Telewizja umiera. Na śmierć.
16:18 24th April 2008

Wiem, że wiele osób, firm konsultingowych i podmiotów ciszej lub głośniej powtarza takie twierdzenie od wielu lat. Niestety (dla bossów szklanego ekranu) perspektywa zmiecenia przez Internet i mobile tradycyjnej telewizji w modelu w jakim znanym jest bliższa, coraz bliższa…
Na takie rewelacyjne wnioski wpadłem po 2 miesięcznej abstynencji od odbiornika TV w domu. Brak telewizora okazał się być kompletnie mało istotnym elementem w życiu codziennym. Nie potrzebuję oglądać informacji wieczornych czy też TV24 w czasie dnia aby wiedzieć co się dzieje. Ba jeśli odczuwam potrzebę zobaczenia czegoś w postaci ruchomych obrazków - włączam tvn24.pl czy też inne portale stacji telewizyjnych.
Co więcej - poczytajcie co mówią ludzie, którzy byli u źródła czyli piastowali urząd prezesa Telewizji Polskiej. Wiesław Walendziak w wywiadzie dla Przekroju mówi o cyfryzacji telewizji:
“W 2012 roku, lecz pierwsze kroki to już przyszły rok. Dziś trzeba zaprojektować kształt tego rynku, jacy gracze będą na nim funkcjonowali i jakie będzie miejsce telewizji publicznej. Szefowie telewizji chcą mieć połowę rynku. A jakimi siłami, jak to zrobią, to w ogóle nie jest przedmiotem dyskusji. Telewizja publiczna może produkować sto więcej projektów komercyjnych i co z tego? Tylko szybciej sobie grób wykopie. Problem polega na tym, że tę połowę rynku trzeba wypełnić własną, oryginalną propozycją programową. A nie widzę tego wysiłku czy tej wyobraźni związanej z kosztami, z zapleczem producenckim, twórczym. Więc to jest znowu sen o potędze, ale sen gracza komercyjnego albo sen górników węgla kamiennego w XXI wieku.“
Oczywiście pan Walendziak mówi stricte pod kątem sytuacji w Polsce ale jak popatrzeć po rynkach ościennych to widać, że w mniejszych lub większym stopniu taka sytuacja spotykana jest powszechnie.
Co to oznacza? Większe formatowanie i tworzenie nowych sub i mini kanałów. Dlaczego? Bo to co w Internecie jest stało się żyłą złota dla małych i średnich graczy (tworzenie grup odbiorców i społeczności na bazie jasno zdefiniowanych i ściśle określonych tematów) zaczyna się przekładać na TV.
Szybki test. Pytanie: “jaki kanał przyjdzie Wam do głowy jeśli powiem - podróże, natura, przyroda?”. Założe się, że National Geographic Channel. Sport? EuroSport. Sporty ekstremalne? Extreme Sports Channel. Zaraz zaraz - przecież każda stacja telewizyjna (komercyjna i publiczna) ma w swojej ramówce informacje sportowe, naukowe czy przyrodnicze. Dlaczego pomimo ogromnego zasięgu w stosunku do stacji stacje “kanałowe” zarabiają na siebie? Bo przyciągają dokładnie sprecyzowaną grupę odbiorców za co “kanał” każe sobie płacić więcej.
Telewizja musi naginać się do gustów i upodobań odbiorców, którzy coraz chętniej korzystają z monitora na biurku i klawiatury niż ekranu telewizora. Chcą personalizowanych treści? Dajmy im! Tylko, że TV jako medium “zimne” nie jest w stanie wejść w taką interakcję jak Internet.
A telewizja bardzo by chciała położyć łapę na użytkownikach internetu - stąd nagminne cytowanie “wypowiedzi na forach” odwołania do tego “co mówią internauci” (najbrdziej debilne sformułowanie jakie słyszałem w ustach “analogowych” dziennikarzy - jak wiadomo opinie w Internecie są spolaryzowane więc aby udowodnić swoją tezę dziennikarz wybiera takie opinie, które potwierdzają jego tezę) oraz puszczania w pasku na dole zapisów czatów i inne bzdury.
Trend i rysę na pancerzu “największego z mediów” wyznaczył TiVo. To z pozoru mało seksy urządzenie (w działaniu przypomina magnetowid) pokazało kły kiedy okazało się, że dzięki softowi wgranu do tego małego pudełka można samemu tworzyć swoją ramówkę (i to na kilka miesięcy do przodu!) oraz uwaga, uwaga - pomijać reklamy. Reklamy, które cytując Walendziaka są bardzo ważne dla telewizji:
“To będzie wielki kryzys natury nie politycznej, ale czysto organizacyjnej. Telewizja zwali się pod własnym, zbyt rozległym ciężarem. Nie będzie w stanie robić rzeczy, które się wpisują w definicję misji, tylko będzie się musiała coraz bardziej ścigać z telewizjami komercyjnymi, żeby przetrwać na rynku. Tak wielki parowiec będzie potrzebował coraz więcej paliwa, czyli reklam. Tymczasem paliwo z rynku będzie można ściągnąć jedynie poprzez formaty komercyjne. A i tak na koniec kotłownia wybuchnie. I wtedy będzie inna dyskusja – o tym, jak ratować coś z tej masy upadłościowej. Być może to jest ostatni moment, żeby temu zaradzić.“
Przepis zatem jest prosty - chcesz walczyć z telewizją zabierz jej reklamę. A reklamy nie lubią oglądający (podobnie jak z reklamą w Internecie). Czas więc tworzyć takie kanały i produkty reklamowe, które współgrają z treścią - tutaj pojawił się cudowne pomysł na wrzucanie różnych produktów do treści i budowanie wokół nich fabuły (product placement). I na takiej formule telewizja się zatrzymała - nic więcej nie da się z tego rekliktu ubiegłego wieku wykrzesać. No może pseudo interaktywne konkursy z dzwonieniem do studia w czasie programu aby odpowiedzieć na super proste pytania.
Jak zatem będzie wyglądała telewizja za parę lat? Znikną odbiorniki telewizyjne zastąpione przez duże wielofunkcyjne (gry / komputer / tv) matryce. Zniknie program. Pamiętajmy, że to stacje telewizyjne kupują gwiazdy aby podbić sobie oglądalność. Tu stanie się to samo co w wypadku molochów fonograficznych - artyści dojdą do słusznego wniosku i będą chcieli pozbyć się “pośrednika” czyli wytwórnię, która zżera ich zyski i negocjując z pozycji siły ograbia ich. Po co Majewskiemu czy innemu Wojewódziemu stacja skoro ludzie znają jego twarz i jego nazwisko - i tę twarz i nazwisko sam zainteresowany może sprzedać. Sam. Bo będzie miał narzędzia pod ręką.
Przykład? Proszę bardzo. I proszę mi nie mówić, że Farrel jest mało znanym aktorem. YouTube pokazał, że może kreować gwiazdy na poczekaniu. Nie potrzeba tourne ani kosztownej promocji aby stać się bożyszczem i sprzedawać w milionach kopii swoje dzieła. A poza YouTubem są przecież inne serwisy również przebierające nogami aby mieć swoją gwiazdę.
Ktoś powie - a co z programem Lisa? Dlaczego nie pobił na głowę ratingów? Dlaczego nie stał się hitem? Ano program Pana Lisa został zrobiony na kolanie, w zasadzie przerzucony 1:1 z formatu telewizynego co spowodowało, że jako streaming w internecie nie wniosił nic nowego. Zresztą widać było, że decyzja o zaistnieniu w sieci spowodowana była ego Lisa wywalonego z Polastu niż przemyślaną strategią marktetingową. A to się mści - program robiony gdzieś “na korytarzu”, od czapy bez zaangażowania nawet wykorzystujący znaną “twarz” w Internecie nie będzie miał ogromnej rzeszy widzów.
Wracając do tematu przyszłości telewizji - mało odkrywczo powtórzę za innymi, że to będzie mix internetu / mobile i starej telewizji. Nie będzie stacji jako miejsc gdzie tworzone są treści ale duża ilość małych domów producenckich które produkować będą dużą ilość materiałów. Dominować będą wyszukiwarki i agregatory treści łączące chaotycznie rozsiane treści w ciąg logicznie poukładanych plików dający się otagować i uporządkować. Reklamy będą ale w innej postaci - jako elementy służące wyszukiwaniu i lepszemu informowaniu o produktach - SEO będzie panowało jeszcze bardziej.
Ramówka zniknie jako przeżytek poprzedniej epoki - kto będzie miał czas siadać przed odbiornikiem akurat w piątek o 13.00 skoro jest w pracy? Strumień kanałów będzie sterowany przez nas i dla nas. Mierzalność programów wzrośnie poprzez bardzo dokładne możliwości trackingowania widza (podobnie jak w przypadku reklamy internetowej).
Popularność danego serialu czy produkcji będzie mierzona globalnie - najlepsze show zamiast milionów widzów będą miały setki jak nie miliardy (do Chin i Indii zapewne rewolucja dotrze później ale dotrze) - jednocześnie ściągany w Polsce i w Niemczech program będzie miał inny dubbing, napisy i promowane (globalnie!) produkty i usługi. TV będzie chodziła za nami - mobilność pozwoli na docieranie z treściami zawsze, wszędzie i świetnie dopasowanymi (nasze komórki są z nami wszędzie - pod tym kątem są lepsze niż laptop).
Dość tych fantazji - wróćmy na ziemię na własne podwórko. Ciekaw jestem czy PO faktycznie uda się przegłosować tę ustawę ponieważ oznaczałoby to gwałtowny spadek przychodów TVP. Pożyjemy zobaczymy.
Good night, and good luck
iPhone chce (do) biznesu
8:00 14th March 2008

14 dni po wypuszczeniu SDK dla iPhone’a firma Apple ogłosiła 100 tysięczne pobranie tego pakietu aplikacji (tylko w USA!). Oznacza to, że wierna armia gorliwych wyznawców religii kościoła Apple’a pod wezwaniem św.Jobsa dostała do rąk narzędzia do walki z Bablionem nie tyle już Microsoftu co całej branży telefonii komórkowej…
Mam taką swoją prywatną teorię - myślę, że Gates i Ballmer mają kilka laleczek voodoo, których bardzo często używają (może nawet sie wymieniają nimi?). Jedna przedstawia Steve’a Jobs’a a dwie pozostałe Larry’ego Page’a i i Sergey’a Brin’a. Laleczki są wyciągane przy okazji ogłaszania przez Apple lub Google nowych informacji dotyczących rozwoju obu firm.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni laleczka Jobsa została zapewne nieźle zmaltretowana - Apple wypuścił swój zestaw narzędzi deweloperskich do iPhone’a czym oficjalnie zaprosił programistów do pisania nowych aplikacji na swoim telefonie. Dodajmy, że z sukcesem jak widać po ilości pobrań.
Jobs ma powody do zadowolenia - iPhona sprzedaje się bardzo dobrze. Wyniki zaprezentowane podczas tej konferencji pokazują, że magia Apple’a działa. W USA rynek przeglądarek mobilnych został zmonoplizowany przez Safari (ponad 70%). Udział iPhone w sprzedaży smrtphones uplasował się na poziomie 28% (cytuję z głowy). To oznacza, że Jobs ze swoim telefonem wdarł się na ciężki rynek szturmem i zajął świetny przyczółek do dalszych działań.
