzmi może to banalnie, ale od samego początku ja i cały zarząd wierzyliśmy w to, że to właśnie ludzie a nie sprzęt, kasa czy ilość firm z nami pracujących stanowią zdrowy zaczyn firmy i to one pozwalają na budowania właściwego kręgosłupa firmy. W K2 filozofia zatrudniania od początku była taka, ze osoba, która przychodziła do firmy miała się z nią wiązać na dłużej – poprzez odpowiednią ścieżkę karier i zarobki. Nawet w okresie kiedy rynek się załamał po 2000 roku i w całej branży było kiepsko w K2 staraliśmy się wynagradzać ludzi lepiej niż konkurencja. Proszę zauważyć, ze jeśli odchodzą od nas ludzie to zazwyczaj po to aby założyć własne firmy – rzadko wędrują do konkurencji.
AK – Czytałeś mój post „Interaktywnie i giełdowo” oraz reakcje na niego na moim blogu jak i innych serwisach. Jak sam określisz czym jest K2 teraz? A może możemy zacząć już mówić o holdingu: K2, ACR, Komitywa.com?
Mówiąc o K2 cały czas będę myślał – e-marketing i technologia. Oczywiście, że to co robimy (rozbudowa kompetencji) może zaburzać odbiór K2 ale pamiętajmy, że na rynku nadal są firmy, które na agencje interaktywne patrzą dziwnie i aby wejść na rynek np. aplikacji i usług bankowych mieć trzeba mieć „drugą twarz” bardziej technologiczną. Stąd obecna definicja K2 – firmy marketingowo-technologicznej. Nadal jednak jesteśmy miejscem, w którym wybitna kreacja jest tak samo ważna jak mądre rozwiązania technologiczne.
Dom mediowy, agencja badawczo-konsultingowa to są nowe rejony w których jako K2 niezbyt dobrze byśmy wyglądali pod kątem kompetencji – stąd stworzenie innych brandów i wspieranie ich przez firmę matkę.
Wracając do głównego pytania – na potrzeby giełdy i prospektu emisyjnego musieliśmy dookreślić kategorie jakie określają naszą firmę stąd może dla niektórych problem ze spójnością naszych działań.
AK – Wejście na giełdę i co dalej – akwizycja innych podmiotów? Rozwój spółek zależnych? Co K2 może chcieć czego nie ma jeszcze?
To jest trudne pytanie ze względu na ograniczenia informacyjne związane z faktem, że prospekt nie jest publicznie znany. Niemniej patrząc na możliwe akwizycje –na pewno nie kupimy żadnej mniejszej agencji po to aby np. zagarnąć zespół ludzi.
AK – Nie mogę nie zadać pytania o konkurencje. Jak identyfikujesz i postrzegasz czołówkę firm interaktywnych – kogo wymieniłbyś jako rywala K2?
Może odpowiem tak – wiem z kim się często spotykamy przy okazji przetargów. W ostatnim czasie było to np. Artegence, Hypermedia czy OS3 Nie jest prosto odpowiedzieć kto jest naszą konkurencją ponieważ nie ma obiektywnego szacunku przychodów i zysków firm. Wszyscy boją się ujawniać dane finansowe co jest paranoją – wystarczy pójść do KRS i za 100 złotych przejrzeć historię działania danej firmy.
Jest wiele mniejszych firm, które robią naprawdę świetne rzeczy – zdarza się, że przegrywaliśmy z nimi boje o klienta. To oznacza, że wiedza o rynku, narzędziach się upowszechniła i nie tylko „duzi” mogą walczyć o budżety korporacji. To daje nam motywację do stałego rozwoju.
AK – Spojrzymy na nasz podwórko z perspektywy zagranicy. Jakie widzisz zagrożenia w rozwoju rynku reklamy i usług interaktywnych jeśli chodzi o polskie firmy – jesteśmy za mali, przyjdą więksi z zachodu i nas kupią?
Podstawowy błąd jaki widzę w sposobie myślenia o firmach interaktywnych z zagranicy to jest sprawa wielkości budżetu i lokalizacji. Dlaczego Nike nie wyda w Polsce 1 mln dolarów na stworzenie serwisu? Bo wie, że w Polsce sprzedaż produktów Nike jest kilkanaście razy mniejsza niż w Anglii czy USA.
Tam wydanie takiego budżetu przekłada się na wyniki sprzedaży. A w Polsce? Coraz częściej (na szczęście!) sami klienci zaczynają zabiegać o to aby kreacja była możliwa do wystawienia w jakimś konkursie – sami zaczynają rozumieć, że „szybko i tanio” nie da im zysków ani kolejnych konsumentów. Teraz zdarza się, że mówi klientowi „stop, nie zrobimy tego szybko ponieważ musimy mieć czas na przemyślenie i zaprojektowanie rozwiązań – jeśli będziesz nas naciskał drogi kliencie to nie dostaniesz tego czego chcesz”. Taka sytuacja kilka lat temu byłaby nie do pomyślenia.
Absolutnie nie mam poczucia, że K2 czy inne czołowe polskie agencje interaktywne powinny mieć kompleksy na arenie międzynarodowej – dajcie nam takie same budżety i zobaczycie co można dzięki nim zrobić.
Co do konsolidacji rynku – to jest proces nieuchronny. Tak będzie i w Polsce. Zjawisko scalania rynku dostrzegalne w innych branżach pojawi się również w branży interaktywnej. Nie oznacz to, że konsolidacja będzie przeprowadzona rękoma sieciowych agencji reklamowych – jeśli popatrzeć na zestawienia TOP 100 agencji w USA widać, że „sieciówki” są reprezentowane w małej skali a większość rankingu zajmują niezależne studia i agencje.
AK – Konkursy branżowe – nie masz wrażenia, ze wytworzyło kolko wzajemnej adoracji wśród firm interaktywnych?
Musimy wszyscy (mówię tu o całej branży) zrozumieć, że konkursy tak jak edukacja klienta służą wszystkim – nam bo wiemy gdzie jest nasze miejsce w szeregu oraz klientom ponieważ widzą na jakim poziomie pracuje dana agencja. Jeśli będziemy olewali konkursy to poziom wymaganych przez klienta realizacji też może zacząć spadać.
Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o promocję branży przez IAB – uważam, że ta organizacja nie spełnia stawianych przez firmy stowarzyszone zobowiązań. Zasadniczo co IAB robi dla edukacji rynku polskim? Publikuje raport. Co robi aby polepszyć poziom konkursów – nic. Jako K2 postulowaliśmy w przeszłości aby w roli osoby zarządzającej IAB Polska wybrać osobę spoza branży wtedy konkurencja nie będzie miała problemów z podłączaniem się pod inicjatywy.
Biję się w pierś jako osoba zarządzająca dużą agencją i przyznaję, że branża robi za mało dla popularyzacji i edukacji rynku. Choćby rozmowa z Panem motywuje mnie by przynajmniej w tym obszarze częściej występować jako lider!
7 komentarze »