Kto podczas ogłaszania debiutu iPhone’a widział w tym wydarzeniu tylko przełom w telekomunikacji ten mylił się bardzo. Jobs za pomocą Apple zamierza konsekwentnie realizować strategię żywcem wziętą z pola walki o muzykę - najpierw hardware (iPod), potem software (iTunes) i możliwość sprzedaży online (znowu iTunes).
To samo zamierza powtórzyć z iPhone’m - najpierw słuchawka, potem software do niej (kontrolowany przez Apple) a na końcu sklep AppStore gdzie każdy developer będzie mógł sprzedawać swój produkt za dowolną cenę. Gdzie jest haczyk? Apple zabierze 30% (można dyskutować czy to jest dużo czy mało - patrząc na praktyki polskich operatorów GSM uważam, że to bardzo uczciwy podział) oraz ma głos decydujący jaki soft może być wystawiane w AppStore - zarzekają się na razie, że pozwoli to na kontrolę eleminację pornografii, wirusów i wszelkiego innego zła epoki cyfrowej.
Stworzenie sklepu z którego oprogramowanie ściagane może być za pomocą telefonu nie jest niczym nowym - patrząc jednak na fakt, że Apple kontroluje i decyduje jakie aplikacji mogą być wgrywane na ich urządzenie nie można nie zauważyć, że firma z Cupertino jest monopolistą z ludzką twarzą. Albo grasz tak jak my chcemy albo produkuj soft do szuflady.
Z drugiej strony - masz małą firmę w garażu ze świetnym produktem - wrzucasz na AppStore i czekasz na kasę co miesiąc od Apple’a. Zero kosztów utrzymania ruchu, promocji (założę się, że znalezienie się w “Top 10′ aplikacji w AppStore będzie miało siłę “efektu Digg’a”) i dostajesz 70% kasy. Miodnie.
Dłuższą część konferencji zdominowała tematyka biznesowych narzędzi jakie pojawią się w nowym updacie dla iPhone. Nie obyło się bez sojuszu z wrogiem - soft iPhone 2.0 będzie zawierał wsparcie dla Microsoft Exchange. Ten ruch pokazuje, że ponad krytyką “evil software from Redmond” Jobs potrafi dostrzeć pieniądze leżące w firmach i dużych korporacjach.
Prostota tworzenia softu na iPhone’a miały obrazować testy przeprowadzone przez grupy inżynierów z branży gier komputerowych (Electronics Arts i SEGA). Dostali oni do ręki iPhony i SDK i w czasie 2 tygodni mieli pokazać co można zrobić w tak krótkim czasie.
EA przedstawiła wersję gry “Spore” a Nintendo w zasadzie całkowicie grywalną iPhonow’ą wersję “Super Monkey Ball”. Jeśli to prawda o nie marketingowy chwyt to czeka nas wysyp gier na iPhone’a - 10 milionów użytowników na pewno chce w coś pograć na swoich jabłkowych cacuszkach.
Dla tych, którzy chcą dokładnie widzieć co oferuje SDK i jakie zmiany pojawią się w firmware 2.0 zapraszam na blog Appleblog Pawła Nowaka (swoją drogą dzięki Pawłowi odkryłem co to znaczy znaleźć się w “rodzinie” Apple’a - Paweł bardzo cierpliwie sekundował mi w moich potyczkach z MacBookiem i dodawał otuchy. Pawle, jeszcze raz dziękuję!).
A tu znajdziecie parę cierpkich słów na temat SDK - nie wszystko wygląda tak różowo jakby deweloperzy chcieli..
PS. Acha no i oczywiście wyścig zbrojeń kręci się dalek - firmware 2.0 został już złamane. Jak zareaguje Apple?
Król jest nagi!
8:30 7th March 2008

Zamierzony błąd językowy w tytule mający sygalizować, że mówić będziemy o swojskiej marce Mobilking - marce dla wszystkich fajnych chłopaków. W erze kiedy w sprzedaży były / są (nie wiem, nie palę) zapalniczki z gołymi paniami nie dziwi wcale, że powstaje telefonia komórkowa dla “prawdziwych mężczyzn”…
W kraju w którym CKM wygrywa w kategorii sprzedaż z Playboyem nie powinno dziwić już nic. A jednak. Operatorzy mobilni tak bardzo wyczekiwani przez rynek (podobno) a dość niechętnie witani przez starych operatorów (z ledwo skrywanym chłodem) jak się okazało poprzedniego roku nie zaliczą do udanych. Można nawet powiedzieć - dostali po tyłku (jeśli wierzyć informacjom z UKE).
Wirtualni operatorzy (mBank mobile, myAvon, WPmobi i Ezo Mobile) przekonali do swojej oferty zaledwie…100 tys. użytkowników. Czwórka trzymająca władzę czyli Era, Orange, Plus i Play na pewno cieszą się z tego faktu ponieważ oznacza to, że z puli ponad 41 mln aktywnych kart SIM MNVO udało się wyszarpnąć bardzo skromny i mało tłusty kawałek.
Przyczyny porażki operatorów wirtualnych? “Przegrywają oni, ponieważ nie mają znanej marki, odpowiedniej sieci sprzedaży i sprzętu” - mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes Orange. Jacek Niewęgłowski, wiceprezes Play’a zwraca uwagę, że “grzechem pierworodnym MVNO jest uzależnienie się tych firm od operatorów posiadających infrastrukturę techniczną. Ponoszone w związku z tym opłaty stanowią aż 60-70 proc. wszystkich ich wydatków”
A teraz mamy marzec 2008 i kolejny wirtualny operator chce zdobywać nasze serca i kieszenie - MobilKing. Jak oficjalnie się nam przedstawia: “Męski świat potrzebuje męskich podniet. Właśnie dlatego dodatkowo proponujemy Ci najnowsze sportowe wiadomości, gry, dzwonki, filmy i tapety erotyczne. Bez nich nie ma dobrej zabawy!”
Jak dla mnie powyższy zdania opisują typowego Pana Kazia co to łypnie okiem na pogodynkę z oddając się lekturze Faktu, kiedyś namiętnie ściskając w dłoni oszronioną puszkę piwa “Kiepscy” oglądał “Różową Landrynkę” na Polsacie a w pracy nad szafką ma Miss Polonia 85′ w stroju kąpielowym. Reklamy TV MobilKing naładowane są erotyką (TVP wycofała się z ich emisji) i zapewne będą wygrywane na tej nucie jeszcze długo. Pytanie tylko do kogo? Dla młodych adeptów pornografii czy dla starszej grupki czytającej jeszcze papierowe gazetki?
Młodzi mają Internet i mnóstwo miejsc gdzie mogą poobcować z pięknem ludzkiego ciała (nawet nie chce mi się wymieniać URL :). Za darmo, 24/h na wyciągnięcie ręki (myszki). Oni mają skusić się na ofertę MobilKing w zamian za tapety z gołymi dupami? (powiedzmy szczerze - panny są kiepskie i daleko im do poziomu liderów internetowych serwisów porno.)
Nie wiem czy teorię “długiego ogona” pięknie drenowaną przez np. taki Amazon można łatwo zastosować na innych polach marketingu - telefonia komórkowa różni się znacząco od Internetu (sorry za banał). Czy naprawdę Pan Kazik da się skusić plakatem z “gołą babeczką” od MobilKing? Ceny oferowane są okej ale należy pamiętać, że jak w przypadku każdego MNVO pierwsze cenniki są bardzo kuszące bo firma wlicza lekki dumping cen w koszta promocji.
A co właściwie mi chodzi? O to, że narzekamy na powstawanie serwisów w sieci, które są profilowane dla bardzo wąskich grup odbiorców. A, że to nie opłacalne, że kto czyta książki dyskutuje o polityce na poziomie wyższym niż flame i wyzwiska od ubeków, kto szuka treści poza wielkością cycków Kasi Cichopek. Z GEMIUSA wychodzi, że naród jeśli coś w sieci robi na masową skalę to pisze do swoich kolegów ze szkolnej ławy, szuka plotek i ogląda zdjęcia (najlepiej swoich nagich sąsiadek).
MobilKing wchodzi na rynek, gdzie jest silna konkurencja, karty wydają się rozdane a grupa docelowa do której kierują swoje usługi jest mało lojalna. Na co więc liczą. Jakie badania musieli zrobić marketerzy, że ktoś dał kasę (dużą dodajmy) na to aby zrobić lauch nowego brandu, kampanię i obsługiwać potem “prawdziwych mężczyzn” nowymi plakatami z cycatymi strażakami.
Ile zdobędzie klientów MobilKing do końca 2008 roku? 20-40 tysięcy? Ilu z nich odejdzie bądź nie dokupi kolejnych doładowań? Naprawdę chciałbym zobaczyć te badania.
Po swoich przepychankach z VC, którzy bez 2-3 milionów userów kupujących za 200 pln miesięcznie nie chcą słyszeć o inwestycjach w internetowe staru-up’y naprawdę dziwię się jak na rynku można chcieć walczyć i wykrawawiać się do kilkudziesięciu tysięcy Panów Kaziów. Może urzekła ich wizja realizacji młodzieńczych fantazji (praca w porno biznesie) a może legiony Panów Kaziów w Polsce są większe niż zasięg Google’a?
Acha - zainstalowałem sobie jedną z seksistowskich tapet na swoim mac’u. looks damn good :)
POLSKA TELEFONIA KOMÓRKOWA W LICZBACH:
82% Polaków ma telefon komórkowy
41,5 mln aktywnych kart SIM działało w Polsce w grudniu 2007
92% użytkowników wysyła wiadomości SMS
45% użytkowników wysyła MMS-y
91 zł miesięcznie wydaje statystyczny właściciel telefonu na abonament
50 zł miesięcznie kosztuje średnio korzystanie z kart pre-paid
49 zł miesięcznie to średni koszt utrzymania telefonu w ofercie mix
4 razy częściej Polacy używają komórek niż telefonów stacjonarnych
źródło: UKE, GUS, Money.pl
PS. Kilka razy pisząc nazwę firmy podświadomie dodawałem “e” do wyrazu “mobil”. Domena mobileking.pl przekierowuje na zaślepkę (na szczęście domena zarejestrowana przez MEC) na której nie ma żadnej dodatkowej informacji bądź przekierowania na właściwą domenę - głowę daje sobie uciąć, że zanim marka się upowszechni i “wejdzie nam głów” WIELE osób będzie wbijało się na pustą stronę. Halo! Czy ktoś w Mobil(e)King mnie słyszy?
Hity i kiksy w 2007
1:07 28th December 2007

Każdy koniec roku skłania nas do spoglądania w tył i ocenianie z perspektywy dwunastu minionych miesięcy całego roku. W 2007 odnotować należy kilka faktów i wydarzeń w polskim Internecie, których konsekwencje poznamy tak naprawdę w zbliżającym się roku. Autorskie podsumowanie roku czas zacząć - zatem do dzieła…
A wydarzyło się trochę. Żeby móc odpowiednio omówić i ustosunkować się do wydarzeń jakie wybrałem postanowiłem pogrupować je w odpowiednie kategorie. Dobór wydarzeń jak i ich sposób omówienia jest czasem bardzo osobisty więc jak zwykle nie zawiodą się Ci, którzy szukają na tym blogu dowalania i ciętych ripost Wujka Dobrej Rady. Jeśli komuś brakuje innych porównań zapraszam tu, tu albo tu.
Co postrzegam jako pozytywne wydarzenia 2007 roku w polskim Internecie:
“E-commerce w Polsce” To już nie zjawisko to kopalnia do zarabiania kasy. Serwisu aukcyjne, porównywarki cen, sklepy i pasaże - naród się rzucił do kupowania od książęk po opony (a propos debiut na giełdzie Oponeo.pl!). Zdaniem ekspertów w ciągu najbliższych dwóch lat sprzedaż internetowa wzrośnie o 300 procent. Obecnie jej wartość w Polsce wynosi 30 mld zł, w ubiegłym roku było to 16 mld zł, a dwa lata temu – zaledwie 3 mld zł.
“New Connect - giełda fur alles!” Niestety z szybkiego przeglądu wynika, że na NC pojawiają się firmy malutkie i maluteńkie ale dobrze, że części firm udało się skorzystać z hossy i zgarnąć z rynku trochę kasy dla siebie. kto by pomyślał kilka lat temu, że na parkiet mogą trafić totalne “dotcomy”. A mogą i trafiały w 2007 roku gęsto i często. Nawet jeśli znaczna część firm nie będzie już tak dobrze sobie radziła w nadchodzącym roku ich wysiłek i obecność będzie żywym dowodem, że na internecie w Polsce można zarabiać spore pieniądze.
“Rynek reklamy - wiuuuu lecimy w górę!” - hossa na giełdach spowodowała, że kasa z firm wypływała do sektora reklamowego szerokim strumieniem. Optymizm zalał biura sprzedaży reklamy także i internetowych dzięki czemu ta branża pobiła kolejny rekord. Rosną alternatywne do tej pory kanały reklama w wyszukiwarkach. Eksperci przewidują, że w roku 2007 wydatki na SEM wzrosną o 83% do 110 mln złotych, a w roku 2008 rynek SEM w Polsce powinien być wart 190 mln złotych.
A czemu tak ten tort rośnie? Bo dużo osób chce go zjeść - Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2006 roku aż 36 proc. Polaków miało dostęp do Sieci. Szacuje się, że w latach 2000 – 2006 liczba internautów wzrosła o 307 proc. a na początku 2008 liczba internautów powinna przekroczyć 13,5 milionów.
Co uważam za negatywne wydarzenia 2007 roku w polskim Internecie:
“Upadek roku - Grono.net” - czyli jak roztrwonić PRową wielkość w ciągu 12 miesięcy mając bogatych inwestorów (m.in: Intel Capital). Na początku 2007 roku żaden szanujący się dziennikarz branżowy omawiający “web 2.0″ czy “social networking” nie mógł pominąć protoplasty wszystkich społecznościowych serwisów czyli Grono. Kończąc rok Grono zostało pobite nie tyle już przez Fotkę.pl ale również przez oseska jakim jest w porównaniu do Grono Nasza-Klasa. Nie wiem sam co bym zrobił gdybym był inwestorem w Grono - udawałbym, że nic się nie stało czy szybko uciekał z kasą. Co gorsza Grono nie może nawet poszczycić się znaczącym przyrostem użytkowników. Czy w 2008 roku będzie świadkami spektakularnego odbicia się od dna czy też finałowej klęski seniora niszy społecznościowej?
“Tabloidyzacja polskiego Internetu” (zbiorowo portale: o2, Gazeta.pl, Interia) - to już niestety nie moda, ale konkretne nisza ze sporymi przychodami, która pomimo miernego poziomu i miałkich treści stała się osią rywalizacji wśród wymienionych portali. Wiadomo - pecunia non olet - więc jeśli można napisać coś o rozstępach, majtkach czy alkoholowych libacjach polskich “gwiazd” to portale zgotowały nam wyścig po sensację w którym Frytka i jej występ w BB jest śmiesznie grzecznym epizodem.
Można powiedzieć - “Odczep się, przecież takich newsów i treści chcą sami internauci!”. Zgadza sie, ale kształtowanie gustów i zaniżanie poziomu niestety jest pochodną takich działań. Czy czeka nas “italianizacja” internetu na wzór włoskiej telewizji (90% to teleturnieje, głupawe szoł i konkursy związane z tematami piłkarskimi)? Ja twierdzę, że tak na czym skorzystają “Fakt” i “Super Ekspress” bo jeśli user wychowany na Pudelku po coś sięgnie to pisma brukowe do treści których jest przyzwyczajony. A “Bravo Girl” to będzie dla niego pismo z poziomu paryskiej “Kultury”.
“Debiuty zagranicznych…potęg - Bebo i AOL” - co prawda AOL to świeżak i głupio już się na nim pastwić, ale Bebo już trochę istnieje. Jak dla mnie są to kluczowe przykłady, że nie wszystko “zachodnie” i “hamerykańskie” musi być lepsze. Nawet jeśli jest pierwowzorem i więcej kasy i użytkowników niż kiedykolwiek jakikolwiek polski serwis społecznościowy będzie miał w Polsce. Od krajan Michael Jacksona wymagam, że jak gdzieś się pokazują to ma być wyczesany full wypas. Bo inaczej zajeżdża tandetą i Rubikiem u którego jak wiadomo klaszczą tylko niektóre rodzicielki.
“IAB Polska - najbardziej wirtualna, branżowa organizacja widmo w Polsce”. Z upływem kolejnego roku wszyscy członkowie zwyczajni i Ci specjalni IAB Polska powinni sobie zadać proste pytanie “dude, where is my money?“. Nie rozumiem po co płacić za istnienie podmiotu, który: a) milczał przez cały rok przy okazji ważnych dla branży spraw b) jego kolejni prezesi zaczynają być medialnie widoczni przy podsumowaniach działalności c) działa jakby nie chciał, istnieje siłą impetu i świeci światłem odbitym zapraszanych gości z innych oddziałów.
Dowód: strona główna na której ostatnim newsem jest wiadomość z marca b.r. mówiąca o raporcie za rok 2006. A przepraszam - z boku jest fotorelacja z z Wigilii IAB Polska na której spotkało się: “38 przedstawicieli największych firm internetowych.” Wow. Czyli po prostu wszystkie firmy zarejestrowane w IAB. Smacznego!
“Pino.pl albo yet another portal“ - no niestety nadal nie wiem czy ma być ten paszport od Pino. Nadal nie widzę aby społeczności wszelakie przekonały się do pomysłu połączenia różnej maści serwisów w jeden byt i sprzedawania go jako portal “z olbrzymim zasięgiem”. Przepraszam, ale jak dla mnie Pino.pl miał być koniem pociągowym giełdowego debiutu firmy Internet Group i przez chwilę nawet kilka osób w to uwierzyło.
Niestety teraz trzeba coś zrobić z tym projektem. Acha, zamknąć nie da rady bo akcje IG spadną. Czyli jednak, o zgrozo zobaczymy nowe projekty Pino w 2008 roku…
“Bańka 2.0 w Polsce (zbiorowo my wszyscy)” - ilość planowanych i naprędce zmienianych projektów aby wpasować je w ramy worka bez dna jakim jest hasło “web 2.0″ jest w Polsce doprawdy liczna. Terminem szafują agencja interaktywne, domy mediowe, portale, twórcy stron www jak i sami internauci domagając się większej ilości władzy dla siebie. Osobiście dla mnie “web 2.0″ stało się przykładem jak z każdego g… które normalnie nie da się sprzedać można zrobić błyskotkę. Bariera wejścia jest tak niska, że każdy student teraz może poczuć się twórcą kolejnego Facebooka, Twittera czy Digga. Tylko po co? Kiedyś robiło się serwisy na zaliczenie laboratoriów na studiach a teraz produkuje się “portale” w nadzieji, że rynek łyknie i padnie na kolana.
Nie ważne, że przychód myli im się z inwestycją, koszta z zyskami a użytkownicy z użytecznością. Oni zapatrzeni w horyzont giełdowej hossy (która właśnie szczezła na dobre) wiedzą lepiej i tworzą te swoje startupy szumnie nazywając je “portalami społecznościowymi” czy “serwisami 2.0″. Zaprawdę mały to będzie problem jeśli nawet 95% obecnych startupów pójdzie do piachu - ich budżet łączny starczy na jeden dobry samochód więc i giełda i gospodarka jakoś się po tym podniosą.
Ważne Wydarzenia, które będę obserwował w roku 2008:
“Bitwa o trzecie miejsce wśród portali”
Czy o2 wedrze się w końcu na stałe na Gemiusowe salony i tym samym triuwirat Brański-Sierota-Świderski przypieczętuje swój sukces wśród polskich portali? Czy amerykański mit od “zera do milionera” (w tym wypadku “od zera do pingera“) spełni się i na miejscu trzecim wśród polskich portali osiądzie o2 - portal zbudowany i rozwijany kapitałem prywatnym bez wsparcia holdingu medialnego i funduszy VC?
“Co dalej zrobi Nasza-Klasa i Fotka ze swoimi użytkownikami?”
Pan Gąbka trochę jakby rzadziej się pojawia ale do normalności NK jeszcze daleko. Przydałby się w końcu jakiś oficjalny news od strony zarządu serwisu wyjaśniający co i jak zrobili aby poprawić jakość usług. Użytkownicy lawinowo się podłączają ale też część z nich zrezygnuje albo przejdzie do konkurencji (nie wierzę żeby w 2008 nie powstał kolejny serwis typu “reunion” - kto już nad nim pracuje: o2 czy Gazeta? A może Onet?).
Fotka może śmiało patrzeć w następny rok z nową przeszłą dwu milionową nowych użytkowników - problem jednak Rafał A. będzie miał ten sam co Maciek P. Jak spowodować żeby ruch przełożył się na kasę bez zabijania ludzi reklamami? Jak “skeszować” społeczność? Podobno Fotka myśli o staniu się MVNO - ten ruch może być kosztowny, szczególnie, że Rafał ma małe doświadczenie w temacie mobilnym a kasa na rozkręcenie takiego tworu z samej Fotki może już nie wystarczyć…
“Co się stanie z GG i Allegro”
Gadu-Gadu to zasięg (i kasa). Allegro to kasa (i to duuuża). Czy nowy właściciel obu firm Naspers można wycisnąć jeszcze więcej kasy i zasięgu? Czy doczekamy się jakiegoś nowego pomysłu na biznes w sieci za pomocą mariażu komunikatora i serwisu aukcyjnego? Nowy właściciel nawet jeśli nic nowego nie pokaże to i tak zgarnie z polskiego rynku śmietankę zysków.
Aż strach pomyśleć ile nowych rzeczy taki duet może zrobić!
” Grupa TVN i nowy projekt internetowy”
Prezes Grupy TVN Piotr Walter ujawnił, że na przełomie lutego i marca Grupa TVN uruchomi platformę multimedialną w internecie. Co to będzie nie wiadomo dokładnie, ale z tego co mówi sam zainteresowany “punktem wyjścia były internetowe projekty amerykańskich telewizji, choćby NBC“. TVN i Onet pokazali nie raz już, że mariaż technologii i dostawcy treści odpowiednio spięty to recepta na sukces. Nawet jeśli w tym wypadku góra urodzi mysz (w co wątpie) będzie to projekt na którym cała grupa TVN będzie się uczyła nowych technologii.
“Jak rozwinie się rywalizacja między Blipem a Pingerem”
Wygląda na to, że Blip już lekko okrzepnie a Pinger wprowadzi parę zmian. Czy nowy właściciel GG da przewagę Blipowi? A może jednak o2 jako twórca Pingera pchnie go do przodu? Do obu projektów jestem przywiązany i czuję sentyment tak więc obiecuję śledzić zmagania w tych “wojnach klonów”.
“Czy Skype dogoni Gadu Gadu?”
Końcówka roku daje wynik 27 % do 45% dla GG. Trzeci komunikator (o2) ma około 6% i z taką dynamiką nie będzie mógł się liczyć w walce o pierwsze czy drugie miejsce. Kiedyś gdybanie o zachwianiu pozycji GG byłoby świętokradztwem teraz można się zastanowić czy dojdzie do tego już w następnym roku? Raczej chyba nie bo Naspers nie odpuści tak łatwo konkurencji.
I na koniec - czego będę wyczekiwać jak kania dżdżu:
> Pojawienie się na rynku dużego gracza, który sprzęgnie do kupy Internet i mobile. Do tej pory wszyscy myśleli, że to będzie Play ale już wiadomo, że chłopaki pompują firmę żeby ją dobrze sprzedać. Poza tym 750 tys. użytkowników to jest wynik średnio kiepski.
> OpenID albo inny standard aby w końcu tożsamość przestała być kulą u nogi użytkowników Internetu
> Iphone poniżej 1 tys. pln działający w którejś z polskich sieci operatorów GSM
> Kolejnych “wypadków przy pracy” w social networking - Nasza-Klasa pokazała, że nie ma reguł i nawet odgrzewane kotlety czasami mogą zrobić furorę.
> Premiery Facebook’a w polskiej wersji językowej i rozwijaną lokalizacją na nasz kraj.
Samochód 2.0
13:54 30th November 2007

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że to co przeczytasz nie powstało pod wpływem używek lecz poważnych przemyśleń podpartych wieloma mertyorycznymi rozmowami. Jeśli jednak po przeczytaniu poniższego tekstu uznasz mnie za wariata nie obraże się. W końcu mamy demokrację!…
Jak każdy zmotoryzowany obywatel w tym kraju uważam, że a) stan dróg jest bardzo kiepski b) moje umiejętności prowadzenia samochodu tylko trochę ustępują kunsztowi Kubicy i Hołowczyca c) za moje błędy na drodze jest odpowiedzialny punkt A. Oprócz tego żyję w permanetnym stanie zagrożenia ze strony innych uczestników ruchu drogowego przez przypadek nazywanych kierowcami.
Mając na względzie bezpieczeństwo swoje i innych użytkowników tzw. dróg apeluję o wprowadzenie nowego rozwiązania mającego na celu lepszą kontrolę nas samych czyli polskich (na początek!) kierowców. Jeśli eksperyment okaże się sukcesem niech fala rewolucji w motoryzacji rozleje się na inne kraje a wnet (przepraszam Piotrze) zniknie widmo wypadków i stłuczek na naszych drogach. Jak tego dokonać? Ano trzeba oddać sprawę kontroli w recę szarych kierowców, amatorów czyli nas!
Podobnie jak w przypadku kultu “web 2.0″ poddajmy się fali “mądrości tłumów” oraz mechanizmów znanych z Internetowych forów i serwisów społecznościowych. Pozwólmy się oceniać, komentować, tagować, zarządzać i moderować. Jak to zrobić w przypadku takiego przedmiotu jak pojazd mechaniczny potocznie zwany samochodem?
Ano prawie tak sam jak w przypadku komputera i sieci. Mając dostęp do narzędzi komunikacji (proponuje mało inwazyjny i tani nadajniko odbiornik Bluetooth) oraz społeczność kierowców (najbardziej naturalny teren występowania: każda ulica) możemy delektować się folksonomy wcieloną w życie.
Ile razy drogi czytelniku spotkałeś się z sytuacją kiedy to kierując swoim samochodem byłeś świadkiem łamania przepisów? Ile razy powtarzałeś sobie w myślach “ażeby cię policja złapała albo nagrała kamera”. Ile razy kierowca, który hamując na ręcznym, bez migacza, na podwójnej ciągłej zrobił nawrotkę i zagrał Ci na nosie? Czy nie trafia Cię szlag kiedy widzisz jak pod twoim blokiem zamiast kwiatków i trawy rosną kolejne maski samochodów parkujących prawie przy twoim oknie czterema kołami na trawniku?
Rozwiązanie może być tylko jedno (oprócz zbudowania X tysięcy kilometrów nowych dróg i poprawy XX tysięcy starych nawierzchni) - uświadomienie kierowcom, że od kary nie da się uciec i pomimo, że w okolicy nie ma policji czy innych organów porządkowych ich przewina zostanie zapamiętana i udokumentowana.
Jak to może wyglądać w praktyce? Jedziesz i widzisz przed sobą pojazd, który według ciebie łamie przepisy kodeksu ruchu drogowego albo po prostu stanowi zagrożenie dla innych kierujących. Włączasz swoje urządzenie i wybierasz rodzaj taga jaki chcesz wysłać w stronę owego pojazdu - powinny to być proste tagi np. “szyba jazda“, “złe parkowanie“, “brak oświetlenia” itd. Proste aby ich wybór następował za pomocą ideogramów i nie odciągał uwagi od ruchu wokół nas. Pojazdowi trafionemu naszym “tagiem” zostaje w centrali przyporządkowane położenie i czas (dzięki nadajnikowi GPS w samym pojaździe, czipy wbudowane w drogę albo po prostu zdjęcie z kamery).
Teraz system analizuje zgłoszenie - jeśli np. napłyną zgłoszenia od innych kierowców to automatycznie zostaje wygenerowany raport albo i od razu mandat (pa pa panowie stójkowi!). Jeśli zgłoszeń nie będzie dużo (powiedzmy więcej niż jedno) system zapisuje w pliku kierowcy adnotację o zdarzeniu. Ilość adnotacji też będzie miała wpływ na ocenę kierowcy np. w czasie badań kontrolnych.
Skończą się problemy z parkowaniem w niedozwolonych miejscach typu miejsce dla inwalidów (czipy w jezdni wyślą do systemu informacje o położeniu samochodu i będzie możliwe wysłanie komunikatu zwrotnego w stylu “kierowco tu nie możesz parkować!”). Slużby miejskie będą miały non-stop aktualizowaną mapę ruchu pojazdów, na przystankach będzie można na wyświetlaczach pokazywać gdzie obecnie jest dany autobus czy tramwaj i ile czasu jeszcze pozostało do jego przyjazdu.
Okej a co z trollami i złośliwymi użytkownikami celowo wysyłającymi błędne komunikaty do systemu? Sposób ich analizy i odrzucania może być taki jak powyżej plus opcja obcięcia możliwości wysyłania więcej komunikatów niż np. 10 na godzinę. System może też oceniać trafność tagów kierowcy z wysłanymi komunikatami przez innych. Trolle będą same dostawał po głowie za swoje wygłupy.
Tak narodzi się cyfrowa reputacja kierowcy od której może być uzależniona stawka np. ubezpieczenia czy też zniżka na zakup nowego samochodu albo po prostu cena auta w systemie aukcyjnym (zależność: jeździ dobrze, bezpiecziej mniej zużywa samochód). Zamiast pytać się czym jeździsz będziemy się chwalić ile punktów motoryzjacyjnego lansu nam trzeba aby kupić Porshe 911. Doda na pewno by tak szybko nie dostała prawka albo jeszcze szybciej by jej odebrali…
Utopia? Cyfrowe więzienie i permenetna inwigilacja czy też realny pomysł?
Co sądzicie?
Mityczny punkt G
23:49 8th November 2007

Informacje o tym, że Google szykuje się do wejścia do branży telefonii komórkowej wywoływały spekulacje mediów od miesięcy. Eric Schmidt umiejętnie podgrzewał atmosferę dając do zrozumienia, że taki gigant jak Google nie może przejść obojętnie obok takie dochodowego rynku. 5 listopada oficjalnie Google ogłosił, że co prawda postanowił powalczyć o sektor GMS ale nie za pomocą swojego mitycznego już G-phone’a…
Cichem Google kupiło w całości udziały w firmie Android Inc.(ładnie jak na 22 miesięczny start-up). Czemu wybrało tę firmę zamiast prowadzić badania w swoim dziale R&D? Odpowiedź jest prosta -“We acquired Android because of the talented engineers and great technology. We’re thrilled to have them here.”.
Po przejęciu w maju Dodgeball (mobilnego serwisu społecznościowego opartego o możliwość słania informacji via SMS gdzie dany użytkownik się znajduje w danej chwili - np. czeka na kawę i innych swoich przyjaciół w takiej a takiej kafejce) Android jest kolejny trofeum na liście firm z branży telefonii komórkowej jakie Google nabył w tym roku. Zadajmy zatem pytanie czy zakupowy szał Google układa się w logiczną całość?
Oczywiście. Android to firma ale i nazwa pakietu a raczej SDK mającego być platormą do tworzenia przez wszystkich zainteresowanych nowych aplikacji. Ktoś pomyślał o Open API i case Facebook’a? No właśnie. Google ewidentnie chce przenieść podejście “web-dwa-zerowe” z płaszczyny Internetu na grunt mobilny. SDK firmowany jest przez Open Handset Aliance w skład którego weszło już ponad trzydzieści różnych firm z większych i bardziej znanych wymienić można NTT DoCoMo, Sprint Nextel, T-Mobile, Telefónica, Intel Corporation, NVIDIA Corporation, Qualcomm Inc czy LG Electronics, Inc, Motorola, Inc. i Samsung Electronics - cała lista pokazuje, że Google mozolnie zbierał do kupy różne firmy (producentów telefonów, elektroniki, operatorów GSM czy procesorów) aby już na początku zademonstrować swoją pozycję.
Czym dokładnie jest Android? Według Wikipedii to po prostu open source’owa platorma dla mobilnych aplikacji bazująca na Javie i Linuksie. Czyli tak jak w przypadku AJAX’a - zestaw znanych i świetnie udokumentowanych technologii a co ważniejsze szeroko wykorzystywanych. Punkt dla Google’a -nie trzeba kupować i uczyć się nowego softu. Na to liczy Google - na masowość i powszechność technologii. Podobnie zrobił Apple ze swoim iPhonem - zastosowanie znanych i dostępnych standardów spowodowało, że masowo pojawiły się programy na nowe urządzenie. Nie trzeba nic robić samemu - wystarczy zachęcić użytkowników.
iPhone został zaprojektowany jako zamknięte urządzenie i platforma (dosłownie i w przenośni) - oficjalnie nie można wgrywać żadnego softu na telefon (żeby zagrać w grę trzeba za pomocą przeglądarki wejść na stronę z grą i ją uruchomić). Android ma być przeciwieństwem - otwartość, łatwość modyfikacji mają być kluczem do sukcesu. Brzmi to paradoksalnie - produkt google’a jest otwarty i open source’owy a Apple zamknięty, licenjonowany i obwarowany klauzulami. Role się odwróciły tylko na chwilę czy jest to zapowiedź dłuższego procesu?
Zanim jednak padniemy na kolana i zaczniemy wychwalać geniusz panów z Google’a dobrze jest zrozumieć zawiłości związane z rynkiem twórców urządzeń, aplikacji oraz operatorów sieci GSM. A tutaj Google jest zaledwie gościem i to nie wpuszczanym na salony przez innych graczy na globalnym rynku. Do tej pory świat wyglądał tak - firma X produkowała telefon, firm Y soft do niego (np. gry) a operator Z sprzedawał telefon oraz usługi. Operator płacił producentowi a producent oprogramowania musiał dzielić się przychodami z operatorem.
Wyłom w tej układance uczynił Apple rządając aby operatorzy dzieli się z nim przychodami w zamian za możliwość zaoferowania swoim użytkownikom iPhone’a. Reakcje branży były różne - od śmiechu i pukania się w głowę po próby negocjacji w których wyszło, że Apple swoją pazernością nie ustępuje Microsoftowi. W USA na współpracę z Jobsem zdecydował się AT&T a w Europie Orange.
Dlaczego zatem Android wcale nie musi być takim wspaniałym przedwsięzięciem? Google musi podzielić się zyskami z Androida z operatorami żeby Ci zechcieli pozwolić na montowanie systemu na słuchawkach przez nich sprzedawanych. Raczej nie można sobie wyobrazić, że użytkownicy masowo będą wgrywać do swojego telefonu - po pierwsze może to grozić złamanie warunków umowy z operatorem a po drugi proces nie jest prosty i nie każdy sobie z nim poradzi.
Tutaj Google wkracza na nowy biznesowo i mentalnie teren gdzie “wirusowość” aplikacji nie jest taka sama jak w przypadku Internetu - świetny widget nie zostanie pobrany i zamontowany w milionach kopii. Google i Android aby zostać zaakceptowany “na salonach” operatorów i producentów będzie musiał sięgnąć do swoich kieszeni i podzielić się przychodami.
Dlaczego Open Handset Alliance moze zrewolucjonizowac rynek i branze - bo jest oparte o Open Source’owa ideologii, bo stoi za nim dużo potężnych firm i tworców, bo ma silne wsparcie jednej z najwiekszych firm na swiecie - Google’a. Rewolucja ta może zmieść stary układ i podział na producentów aparatów i dostawców usług. Tak przyszłość widzi Google i firmy z nim stowarzyszone w Open Handset Alliance.
Google widzi na rynku 2,5 miliarda użytkowników telefonów komórkowych i mówi - to są potencjalni użytkownicy jak i twórcy naszych aplikacji. Ma rację bo w większości z nich już teraz świetnie zna produkty Google - mapy, pakiet biurowy, wyszukiwarkę, pocztę, komunikator. Oferując tym użytkownikom możliwość zainstalowania znanych już aplikacji i do tego za darmo na pewno stanowią silną konkurencję dla produktów np. Microsoftu. Premiera i zapowiedź rozwoju Androida spotkała się z silnym reakcjiami np. Symbiana i Nokii czyli tych, których pojawienie się Google’a w świecie komórek uderzy najbardziej. Symbian CEO Nigel Clifford tak skomentował premierę Androida:
“Android phone OS presented by Google and the Open Handset Alliance is “another Linux platform.”
“There’s 10, 15, 20, maybe 25 different Linux platforms out there. It sometimes appears that Linux is fragmenting faster than it unifies.”
“I think if you look at the market share slides you’ll see we’re no stranger to competing with big brands… We’re the market leader, and we aim to remain the market leader.”
Brzmi znajomo? Prawie jak S.Ballmer komentujący wyniki sprzedaży Iphone’a (do tej pory rozeszło się 1.4 miliona sztuk tylko w USA - w Europie iPhone właśnie debituje). A propos Ballmera - nie mógł się powstrzymać aby nie dodać paru groszy od siebie w temacie znienawidzonego Google’a:
“Well of course their efforts are just some words on paper right now, it’s hard to do a very clear comparison [with Windows Mobile].”
“Right now they have a press release, we have many, many millions of customers, great software, many hardware devices and they’re welcome in our world.”
Oczywiście istnieje też druga strona medalu - ruchy Google to zwykła zasłona dymna i kreowanie się pozywtnego PR jako wyzwolicieli uciemiężonych userów badziewnych telefonów i trefnych aplikacji. Google wjedzie na białym koniu i zapanuje ład i porządek. Nie dajmy się zwieść - jeśli Google gdzieś sie pojawia to chodzi o grubą kasę. Reklamy w komórkach, mapy w telefonie, mobilna poczta - wszystko to wygeneruje dodatkowy zysk. A do tego wszystkiego jeden standard by rządzić Internetm i usługami mobilnymi - już słyszę te głosy wpadające w panikę “Google chce nie tylko podglądać moją pocztę ale i słuchać moich rozmów!”.
A pomyśleć, że kiedyś straszono nas tajemnicznymi Echelonami i systemami takimi jak “Carnivore” a tu proszę - prywatna amerykańska firma buduje sobie w poszanowaniu prawa międzynarodowego jedną wielką bazę Wszystkiego Co Tylko Napiszesz i Wypowiesz. Po co tabuny Man in Black i steki miliardów zielonych na tajne bazy skoro lepiej jest machnąć kwitem przed oczami bossów z Google’a i legalnie przejrzeć wszystko co dotyczy Pana X czy Pani Y? Bo chyba nikt już nie wierzy w to, że amerykańska firma zmuszona do współpracy z amerykańskim rządem na mocy choćby “Patriots Act” będzie chroniła niczym Rejtan danych swoich użytkowników? Na naszych oczach rośnie nam cyfrowy Babilon.
Może właśnie w tej chwili sam George Bush grzebie w Twoim gmailu szukając terrorystów?
A wracając do biznesu -jeśli panowie z Google’a byliby tacy wspaniałomyślni to nie zakładali by czegoś nowego ale wsparli istniejący projekt OpenMoko z grubsza próbujący zrobić to samo - wnieść kaganek Wolnego i Otwartego Oprogramowania do naszych siedzib i telefonów. Niestety twórcy OpenMoko chyba nie dość mocno chcą zarabiać na swoich produktach żeby Google zainteresowało się nimi - szkoda bo zamiast jednego standardu będzie kilka.
Czy Google’owy Android stanie się zarzewiem nowej rewolucji na rynku mobilnym musi poczekać choćby do pojawienia się na rynku słuchawek obsługujących nowy system. Premiera SDK planowana jest na 12 listopada a potem będziemy już tylko potrzebowali jak to krzyczał Steve Ballmer “Developers! Developers! Developers!”
Linki związane z tym postem:
> Oficjalna strona Open Handset Alliance
> Notka na oficjalnym blogu Google Polska
> Wikpedia i hasło Android Inc
> o Androidzie na Engadget.com
> Dystkusja na temat wolnego oprogramownia, Androida i OpenMoko na forum LinuxNews.pl
> OpenMoko w Polsce
W cieniu kolosów
15:59 18th September 2007

Jest taka wspaniala i klimatyczna gra na PS2 “Shadow Of The Colossus” gdzie gracz wciela sie w postac bohatera, ktory musi stoczyc boje z kilunastoma roznymi ogromnymi potworami (tytulowymi kolosami) aby uratowac zycie swojej ukochanej. Ach jak te ogromniaste stwory slamazarnie atakuja, ach jak sie malo zwinnie poruszaja. Maly, pojednynczy gracz wyposazony w luk i miecz odkrywa po kolei ich slabe punkty i powala na ziemie. Lezacy kolos nie jest juz ani tak duzy ani wspanialy…
Ten klimatyczny wstepem wykorzystam do zaprezentownia mojego punktu widzenia i wnioskow plynacych z wywiadu z Michałem Kostrzewą Country Managerem projektu MSN w Polsce, który pojawil sie na lamach Internet Standard.
eBay, Bebo, MSN a ostatnio podobno AOL. Wszystkie te zagramaniczne firmy (a raczej korporacje) są święcie przekonane, że polski rynek pragnie kolejnego serwisu społecznościowego, portalu, wyszukiwarki czy komunikatora. Szefowie w centralach w USA chcą wierzyć, że taki fajny tłum internautów gdzieś w “central” (albo w zależności od punktu patrzenia) “east europe”wyczekuje hamerykańskich pomysłów jak kania dżdżu. I pewnie być może mieliby rację. Być może gdyby odrobili lekcję mieliby szansę.
eBay dostal srogo po tylku od Allegro i nadal dostaje chocby od agnieszczakowego Świstaka. Weszli, zalozyli biuro i oczekiwali, ze ludziska rzuca sie im w ramiona i wepchna pieniadze. Nie rzucili sie i nie wepchneli. Policzyli, sprawdzili i zachowali sie racjonalnie - zostali przy wiekszym graczu z lepsza perspektywa.
Byc moze krzywdze Bebo potepiajac w czambul, ale nie wierze w to aby kolejny serwis spolecznosciowy ala “zapros & zapomnij” zdobyl znaczaca pozycje. Ani tam dzieci neostrady szukac nie maja, filmikow i glupich kawalow tez nie ma - nuda panie. Lepiej isc na Grono. A propos Grona - potezny fundusz Intel Capital wrzucil wlasnie w nich kase. Ciekaw jestem czy zna sytuacje prawna serwisu i slyszal o konflikcie (chyba nawet wniosku do sadu nawet) bylych tworcow z obecnym zarzadem? Chyba nie. A oto probka belkotu marketingowego opisujacego proces nabycia udzialow:
“Na co zatem mogą liczyć “gronowicze”? Przede wszystkim na poprawę zaplecza technicznego, zakup nowych serwerów baz danych, rozbudowę serwerów multimediów. Grono.net czeka dalszy rozwój. Jego funkcje zostaną wkrótce poszerzone o serwis blogowy Glog (czyli Grono blog), nową wersję serwisu z informacjami o imprezach (Wydarzenia2.0), a także funkcje ułatwiające samodzielne zarządzanie gronami. A na deser już wkrótce specjalne spotkanie z Robertem Kubicą.”
O rety, beda mieli bloga swojego. Rozumiem, ze system bo firmowego blogaska juz maja. I w to zainwestuje Intel Capital? Bo mi sie wydaje, ze powinni wsadzic kuuuupe kasy w sprzet, sciagniecie z rynku prawdziwych menadzerow oraz bardziej wizjonerski zarzad. A za Kubice szacun ale czy konto na Grono bedzie mial?
Wrocmy jednak do korporacyjnych pochodow. MSN wkracza do Polski. MSN chce powalczyc o polskiego internaute i rynek. MSN oficjalnie przyznal, ze a) ktos pracuje w Polsce nad projektem b) tym kims jest M.Kostrzewa c) M.Kostrzewa jako szef pracuje sam (pewnie za kare - taki Ballmer jako prezes pracuje z kilkoma tysiacami pracownikow. No coz, kolejnosc dziobania obowiazuje jak widac wszedzie). Nie wiem jak sie pracuje w MS Polska ale generalizujac i usredniajac pewnie podobnie jak w innych firmach - je sie, odpisuje na maile, spotyka, dzwoni itd. Zeby bylo jasne - nie chce sie znecac nad Panem Kostrzewa, ktorego pozdrawiam i zycze powodzenia. Dziwie sie straszliwie jaka pokrecona logika kazala szefom z Redmond stworzyc 1 (slownie jedno) stanowisko zwiazane z rozwojem waznego chyba dla calej korporacji produktu.
Mamy uwierzyc, ze jeden czlowiek ma byc: project managerem, office managerem, programista, tlumaczem, grafikiem, adminem, marketingowcem, PRowcem oraz zwyklym szarym szefem gadajacym sobie z przelozonymi w czasie wolnym. Wow. To jest postep ala web3.0. Kiedys takim duzym serwisem kierowac musialby zarzad a pracowalo kilkaset osob. Teraz przyszlo nowe - one task, one man. Zaiste MS wytyczna nowe standardy prowadzenia projektow - pewnie nawet nie uzywaja MS Projecta skoro wszystko jest w glowie jednej osoby.
Jaki jest wniosek dla nas, prostych konsumentow contentu online? Ano taki, tak naprawde mozemy liczyc tylko na siebie. Jak sobie czegos nie zbudujemy to zadna korporacja nie zrobi tego za nas. I nie wazne za jakie pieniadze - po prostu nie maja do tego ludzi i juz. Tak wiec tutaj mozemy powiedziec, ze web 2.0 ratuje nasze polskie tylki - po prostu sami musimy zrobic sobie portal, serwis spolecznosciowy, serwis wymiany zdjec itd. Madrosc tlumu tryiumfuje po raz kolejny.
PS. Jedyna firma z USA na jaką czekam to Apple z uwagi na kupo legalnych mp3 z iTunes. Absencje reszty spokojnie zniosę korzystajac z polskich odpowiednikow / klonow.
Rolling Poland
14:21 26th July 2007

Gdyby nie radio TokFM i Pani Edyta Błaszczak (pozdrawiam!) nigdy na koncert dziadków rock & rolla bym się nie udał. Wstyd się przyznac, ale oprocz paru imprezowych hitów po prostu kapela pana Jaggera nigdy nie była moim ulubionym zespolem…
I nie chodzi tu o proste podzialy pokoleniowe - po prostu Stonesi w ilosci zgromadzonych plyt w mojej biblioteczce ustepowali Floydom, Zeppelinom czy Beatlesom. Nie mam wyrobionego smaku ani gustu (w erze 60GB przestrzeni na dysku odwtarzacza mp3 pytanie “czego sluchasz” brzmi rownie glupio jak ponadczasowe i metafizyczne “..jak żyć?”) nie uwazam sie za speca od rock & rolla i nigdy tez nie zdolalem zmusic sie do przesluchania w calosci najwiekszych plyt RS. Pewnie zbladzilem okrutnie albo w poprzednim wcieleniu musialem byc czlonkiem rodziny min. Giertycha, ze los pokaral mnie takim malo wysublimowanym smakiem muzycznym.
Na koncert poszedlem z ciekawosci - podobno mial przycmic dotychczasowe wystepy (zeby wspomniec tylko ostatnie koncerty zorganizowane na Służewcu - Stinga czy Georga Michaela) a dodatkowo magia zespolu, ktory koncertuje w Polsce tak rzadko (gwizdnelismy ekipe Micka obywatelom Ukrainy - RS nie wystapil tam ze wzgledu na sytuacje polityczna).
Srednio mnie obchodzil rowniez podtekst wystepu RS - media na wyscigi wyciagaly opowiesci o bohaterskich staczach w kolejce na koncert w Kongresowej, zjadaniu kwiatkow (i wypluwaniu ich), zdziwieniu i zgorszeniu ówczesnych władz zachowaniem (ruchami frykcyjnymi imitujacymi taniec) Mr.Jaggera na scenie. 40 lat temu w Kongresowej wybrancy zobaczyli kawalek normalnego swiata - to straszne w jakim zascianku zyc musielismy, ze opowiesc o jednym koncercie przetrwala pokolenia i do dzis pewnie niektorzy katecheci straszna nia dzieci na zakrystii.
I pomyslec, ze musialo minac tylko 40 lat zeby zespol Lordi wygral Eurowizje w 2006 roku. I gdzie tu gremialne opuszczanie trybun na znak protestu? Jak widac nasze gusta szybko sie dostosowuja. Moze za szybko?
Udajac sie na koncert oczekiwalem tlumow paralizujacych okolice toru Służew - tak tez sie stalo. Profesjonalizm ochroniarzy pozwolil mi przedostac sie w ciagu 15 min od bramy przez trzy ‘check pointy” w miejsce na ktore wskazywal moj bilet. Przyznam sie, ze po raz pierwszy w zyciu stalem tak blisko sceny - zazwyczaj im wieksza gwiazda tym wieksza przestrzen oddzielajaca scene od tlumu. Kiedy na scenie zamiast RS pojawil sie niezle napruty mlody fan i ochroniarze pojawili sie po dluzszej chwili zrozumialem jak wazna jest profesjonalna ochrona. Powtorze - profesjonalna.
Mlody czlowiek bez wiekszego problemu zdolal wdrapac sie na scene z puszka w reku i zanim rzucili sie panowie z polskiej firmy ochroniarskiej minelo troche czasu - rechot oraz aplauz publiki byl podobno wiekszy niz na koncercie Tamary Okupnik.
Sam koncert rozpoczal sie baaardzo glosnym popisem fajerwerkow i animacji wyswietlanej na ogromnym telebimie:
Potem szybko, bardzo rytmicznie Mick & spółka wbiegli na scene i wprowadzili nas w takty hitu “Start Me Up” (pamietacie, ze ten kawalek promowal Windows 95? ):
..i juz wiedzialem, ze nie dosc, ze koncert bedzie udany to cholera moze nawet przebije ten, ktory stawiam jako wzor - koncert na Służewcu U2 z trasy “Popmart” z 1997. Niemniej jednak Jagger przebija wszystkich ogladanych przeze mnie frontmanów na zywo - ten facet poruszajcy sie tak w swoim wieku (64 lat) po prostu zaprzecza prawom biologii! Radze min. Relidze przeprowadzic serie badan medyczynych na Sir Jaggera - byc moze dzieki temu udaloby sie znalezc cudowne lekarstwo dla polskiej sluzby zdrowia..
Innym fenomenem jest postac gitarzysty (filmowego ojca Kpt. Sparrow’a) Keitha Richardsa. Jego wyglad (chyba zapomnial, ze zszedl z planu zdjeciowego “Piratow z Karaibow”), pozy a co naj naj najgorsze - papieros w ustach (bosze! czyli sa jeszcze normalni muzycy, ktorzy nie daja sie presji ‘zdrowej’ opinii publicznej) dobitnie wskazywal, ze ten Pan ma “rockendrolla” we krwi.
Jego solowka gitarowa (byla rowniez wokalna, ale ta pominmy szybciutko) kilka razy wzbudzala aplauz i grad braw:
Pojawily sie “Paint It Black”, “Honky Tonky”, “Jumpin’ Jack Flash”, “Midnight Rambler”, “Get Off My Cloud”, “Brown Sugar” zeby wyliczyc niektore utwory. Publika reagowala zywiolowo niezaleznie od kawalka - nic dziwnego bo chyba wiekszosc osob po prostu dobrze znala repertuar Stone’sow - srednia wieku byla zdecydowanie powyzej 35-go roku zycia. W polowie show ci, ktorzy kupili tansze bilety zostali uszczesliwieni wizyta Micka i kolegow - za pomoca specalnej rampy RS doslownie wjechali w tlum i nagle znalezli sie posrodku calego zgromadzonego tlumu. Na filmiku udalo mi sie uchwycic moment powrotu na glowna scene:
Warto zwrocic uwage, ze Mick podszedl bardzo profesjonalnie do koncertu - pare razy ku wielkiej radosci publiki niczym Papiez B16 wyrectowal serie dzwiekow, ktora ulozyla sie w polsko brzmiace slowa. Mily gest i w sumie pokazujacy, ze takie wydarzenia nie sa tylko jakims tak odbebnieniem swojej roboty na scenie tylko wlozeniem w to kawalka serca. Mozliwe tez, ze jest to perfidnie zaplanowana robota agencji PR i wychwalajac pod niebiosa Jaggera robie z siebie idiote. Pozwolicie, ze pozostane wiec przy pierwszej wesji.
Jak widzicie post ten ilustrowany jest filmami, ktore sam nakrecilem. Z tego co widzialem oprocz mnie robila to kilka tysiecy innych osob. Nie wiem czy nadal istnieje zakaz wnoszenia i nagrywania podczas koncertow ale jesli tak jest to wielka szkoda. Ja na miejscu organizatorow poprosilbym o przeslanie filmow i na koniec zrobilbym konkurs w ulozenie z nich jednego wielkiego teledysku do wybranego utworu.
Pomyslcie - zdjecie z roznych krajow z roznych katow nagrywane w roznych porach - tego zadna telewizja by nie mogla zrobic. Kultura remixability i co-creation w najlepszym wydaniu!
W podobna rzecz (na mniejsza skale i przygotowana zawczasu) pod nazwa “the bourne ulimatum -trailer mashup maker” mozna sie bawic tu w oczekiwaniu na kinowa premiere kolejnego odcinka zmagan “prawie nic nie pamietajacego” Bourne’a.
Naprawde dziwie sie, ze zadna z firm (Nokia, Samsung) nie wpadla na pomysl reklamowania (np. poprzez wypozyczanie sluchawek przy wejsciu na koncert) swoich produktow, ktore maja juz bardzo dobre osiagi (2-3 mega matryce to juz standard w telefonach).
Innym pomyslem jest stworzenie jednego serwisu, ktory by grupowal i zarzadzal zdjeciami i filmami z tych samych imprez - co prawda mozna to zrobic w YouTub;ie juz teraz poprzez stworzenie wlasnej zakladki ale nie do konca efekt bedzie taki o jakim mowie.
A wszystko to po to aby za pare lat siedzac z gromadka wnukow glupio sie nie usmiechac kiedy wnuki zapytaja sie czy dziadek byl jednak na takim a takim koncercie bo w sieci nie ma jego zapisu z dziadka neuro aparatu wbudowanego w soczewke.
Sam koncert zmusil mnie do dwoch rzeczy - przerzucenia na iPoda plyt Stonesow i obietnicy zabrania ich ze soba na wakacje oraz do mocnego postanowienia, ze nie bede opuszczal koncertow tego typu - nawet jesli nie do konca jest to moja bajka obcowanie z artystami tej klasy w jakis sposob jest cholernie podniosle. Nie pojechalem na RHCP nie pojechalem na Beastie Boys nie wybralem sie na Pearl Jam chodz na te wszystkie koncerty planowalem sie wybrac. Zobaczylem dziadkow w akcji i szczerze powiedziawszy gdzies tam zakrecila mi sie lezka w oku - byc moze juz nigdy wiecej The Rolling Stones w takim skladzie w Polsce nie zagraja.
Warto bylo zobaczyc ich na zywo.
Na koniec ostatni filmik - swiezo po zakonczeniu koncertu ludzie zaczeli sie kierowac do wyjscia przy dzwiekach “Exodus” Bob’a Marley’a. Jakze pieknie dobrany kawalek do okolicznosci:
PS. A tak dla Gazeta.pl show komentowali ludzie po zakończeniu koncertu. Które słowo powtarza się najbardziej?:)
UPADTE: chyba skontaktuje sie z Panem Robertem Sankowskim i poprosze go o odpalenie czesci wierszowki za ten artykul…
UPADATE 2: A jednak wykrakałem - Stonesi przebakuja cos o zakonczeniu kariery…Wiecej tutaj.
Trendy i owendy
12:35 24th July 2007

Lato, lato wszędzie (gdzie do cholery, gdzie??) onegdaj piał wokalista Formacji Nieżywych Schabuff Olek Klepacz. Lato to okres kiedy pozornie nic się nie dzieje bo wszyscy myśla tylko o urlopach i wyjazdach. Tak zwany sezon ogórkowy nie dotyczy chyba jednak Internetu i nowych mediów - RSSy codziennie puchna od nowych informacji, blogi mielą nowinki a firmy przygotowuja się do jesiennej kampanii z nowymi produktami i usługami…
Zastanawialiscie sie kiedys jak moze wygladac swiat za kilka lat? Pewnie tak. Jak pokazują raporty takiego np. Klubu Rzymskiego strasznie trudno jest przewidzieć wydarzenia czy ich całe ciągi i następstwa w długim okresie czasu. Stanisław Lem, który w swojej “Summa technologiae” celnie i wyjatkowo trafnie przewidział pewnego typu prady i kierunki w jakim pójdzie ludzkość i rozwój cywilizacyjny w ciagu następych 30-40 lat (Summa została wydana w 1963 roku!) pokazał, że do projektowania i bawienia sie we wróżenie niezbędna wręcz jest wiedza z zakresu wielu dziedzin (Lem co prawda z wykształcenia był lekarzem ale jego wiedza z dziedzin fizyki, matematyki czy filozofii była imponująca).
Inni wielcy tego świata, całe nawet zespoły tragicznie czy wręcz po wielokroć śmiesznie nawet rozmijały się w swoich futurologicznych rozważaniach. Problemem wydaje się jak bardzo chcemy wybiec do przodu oraz decyzja czy modelujemy rozwój na podstawie istniejących technologii i wiedzy czy też stwierdzamy, że za 10 lat ludzie np. będa latać w powietrzu nie poda
Ja znajac nawet skutki takich zabaw podejmuje się w ramach wakacyjnego relaksu powróżenia z fusów w perspektywie jednego roku. Zobaczę i sam chętnie pośmieję się za jakiś czas ze swoich predykacji. A więc co się może stać w ciagu najbliższych 12 miesięcy w:
1. …Dostępie do Internetu - W Polsce czekaja nas promocje i licznie kuszace nas nowe firmy oferujace hybrydowe rozwiazania. TPSA spusci znaczeni z z ceny (6144 kb/s dostepne bedzie za mniej niz 100 pln ) inne firmy pojda dalej i dostep do Internetu zacznie byc traktowany jak uslugi glosowe w sieciach operatorow GSM - bedzie podstawa, czesto oddawan za darmo aby klient skorzystal z innych uslug (telewizja, VOD, rozrywka). Czeka nas zalew ofert od malych, lokalnych firm opierajacych swoje uslugi np. na WiFi. Ogolnie - bedzie szybciej, bardziej dostepnie (miasta zaczna wdrazac startegie
2. …Telefonii komórkowej - W Polsce czeka na niewiele zmian. Nowe modele telefonow, nowe plany taryfowe ale poniewaz zmowa operatorow nie zostala jeszcze ‘odkryta’ i oficjalnie napietnowana wiec jesli chodzi o spadek cen za polaczenia to nie stanie sie wiele. Play (P4) zostanie kupione przez TPSA. Plus GSM oraz PTC Era zostana przebrandingowane zgodnie z wola ich zachodnich udzialowcow (odpowiednio na: vodaphone i t-mobile). Na swiecie pojawi sie nowy, grozny i globalny gracz - Google. Dzieki swojej sieci sprzedazy reklam w sieci i w prasie bedzie mogl tworzyc lokalne biura i szybko podbije nowe rynki wykorzystujac sile swojej marki. Google bedzie najwiekszym globalnym wirtualnym operatorem.
iPhone stanie do walki na nowych rynkach ale nie bedzie mial takiego impetu jak iPod (szczegolnie w Europie). Wiekszosc uzytkownikow bedzie korzystala z niego jako “fajnego gadzetu do sluchania i ogladania”. W USA liczba sprzedanych sluchawek siegnie 10 mln sztuk. Nokia wypusci kilka modeli podobnych w obsludze (dotyk!) do iPhona, ale nie stana sie one nawet w polowie tak popularne jak produkt Apple’a.
Marketerzy w Polsce odkryja potencjal mobilnego video dzieki czemu wytworzy sie nowy segment produkcji telewizjny na komorki. Niektore seriale i filmy wogole nie beda prezentowane w tradycyjnej TV. Hitem w Polsce okaze sie kolejna produkcja Ilony Łepkowskiej “Milość na telefon” przygotowywana w postaci mobisodes (2-3 minutowych odcinkow dostosowanych do wyswietlacza urzadzen przenosnych).
3. …Komputerach - jak zwykle pojawia sie nowsze, szybsze procesory i karty graficzne za pomoca ktorych ‘nic juz nie bedzie wygladalo jak kiedys’ (Prawo Moor’a). Wielkosc paneli LCD 19” stanie sie standardem. Intel powiekszy przewage nad AMD i stanie sie jedyna firma, ktora polaczyla na stale swiat PC i Mac. AMD stanie na skraju bankructwa. Tanie lapotopy zaleja Afryka i szybko wroca do Chin aby tam byc sprzedawane za mniej niz 100$ za sztuke. Afryka dzieki pomocy roznych organizacji i firm oferujacym lacza i sprzet komputerowy stanie sie miejscem taniej “e-seks turystyki” i zacznie konkurowac z Azja.
4…Telewizji - Tradycyjna TV zacznie silniej niz dotad obrywac po tylku od nowych mediow - Internetu i telefonii komorkowej. Budzety a glownie swiadomosc mozliwosci wsrod klientow beda rosly co doprowadzi do sytuacji w ktorej reklama telewizyjna straci swoj orez w postaci dotarcia - okaze sie, ze projektujac reklame na komorki mozna dotrzec taniej i z wiekszosa pewnoscia swojego targetu. TVP jako ostatnia na rynku wprowadzi “inne produkty marketingowe” do swojej oferty co skutecznie odbije sie na jej przychodach. Nastepny prezes TVP po Urbanskim (w miedzyczasie beda wybory) powie, ze “to bylo dzialania na szkode spolki”
5…Grach i rozrywce - Apple stanie do walki z rynkiem konsol (okej, to jest baardzo malo realne ale mozliwe!) i wypusci cos pomiedzy Wii a Xbox360. Playstation dostanie zadyszki i zacznie mocno inwestowac w produkcje kilku “super gier”, ktore bede mialy zdeklasowac konkurencje a rynek przekonac do ich produktu. Microsoft podbije rynek swoim Surface czyli interaktywnym stolem do ktorego bedzie dodawal wiele opcji m.in mozliwosc grania za pomoca padow Xboksa. Budzet gier przekrocza granice 100 mln$ i zaczna byc wliczane w koszta produkcji juz na etapie krecenia filmow - Disney jako pierwszy wypusci gre “Piraci z Karaibow i Fontanna Mlodosci”, ktora bedzie posiadala alternatywne zakonczenia filmu prezentowanego na ekranie. (UPDATE - jesli “Avatar” to jest to o czym mysle, to ten element mozna oznaczyc jako zrealizowany)
Azja w koncu podbije rynek MMORPG - Blizzard i WoW zostana w tyle za nowa i kompletnie przetlumaczona wersja gry sieciowej “Prawo Miecza” a stworzonej przez chinczykow za rzadowe pieniadze. W grze (najwiekszym i najlepszym MMORPG) gracz bedzie gral w swiecie alternatywnym w ktorym Chinczycy opanowali swiat i wszystkie narody znajda sie pod Panowaniem Nowego Cesarza. Gra oczywiscie bedzie zabroniona w UE - podczas glosowania w Brukseli Maciej Giertych publicznie obrazi przywodcow Chinskich nazywajac ich “mordercami smoka wawelskiego” co wywola dyplomatyczna wojne. W odwecie wszystkie tekstylia sprzedawane do krajow UE beda nosily naszywke “Not for LPR”.
6…Web 2.0 - Coraz wiecej osob zacznie podwazac paradygmat “dwa-zerowosci”. Na kilku duzych i uzanych konferncjach zaczna padac hasla odejscia od “2.0″ na rzecz “2.5″ czy nawet “3.0″ (glownie male start-upy projektujace “nastepna globalna wyszukiwarke” oparta o przeszukiwanie semantyczne). Pojawia sie nowe serwisy hybrydowe oparte o API wiekszosci liczacych sie spolecznosciowych serwisow co wywola fale konfliktow dotyczaca kwestii reklam, praw autorskich i monetyzacji tresci.
Google kupi w koncu Facebooka co przypieczetuje dominiacje w sferze spolecznosciowej (Orkut podobnie jak Google Video bedzie nadal dzialal). Interia wypusci “Zdjecr” czyli serwis typu “photo-sharing” a Pino uruchomi wlasny komunikator (Pinokio). Grono zlokalizuje swoj serwis w krajach arabskich. Onet kupi sobie siec reklamowa i bedzie dalej hardkorowo moneyzowal zyski ze swoich produktow i uslug.
Nie pojawi sie zadna nowa “buzz killer app” na miare Twittera - z tym trzeba bedzie poczekac az Wi-Fi sie upowszechni (hotspoty glownie) zeby silniej “zmerdżować” komorke i Internet. Pojawi sie za to wiele aplikacji opartych o wyszukiwanie, kolekcjonowanie i sciaganie plikow multimedialnych. Nasze komorki stana sie bardzo bardzo pamieciozerne - 1 GB pamieci bedzie juz za malo.
7…Reklamie - Outdoor - powszechnie pojawia sie interaktywne billboardy (no, moze nie w Polsce) bedace obslugiwane zdalnie. Billboardy beda reagowaly na przechodniow i beda posiadaly szczakowe AI - np. jesli billboard wykryje, ze osoba stojaca przed nim to kobieta - dostosuje wyswietlany przekaz do odbiorcy. Reklama prasowa i telewizyjna stanie sie bardziej “sprzegnieta” z Internetem. Do stanadardu bedzie nalezalo tworzenie calych wspolnych pasm kiedy to o tej samej porze we wszystkich mediach pokazywane sa te same reklamy.
Rozrywka 2.0 - podsumowanie
11:59 22nd June 2007

Dluga konferencja (razem z przerwami ponad 8 godzin), prelegeci na poziomie, troche spiaca publika (ale to moze akurat wina organizacji i dlugosci poszczegolnych blokow). Post factum oceniam calosc na mocne 4 (w starej szkolnej skali 2-5). Poszczegolni uczestnicy zabierali nas w przestrzen kosmiczna, wirtualne swiaty, hazard i telewizje. Dzialo sie duzo i na temat…
Na poczatku wielkie “dzienks” dla wszystkich ogladajacych nas podczas konferencji za pomoca TransmisjeOnline - w szczytowym momencie bylo okolo 70 osob, wiekszosc z nich aktywnie udzielala sie na czacie - nastepnym razem oddelegujemy osobe do “zarzadzania” internautami aby zwiekszyc ich udzial w konferencji. Na poczatku bylem sceptyczny ale od wczoraj bede piewca transmitowania online wydarzen - z ludzmi na sali dalo to prawie 200 uczestnikow / ogladaczy.
Ogolne wrazenie - prawie wszyscy uczestnicy mieli problem z warstwa wizualna prezetacji (za ciemna tlo, za male fonty). Nie wiem czy nie przydalalby sie jakies mini szkolenia z tego :)
Jedzmy jednak po kolei:
Adam Maciejewski (Członek Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie)
“Dobra zabawa kosztuje. Debiut na GPW doskonałym źródłem finansowania i wiarygodności rynkowej dla spółek sektora rozrywki internetowej”
> gielda daje mozliwosc zrealizowania wlasnych pasji (rowniez chciwosc!)
> gielda (nie tylko ta w Polsce) ma obecnie kupe kasy - naplyw srodkow przybiera na sile.
> jest kapital szukajacy - jest kasa na pomysly = jest mozliwosc finansowania
> New Connect - 30 sierpnia start (kapitaly firm notowanych moga zaczynac sie od 1 mln pln)
> ta forma ma pobudzac do rozwoju drobnej przedsiebiorczosci
> 300 tys. pln to koszt wejscia na New Connect
Artur Kurasiński (Revolver Interactive)
“Homo ludens w Sieci - jak nasza chęć zabawy kształtuje świat?”
> koncepcje ludzkiego działania zakładające, że zabawa i gra jest podstawą ludzkiego działania
> rozwój środków masowego przekazu - nowe formy zabawy i rozrywki
> jak bawimy sie dziś, a jak możemy bawić się jutro?”
Andrzej Jasieniecki (MCI Management - Digital Avenue)
“Dynamika wzrostu i potencjał rynku rozrywki cyfrowej”
> mozna biznesowo wykorzystac rewolucje w mediach
> ogromna sila nabywcza kosumentow - zwieksza sie ona z roku na rok (komorki, dzwonki itd.)
> konwergencja mediow = nowe reguly gry na rynku
> dostep do klientow (Internet) to takie szyny dla kolei. Inne media moga na nich jechac i sie nimi wspierac
> nowe kanaly zdobywania kasy - licencje, sms, reklama, sponsoring, prodcut placemenent
> content is king again! nadal i nic nie wskazuje na to, ze to ma sie zmienic.
> zbieranie preferencji klienta to przewaga nowych mediow (policzalnosc!!)
> mci wierzy i inewestuje w rewolucje konwergencji mediow
> to juz wchodzi do polski - popatrzmy co sie dzieje w telewizjach (tvn gra, audiotele)
> spada przychod na glowe usera - dostawcy musza szukac nowych uslug bo to jest kasa
> obszary: hazard, muzyka gry onlie, mobile, wszystko co jest na zadanie :)
> w czasach hossy - content is king, w czasie bessy - sprzedaz ;)
> spolecznosci, spolecznosci
> czego potrzebujemy aby osiagnac dobre efekty -cierpliwosc ;)
Petteri Terho (Dyrektor Zarządzający funduszu Novator Partners LLP, Członek Zarządu CCP)
> biuro firmy w Islandii, zatrudniaja w porywach do 700 ludzi w tym w Chinach (ktore beda najwiekszym rynkiem graczy za chwile)
> you make real friends there - 200 tys. ludzi grajacych!
> non-linear gameplay - WoW nie jest konkurencja, to nie jest w
> eve online - najwiekszy serwer z gra online! (gracze wow graja na roznych serwerach)
> masowa gra - masowa kasa (wlasne tv w grze, gazeta, reklamy)
> srednia ilosc czasu spedzona w grze - 28 godzin w tygodniu!! (dla przypomnienia: Francuzi pracuja 35h / tygodniu)
> zarzadzania spolecznoscia - zle moze zabic kazdy dobry biznes.
> tworzenie gry - 3-4 lata, czas dzialania / zarabiania - 3-4 lata - a co potem? Na czym zarbiac.
> ogromna spolecznosc robi ogromne rzeczy - czasami zle (korupcja).
> a co z kobietami w Eve Online? Niestety to jest “male dominating world”
a jak zrobic taka gre jak Eve Online?
> ciezka praca / wlasciwy zespol / wizja / determinacja / kasa / technologia
> A co z nowa gra? Pokazany zostal screen z postacia hmm wampira.
pytanie z sali od Alka Tarkowskiego: co z IP, co z dzieleniem sie z graczami wyprodukowanymi w grach?
CCP: myslimy o tym.
Wojtek Ozimek: co z wersja mobila? CPP: myslimy ale bardziej o ekstensji niz glownym kanale.
Czy Eve obserwuje i analizuje
Piotr Pagowski (Country Manager E&D Poland and Baltics, Microsoft)
“konsola XBOX 360 a Internet: gracze w koncu nie czuja sie sami”
> XboX celuje w rozrywke rodzinna (hmmm a co na to Wii?)
> bedzie wersja polska opcji “Live” (jesien?)
> Xbox powaznie mysli o reklamach w grze (vide case promocji 300 w polskie wersji)
> Microsoft chce wprowadzac duza ilosc uslug zwiazanych z Internetem i konsola - efektow nalezy spodziewac sie szybko.
> Pan Piotr przyznal sie, ze grywa ze swoimi pracownikami nocami w sieci za pomoca konsoli ;)
Marcin Klimowski (Mobile multimedia solutions manager Nokia)
> w ciagu 2 lat zyski z gier mobilnych z 3 mld$ do 10 mld $
> z 40 mln unitow telefonow N Series i smartphones w 2006 do 300% w 2010 roku
> nowy n-gage - to juz nie urzadzenie, to platforma!
> gamers tag staje sie popularny - rowniez Nokia wprowadza do swoich rozwiazan ten ficzer.
> n-gage arena stala sie popularna (najbardziej aktywny gracz w 2006 pochodzi z Polski)
> benchmark telefonu z aplikacja 3D (wow!;) - technologia dogania wyobrazenia i potrzeby uzytkownikow.
Wojciech Wylon (Ganymede Technologies)
> glowna usluga casual games
> 15 tys. graczy codziennie
> 2-3 mln UU wg Gooogle’a
> spolecznosc byla czyms naturalnym juz na poczatku dzialalosci ;)
Wojciech Ozimek (One2Tribe)
> xyber mech - wielki growy hit wykorzystujacy geolokalizacje
> siec spoleczna - badania i analiza graczy.
> kopliga - gra oparta o “podsylanie” sobie pilek za pomoca SMS.
> kopiesz do swojego znajomego, rozpedzajac pilke (Wojtek dostal pilke ktora leciala z predkoscia 170 km/h)
> leposy (?) - nowa gra w tworzenie swojej rasy i ewolucje stworzen (hmm Spore w wersji mobile?)
Arkadiusz Michno (IDEO)
> niesmaowity buzz na temat zakupu domeny 2012.pl
> co bedzie? nie wiadomo - na pewno bedzie serwis spolecznosciowy w duchu web 2.0
> jedna domena - szok dla firmy - paraliz, wszyscy odbieraja maile i udzielaja wywiadow ;)
> jaka przyszlosc - we dont know :)
> jak bedzie wygladac serwis za 5 lat - moze trasmisje ze stadionow za pomoca komorek? Moze kamery na odziezy sportowcow?
Michal Bonarowski (Redaktor naczelny, Dyrektor wydawniczy Onet.pl)
> czym jest rozrywka - nawet sam Onet nie wie :) nie jest w stanie tego okreslic.
> 8-9 tys. klipow video daje 59 mln pobran
> nie wiadomo czy onet bedzie przejmowac inne podmioty - brak mozliwosci potwierdzenia.
> zadalem pytanie o podobienstwo interface’ow onet.tv a tiver.pl - nie wiem moze sie czepiam, moze rzucilo mi sie na glowe moje ego (bylem jedna z osob projektujaca interface Tiver a sam projekt nadzorowalem) ale sami ocencie i podzielcie sie uwagami. Michal podobienstwo tlumaczyl sie uwspolnieniem i pewnym zotym srodkiem dla wszystkich platform tv w sieci. Byc moze ma racje - dowodzi to zatem, ze a) moj zespol byl conajmniej tak dobry jak DreamLab Onetu bo doszlismy do tych samych wnioskow b) po co utrzymywac caly duzy zespol skoro mozna taka usluge (analize i projekt interface’u i serwisu) outsourcowac? :)
Jacek Jankowski (Dyrektor Zarządzający Ostryga e-ntertainment)
> Polscy gracze maja srednio 25 lat i sie starzeja (to dobra wiadomosc bo bede mieli coraz wiecej kasy do wydania :)
> Skuteczosci advergamingu - gra ping pong wrzucona na Miniclip.com zrobila 200 tys. UU w ciagu jednego tygodnia.
> polscy gracze jedni z najlepszych na swiecie.
> wykorzystanie potencjalu graczy i ich srodkowiska to
Adam Jesionkiewicz (SkyGroup Sp z o.o. / Valhalla.pl)
> minela banka 1.0 czas na serwis rozrywkowy spod znaku 2.0 :)
> serwis Valhalla mozna traktowac jako gre miedzy uzytkownikiem a jego czytelnikami
> w zamian za aktywnosc usera w serwisie dostaje on wirtualne walute jako forme wynagrodzenia.
> web 2.0, spolecznosci w sluzbie rozrywki.
Tomasz Piotrowski (Betsson.com)
> zaklady, gambling na swiecie norma w Polsce dziura prawna i budzaca strach formula.
> Betsson dziala jednak poprzez spolke i serwery na Malcie i Ziobro i spolka moga tylko pomarzyc o zamknieciu serwisu.
> hazard rozwija sie zawrotnie - na swiecie na gielde wchodza firmy zamjmujace sie tego typu dzialalnosci i naprawde ciesza sie ogromnym uznaniem liczonym w mld$
Marcin Strzalkowski (InteliWISE)
> czy to jest czas dla avatarow? Tak, bo jest broadband, bo sa wydajnieszje procesory.
> masa krytyczna dla spolecznosci wykorzystujacych avatry - myspace, skype.
> marcin pokazal swoje video zdjecie z dodanym glosem z syntezatora (na zywo)
> rosnie rynek dla gadzetow “inteligentnych” - avatary w komorce, avatary na blogach.
> …ale nie tylko proste gadzety beda potrzebne bo jest jeszcze caly rynek dla uslug biznesowych.
Piotr Szostak (Comtica - Streemo.pl)
> Piotrek zaczal od opowiesci o opakowaniu (nosniku CD) i dlaczego tak jest, ze wlasnie on kosztuje najwiecej.
> Streemo czerpie z wielu zrodel - myspace, bebo, twitter i nie boi sie do tego przyznac
> spolecznosc jest wazna, ale nie mozna dac jej wszystkiego - szablony i ramy musza byc zrobione wczesniej
> internet - szansa na analizowanie tego co ludzie chca i czego szukaja. Ba, nawet o czym nie wiedza ale chcieliby sie dowiedziec.
W panelu oprocz pozostalych panelistow udzial wzieli: Andrzej Zachwieja (Dyrektor serwisów komunikacyjnych i społecznościowych, Onet.pl) oraz Andrzej Garapich (Prezes Zarządu, Polskie Badania Internetu). Padly pytania o “offlajnowana role widzetow” oraz o liczenie odslon ajaksowych stron. W sumie musielismy dosc ciekawa rozmowe z ekspertami zakonczyc szybko poniewaz hostessy chcialy juz pojsc do domu (serio).
Podsumowujac: dobra, ale dluga konferencja z bardzo ciekawym gosciem specjalnym. Oby wiecej takich konferencji oby wiecej mozliwosci pokazania naszych polskich serwisow i uslug. Liczne reprezentacja agencji interaktywnych (widzialem na pewno K2 i liczne OS3) pokazuje, ze nie tylko media kolorowe uwazaja rozrywke za fajne pole eksploatacji :)
3 komentarze »
